Czytaj Radio DTR bez reklam Google30 dni spokojnego czytania. Bez konta i bez abonamentu.
Sprawdź dostęp
Przejdź do treści
środa 28 października 2026
Imieniny: Szymon, Tadeusz, Wszeciech
28 października 2026 r.Z regionuAnaliza samorządowa

Radio DTR interweniowało w sprawie możliwego naruszenia przepisów przez radnego i prezesa LGD „Kocie Góry”. Dokumenty ujawnione kilka miesięcy później pokazują, że wojewoda zażądał wyjaśnień, wiceprzewodnicząca odpowiedziała w imieniu Rady Miejskiej, a organ nadzoru ponownie wrócił do sprawy. Co wydarzyło się pomiędzy tymi pismami?

Trzy pisma, dwa wystąpienia wojewody dolnośląskiego i jedna odpowiedź podpisana w imieniu Rady Miejskiej w Trzebnicy. Dokumenty dotyczące radnego Mateusza Stanisza i Lokalnej Grupy Działania „Kocie Góry” pokazują przebieg postępowania, o którym nie wszyscy radni mieli wiedzieć. Pierwsze wezwanie wojewody nosi datę 13 maja 2026 roku. Odpowiedź sporządzono 12 czerwca. Niemal cztery miesiące później, 8 października, wojewoda ponownie zażądał szczegółowych wyjaśnień.

Co ustalono w czerwcu, skoro w październiku trzeba było wracać do podstawowych pytań o działalność stowarzyszenia? Kto reprezentował Radę Miejską w postępowaniu? I czy organ kolegialny rzeczywiście uczestniczył w wypracowaniu stanowiska przedstawionego wojewodzie?

Reklama

To pytania, na które opublikowane dokumenty nie przynoszą kompletnych odpowiedzi.

Radio DTR podjęło interwencję. Sprawa trafiła do wojewody

Radio DTR zajmowało się relacjami pomiędzy samorządem Trzebnicy a stowarzyszeniem LGD „Kocie Góry” już wiosną 2026 roku.

Redakcja badała łączenie przez Mateusza Stanisza mandatu radnego i funkcji prezesa zarządu organizacji korzystającej ze środków budżetu Gminy Trzebnica. Przedmiotem zainteresowania były również dokumenty dotyczące finansowania przedsięwzięć stowarzyszenia oraz ustawowe ograniczenia działalności radnych.

To Radio DTR podjęło własną interwencję u wojewody dolnośląskiego, domagając się zbadania możliwego naruszenia art. 24f ustawy o samorządzie gminnym.

Nie była to zatem sprawa, którą redakcja zaczęła opisywać dopiero po publikacji październikowej korespondencji. Zajmowaliśmy się nią wcześniej, wskazując konieczność sprawdzenia relacji pomiędzy mandatem radnego, zarządzaniem organizacją a korzystaniem z mienia komunalnego.

Trzeba jednak oddzielić dwie kwestie. Interwencja Radia DTR jest elementem naszej działalności redakcyjnej. Natomiast udostępnione dotąd pisma wojewody nie identyfikują nadawcy informacji, które stały się podstawą pierwszego wystąpienia z 13 maja. Nie dysponujemy również urzędowym potwierdzeniem, które pozwalałoby jednoznacznie przypisać rozpoczęcie tego postępowania wyłącznie naszemu zawiadomieniu.

Bezsporne jest natomiast, że wojewoda podjął czynności wyjaśniające dotyczące tej samej sprawy.

13 maja: wojewoda żąda postępowania wyjaśniającego

Pierwsze pismo, oznaczone sygnaturą PNK-N.4102.13.2026.AA2, skierowano do Rady Miejskiej w Trzebnicy.

Wojewoda wskazał, że otrzymał informacje o zasiadaniu Mateusza Stanisza w zarządzie LGD „Kocie Góry” jako prezesa oraz korzystaniu przez organizację z mienia komunalnego Gminy Trzebnica w formie dotacji.

Nie stwierdził naruszenia prawa. Zażądał jego zbadania.

Zakres wystąpienia był konkretny. Organ nadzoru oczekiwał ustalenia, czy stowarzyszenie prowadzi działalność gospodarczą, czy korzysta z mienia komunalnego i jaki charakter mają otrzymywane dotacje.

Wojewoda zaznaczył przy tym, że działalności gospodarczej nie można oceniać wyłącznie na podstawie zapisów rejestrowych. Znaczenie ma jej rzeczywisty charakter.

Szczegółowego zbadania wymagało także to, czy działalność odpłatna stowarzyszenia pozostaje działalnością społecznie użyteczną, czy spełnia przesłanki uznania jej za gospodarczą.

Rada Miejska otrzymała zadanie przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego, a na przekazanie wyników i zgromadzonej dokumentacji wojewoda wyznaczył 30 dni od otrzymania pisma.

Nie chodziło więc o zwykłą prośbę o krótką informację. Wojewoda oczekiwał przeprowadzenia czynności i przedstawienia materiału pozwalającego zweryfikować fakty.

12 czerwca: odpowiedź w imieniu Rady. Ale gdzie była Rada?

Odpowiedź na wystąpienie wojewody została sporządzona 12 czerwca 2026 roku, pod numerem BR.0004.51.2026.

Podpisała ją Magdalena Orzechowska, wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej w Trzebnicy.

Dokument przedstawia stanowisko, że nie wystąpiły przesłanki uzasadniające stwierdzenie wygaśnięcia mandatu Mateusza Stanisza.

Według przekazanych wyjaśnień stowarzyszenie nie prowadziło działalności gospodarczej. Nie figurowało w rejestrze przedsiębiorców, a jego statut przewidywał działalność niezarobkową.

Przywołano również argument, że organizacja dwóch festiwali w odstępie roku nie świadczy o ciągłym prowadzeniu działalności gospodarczej.

Tyle że najważniejsze pytanie nie dotyczy jedynie tego, co znalazło się w odpowiedzi.

Dotyczy również tego, kto i w jakim trybie ustalił, że jest to stanowisko Rady Miejskiej.

W opublikowanym zestawie nie ma uchwały Rady Miejskiej przyjmującej przedstawione ustalenia, protokołu posiedzenia poświęconego sprawie ani dokumentu potwierdzającego, że wszyscy radni zapoznali się z korespondencją wojewody.

Nie oznacza to automatycznie, że takich dokumentów nie sporządzono.

Oznacza, że nie zostały ujawnione wraz z pismem, na podstawie którego możemy obecnie odtworzyć przebieg postępowania.

W tym miejscu pojawia się zasadniczy problem.

Rada Miejska jest organem kolegialnym. Jej przewodniczący organizuje pracę Rady i prowadzi obrady. Zastępca może wykonywać określone czynności w granicach obowiązujących przepisów oraz upoważnienia.

Jednak reprezentowanie organu i samodzielne rozstrzyganie merytorycznego zagadnienia dotyczącego mandatu radnego to nie zawsze ta sama czynność.

Dlatego wymaga ustalenia, czy pismo Magdaleny Orzechowskiej było sprawozdaniem z przeprowadzonego przez Radę postępowania, czy odpowiedzią przygotowaną w jej imieniu przez określone osoby.

To rozróżnienie ma zasadnicze znaczenie dla przejrzystości działania samorządu.

Radni mówią, że nie znali korespondencji

Wątek obiegu dokumentów został podniesiony publicznie również przez radnych.

Według informacji opublikowanych przez lokalną prasę radny Krzysztof Śmiertka kwestionował sposób przedstawienia stanowiska wojewodzie i pytał, na jakiej podstawie wiceprzewodnicząca wypowiadała się w imieniu całej Rady.

Takie wypowiedzi są ważnym sygnałem, lecz wymagają zestawienia z urzędowym rejestrem korespondencji, protokołami i dokumentacją wewnętrzną.

Nie można na podstawie samego twierdzenia jednego radnego uznać, że wszyscy pozostali zostali pozbawieni dostępu do informacji. Nie można również automatycznie przyjąć, że skoro pismo skierowano do Rady, każdy radny faktycznie je otrzymał.

Pomiędzy wpływem dokumentu do urzędu a poinformowaniem członków organu może istnieć istotna różnica.

Właśnie dlatego trzeba ustalić datę wpływu pisma wojewody, sposób jego rejestracji, osoby, którym zostało przekazane, oraz to, czy znalazło odzwierciedlenie w pracach Rady lub jej komisji.

Jeżeli postępowanie przeprowadzono prawidłowo, dokumentacja powinna umożliwiać odtworzenie podstaw jego ustaleń.

Jeżeli natomiast ograniczono je do korespondencji z osobą, której sprawa bezpośrednio dotyczyła, pojawia się pytanie, czy taki zakres czynności wystarczał do wykonania żądania wojewody.

To zagadnienie proceduralne, niezależne od tego, czy ostatecznie radny naruszył ustawowy zakaz.

Dokumenty, których wojewoda oczekiwał, a których nie widzimy

Do czerwcowej odpowiedzi wskazano siedem załączników, w tym wezwanie skierowane do Mateusza Stanisza, jego wyjaśnienia, statut LGD, odpis z KRS, uchwałę zarządu stowarzyszenia oraz dwie umowy dotacyjne.

Zestaw trzech pism opublikowanych w październiku nie zawiera tych załączników.

Radio DTR dysponuje natomiast odrębnymi kopiami obu umów dotacyjnych oraz umowy pożyczki.

Wynika z nich, że stowarzyszenie zawarło z Gminą Trzebnica umowę na 8 tys. zł w 2025 roku, kolejną na 10 tys. zł w 2026 roku, a dodatkowo 5 sierpnia 2025 roku otrzymało nieoprocentowaną pożyczkę w wysokości 55 tys. zł.

Dokumenty potwierdzają udział Mateusza Stanisza w reprezentowaniu LGD przy zawieraniu tych umów.

Sam podpis radnego pod umową nie dowodzi jednak naruszenia art. 24f ustawy o samorządzie gminnym. Dla zastosowania tego przepisu znaczenie ma także faktyczny charakter działalności prowadzonej z wykorzystaniem mienia komunalnego.

Z tego powodu dokumenty finansowe powinny być analizowane razem ze statutem, sprawozdaniami, ewidencją przychodów i kosztów oraz informacjami o rzeczywistych czynnościach podejmowanych przez stowarzyszenie.

Bez tych ustaleń trudno uznać obraz sprawy za kompletny.

Październik: wojewoda wraca do tego, co miało zostać wyjaśnione

8 października 2026 roku do Rady Miejskiej skierowano kolejne wystąpienie, tym razem oznaczone sygnaturą PNK-N.4102.34.2026.AA2.

Wojewoda poinformował o otrzymaniu kolejnych informacji dotyczących możliwego naruszenia art. 24f ust. 1 przez Mateusza Stanisza.

Tym razem zakres oczekiwanych wyjaśnień był znacznie bardziej szczegółowy.

Organ nadzoru zażądał ustalenia, czy od 7 maja 2024 roku stowarzyszenie prowadziło działalność odpłatną, w której wynagrodzenie za określony rodzaj działalności przekraczało jej koszty.

Zażądał również informacji o wynagrodzeniach osób zatrudnionych przy statutowej działalności odpłatnej, w kontekście przesłanek określonych w art. 9 ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie.

Do tego doszły dwa nowe, precyzyjne żądania: wyjaśnienie charakteru korzystania przez LGD z lokalu przy Rynku 25 w Trzebnicy oraz przekazanie sprawozdań finansowych stowarzyszenia za lata 2024–2025.

To zasadnicza zmiana poziomu szczegółowości kontroli.

W czerwcu przekazano wojewodzie stanowisko opierające się między innymi na deklarowanym niezarobkowym charakterze organizacji i jej statucie. W październiku wojewoda zażądał danych pozwalających sprawdzić rzeczywistą działalność.

Z punktu widzenia prawa jest to różnica istotna.

Organizacja może prowadzić działalność społeczną, otrzymywać dotacje i zatrudniać pracowników, nie stając się z tego powodu automatycznie przedsiębiorcą. Jednak niektóre formy działalności odpłatnej pożytku publicznego mogą zostać zakwalifikowane jako działalność gospodarcza.

Dlatego nie wystarczy odpowiedzieć, że stowarzyszenie nie zostało wpisane do rejestru przedsiębiorców.

Trzeba ustalić, co rzeczywiście robiło, na jakich zasadach i jak rozliczało przychody oraz koszty.

Czy czerwcowe wyjaśnienia były niepełne?

Nie możemy jeszcze tego przesądzić.

Reklama

Październikowe wystąpienie wskazuje jednak, że wojewoda uznał za konieczne uzyskanie kolejnych informacji, których nie zawierał dostępny nam zestaw wcześniejszych wyjaśnień.

Powstaje przy tym kilka pytań.

Dlaczego już w czerwcu nie przedstawiono pełnej analizy finansowej działalności stowarzyszenia? Czy Rada dysponowała dokumentami księgowymi? Czy badała sposób korzystania z lokalu? Czy zapoznano się z rzeczywistymi kosztami i przychodami działalności odpłatnej?

Nie można też wykluczyć, że nowe żądania wynikały z informacji, które dotarły do wojewody dopiero po czerwcu.

Dlatego istotne jest uzyskanie treści kolejnych zawiadomień, z odpowiednim poszanowaniem danych chronionych prawem, oraz ustalenie, jakie nowe okoliczności zawierały.

Dopiero ich porównanie z wcześniejszą dokumentacją pozwoli odpowiedzieć, czy wojewoda uzupełniał niedostateczne postępowanie, czy badał nowe fakty.

Szczególnie ważna data: 12 czerwca

Jest jeszcze jedna okoliczność, którą warto dostrzec.

Odpowiedź Rady Miejskiej do wojewody nosi datę 12 czerwca 2026 roku.

Tymczasem umowa dotacyjna dotycząca II Festiwalu Wina i Produktu Lokalnego przewidywała realizację zadania w okresie od 10 do 16 czerwca, a wydatkowanie środków do 30 czerwca.

Oznacza to, że stanowisko Rady przedstawiono w trakcie realizacji zadania finansowanego z budżetu gminy.

Nie stanowi to dowodu błędu prawnego. Ocena charakteru działalności stowarzyszenia mogła opierać się na dokumentach z wcześniejszych okresów.

Pokazuje jednak, że w dniu sporządzenia odpowiedzi nie można było dysponować kompletnym końcowym rozliczeniem zadania, którego realizacja jeszcze trwała.

Z punktu widzenia późniejszej kontroli ma to znaczenie. Do rzeczywistej oceny funkcjonowania LGD potrzebne są również dokumenty powstałe po zakończeniu przedsięwzięcia.

Czy radny może jednocześnie zarządzać stowarzyszeniem finansowanym przez gminę?

Samo łączenie mandatu radnego z funkcją prezesa stowarzyszenia nie jest automatycznie zakazane.

Art. 24f ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym zabrania radnym prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia komunalnego gminy, w której uzyskali mandat, a także zarządzania taką działalnością lub pełnienia funkcji przedstawiciela czy pełnomocnika przy jej prowadzeniu.

Do stwierdzenia naruszenia potrzebne są konkretne ustalenia faktyczne.

Nie wystarczy więc wykazać, że Mateusz Stanisz był prezesem LGD, a stowarzyszenie otrzymało środki z budżetu Trzebnicy.

Trzeba ustalić, czy działalność organizacji spełniała odpowiednie przesłanki ustawowe oraz czy radny nią zarządzał w okresie wykorzystania mienia komunalnego.

Dopiero po dokonaniu takich ustaleń można rozważać konsekwencje wynikające z Kodeksu wyborczego.

Warto również rozróżnić dwa rodzaje działań wojewody.

Pisma z maja i października były wystąpieniami o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego. Nie były jeszcze wezwaniami do podjęcia uchwały o wygaśnięciu mandatu w trybie art. 98a ustawy o samorządzie gminnym.

Ta różnica jest fundamentalna: samo badanie podejrzenia nie oznacza stwierdzenia naruszenia.

Jawność nie może kończyć się na biurku przewodniczącego

Sprawa Stanisza odsłania problem szerszy niż działalność jednego stowarzyszenia.

Jak powinien funkcjonować organ kolegialny, gdy wojewoda kieruje do niego wystąpienie dotyczące ustawowych ograniczeń wykonywania mandatu przez jednego z jego członków?

Przewodniczący Rady ma określone zadania organizacyjne. Rada podejmuje decyzje jako organ działający w przewidzianych prawem formach.

Nie każda odpowiedź na pismo urzędowe wymaga uchwały. Nie oznacza to jednak, że w sprawie dotyczącej potencjalnego wygaśnięcia mandatu wystarczy automatycznie utożsamić stanowisko osoby podpisującej korespondencję ze stanowiskiem całej Rady.

Istotne jest to, kto zgromadził dowody, kto je ocenił i w jaki sposób uprawniony organ przeprowadził wymagane czynności.

Jeżeli Rada rzeczywiście zajmowała się sprawą, powinno być możliwe wskazanie odpowiednich protokołów, czynności i dokumentów.

Jeżeli postępowanie miało inny charakter, mieszkańcy powinni otrzymać wyjaśnienie, na jakiej podstawie przyjęto taki tryb.

Nie chodzi o formalizm dla samego formalizmu.

Chodzi o możliwość ustalenia odpowiedzialności za treść informacji przekazywanych organowi nadzoru.

Wojewoda też powinien odpowiedzieć na pytania

Radio DTR prowadzi tę sprawę od wiosny. Redakcja skierowała własną interwencję do wojewody, wskazując na potrzebę zbadania możliwej kolizji między mandatem radnego a działalnością organizacji korzystającej z pieniędzy gminnych.

Mimo tej interwencji nie otrzymaliśmy kompletu dokumentów pozwalających odtworzyć postępowanie.

Dokumentacja, którą obecnie analizujemy, została udostępniona publicznie przez radnych. Dopiero dzięki niej możemy porównać pierwsze wystąpienie wojewody, czerwcową odpowiedź oraz październikowe ponowienie żądania wyjaśnień.

Organ nadzoru powinien więc odpowiedzieć także na pytania o własne działania.

Czy po otrzymaniu odpowiedzi z 12 czerwca uznał postępowanie za zakończone? Czy analizował załączone dokumenty? Czy dostrzegł braki? Jakie kolejne informacje wpłynęły przed 8 października? Czy w międzyczasie podejmowano dodatkowe czynności?

Nie mniej istotne jest pytanie, dlaczego redakcja interweniująca w sprawie nie otrzymała pełnej informacji o przebiegu jej rozpatrywania.

Trzeba przy tym pamiętać, że zgłaszający nie uzyskuje automatycznie praw strony postępowania nadzorczego. Nie wyłącza to jednak możliwości ubiegania się o udostępnienie informacji publicznej oraz dokumentów podlegających jawności.

Pytania, które Radio DTR kieruje do instytucji

Do Rady Miejskiej w Trzebnicy:

  1. Kiedy wpłynęło pismo wojewody z 13 maja i komu zostało przekazane?

  2. Czy wszyscy radni otrzymali informację o jego treści?

  3. Czy Rada lub jej komisja przeprowadziła postępowanie wyjaśniające?

  4. Czy sporządzono protokół, notatkę lub inny dokument potwierdzający przebieg czynności?

  5. Kto przygotował odpowiedź z 12 czerwca i na jakiej podstawie została podpisana w imieniu Rady?

  6. Czy przeprowadzono analizę dokumentów finansowych LGD, czy ograniczono się do wyjaśnień i statutu?

  7. Jakie czynności podjęto po ponownym wystąpieniu wojewody z 8 października?

Do wojewody dolnośląskiego:

  1. Jakie zawiadomienia i materiały stanowiły podstawę wystąpienia z 13 maja?

  2. Czy dokonano merytorycznej oceny odpowiedzi otrzymanej w czerwcu?

  3. Czy pierwsze postępowanie zostało zakończone, a jeżeli tak, z jakim wynikiem?

  4. Jakie nowe okoliczności uzasadniały ponowne wystąpienie z 8 października?

  5. Czy badano sposób prowadzenia postępowania przez Radę Miejską?

  6. Czy organ nadzoru otrzymał już żądane sprawozdania finansowe i informacje o lokalu przy Rynku 25?

Wnioski: sprawa mandatu, ale również sprawdzian samorządowej kontroli

W dokumentach dotyczących LGD „Kocie Góry” nie ma obecnie podstaw do ogłoszenia, że Mateusz Stanisz utracił mandat, naruszył ustawowy zakaz albo że Rada Miejska świadomie ukrywała dokumenty.

Są natomiast podstawy do zadawania konkretnych pytań o sposób wykonania żądań wojewody.

Pierwsze pismo zostało skierowane do Rady 13 maja. Odpowiedź z 12 czerwca przedstawiała stanowisko o braku naruszenia prawa. W październiku wojewoda ponownie zażądał szczegółowego zbadania działalności stowarzyszenia.

To udokumentowany przebieg sprawy.

Istotny jest również fakt, że redakcja Radia DTR podjęła interwencję u wojewody, zamiast ograniczyć się do komentowania sytuacji. Wymagała ona zbadania, czy osoba sprawująca mandat radnego i jednocześnie zarządzająca organizacją finansowaną przez gminę działała w granicach ustawowych ograniczeń.

Dzisiaj, po ujawnieniu korespondencji, pytania są szersze.

Czy Rada Miejska była rzeczywistym uczestnikiem postępowania, czy tylko adresatem pisma, na które odpowiedziały określone osoby? Czy wcześniejsze ustalenia były wystarczające? I czy mieszkańcy mają pełną wiedzę o tym, jak kontrolowano sprawę dotyczącą jednego z ich przedstawicieli?

Przejrzystość działania samorządu nie polega jedynie na tym, że dokument można kiedyś odnaleźć. Polega również na możliwości sprawdzenia, kto go otrzymał, kto podjął decyzję i na podstawie jakich dowodów.

Sprawa Mateusza Stanisza nie została przez samo ujawnienie dokumentów rozstrzygnięta.

Ale ujawnione dokumenty pokazują, że pytania postawione przez Radio DTR nadal wymagają odpowiedzi.

OD REDAKCJI

Radio DTR kontynuuje analizę działalności LGD „Kocie Góry”, finansowania organizacji z budżetu Gminy Trzebnica i postępowania nadzorczego dotyczącego Mateusza Stanisza. Kolejne publikacje obejmą nieoprocentowaną pożyczkę w wysokości 55 tys. zł, rozliczenia dotacji oraz sposób korzystania z mienia komunalnego.

Przedstawione ustalenia nie stanowią stwierdzenia winy ani przesądzenia o wygaśnięciu mandatu radnego. Redakcja pozostaje otwarta na udokumentowane wyjaśnienia wszystkich zainteresowanych stron.

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *