Oborniki Śl. bez kontroli? Urząd nie potrafi podać pełnego kosztu największej imprezy gminy

Oceń materiał

Ile kosztowały XVIII Dni Obornik Śląskich? To powinno być jedno z prostszych pytań dotyczących wydawania publicznych pieniędzy. Tymczasem odpowiedź Urzędu Miejskiego prowadzi do znacznie poważniejszego pytania: kto właściwie ma pełną wiedzę o finansach jednej z największych imprez organizowanych za publiczne środki?

XVIII Dni Obornik Śląskich odbyły się 30 i 31 maja 2026 roku. Na scenie pojawili się m.in. Agnieszka Chylińska, Dżem, Bryska, Małe TGD, MIÜ, Sound Clash i Sobie a Muzom.

7 sierpnia radny Marek Mańczak zwrócił się do burmistrza z wnioskiem o informację publiczną. Nie pytał jedynie o ogólną kwotę. Chciał poznać pełne rozliczenie: honoraria wykonawców, koszty techniki, ochrony, zabezpieczenia medycznego, infrastruktury, promocji, ubezpieczenia, sprzątania, sponsorów, wpływy ze stoisk, zawarte umowy oraz sposób wyboru wykonawców.
Odpowiedź burmistrza z 19 sierpnia jest ciekawsza od samego zestawienia wydatków.

Reklama
Reklama

Urząd przyznaje bowiem, że nie dysponuje kompletem dokumentów pozwalających sporządzić pełne zestawienie kosztów XVIII Dni Obornik Śląskich.

Powodem ma być sposób organizacji imprezy. Znaczną część zadań powierzono Kulturalnym Obornikom Śląskim, czyli Obornickiemu Ośrodkowi Kultury. Urząd pisze jednocześnie, że nie posiada dokumentacji dotyczącej wydatków poniesionych przez tę instytucję.

I właśnie w tym miejscu pytanie o festyn staje się pytaniem o sposób zarządzania publicznymi pieniędzmi.

Urząd zna część rachunku

Nie jest tak, że Urząd Miejski nie zna żadnych kosztów.

Z przekazanej odpowiedzi wynika, że bezpośrednio po stronie urzędu znalazło się m.in. 44 701,94 zł na promocję i reklamę oraz 30 848,04 zł na sprzątanie.

Urząd wymienia również inne wydatki:

  • 5 508 zł – usługa gastronomiczna dla zaproszonych gości zagranicznych,
  • 15 813 zł – kompleksowa usługa gastronomiczna,
  • 4 760 zł – noclegi,
  • 14 764,24 zł – gadżety ze znakowaniem,
  • 856,70 zł – smycze,
  • 30 848,04 zł – usługa porządkowa,
  • 3 000 zł – tłumaczenia.

Łącznie z podanym przez urząd kosztem promocji daje to co najmniej 120 251,92 zł wydatków, które można odtworzyć z samej odpowiedzi.

Ale urząd wyraźnie zaznacza: to nie jest pełny koszt Dni Obornik.

I tutaj robi się naprawdę interesująco.

Artyści? Nie wiemy. Technika? Nie wiemy. Ochrona? Nie wiemy

Radny poprosił o informację o honorariach artystów.

Urząd jej nie podał.

Poprosił o koszty techniki.

Urząd ich nie podał.

Ochrona? Brak dokumentacji w urzędzie.

Zabezpieczenie medyczne? Tak samo.

Wynajem infrastruktury? Urząd nie dysponuje dokumentacją.

Sanitariaty? Również.

Konferansjerzy i ubezpieczenie? Także poza dokumentacją Urzędu Miejskiego.

Odpowiedź w kolejnych punktach zaczyna brzmieć niemal identycznie: informacji należy oczekiwać od Kulturalnych Obornik Śląskich.

Dotyczy to honorariów wykonawców, sponsorów, środków pozyskanych z zewnątrz, umów zawieranych z wykonawcami czy firmami technicznymi, bezpieczeństwa imprezy, stoisk oraz końcowego rozliczenia wydarzenia.
Powstaje więc banalnie proste pytanie:

ile właściwie kosztowały Dni Obornik?

Na podstawie odpowiedzi burmistrza nie da się tego ustalić. Ilustracja do artykułu oborniki śl. bez kontroli

Samodzielność nie oznacza niewidzialności

Kulturalne Oborniki Śląskie są samorządową instytucją kultury. Taka instytucja ma osobowość prawną i prowadzi samodzielną gospodarkę finansową. Podstawą tej gospodarki jest plan finansowy ustalany przez dyrektora. Tak stanowi ustawa o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej.

