Wokół jednej firmy powstała sieć kontaktów prowadzących do polityków, fundacji, Polskiego Komitetu Olimpijskiego i prawicowego medium. W tym samym czasie trwała walka o ustawę, która miała rynek kryptowalut poddać polskiemu nadzorowi. Dziś prokuratura sprawdza kolejne przepływy pieniędzy, relacje i spotkania. Najważniejsze pytanie brzmi już nie: „kto znał prezesa Zondacrypto?”, ale: czy te kontakty miały wpływ na decyzje podejmowane w świecie polityki i instytucji publicznych?
Jedna firma, coraz więcej nazwisk
Jeszcze niedawno Zondacrypto kojarzyła się przede wszystkim z rynkiem kryptowalut, reklamą i sponsoringiem. Dziś nazwa firmy pojawia się obok polityków, fundacji, Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Telewizji Republika, konferencji CPAC i sporu o ustawę regulującą rynek kryptoaktywów.
To nie oznacza, że każda z tych relacji była nielegalna. Samo spotkanie, sponsoring, darowizna czy negocjacje biznesowe nie są dowodem przestępstwa.
Problem zaczyna się wówczas, gdy wszystkie te zdarzenia układają się na jednej osi czasu.
A ta oś staje się coraz bardziej interesująca.
Ibiza, poseł PiS i szybkie wejście w temat kryptowalut
Jednym z najnowszych wątków jest spotkanie posła PiS Michała Moskala z Przemysławem Kralem, szefem Zondacrypto.
Do spotkania doszło 7 sierpnia 2025 roku na Ibizie. Uczestniczył w nim również były funkcjonariusz CBA Artur Chodziński.
Moskal nie zaprzecza, że spotkanie się odbyło. Według jego wyjaśnień rozmowy dotyczyły możliwości współpracy przy konferencji poświęconej nowym technologiom.
Samo spotkanie nie byłoby jeszcze szczególnie istotne, gdyby nie to, co wydarzyło się później.
28 sierpnia, a więc trzy tygodnie po Ibizie, Moskal skierował pismo do przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Jacka Jastrzębskiego. Krytykował podejście KNF do kryptowalut i występował w obronie branży.
9 września publicznie informował natomiast, że wspólnie z Januszem Kowalskim zgłasza poprawki do ustawy o kryptoaktywach.
Część proponowanych zmian była zbieżna z postulatami wcześniej zgłaszanymi przez przedstawicieli rynku, w tym Przemysława Krala.
To jeszcze niczego nie przesądza.
Ale chronologia jest wystarczająco interesująca, aby pytać:
co dokładnie omawiano na Ibizie?
Czy rozmawiano o projektowanej ustawie?
Czy Kral przedstawiał posłowi swoje zastrzeżenia do regulacji?
Czy po spotkaniu przekazywał mu materiały albo propozycje zmian?
I wreszcie: kto faktycznie przygotował poprawki, które później pojawiły się w Sejmie?
Zawiadomienie do prokuratury
Po ujawnieniu spotkania politycy Koalicji Obywatelskiej poinformowali o skierowaniu zawiadomienia do prokuratury.
Nie oznacza to, że Michał Moskal popełnił przestępstwo. Zawiadomienie nie jest zarzutem, a tym bardziej wyrokiem.
Prokuratura musi najpierw ocenić, czy istnieją podstawy do prowadzenia postępowania.
Ale sprawa ma wymiar znacznie szerszy niż polityczna awantura o wakacyjną kolację.
Bo poseł nie spotkał się z przedsiębiorcą działającym w obszarze obojętnym dla państwa.
Spotkał się z człowiekiem reprezentującym branżę, której zasady funkcjonowania właśnie określał parlament.
To zasadnicza różnica.
PKOl, Piesiewicz i zegarek za dziesiątki tysięcy euro
Jeszcze poważniejszy jest wątek relacji Zondacrypto z prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosławem Piesiewiczem.
Dziennikarskie ustalenia wskazują między innymi na zakup przez Przemysława Krala luksusowego zegarka Patek Philippe Calatrava wartego około 40 tys. euro.
Niedługo później Kral spotkał się z Piesiewiczem w Monako.
Piesiewicz utrzymuje, że zegarek nie był prezentem, lecz został przez niego opłacony, a Kral jedynie pomagał przy zakupie.
Problem polega na tym, że wokół relacji obu mężczyzn pojawiły się również informacje dotyczące innych wydatków, wyjazdów i świadczeń.
W tle pojawia się natomiast kolejne pytanie:
czy Przemysław Kral oczekiwał w zamian pomocy w sprawach dotyczących Zondacrypto?
Według medialnych ustaleń jednym z możliwych tematów miały być problemy firmy z UOKiK.
Piesiewicz temu zaprzecza.
Prokuratura jednak ten wątek sprawdza.
I właśnie dlatego historia zegarka nie jest już plotką z kroniki towarzyskiej.
Jeżeli ktoś wręcza osobie zajmującej ważne stanowisko korzyść majątkową albo finansuje jej wydatki, kluczowe staje się pytanie, czy oczekuje czegoś w zamian.
Ilustracja jest elementem poglądowym.
Setki tysięcy dla fundacji związanych z politykami
Kolejna ścieżka prowadzi do fundacji związanych ze Zbigniewem Ziobrą i Przemysławem Wiplerem.
Według ujawnionych informacji na przełomie października i listopada 2025 roku około 450 tys. zł miało trafić do Fundacji Instytut Polski Suwerennej, natomiast około 70 tys. euro do Fundacji Dobry Rząd.
Ziobro potwierdza wpłatę na fundację, wskazując, że środki pochodziły z kancelarii Przemysława Krala.
Wipler odrzuca sugestie, aby pieniądze miały jakikolwiek związek z jego działalnością polityczną lub procesem legislacyjnym dotyczącym kryptowalut.
I znowu dochodzimy do tej samej granicy.
Darowizna dla fundacji sama w sobie nie oznacza korupcji.
Ale kiedy darczyńca działa w branży, której regulacje właśnie tworzą politycy, pytanie o motywację przestaje być teorią spiskową.
Staje się elementarnym pytaniem o transparentność.
Zondacrypto i Telewizja Republika
Jeszcze jeden kierunek prowadzi do mediów.
Według ujawnionych dokumentów Przemysław Kral miał rozmawiać z Tomaszem Sakiewiczem o wejściu kapitałowym do Telewizji Republika.
Mowa była o zakupie około 20 procent udziałów za kwotę co najmniej kilkunastu milionów złotych.
Transakcja ostatecznie nie została sfinalizowana.
Sakiewicz kwestionuje część przedstawianych dokumentów i zapowiada działania prawne.
Nie zmienia to jednak faktu, że również ten wątek znalazł się w zainteresowaniu śledczych.
Powstaje więc kolejna relacja:
firma działająca na rynku oczekującym nowych regulacji — medium jednoznacznie związane z określonym środowiskiem politycznym — rozmowy o milionowej inwestycji.
Nawet jeżeli wszystko było legalnym biznesem, pozostaje pytanie, dlaczego właśnie wtedy?
CPAC i Karol Nawrocki
Zondacrypto była również sponsorem konferencji CPAC Polska w Jasionce w maju 2025 roku.
W wydarzeniu uczestniczył Karol Nawrocki, wówczas kandydat na prezydenta.
To nie oznacza, że Zondacrypto finansowała kampanię wyborczą Nawrockiego.
Takiego wniosku nie można stawiać bez dowodów.
Można natomiast powiedzieć coś innego:
firma finansowała wydarzenie polityczne, na którym występował kandydat na prezydenta, a późniejszy prezydent kilkukrotnie blokował ustawę regulującą rynek, na którym ta firma działała.
I tu zaczyna się kolejna część układanki.
Trzy weta wobec ustawy
Karol Nawrocki trzy razy odmówił podpisania ustawy o kryptoaktywach.
Argumentował między innymi, że projekt nadmiernie obciąża przedsiębiorców, daje zbyt duże kompetencje KNF i może wypchnąć polskie firmy z rynku.
Takie argumenty mogą być całkowicie legalnym i racjonalnym stanowiskiem politycznym.
Nie ma obecnie publicznego dowodu, że prezydent wetował ustawę na życzenie Zondacrypto.
Dlatego słowa Donalda Tuska, że „teraz już wiemy, dlaczego Nawrocki blokował ustawę”, należy traktować jako polityczną interpretację, a nie ustalenie organów śledczych.
Ale premier wskazał na coś, czego ignorować również nie można.
Kiedy obok kolejnych wet pojawiają się pieniądze dla fundacji, sponsoring imprez politycznych, kontakty z posłami, PKOl i rozmowy o inwestycjach medialnych, naturalnie pojawia się pytanie:
czy wszystkie te zdarzenia były od siebie całkowicie niezależne?
Prokuratura zaczyna łączyć wątki
To właśnie tutaj sprawa zmienia charakter.
Nie mamy już wyłącznie serii publikacji medialnych.
Prokuratura bada między innymi przepływy pieniędzy, relacje Zondacrypto z fundacjami, PKOl, środowiskami politycznymi i mediami.
Równolegle prowadzone jest postępowanie dotyczące działalności samej giełdy i szkód poniesionych przez klientów.
Zarejestrowano tysiące zawiadomień pokrzywdzonych.
Zabezpieczono ogromną ilość materiału elektronicznego.
Współpracują ze sobą organy kilku państw.
To oznacza, że skala sprawy jest znacznie większa niż typowa polska „afera polityczna”, która przez kilka dni żyje w mediach, a później znika.
Tutaj dokumentacja może być liczona nie w segregatorach, lecz w terabajtach.
Najważniejszy będzie kalendarz
W tej sprawie szczególnie ważne są daty.
Nie tylko kwoty.
Nie tylko nazwiska.
Trzeba zestawić ze sobą:
spotkania z politykami,
przelewy dla fundacji,
umowy sponsorskie,
kontakty z PKOl,
rozmowy z mediami,
pisma kierowane do KNF,
poprawki do projektu ustawy,
głosowania parlamentarne,
kolejne wersje projektu,
wreszcie prezydenckie weta.
Dopiero taka chronologia pozwoli odpowiedzieć, czy widzimy zbiór niezależnych interesów, czy mechanizm budowania wpływu.
Bo wpływu politycznego nie zawsze kupuje się jednym przelewem.
Czasami tworzy się go znacznie subtelniej: przez sponsoring, konferencje, fundacje, relacje osobiste, dostęp do polityków i media.
To nie jest jeszcze stwierdzenie, że właśnie tak działało Zondacrypto.
To jest pytanie, które śledczy i dziennikarze powinni dziś postawić.
Kto czego potrzebował?
Zondacrypto potrzebowała otoczenia regulacyjnego korzystnego dla swojej działalności.
Politycy potrzebują pieniędzy na fundacje, wydarzenia i projekty.
Media potrzebują kapitału i reklamodawców.
Organizacje sportowe potrzebują sponsorów.
Każda z tych potrzeb jest normalna.
Problem powstaje wtedy, kiedy zaczynają się wzajemnie przenikać.
Dlatego w tej historii najważniejsze może nie być nawet pytanie, kto dostał zegarek albo kto jadł kolację na Ibizie.
Znacznie ważniejsze jest:
kto miał dostęp do osób podejmujących decyzje?
Kto przedstawiał im swoje postulaty?
Kto pisał poprawki?
Kto finansował organizacje związane z ludźmi uczestniczącymi w sporze o ustawę?
I czy za pieniądzem lub sponsoringiem pojawiała się oczekiwana decyzja?
Dużo szumu? Być może dopiero początek
Donald Tusk napisał, że „serial dopiero się rozkręca”.
To oczywiście również element politycznej walki.
Ale jedno jest faktem: liczba ujawnianych relacji rośnie.
Ibiza.
PKOl.
Fundacje.
Republika.
CPAC.
Ustawa.
Prezydenckie weta.
Prokuratura.
Każdy z tych wątków można próbować wyjaśniać oddzielnie.
Im więcej jednak pojawia się kolejnych elementów, tym trudniej poprzestać na odpowiedzi:
przypadek.
Na tym etapie nie wolno jeszcze wydawać wyroków.
Ale równie poważnym błędem byłoby uznać, że to wyłącznie kilka niezależnych znajomości przedsiębiorcy działającego w świecie polityki, sportu i mediów.
Bo właśnie od ustalenia, czy znajomości były tylko znajomościami, zależy odpowiedź na najważniejsze pytanie tej afery:
czy wokół Zondacrypto działała zwykła sieć biznesowych kontaktów, czy system budowania wpływu na ludzi i instytucje, które mogły pomóc firmie w najważniejszym dla niej momencie?
Na tę odpowiedź trzeba jeszcze poczekać.
Ale dokumentów, nazwisk i pieniędzy jest już wystarczająco dużo, żeby zadawać pytania bardzo głośno.
Frazy SEO: Zondacrypto, afera Zondacrypto, Przemysław Kral, Michał Moskal Zondacrypto, Zondacrypto Ibiza, Radosław Piesiewicz Zondacrypto, PKOl Zondacrypto, Karol Nawrocki kryptowaluty, ustawa o kryptoaktywach, Donald Tusk Zondacrypto, Telewizja Republika Zondacrypto, Zbigniew Ziobro Zondacrypto.
SEO 160: Afera Zondacrypto zatacza coraz szersze kręgi. Politycy, PKOl, fundacje, Republika i ustawa o kryptowalutach trafiają pod lupę prokuratury.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.



