Zuckerberg nie zdążył zeznawać. Meta kończy wielki proces ugodą wartą nawet 18 miliardów dolarów

Oceń materiał

Proces miał odpowiedzieć na pytanie, co Meta wiedziała o wpływie Facebooka i Instagrama na dzieci oraz dlaczego – mimo tej wiedzy – niektóre zabezpieczenia wprowadzano dopiero po latach. Do zeznań Marka Zuckerberga jednak nie dojdzie. Meta porozumiała się z niemal wszystkimi stanami USA. Zapłaci miliardy dolarów i zgodzi się na ograniczenia, które jeszcze niedawno były przedmiotem sporu przed sądem. Nie przyznała się jednak do winy.

Jeszcze kilka dni temu przed federalnym sądem w Oakland zeznawali byli i obecni pracownicy Mety. Arturo Béjar opowiadał o tym, co jego zdaniem firma wiedziała o doświadczeniach nastolatków na Instagramie. Adam Mosseri, szef Instagrama, tłumaczył działania koncernu i zabezpieczenia wprowadzane dla młodszych użytkowników.

W kolejnych dniach przed sądem miał pojawić się Mark Zuckerberg.

Nie pojawi się.

Meta i ogromna koalicja amerykańskich prokuratorów generalnych osiągnęły porozumienie kończące zasadniczą część sporu o wpływ Facebooka i Instagrama na dzieci. Ugoda musi jeszcze zostać zatwierdzona przez sąd.

I właśnie dlatego finał tej historii jest równie interesujący jak sam proces.

Nie dowiemy się z wyroku, czy Meta wiedziała i świadomie ignorowała zagrożenia. Dowiadujemy się natomiast, na jakie zmiany zgodziła się firma, aby proces zakończyć.

Z 29 stanów zrobiła się niemal cała Ameryka

Proces, który rozpoczął się 18 sierpnia w Oakland, wyrastał ze spraw prowadzonych przez koalicję stanów oskarżających Meta o projektowanie Facebooka i Instagrama w sposób sprzyjający kompulsywnemu korzystaniu przez dzieci i nastolatków.

W pierwszej fazie szczególną rolę odgrywały Kalifornia, Kolorado, Kentucky i New Jersey, a federalne roszczenia związane m.in. z ochroną danych dzieci obejmowały 29 stanów.

Ugoda jest jednak znacznie szersza.

Według oficjalnego komunikatu prokuratora generalnego Kolorado obejmuje 47 stanów, Dystrykt Kolumbii oraz terytoria USA, w tym Portoryko, Samoa Amerykańskie i Mariany Północne. Poza porozumieniem pozostają m.in. Floryda i Nowy Meksyk, które mogą kontynuować własne postępowania.

Sprawa, która zaczynała się jako wielostanowy proces przeciwko jednej korporacji, zakończyła się więc porozumieniem obejmującym praktycznie cały kraj.

17 czy 18 miliardów? Obie liczby wymagają wyjaśnienia

W pierwszych depeszach pojawiają się dwie kwoty.

Amerykańskie urzędy stanowe opisują główne porozumienie dotyczące bezpieczeństwa dzieci jako warte ponad 17 mld dolarów. Prokurator generalny Nowego Jorku mówi o kwocie do 17,1 mld dolarów, a Kalifornia o płatnościach sięgających około 17 mld.

Reuters i Associated Press podają natomiast łączną wartość porozumień sięgającą około 18 mld dolarów. Różnica wynika m.in. ze sposobu liczenia poszczególnych składników ugód i dodatkowych roszczeń, w tym odrębnego porozumienia dotyczącego prywatności oraz spraw związanych z Cambridge Analytica.

Nie cała kwota jest też bezwarunkowa.

Według Reutersa Meta ma zagwarantować około 12,7 mld dolarów, natomiast dalsza część płatności – około 5 mld dolarów – związana jest z tym, czy podobne rozwiązania bezpieczeństwa przyjmą inni wielcy gracze, przede wszystkim TikTok, YouTube i Snapchat.

To nie jest więc zwykły czek wypisany przez Zuckerberga na 18 miliardów.

To wieloletni system płatności i zobowiązań.

Dwie godziny. Potem stop

Najbardziej interesujące nie są jednak pieniądze.

Są nimi warunki dotyczące dzieci.

Meta zgodziła się na domyślny limit dwóch godzin dziennie łącznego korzystania przez osoby poniżej 18. roku życia z Facebooka i Instagrama.

Rodzic będzie mógł ten limit zmienić.

Dodatkowo użytkownik ma być odrywany od niekończącego się przewijania przez obowiązkowe przerwy po określonym czasie ciągłego korzystania. Kolorado opisuje mechanizm „Productive Pauses” – przerw po 15 minutach, a następnie po 60 i 90 minutach korzystania.

Jeszcze ciekawszy jest zapis dotyczący konkurencji.

Jeżeli podobne rozwiązania przyjmą TikTok, YouTube i Snapchat, limit może zostać zmniejszony do jednej godziny dziennie na każdej platformie.

To już nie wygląda jak kosmetyczna poprawka w ustawieniach aplikacji.

To próba zmiany całego modelu korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci.

Telefon ma zamilknąć w nocy

Meta zgodziła się również na blokowanie dostępu niepełnoletnim użytkownikom między północą a godziną 6 rano.

Ponownie: rodzic będzie mógł tę blokadę zdjąć.

Jeżeli konkurencyjne platformy wprowadzą podobne ograniczenia, nocna blokada może zostać rozszerzona nawet na godziny 22–7.

Do tego dochodzi ograniczenie powiadomień.

Domyślnie mają być wyłączane w nocy, a także w czasie zajęć szkolnych – w dni robocze mniej więcej między 8 a 15 w okresie roku szkolnego.

I tutaj pojawia się pytanie, którego podczas procesu nie uda się już zadać do końca.

Skoro takie mechanizmy są dziś możliwe, to dlaczego nie funkcjonowały w tej formie wcześniej?

Znikną liczniki polubień i filtry upiększające

Porozumienie wchodzi również w samą konstrukcję Instagrama.

Użytkownicy poniżej 18. roku życia mają zostać objęci ograniczeniami dotyczącymi mechanizmów społecznego porównywania się.

Meta zgodziła się m.in. na ukrywanie liczby polubień i reakcji młodym użytkownikom oraz zakaz stosowania niektórych filtrów związanych z zabiegami kosmetycznymi i zmianą wyglądu.

To szczególnie interesujące, ponieważ właśnie mechanizmy porównywania wyglądu, popularności i reakcji innych użytkowników od lat znajdują się w centrum dyskusji o wpływie Instagrama na samoocenę nastolatków.

Dziecko ma również otrzymać możliwość korzystania z niepersonalizowanego strumienia treści – bez algorytmu dobierającego kolejne materiały na podstawie profilu użytkownika w celu zwiększania jego zaangażowania.

To może być jeden z najważniejszych zapisów całej ugody.

Bo dotyka samego serca biznesowego mechanizmu współczesnych mediów społecznościowych.

Meta będzie musiała lepiej sprawdzać, kto naprawdę siedzi przed ekranem

Jednym z centralnych wątków procesu były dzieci poniżej 13. roku życia.

Regulaminy mogą mówić, że dziecko jest za młode.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy wpisuje przy zakładaniu konta inną datę urodzenia.

Stany zarzucały Meta, że przedsiębiorstwo doskonale wiedziało o obecności takich użytkowników, a jednocześnie nie podejmowało wystarczająco skutecznych działań, aby ich wykrywać.

Ugoda zobowiązuje firmę do wprowadzenia silniejszych mechanizmów ustalania wieku użytkowników, w tym rozpoznawania osób poniżej 18 lat oraz identyfikowania i usuwania kont dzieci poniżej 13. roku życia.

I właśnie w tym miejscu wraca Arturo Béjar.

„Nie pytaj, nie mów”

Były pracownik Mety zeznał podczas procesu, że podejście Instagrama do użytkowników poniżej 13 lat przypominało zasadę:

„don’t ask, don’t tell” – nie pytaj, nie mów.

Jego teza była prosta.

Firma posiadała techniczne możliwości i ogromną wiedzę o zachowaniu użytkowników, ale nie zawsze wykorzystywała je równie intensywnie do wykrywania dzieci.

Béjar przedstawiał także wcześniejsze wewnętrzne badania dotyczące negatywnych doświadczeń nastolatków na Instagramie i opowiadał o wiadomości skierowanej bezpośrednio do Marka Zuckerberga.

To właśnie odpowiedź kierownictwa Mety na takie ostrzeżenia miała być jednym z najciekawszych wątków procesu.

Nie będzie.

Ugoda przyszła wcześniej.

Zuckerberg nie odpowie przed tym sądem

I to jest być może najważniejszy brakujący element całej historii.

Proces mógł doprowadzić do sytuacji, w której Mark Zuckerberg zostałby szczegółowo przesłuchany w sprawie konkretnych raportów, decyzji produktowych i wewnętrznych ostrzeżeń.

Czy znał wyniki badań?

Reklama
Reklama
Reklama

Kiedy je poznał?

Jakie polecenia wydał?

Dlaczego niektóre zabezpieczenia pojawiały się dopiero po publicznej krytyce i presji politycznej?

Kto decydował, że funkcja bezpieczeństwa zostanie domyślnie włączona albo pozostanie opcjonalna?

Ugoda sprawia, że w tym postępowaniu nie poznamy sądowej odpowiedzi na te pytania.

Meta nie przyznała się do naruszenia prawa ani odpowiedzialności za zarzucane szkody.

To fundamentalne rozróżnienie.

Zapłata miliardów i zgoda na zmianę produktu nie są tym samym co wyrok stwierdzający winę.

Meta: bezpieczeństwo poprawialiśmy już wcześniej

Firma konsekwentnie utrzymuje, że obraz przedstawiany przez powodów jest jednostronny.

Meta wskazuje na rozwijane przez lata narzędzia rodzicielskie, konta nastolatków, ograniczenia treści oraz mechanizmy bezpieczeństwa.

W zawartej ugodzie przedsiębiorstwo nadal nie zgadza się z zarzutem, że świadomie stworzyło produkty mające szkodzić dzieciom.

Jednocześnie przedstawia porozumienie jako możliwość ustanowienia szerszego standardu dla całej branży.

Można więc powiedzieć:

Meta nie mówi: „mieliście rację”.

Mówi raczej: „kończymy spór i zmieniamy zasady”.

Prawnie to ogromna różnica.

Dla użytkownika końcowy efekt może być jednak bardziej namacalny niż wieloletnie oczekiwanie na prawomocny wyrok.

Kto sprawdzi, czy Meta naprawdę wykona ugodę?

Tu pojawia się element szczególnie istotny.

Zmian nie ma kontrolować wyłącznie sama firma.

Porozumienie przewiduje niezależnego audytora, który ma otrzymać dostęp do informacji niezbędnych do sprawdzania realizacji zobowiązań, przygotowywać raporty i przekazywać uwagi prokuratorom generalnym stanów.

Meta ma zostać również objęta zakazem przedstawiania fałszywych lub wprowadzających w błąd informacji dotyczących bezpieczeństwa swoich produktów.

To odpowiedź bezpośrednio związana z jednym z zasadniczych zarzutów stanów: że publiczny obraz bezpieczeństwa platform nie odpowiadał temu, co wynikało z wiedzy dostępnej wewnątrz przedsiębiorstwa.

Dzieci kosztowały Meta miliardy. Ale nie o pieniądze chodzi najbardziej

Dla przedsiębiorstwa o kapitalizacji liczonej w bilionach dolarów nawet wielomiliardowa ugoda jest ogromnym wydatkiem.

Ale pieniądze kiedyś zostaną zaksięgowane.

Znacznie ciekawsze mogą być ograniczenia produktu.

Przez lata największe platformy konkurowały o jedną rzecz:

czas użytkownika.

Więcej minut oznacza więcej treści.

Więcej danych.

Więcej reklam.

Więcej przychodu.

Ugoda wprowadza logikę dokładnie odwrotną.

W przypadku dziecka produkt ma czasami powiedzieć:

wystarczy.

Nie przewijaj dalej.

Nie budź się w nocy.

Nie dostawaj powiadomień podczas lekcji.

Nie patrz bez końca na liczbę polubień.

Nie pozwalaj algorytmowi bez ograniczeń wybierać następnego filmu.

To uderzenie nie w jedną funkcję Instagrama.

To ingerencja w filozofię, według której przez lata projektowano platformy społecznościowe.

Proces zakończony, pytanie zostało

Gdy zaczynaliśmy opisywać tę sprawę, postawiliśmy pytanie:

Meta wiedziała?

Po ugodzie odpowiedź nadal nie brzmi:

„tak, stwierdził to sąd”.

Sąd tego nie rozstrzygnął.

Nie możemy więc uczciwie napisać, że proces udowodnił świadome krzywdzenie dzieci przez Meta.

Ale wydarzyło się coś innego.

Korporacja zgodziła się zapłacić kwotę liczoną w dziesiątkach miliardów dolarów i zmienić dokładnie te elementy swoich platform, wokół których przez lata narastały zarzuty:

czas korzystania,

nocne używanie,

powiadomienia,

algorytmiczne rekomendacje,

liczniki reakcji,

filtry wyglądu,

kontrolę rodzicielską

i rozpoznawanie wieku użytkownika.

A Mark Zuckerberg nie będzie już musiał w tym procesie odpowiadać, co wiedział i kiedy się o tym dowiedział.

Ugoda zamyka salę sądową.

Nie zamyka jednak pytania o odpowiedzialność technologicznych korporacji za produkt, który zna swoich użytkowników niemal na wylot – szczególnie wtedy, gdy użytkownikiem jest dziecko.

Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry