Seniorzy w Prusicach: Miesiąc Akademii, bez społeczności
Czy październik w Gminie Prusice należy do seniorów? Oficjalnie tak. W praktyce – raczej do urzędowych scenariuszy, w których samorząd gra główną rolę, a publiczność – coraz mniejsza – siedzi cicho, patrząc w stronę sceny z napisem „Miesiąc Seniora”.
Bo oto na profilu wiceburmistrza Grzegorza Terebuna pojawiła się seria postów o tym, jak „pełni uśmiechu” i „wspólnych emocji” seniorzy przeżywali koncert i program kabaretowy pod wdzięcznym tytułem „Oj, przepraszam, oj, oj”. Brzmi ładnie, tylko że na zdjęciach – pusto. Połowa sali wolna, światła efektowne, krzesła z herbem gminy zajęte głównie przez tych, którzy jeszcze mają siłę przyjść.
„Niech październik będzie czasem radości, spotkań i pięknych wspomnień” – czytamy pod oficjalną relacją. I choć trudno odmówić dobrych chęci, to jeszcze trudniej nie zauważyć, że gmina robi kolejną „akademię” zamiast tworzyć przestrzeń prawdziwej aktywności seniorów. Takiej, w której coś się zmienia – poza kolorem świateł scenicznych.
Wspólnota na papierze, nie w życiu
„Miesiąc Seniora odbywa się w ramach projektu Aktywni Liderzy Gminy Prusice” – głosi opis. Brzmi imponująco, ale mieszkańcy pytają: gdzie są ci liderzy i jak to się dzieje, że ich aktywność kończy się na zdjęciach i hashtagach?
Bo zamiast inicjatyw oddolnych, spacerów sąsiedzkich czy spotkań pokoleń – mamy kolejny spektakl, w którym występują urzędnicy i zaprzyjaźnione stowarzyszenia. Publiczność – jak widać na zdjęciach – to ci sami seniorzy, którzy od lat uczestniczą we wszystkim, co „trzeba”, z przyzwyczajenia lub lojalności wobec urzędu.
Foto Facebook/wiceburmistrz Prusic
Uroczystość bez rozmowy
Atmosfera? Grzeczna. Przemówienia? Nienaganne. Zabrakło tylko dyskusji o tym, czego seniorzy naprawdę potrzebują.
Nie padły pytania o transport, o samotność, o zdrowie psychiczne, o opiekę w domach. Ale padło sporo ciepłych słów o „radości”, „wdzięczności” i „pięknych wspomnieniach”. Brzmi dobrze w relacji, choć w praktyce niewiele z tego zostaje.
I tak oto „aktywni liderzy” zorganizowali kolejną imprezę dla tych, którzy – jak to ktoś ironicznie podsumował – „jeszcze mieli siłę przyjść albo doczekać wydarzenia”.
Może czas na zmianę formuły?
Może zamiast kolejnej sceny, świateł i dyplomów, warto byłoby zrobić coś prostego: zorganizować spotkania sąsiedzkie, wspólne gotowanie, naukę obsługi smartfona czy pomoc w codziennych sprawach.
Może wtedy „Miesiąc Seniora” rzeczywiście należałby do seniorów – nie do urzędników.
Bo wspólnota to nie baner, nie hashtag i nie scenariusz z urzędu. To ludzie, którzy chcą coś razem robić. A jeśli już koniecznie trzeba wydać pieniądze, to może – jak żartują mieszkańcy – lepiej byłoby „wysypać pryzmę ziemniaków albo węgla i rozdawać za złotówkę”? Przynajmniej byłby pożytek.
Foto Facebook/wiceburmistrz Prusic
☕ Wspieraj niezależne media lokalne!
Radio DTR to głos, który nie boi się mówić o sprawach, o których inni milczą.
Jeśli uważasz, że lokalne dziennikarstwo ma sens — postaw redakcji kawę.
Nie prosimy o litość – prosimy o wolność słowa. Bo niezależność kosztuje, ale milczenie kosztuje więcej.
-
„Ziemniaczany viral: jak plotka nakarmiła media” – inny przykład lokalnego PR-u i społecznych reakcji.
-
„Karuzela dyrektorska w samorządach” – analiza lokalnych układów kadrowych.
-
„Uzdrowisko Trzebnica – odwiert w oparach PR-u” – o tym, jak urzędowe deklaracje mijają się z rzeczywistością.
Magazynu Radio DTR 10/2025
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


