Sytuacja, do której doszło 25 czerwca 2025 roku na sesji Rady Miejskiej w Trzebnicy, to nie tylko procedura budżetowa – to papier lakmusowy realnej pozycji burmistrza w obecnej kadencji. Formalnie nie udzielono mu ani wotum zaufania, ani absolutorium. Ale informacyjnie – ogłoszono sukces. Kto ma rację? I co tak naprawdę wydarzyło się w Trzebnicy?
Głosowanie, które nie przeszło
Wbrew wpisom publikowanym w mediach społecznościowych przez burmistrza Marka Długozimę i przewodniczącego Rady Miejskiej Mateusza Stanisza, uchwały dotyczące absolutorium i wotum zaufania nie zostały przyjęte. W obu przypadkach za udzieleniem tych uchwał głosowało tylko 10 radnych, podczas gdy wymagana jest bezwzględna większość ustawowego składu rady – czyli co najmniej 11 głosów „za” przy 21 radnych.
To nie jest kwestia interpretacji ani nastroju na sali obrad. To kwestia litery prawa. Ustawa o samorządzie gminnym i ustawa o finansach publicznych nie pozostawiają tu miejsca na uznaniowość: jeśli nie ma 11 głosów – uchwała nie zapada. W tym wypadku nie zapadła.
Komunikacyjny spektakl

Mimo to, zaledwie dzień po sesji, w mediach społecznościowych ukazał się entuzjastyczny wpis burmistrza, ogłaszający, że absolutorium i wotum zaufania zostały mu udzielone po raz osiemnasty. Wpis, ilustrowany emotkami i długą listą podziękowań, miał wyraźnie na celu wzmocnienie przekazu sukcesu i sprawczości.
To narracja wyreżyserowana do ostatniego przecinka. Opiera się na fakcie, że rzeczywiście większość głosujących była „za” – ale nie była to większość wymagana prawnie. Co więcej, głosowanie odbywało się przy częściowej nieobecności członków rady. Warto zaznaczyć, że nieobecność radnych – nawet usprawiedliwiona – nie anuluje wymogu większości ustawowej.
Kto ponosi odpowiedzialność?
W pierwszej kolejności – przewodniczący Rady. To on odpowiada za formalną stronę procedowania, w tym prawidłowe ogłoszenie wyników głosowań i ewentualne unieważnienie uchwał, które nie spełniają wymogów formalnych. Pochopne ogłoszenie przyjęcia uchwał, brak sprostowania na sesji oraz publikacja uchwał w Biuletynie Informacji Publicznej stanowią poważne naruszenie procedury.
W drugiej kolejności – sam burmistrz, który nie powinien ogłaszać sukcesu w sytuacji, gdy nie zostały spełnione wymogi prawne. Wypowiedzi publiczne burmistrza powinny być ostrożne, szczególnie w sprawach dotyczących jego własnej odpowiedzialności politycznej i finansowej.
Co dalej?
Formalnie – brak wotum zaufania przez dwa lata z rzędu może skutkować podjęciem uchwały o referendum ws. odwołania burmistrza. Obecnie nie jesteśmy jeszcze w tym punkcie, ale sytuacja stawia pytania o stabilność większości rządzącej w Radzie, skoro w kluczowym głosowaniu zabrakło jej choćby jednego głosu.
Informacyjnie – mieszkańcy otrzymali przekaz niespójny z faktami. To uderza w przejrzystość działania samorządu i podważa zaufanie do władzy lokalnej jako instytucji.
Politycznie – to sygnał, że czas politycznego monopolu się kończy, a każda kolejna uchwała, projekt czy budżet będą wymagały prawdziwej pracy koalicyjnej i przekonywania rady do swoich racji.
Trzebnica nie znalazła się w chaosie. Ale znalazła się w punkcie zwrotnym. Władza, która deklaruje skuteczność, musi ją teraz udowodnić – nie w mediach społecznościowych, ale przy stole obrad. Z obowiązującym kworum i ustawową większością.
Wykaz głosowania link
📖 Art. 28a ustawy o samorządzie gminnym (dot. wotum zaufania):
„Rada gminy podejmuje uchwałę o udzieleniu wotum zaufania bezwzględną większością głosów ustawowego składu rady.”
📖 Art. 271 ust. 1 ustawy o finansach publicznych (dot. absolutorium):
„Uchwałę w sprawie absolutorium rada gminy podejmuje bezwzględną większością głosów ustawowego składu rady.”
Autor: Rafał Chwaliński






