Milion na pszczoły. Dolny Śląsk stawia na bioróżnorodność

miliony dla pszczelarzy
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Na Dolnym Śląsku pszczoły znów dostają realne wsparcie. Samorząd województwa przeznacza kolejny milion złotych na rozwój pszczelarstwa, edukację i działania środowiskowe. To nie jest jednorazowy zryw – to kontynuacja programu, który już w pierwszym roku pokazał, że trafia w punkt.

– „Widzimy, że te działania były potrzebne, dlatego je rozwijamy” – mówi Natalia Gołąb.

Dlaczego pszczoły znów potrzebują wsparcia?

Program skupia się na bardzo konkretnym elemencie – tzw. cieście pszczelim. Brzmi niewinnie, ale dla pszczelarzy to narzędzie przetrwania sezonu.

W ubiegłym roku rozdysponowano około 80 ton preparatu. W tym – zapotrzebowanie sięga już niemal 90 ton.

– „To pokazuje skalę potrzeb” – podkreśla Waldemar Kudła.

Czytaj dalej

Powiązany temat

I tu nie chodzi o luksus. Chodzi o ciągłość życia rodzin pszczelich. Gdy natura nie dowozi – trzeba pomóc. Bez tego nie ma zapylania. Bez zapylania… no cóż, dalej każdy może sobie dopowiedzieć.

Pasieki edukacyjne. Nauka zamiast teorii

Program nie kończy się na wsparciu finansowym. Wchodzi w przestrzeń edukacji – i robi to całkiem sprytnie.

W 2025 roku powstały trzy pasieki edukacyjne. W tym roku będzie ich sześć.

To nie są „ule do oglądania zza płotu”. To miejsca z infrastrukturą: ule, domki do apiterapii, tablice edukacyjne. Czyli coś pomiędzy laboratorium a atrakcją turystyczną.

Jedna z bardziej nietypowych lokalizacji? Góry Izerskie.

– „W dzień pszczoły, w nocy gwiazdy” – mówi Rafał Wróblewski.

Brzmi jak marketing? Trochę tak. Ale działa. Zwłaszcza w sąsiedztwie Izerski Park Ciemnego Nieba.

Druga lokalizacja – bardziej „dzika” – powstanie w okolicach Lądek-Zdrój.

– „Tu pszczoły pracują w naturalnym środowisku. To najlepsza lekcja ekologii” – mówi Jacek Gąsior.

Więcej niż pszczoły. System, nie akcja

W tle dzieje się coś ważniejszego niż same ule.

Program obejmuje:
– wydarzenia branżowe (jak Dolnośląskie Święto Miodu i Wina),
– rozwój środowiska pszczelarskiego,
– nasadzenia drzew miododajnych (już ponad 10 tys. sztuk),
– wsparcie dla gmin i powiatów.

– „To systemowe podejście” – zaznacza Radosław Zysnarski.

I tu pojawia się ciekawa rzecz: pszczelarstwo przestaje być hobby „dla wytrwałych”, a zaczyna być elementem polityki środowiskowej.

Co z tego wynika?

Na pierwszy rzut oka – milion złotych na pszczoły. Niewiele, jeśli porównać to z inwestycjami drogowymi czy stadionami.

Ale w praktyce:
– to inwestycja w produkcję żywności,
– w stabilność ekosystemu,
– w edukację kolejnych pokoleń.

I trochę też w wizerunek regionu, który zaczyna rozumieć, że pszczoła to nie tylko miód na kanapce.

Pytanie tylko, czy za tym pójdą kolejne decyzje – czy zostaniemy na poziomie „programu”, czy przejdziemy do realnej strategii ochrony środowiska.

Bo pszczoły… jak to pszczoły. One zrobią swoje. Pytanie, czy my też.


📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry