Prusice: lokal sprzedany na raty, lata bez wpłat i korekta po kontroli RIO

raty zniknely pytania w prusicach zostaly
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Gmina Prusice sprzedała lokal przy ul. Kolejowej 3 za 40 tys. zł. Część ceny rozłożono na raty. Z dokumentów wynika, że przez kilka lat spłata nie przebiegała zgodnie z harmonogramem, a urząd nie wysłał formalnych wezwań do zapłaty. Dopiero w 2025 roku nabywca wpłacił ponad 23,7 tys. zł. Kontrola RIO wykazała jednak, że oprocentowanie niespłaconej części ceny naliczono zbyt nisko — różnica wyniosła 2 279,03 zł.


Mały lokal, duże pytania

Na pierwszy rzut oka sprawa wygląda jak zwykła sprzedaż gminnego lokalu. Lokal nr 5 przy ul. Kolejowej 3 w Prusicach, powierzchnia 41,26 m², cena sprzedaży 40 000 zł. Transakcję zawarto aktem notarialnym 9 sierpnia 2019 roku.

Z dokumentów wynika, że 8 000 zł stanowiło zaliczkę, a pozostałe 32 000 zł rozłożono na 10 rocznych rat po 3 200 zł. Raty miały być płatne do 31 marca każdego roku, począwszy od 2020 roku.

I właśnie tu zaczyna się część, która powinna zainteresować nie tylko księgowość, ale także mieszkańców.

Druga rata została wpłacona po terminie — 2 lipca 2021 roku — i nie w pełnej wysokości. Pozostała zaległość wynosiła 205,69 zł. Kolejne raty, według dokumentów kontrolnych, nie były regulowane zgodnie z harmonogramem. Przez następne lata gmina miała do czynienia z narastającą należnością, ale z dokumentów i wyjaśnień wynika, że nie skierowano sprawy na drogę sądową ani egzekucyjną. ilustracja do artkulu raty zniknely pytania zostaly ilustracja do artkulu raty zniknely pytania zostaly

Wpłata po wniosku o informację publiczną

25 czerwca 2025 roku Robert Musielak złożył do burmistrza Prusic wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Pytał o dokumenty potwierdzające wpływ środków na konto gminy z tytułu sprzedaży lokalu.

Urząd przedłużył termin odpowiedzi, tłumacząc to koniecznością pozyskania dokumentów z archiwum wydziału finansowego oraz brakami kadrowymi w okresie urlopowym. Nowy termin wyznaczono na 25 sierpnia 2025 roku.

Tego samego dnia, 25 sierpnia 2025 roku, na konto gminy wpłynęła kwota 23 761,18 zł z tytułem „wpłata Kolejowa lok. 5”.

Ta zbieżność dat budzi naturalne pytanie: czy była to rutynowa spłata po wcześniejszych działaniach urzędu, czy reakcja na zainteresowanie sprawą przez mieszkańca i wniosek o informację publiczną?

Tego nie można przesądzać bez dodatkowych dokumentów. Ale pytać trzeba. Od tego właśnie są media, żeby zadawać pytania tam, gdzie urzędowy zegarek nagle zaczyna chodzić punktualnie.

RIO: oprocentowanie policzono zbyt nisko

Najpoważniejszy element sprawy dotyczy wyliczeń finansowych.

Z fragmentu protokołu kontroli Regionalnej Izby Obrachunkowej wynika, że należność główna oraz odsetki za zwłokę zostały obliczone prawidłowo. Problem pojawił się przy oprocentowaniu niespłaconej części ceny.

Według ustaleń kontrolnych oprocentowanie powinno wynieść 5 508,31 zł, tymczasem pierwotnie naliczono 3 229,28 zł. Różnica wyniosła 2 279,03 zł.

Mechanizm błędu był prosty, ale bardzo istotny: urząd przyjął do wyliczeń zaniżoną podstawę kapitału, jakby kolejne raty były spłacane terminowo. Tyle że z dokumentów wynika, iż tak nie było.

Po stwierdzeniu nieprawidłowości dokonano ponownej weryfikacji naliczeń, a nabywca miał zostać powiadomiony o konieczności uregulowania różnicy. Według dokumentów korekta została następnie zapłacona.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

„Monitorowanie” bez pisemnych wezwań

W wyjaśnieniach przywołanych w dokumentach pojawia się argument, że należność była monitorowana, a z dłużnikiem prowadzono rozmowy. Gmina wskazywała również na zabezpieczenie hipoteczne oraz brak ryzyka utraty możliwości dochodzenia należności.

To tłumaczenie nie zamyka jednak sprawy. Wręcz przeciwnie — otwiera następne pytania.

Bo jeżeli należność była monitorowana, to dlaczego przez lata nie wysłano formalnego pisemnego wezwania do zapłaty? Jeżeli prowadzono rozmowy, to czy istnieją notatki służbowe z tych rozmów? Kto je prowadził, kiedy i z jakim skutkiem? Jeżeli odstąpiono od drogi sądowej, to czy istnieje pisemna opinia prawna uzasadniająca taką decyzję?

W finansach publicznych „rozmawialiśmy” nie może zastępować dokumentu. Zwłaszcza gdy chodzi o mienie gminne, należności publiczne i obowiązki organu wobec mieszkańców.

Brak procedury windykacyjnej

Szczególnie istotny jest fragment, z którego wynika, że w Urzędzie Miejskim w Prusicach nie sporządzono procedury dochodzenia należności cywilnoprawnych i ich windykacji.

To nie jest drobna formalność. Procedura windykacyjna powinna określać, kiedy wysyła się wezwanie do zapłaty, kto odpowiada za monitoring rat, kiedy sprawa trafia do radcy prawnego, kiedy do sądu, a kiedy do egzekucji.

Bez takiej procedury pojawia się pole do uznaniowości. A uznaniowość w sprawach publicznych pieniędzy zawsze pachnie źle — nawet jeśli ktoś będzie ją perfumował słowami o „rozmowach” i „dobrowolnej spłacie”.

Wątek możliwych powiązań rodzinnych

W publicznym wpisie Roberta Musielaka pojawia się twierdzenie, że nabywcą lokalu miała być osoba blisko spokrewniona z burmistrzem Prusic Igorem Bandrowiczem. Dokumenty przekazane w trybie informacji publicznej zostały zanonimizowane, dlatego ten wątek wymaga osobnego potwierdzenia.

Jeżeli relacja rodzinna rzeczywiście istnieje, sprawa nabiera dodatkowego znaczenia. Wtedy pytania o brak pisemnych wezwań, brak drogi sądowej, wieloletnią zwłokę i sposób naliczania należności stają się pytaniami nie tylko o księgowość, ale także o standardy bezstronności w urzędzie.

Nie przesądzamy tej kwestii. Ale burmistrz powinien jasno odpowiedzieć, czy nabywca lokalu był lub jest osobą z nim spokrewnioną oraz czy w tej sprawie wyłączył się z jakichkolwiek decyzji lub nadzoru.

Pytania do burmistrza Prusic

W tej sprawie konieczne są publiczne odpowiedzi na kilka pytań:

  1. Dlaczego przez lata nie skierowano do dłużnika pisemnych wezwań do zapłaty?
  2. Kto w urzędzie odpowiadał za monitorowanie rat z tytułu sprzedaży lokalu nr 5?
  3. Czy sporządzano notatki służbowe z rozmów z dłużnikiem?
  4. Czy radca prawny opiniował odstąpienie od drogi sądowej lub egzekucyjnej?
  5. Dlaczego oprocentowanie niespłaconej części ceny zostało pierwotnie naliczone od zaniżonej podstawy?
  6. Czy podobne przypadki występują przy innych sprzedażach gminnych nieruchomości rozłożonych na raty?
  7. Czy nabywca lokalu był osobą spokrewnioną z burmistrzem?
  8. Czy po kontroli RIO gmina wdrożyła pisemną procedurę dochodzenia należności cywilnoprawnych?

Czytaj dalej

Powiązany temat

Sprawa nie kończy się na 2 279 zł

Ktoś może powiedzieć: różnica wyniosła tylko 2 279,03 zł. Ale to byłby najprostszy sposób, żeby nie zrozumieć sprawy.

Tu nie chodzi wyłącznie o kwotę. Chodzi o mechanizm. O to, czy gmina skutecznie pilnuje swoich należności. O to, czy dłużnicy są traktowani jednakowo. O to, czy urząd działa według procedur, czy według rozmów, deklaracji i uznaniowych decyzji.

Bo jeżeli zwykły mieszkaniec spóźni się z opłatą wobec gminy, zwykle szybko poznaje język urzędowych pism. W tej sprawie przez lata dominował najwyraźniej język cierpliwości. Bardzo wygodny język — zwłaszcza dla tego, kto nie płaci.

Ten artykuł jest częścią
Magazynu Radio DTR 7/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →

📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry