Paliwa drożeją. Ormuz w ogniu, gospodarka drży

konflikt i ceny ropy
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Ceny paliw rosną, tankowce stoją w napięciu u wejścia do Cieśniny Ormuz, a światowa geopolityka znów zaczyna wpływać na portfele kierowców. W połowie marca 2026 roku widać wyraźnie: konflikt na Bliskim Wschodzie coraz mocniej przenosi się do gospodarki.

Dlaczego diesel drożeje tak szybko?

Kierowcy w Polsce już to czują przy dystrybutorach. Diesel w wielu miejscach zbliża się do granicy 8 zł za litr, a na części stacji premium ceny przekroczyły już 8,20–8,30 zł.

Prognozy rynku paliw na tydzień 16–22 marca wskazują średnie ceny:

  • diesel: 7,77–8,01 zł/l

  • benzyna Pb95: 6,54–6,69 zł/l

W ciągu zaledwie tygodnia hurtowe ceny oleju napędowego wzrosły nawet o złotówkę na litrze, a detaliczne stawki na stacjach podniosły się o 30–95 groszy.

Najbardziej odczuwają to branże oparte na dieslu:

  • transport drogowy

  • rolnictwo

  • logistyka

  • przemysł

To właśnie dlatego ekonomiści zaczęli mówić o „szoku dieslowym” – zjawisku, w którym olej napędowy drożeje szybciej niż benzyna.

Ormuz – wąskie gardło świata

Źródło napięcia jest daleko od Polski, ale jego skutki odczuwamy wszyscy.

Cieśnina Ormuz to jedno z najważniejszych miejsc dla globalnej energetyki. Przez ten wąski szlak między Iranem a Omanem przechodzi około:

  • 20% światowego handlu ropą,

  • ogromna część transportu gazu LNG.

Od końca lutego 2026 roku sytuacja w regionie gwałtownie się zaostrzyła. W konflikcie między Izraelem, Iranem i USA doszło do serii ataków na infrastrukturę energetyczną i statki handlowe.

W efekcie:

  • część tankowców ograniczyła rejsy,

  • transport ropy stał się ryzykowny,

  • wydobycie w regionie spadło.

Cena ropy Brent przekroczyła 100–106 dolarów za baryłkę, najwyżej od czasu kryzysu energetycznego z 2022 roku.

Dla Europy oznacza to jedno: droższe paliwa i droższą energię.

Trump szuka wsparcia dla ochrony szlaku

W reakcji na napięcia administracja prezydenta USA Donald Trump naciska na sojuszników, aby pomogli zabezpieczyć transport w rejonie Zatoki Perskiej.

Celem jest stworzenie międzynarodowej osłony dla tankowców płynących przez Ormuz. W praktyce oznacza to możliwość:

  • patroli morskich,

  • konwojów wojskowych,

  • większej obecności flot NATO w regionie.

Jeśli konflikt będzie się przedłużał, ekonomiści ostrzegają, że ropa może wzrosnąć nawet do 120 dolarów za baryłkę.

Polska ewakuuje obywateli

Równolegle trwa duża operacja dyplomatyczno-wojskowa.

Polskie władze – przy wsparciu Unii Europejskiej i mechanizmu rescEU – prowadzą ewakuację obywateli z Bliskiego Wschodu. Do połowy marca:

  • ewakuowano 8–13 tysięcy osób,

  • wykonano około 75 lotów,

  • część transportów realizowało wojsko.

Samoloty startowały m.in. z:

Akcja jest oceniana jako sprawna – tym razem bez dramatycznych scen znanych z początku wojny w Ukrainie.

Inflacja chwilowo niska, ale…

Na pierwszy rzut oka dane gospodarcze wyglądają dobrze.

Według Narodowy Bank Polski inflacja w lutym 2026 wyniosła 2,1% rok do roku, czyli znalazła się praktycznie w celu banku centralnego.

Prognoza na cały rok mówi o około 2,3%.

Problem polega na tym, że statystyka ta obejmuje okres sprzed skoku cen paliw.

Ekonomiści już ostrzegają:

  • jeśli kryzys energetyczny potrwa dłużej,

  • inflacja może wzrosnąć o dodatkowe 1–2 punkty procentowe.

Najbardziej wrażliwe sektory to transport i przemysł.

Polityka w tle: raport Morawieckiego

W tym samym czasie na krajowej scenie politycznej pojawiła się gospodarcza propozycja byłego premiera Mateusz Morawiecki.

Na początku marca zaprezentował raport „Powered by Poland”, który ma być wizją rozwoju gospodarczego Polski w czasach globalnych napięć.

Główne postulaty:

  • mobilizacja oszczędności Polaków (ok. 3,6 bln zł),

  • preferencje dla krajowych firm w zamówieniach publicznych,

  • rozwój technologii dual-use (wojskowych i cywilnych),

  • wsparcie przemysłu poprzez tańszą energię.

Morawiecki określa tę strategię jako „nowoczesny nacjonalizm gospodarczy”.

Rząd Tuska między Brukselą a zbrojeniami

Rząd premiera Donald Tusk musi w tym czasie prowadzić bardzo trudną politykę fiskalną.

Polska pozostaje w procedurze nadmiernego deficytu UE, po tym jak w 2023 roku deficyt wyniósł ponad 5% PKB.

Cel Brukseli:

  • ograniczenie wzrostu wydatków,

  • powrót do stabilnych finansów do 2028 roku.

Problem w tym, że jednocześnie rosną wydatki na:

  • zbrojenia,

  • bezpieczeństwo energetyczne,

  • wsparcie gospodarki.

To sprawia, że rząd balansuje między dyscypliną budżetową a koniecznością reagowania na kryzys.

Największy niepokój: energia

Badania opinii publicznej pokazują, że 70–84% Polaków obawia się wzrostu kosztów energii i paliw.

Pamięć kryzysu z 2022 roku jest wciąż świeża.

Jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie się przeciągnie, rachunki za prąd, gaz i transport mogą ponownie stać się jednym z najważniejszych tematów gospodarczych w Polsce.

Co dalej?

Na razie rynek reaguje nerwowo, ale bez paniki.

Jedno jest jednak pewne: jeśli Cieśnina Ormuz pozostanie zagrożona przez kolejne tygodnie, ceny paliw w Polsce mogą dalej rosnąć.

A wtedy pytanie przestanie być ekonomiczne.

Stanie się polityczne.

Bo gdy diesel zbliża się do 9 zł za litr, gniew kierowców i przedsiębiorców bardzo szybko przenosi się na scenę publiczną.


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry