Europa przez lata mówiła o autonomii obronnej, ale w obszarze systemów bezzałogowych długo brakowało realnej, przemysłowej odpowiedzi. Teraz coś się zmienia. Na mapie europejskiego przemysłu zbrojeniowego pojawił się nowy gracz – Leonardo Baykar Aerospace Systems (LBA Systems), wspólne przedsięwzięcie włoskiego koncernu Leonardo i tureckiej firmy Baykar.
I nie jest to projekt „na przyszłość”. To odpowiedź na bardzo konkretną lukę, którą w Europie widać już dziś – zwłaszcza w kontekście wojny w Ukrainie, dronizacji pola walki i presji na szybkie wdrażanie sprawdzonych rozwiązań.
Rekordowo szybkie porozumienie
– „Leonardo i Baykar szybko się porozumiały, dostrzegając silne synergie i realne możliwości rozwoju” – mówi Francesco Sabatini, dyrektor generalny LBA Systems.
To nie jest kurtuazja. W praktyce połączono dwa różne, ale komplementarne światy:
-
Leonardo wnosi zaawansowaną elektronikę, awionikę, sensory, integrację systemów i doświadczenie certyfikacyjne,
-
Baykar – sprawdzone bojowo platformy bezzałogowe, zdolności projektowe i produkcyjne.
Efekt? Joint venture ogłoszone oficjalnie 16 czerwca 2025 r. podczas Paris Air Show w Le Bourget, z siedzibą we Włoszech i udziałami podzielonymi po równo.
Manned-unmanned teaming – kierunek, który decyduje
Jednym z kluczowych elementów współpracy jest rozwijana od lat przez Leonardo koncepcja manned-unmanned teaming – współdziałania platform załogowych i bezzałogowych.
W praktyce oznacza to m.in.:
-
śmigłowce współpracujące z dronami,
-
działania w środowisku sieciocentrycznym,
-
odporność systemów na cyberataki,
-
operacje prowadzone jednocześnie w kilku domenach.
To dokładnie ten kierunek, w którym zmierzają nowoczesne armie. I w którym – co istotne – zmierza również Polska.
Dlaczego to ważne dla Warszawy?
Podczas Italian-Polish Aerospace Forum w Warszawie Sabatini mówił wprost:
– „W Europie istnieje spora luka w zakresie systemów bezzałogowych. Ta współpraca jest ważna także dla Polski”.
Nieprzypadkowo. W maju 2025 r. Sztab Generalny Wojska Polskiego zaprezentował Program Rozwoju Sił Zbrojnych na lata 2025–2039, w którym dronizacja i robotyzacja znalazły się w centrum modernizacji armii.
Polska już dziś korzysta z systemów Bayraktar TB2, a nowe joint venture otwiera możliwość:
-
modernizacji istniejących platform,
-
integracji ich z europejską awioniką i sensorami,
-
potencjalnej współpracy przemysłowej i transferu technologii.
100 miliardów dolarów i konkretne fabryki
LBA Systems szacuje, że europejski rynek dronów rozpoznawczych i uderzeniowych w ciągu dekady osiągnie wartość 100 mld dolarów. To nie są akademickie prognozy – za nimi idą realne moce produkcyjne.
Według planów:
-
Grottaglie – produkcja kompozytów i montaż dronów Kizilelma,
-
Ronchi dei Legionari – Mirach i TB3,
-
Villanova d’Albenga – Akinci i TB2,
-
Turyn – centrum inżynieryjne i certyfikacyjne,
-
Rzym – rozwój technologii wielodomenowych.
Nowa spółka ma pełnić rolę koordynatora programów, wykorzystując zaplecze obu partnerów.
Co dalej?
Na starcie LBA Systems koncentruje się na systemach MALE (średni pułap, długotrwałość lotu), ale ambicje są szersze – także w segmencie taktycznym i w rozwiązaniach wystrzeliwanych z platform załogowych.
To nie jest futurystyka. To odpowiedź na realne potrzeby współczesnego pola walki.
Dziennikarskie podsumowanie
Europa długo mówiła o suwerenności technologicznej w obronności. LBA Systems pokazuje, że zaczyna ją realnie budować, a nie tylko opisywać w strategiach. Dla Polski to sygnał istotny: nie tylko jako użytkownika dronów, ale potencjalnego partnera w nowym europejskim ekosystemie bezzałogowym.
Pytanie brzmi już nie „czy”, ale jak szybko Warszawa zdecyduje się wejść do tej gry.




