Rosyjskie pieniądze kontra państwo. Co ujawnił Sejm?

rosyjskie pieniadze sej ujawnia
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Jak to możliwe, że ustawa o kryptowalutach – opisywana jako tarcza chroniąca Polskę przed wpływami ze Wschodu – została zatrzymana jednym podpisem Prezydenta? I dlaczego część opozycji parlamentarnej zagłosowała tak, jak zagłosowała?

O jakie przepisy tak naprawdę toczy się spór?

Zawetowana ustawa miała dać państwu realne narzędzia do kontroli firm działających w obszarze kryptowalut – także tych zarejestrowanych poza Polską, ale obsługujących klientów w kraju.
Dziura prawna była znana od lat: setki podmiotów widniały w rejestrze katowickiej izby skarbowej, jednak część z nich działała w cieniu zagranicznych struktur.

„Ustawa dawała służbom możliwość działania także wobec firm spoza Polski” – wyjaśniał Premier.

Reklama

Dzięki nowym przepisom państwo mogłoby reagować na operacje finansowe niejasnego pochodzenia – od prania pieniędzy, przez finansowanie wpływów politycznych, po klasyczne oszustwa na drobnych inwestorach.
Według danych 600 tys. Polaków zostało już oszukanych na rynku kryptoaktywów.

Co padło w tajnej części posiedzenia?

Podczas zamkniętych obrad Premier miał przedstawić posłom nazwiska, nazwy firm, daty i konkretne powiązania. Brzmi to jak scenariusz politycznego thrillera, ale z relacji wiadomo jedno: operacje finansowe prowadzone przez część podmiotów kryptowalutowych mają korelować z wpływami rosyjskimi i białoruskimi.

„Chodzi o wiodącą firmę, której kapitał przetrwał pandemię dzięki rosyjskim pieniądzom i rosyjskiej mafii” – mówił Donald Tusk.

Ta firma – według relacji – ma być jednocześnie sponsorem działań środowisk prawicowych. Tę część Premier ujął dosadnie:

„Czy do was dociera, że firma z ludźmi zaginionymi w tle i rosyjską kasą sponsoruje tych, których dziś chronią posłowie prawicy?”

Dlaczego Prezydent zawetował ustawę?

To pytanie brzmi dziś głośniej niż samo głosowanie.
Premier nie owijał sprawy w bawełnę:

„Prezydent wetuje w interesie firmy, której źródła są przestępcze, z ewidentną infiltracją rosyjską”.

Reklama
Reklama
Reklama

Według rządu powstała sytuacja absurdalna: państwo ma dane, sygnały wywiadowcze, analizy ekonomiczne – ale nie ma narzędzi prawnych, bo ustawa została zatrzymana.

Co dalej z bezpieczeństwem państwa?

Premier zapowiedział błyskawiczny powrót projektu do Sejmu.
Bez niego – jak twierdzi rząd – trzy tygodnie legislacyjnej próżni mogą zostać wykorzystane do działań, o których „lepiej nawet nie spekulować”.

„Musimy mieć tę ustawę teraz, żeby zablokować złe scenariusze”.

Dodał też, że podobne „okienka czasowe” były wykorzystywane wcześniej – na przykład podczas krótkotrwałego rządu Morawieckiego.

Co na tym tracą obywatele?

Polski rynek kryptowalut to ok. 3 mln inwestorów.
Około 600 tys. już straciło swoje środki, często z powodu oszustw prowadzonych przez podmioty niepodlegające żadnemu realnemu nadzorowi.

Zawetowana ustawa miała to zmienić – nie blokując kryptowalut, lecz oczyszczając rynek z podmiotów, które oprócz biznesu prowadzą również operacje wywiadowcze lub przestępcze.

Wniosek? To nie była „zwykła ustawa”

Spór o kryptowaluty dawno przestał być sporem o instrumenty finansowe.
To spór o bezpieczeństwo państwa i o to, czy Polska potrafi odciąć się od rosyjskich wpływów, gdy te wchodzą pod pretekstem nowoczesnej technologii.

Sejm czeka powtórne głosowanie. A opinia publiczna – jasne odpowiedzi.

Autor: Rafał Chwaliński


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry