Są takie matki, które dziś dostaną kwiaty, laurkę i spokojny obiad przy stole.
I są też takie, które 26 maja zaczynają od liczenia pieniędzy, telefonu do lekarza, walki z samotnością, strachem albo kolejnym pismem z urzędu.
Jedne usłyszą dziś „dziękuję”.
Inne usłyszą ciszę.
Dzień Matki nie należy do samorządowych przemówień, urzędowych uśmiechów i zdjęć publikowanych przez polityków. Nie należy do zakłamanych deklaracji o „wsparciu rodzin”, kiedy za drzwiami wielu mieszkań rozgrywa się zwykła walka o przetrwanie.
ilustracja do artykułu Dzień Matki
To dzień kobiet, które codziennie dźwigają świat na własnych barkach.
Matek, które nie śpią po nocach przy łóżkach swoich dzieci.
Które jadą do pracy niewyspane, a potem wracają gotować, prać, pomagać w lekcjach i jeszcze znaleźć w sobie siłę, by powiedzieć: „będzie dobrze”.
To dzień matek dzieci z niepełnosprawnościami, matek samotnych, matek po rozwodach, matek pracujących ponad siły i tych, które same zostały zostawione bez pomocy.
To dzień kobiet, które czuwają, gdy maluszek dopiero poznaje świat – reaguje na pierwszy dźwięk, pierwszy dotyk, pierwszy lęk.
I tych matek, które siedzą po nocach przy nastolatku pogubionym bardziej niż ktokolwiek chce zauważyć.
Bohaterki?
Tak. Ale nie z pomników i kampanii społecznych.
Prawdziwe bohaterki żyją w blokach, starych kamienicach, mieszkaniach socjalnych, na wsiach i małych miasteczkach.
Często zmęczone. Często przemilczane.
A mimo to każdego dnia wstają rano i robią rzeczy, których wielu ludzi nie udźwignęłoby nawet przez tydzień.
Dlatego dziś warto powiedzieć jedno — bez patosu i bez politycznych dekoracji:
Dziękujemy matkom. Tym silnym i tym zmęczonym.
Tym uśmiechniętym i tym, które płaczą po cichu, kiedy dzieci już zasną.
Bo to dzięki nim ten świat jeszcze całkiem się nie rozsypał.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.



