W dużych miastach tego nie widać.
W małych — widać aż za dobrze.
Nazwiska powtarzają się szybciej niż plakaty wyborcze.
Ten sam człowiek w komisji.
To samo nazwisko w urzędzie.
Za chwilę w jednostce podległej.
Potem przy projektach.
Formalnie — wszystko zgodnie z prawem.
Społecznie — coraz więcej ludzi mówi: „to zaczyna wyglądać jak rodzinny interes”.
W Oborniki Śląskie właśnie taki obraz zaczyna się układać.
Nie z plotek.
Z dat.
Oś czasu. Same fakty.
2016
Anna Ozimina prowadzi prywatną działalność – kawiarnię i przestrzeń warsztatową „Pozytywka”.
Lokalna inicjatywa, biznes społeczny, wywiady prasowe.
2022
W BIP
Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Obornikach Śląskich
pojawia się dokument:
„Informacja o wyniku naboru na stanowisko Referent ds. kontroli zarządczej i RODO”
Wybrana kandydatka: Anna Ozimina
Źródło urzędowe:
inf-o-wyniku-naboru-referent-ds…
Listopad 2023
Hubert Ozimina:
rezygnuje z mandatu radnego,
zostaje zastępcą burmistrza
(Informacja w oficjalnym serwisie gminy).
Czyli:
👉 żona pracuje już w jednostce gminnej
👉 mąż wchodzi do ścisłego kierownictwa gminy
Legalne? Tak.
Neutralne wizerunkowo? Już niekoniecznie.
To nie jedyny przypadek
Do redakcji trafiają kolejne nazwiska.
Przykład:
pracownik urzędu: Jacek Rudzki
radny: Jakub Rudzki (przewodniczący komisji skarg i rewizyjnej)
Bracia.
Znów — samo pokrewieństwo nie jest przestępstwem.
Ale gdy rodzinne powiązania zaczynają pojawiać się seryjnie, powstaje pytanie:
czy to jeszcze zbieg okoliczności…
czy już mechanizm?
Co mówi prawo
Prawo jest tu przewrotne.
Bo:
❌ Nie ma zakazu pracy krewnych w samorządzie
❌ Nie ma przepisu „rodzina nie może”
Ale są inne obowiązki:
✔ nabór ma być otwarty i konkurencyjny
✔ każdy mieszkaniec ma mieć równą szansę
✔ decydent musi wyłączyć się przy konflikcie interesów
✔ nie może być „ustawiania” stanowisk
Czyli:
nepotyzm w Polsce najczęściej jest… legalny formalnie, a problematyczny etycznie.
I to jest najtrudniejsza forma.
Bo trudno ją złapać paragrafem.
Ale łatwo stracić zaufanie mieszkańców.
Dlaczego to jest groźne?
Bo samorząd przestaje wyglądać jak wspólnota.
Zaczyna przypominać:
rodzinę przy stole,
gdzie krzesła są już zajęte,
a konkurs jest tylko formalnością.
A wtedy młody mieszkaniec nawet nie próbuje startować do pracy.
Bo „i tak wygra ktoś swój”.
To zabija coś ważniejszego niż pieniądze.
Zabija zaufanie.
Czego oczekują mieszkańcy?
Nie linczu.
Nie sensacji.
Tylko jednego:
👉 pełnej przejrzystości.
Dlatego Radio DTR wystąpi o:
liczbę kandydatów w naborach,
protokoły komisji,
daty tworzenia stanowisk,
zakresy obowiązków,
potwierdzenie wyłączenia się osób powiązanych z decyzji.
Bo jeśli wszystko było czyste — dokumenty to pokażą.
A jeśli nie…
to mieszkańcy powinni wiedzieć, kto naprawdę rządzi miastem.
Wyborcy.
Czy nazwiska.