To ważne, ponieważ nie można oczekiwać, że każda faktura wystawiona na instytucję kultury będzie automatycznie dokumentem znajdującym się w segregatorze Urzędu Miejskiego.

Ale na tym sprawa się nie kończy.

Ta sama ustawa stanowi, że roczne sprawozdanie finansowe samorządowej instytucji kultury zatwierdza organ wykonawczy jednostki samorządu terytorialnego. W przypadku gminy jest nim burmistrz.

Nie mamy więc do czynienia z prywatnym stowarzyszeniem, które urząd może znać wyłącznie z adresu i numeru telefonu.

Reklama

Mamy gminną instytucję kultury, której organizatorem jest samorząd.

I dlatego odpowiedź: „tych dokumentów urząd nie posiada” formalnie może być prawidłową odpowiedzią na wniosek skierowany do urzędu, ale nie odpowiada na znacznie szersze pytanie o kontrolę nad sposobem wydawania publicznych pieniędzy.

Kto widzi cały rachunek?

Jeżeli jedna część kosztów pozostaje w Urzędzie Miejskim, druga w Kulturalnych Obornikach Śląskich, część przedsięwzięcia finansowana jest z dotacji, część może pochodzić od sponsorów, partnerów i wystawców, to ktoś powinien być w stanie po zakończeniu imprezy odpowiedzieć:

wydaliśmy tyle, pozyskaliśmy tyle, a rzeczywisty koszt dla mieszkańców wyniósł tyle.

Tymczasem z odpowiedzi burmistrza wynika, że urząd takiego pełnego zestawienia nie posiada.

To jest problem nie tylko informacyjny.

To problem zarządczy.

Bo władza może zgodnie z prawem dzielić wykonywanie zadań pomiędzy urząd i samorządową instytucję kultury. Nie powinna jednak w efekcie stworzyć sytuacji, w której obywatel pytający o koszt największego wydarzenia dostaje finansową układankę rozsypaną pomiędzy kilka podmiotów.

Jeszcze ciekawiej wygląda spotkanie z delegacjami

To nie jedyna odpowiedź udzielona radnemu.

Marek Mańczak osobno zapytał o spotkanie zorganizowane podczas Dni Obornik dla delegacji zagranicznych oraz części radnych. Chciał poznać cel spotkania, jego koszt, faktury, liczbę uczestników oraz kryteria, według których zaproszono niektórych radnych, a innych pominięto.
I znów pojawia się interesujący sposób dokumentowania decyzji.

Urząd odpowiada, że nie prowadzi osobnego zestawienia kosztów tego spotkania. Nie posiada również odrębnego dokumentu określającego liczbę uczestników.
Jeszcze bardziej znamienna jest odpowiedź dotycząca zaproszeń.

Urząd wskazuje, że decyzję o zaproszeniu gości podejmował bezpośrednio burmistrz, ale jednocześnie nie posiada dokumentu określającego kryteria wyboru uczestników ani uzasadnienia, dlaczego jedne osoby zaproszono, a inne nie.

Decyzja była.

Dokumentu opisującego jej kryteria nie ma.

Nie pytamy, czy impreza była udana

Można pokazać pełny rynek. Można policzyć publiczność. Można przypomnieć koncert Agnieszki Chylińskiej albo Dżemu i uznać, że mieszkańcy dobrze się bawili.

Tyle że dobra zabawa nie jest dokumentem księgowym.

Nie pytamy dziś, czy Dni Obornik podobały się mieszkańcom.

Pytamy o coś znacznie prostszego: ile kosztowały i kto kontroluje cały przepływ pieniędzy związany z ich organizacją?

Urząd potrafi wskazać część wydatków.

Kulturalne Oborniki Śląskie posiadają dokumentację kolejnej części.

Burmistrz jest organem wykonawczym gminy, a ostatecznie zatwierdza roczne sprawozdanie finansowe samorządowej instytucji kultury.

Dlatego będziemy pytać dalej.

Czy po XVIII Dniach Obornik Śląskich sporządzono pełne rozliczenie wydarzenia?

Czy burmistrz je otrzymał?

Czy zna całkowity koszt imprezy?

Jaką kwotę pokryto ostatecznie ze środków publicznych?

I wreszcie:

czy system organizacji gminnych wydarzeń został skonstruowany tak, że każdy odpowiada za swój kawałek, ale nikt nie pokazuje mieszkańcom całego rachunku?

Bo jeżeli tak właśnie działa ten mechanizm, pytanie „Oborniki bez kontroli?” przestaje być tylko prowokacyjnym tytułem.

Staje się pytaniem o standard zarządzania publicznymi pieniędzmi.

Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry