Przejdź do treści
środa 7 października 2026
07/10/2026Dziennikarz i redaktor naczelny

Na papierze wszystko można opisać jedną liczbą: tysiąc metrów sześciennych ścieków na dobę, 2800 metrów sześciennych, dwa tysiące RLM. Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy odpowiedzieć na znacznie prostsze pytanie mieszkańca:

ile ścieków oczyszczalnia w Obornikach Śląskich jest naprawdę w stanie przyjąć i prawidłowo oczyścić?

Najnowsza decyzja Wód Polskich dla oczyszczalni przy ul. gen. Stanisława Maczka pokazuje, że odpowiedź nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Bo czym innym jest limit zapisany w pozwoleniu, czym innym projektowa wielkość oczyszczalni, a jeszcze czym innym jej rzeczywista zdolność technologiczna.

I właśnie tę różnicę bardzo dobrze widać, kiedy decyzję Wód Polskich zestawimy z wcześniejszymi ustaleniami Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska dotyczącymi drugiej obornickiej oczyszczalni — przy ul. Grunwaldzkiej.

Tysiąc metrów sześciennych na dobę. Tylko co właściwie oznacza ta liczba?

W decyzji z 22 lipca 2026 roku Wody Polskie wydały Zakładowi Gospodarki Komunalnej w Obornikach Śląskich pozwolenie na odprowadzanie oczyszczonych ścieków z oczyszczalni przy ul. gen. Stanisława Maczka.

Dokument określa między innymi:

średnio 1000 m³ ścieków na dobę,
maksymalnie 438 tys. m³ rocznie,
projektowaną wielkość oczyszczalni — RLM 2000.

Oczyszczalnia przy Maczka obsługuje wschodnią część Obornik Śląskich oraz Golędzinów i Wilczyn.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda prosto. Skoro oczyszczalnia może przyjąć tysiąc metrów sześciennych na dobę, wystarczy sprawdzić, ile wpływa obecnie, i odjąć jedno od drugiego.

Tyle że oczyszczalnie ścieków tak nie działają.

Przepływ to nie oczyszczanie

Najprościej można to wyjaśnić na przykładzie kuchni restauracyjnej.

Jeżeli kuchnia ma drzwi, przez które w ciągu godziny może przejść stu klientów, nie oznacza to jeszcze, że kucharze są w stanie przygotować sto pełnowartościowych obiadów w tym samym czasie.

Tak samo jest z oczyszczalnią.

Można mówić o tym, ile ścieków hydraulicznie przepłynie przez obiekt. Ale znacznie ważniejsze jest to, czy bakterie, osad czynny, komory biologiczne, napowietrzanie i pozostałe urządzenia zdążą te ścieki rzeczywiście oczyścić do wymaganych parametrów.

I właśnie tu wcześniejsze ustalenia WIOŚ dotyczące oczyszczalni przy Grunwaldzkiej powinny zapalić czerwoną lampkę.

Grunwaldzka pokazała, że „mieścimy się w limicie” nie znaczy „mamy zapas”

Oczyszczalnia przy ul. Grunwaldzkiej ma projektową przepustowość około 2800 m³ na dobę.

Średni przepływ wynosił około 2365,8 m³ na dobę.

Matematycznie można więc powiedzieć: limit nie został jeszcze osiągnięty.

Problem w tym, że WIOŚ jednocześnie wskazywał, że obiekt wyczerpuje swoje możliwości technologiczne w obecnych kubaturach.

I to jedno zdanie zmienia sposób patrzenia na całą sprawę.

Bo oznacza, że nie wystarczy powiedzieć:

„2800 minus 2366 daje jeszcze ponad 400 metrów sześciennych wolnego miejsca”.

Taki rachunek może być prawdziwy matematycznie, ale fałszywy technologicznie.

Oczyszczalnia może bowiem mieć miejsce „w rurze”, a jednocześnie nie mieć już odpowiedniego zapasu procesu biologicznego.

Azot pokazał granicę możliwości

W materiałach WIOŚ dotyczących oczyszczalni przy Grunwaldzkiej pojawiał się również problem azotu ogólnego.

Średnia wartość wynosiła około 22,09 mg/l, podczas gdy wymagany poziom wynosił 15 mg/l.

To już nie jest rozmowa o samej ilości ścieków.

To informacja o tym, czy technologia radzi sobie z ich oczyszczaniem.

Jeszcze bardziej obrazowy był przypadek gwałtownego dopływu ścieków, kiedy chwilowy przepływ osiągnął około 538 m³ na godzinę.

Doszło wówczas do przeciążenia hydraulicznego i wypłukania osadu czynnego.

Wyniki ścieków były wtedy bardzo złe: między innymi ChZT 785 mg/l przy limicie 125, BZT5 191 mg/l przy dopuszczalnych 25, zawiesina 508 mg/l przy limicie 35 oraz azot ogólny 65 mg/l przy limicie 15.

To dobrze pokazuje, gdzie znajduje się różnica pomiędzy „ściek przepłynął przez oczyszczalnię” a „ściek został prawidłowo oczyszczony”.

A skąd w ogóle tyle wody?

Jeszcze ciekawsze są dane za 2025 rok dotyczące Grunwaldzkiej.

Do systemu przypisano około:

250 028 m³ ścieków kanalizacyjnych
oraz 118 178 m³ ścieków dowożonych.

Razem daje to około 368 tys. m³.

Tymczasem odpływ z oczyszczalni wyniósł około:

910 554 m³.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Różnica to ponad 542 tys. m³.

To w ogromnej mierze wody infiltracyjne, drenażowe, opadowe i roztopowe, które trafiają do systemu razem ze ściekami.

Innymi słowy: oczyszczalnia nie zajmuje się tylko tym, co mieszkańcy spuszczają do kanalizacji.

Dużą część jej możliwości hydraulicznych zużywa po prostu dodatkowa woda.

I tutaj pojawia się problem fundamentalny.

Jeżeli oczyszczalnia została zaprojektowana na określoną przepustowość, a znaczną część tej przepustowości pochłania woda, która nie jest właściwym ściekiem sanitarnym, to rzeczywisty zapas dla nowych mieszkańców, nowych osiedli czy kolejnych przyłączy może być znacznie mniejszy, niż sugerowałaby liczba zapisana w pozwoleniu.

Maczka: 1000 metrów sześciennych nie oznacza 1000 metrów wolnego miejsca

I właśnie w ten sposób należy czytać nową decyzję Wód Polskich dotyczącą oczyszczalni przy ul. Maczka.

Dokument mówi, ile ścieków wolno odprowadzać.

Nie mówi natomiast, że oczyszczalnia ma obecnie 1000 m³ wolnej przepustowości.

To dwie zupełnie inne rzeczy.

Żeby odpowiedzieć na pytanie o rzeczywisty zapas oczyszczalni przy Maczka, trzeba byłoby znać między innymi:

aktualny średni i maksymalny dopływ, ilość ścieków sanitarnych, udział wód infiltracyjnych i opadowych, rzeczywiste obciążenie RLM, wyniki badań odpływu oraz zachowanie oczyszczalni podczas intensywnych opadów.

Dopiero wtedy można odpowiedzieć, ile nowych ścieków można bezpiecznie do niej skierować.

Sama decyzja wodnoprawna takiej odpowiedzi nie daje.

Dwie oczyszczalnie, jeden system

Wody Polskie wskazują w uzasadnieniu decyzji, że cała aglomeracja Oborniki Śląskie ma RLM 10 030.

Jednocześnie oczyszczalnia przy Maczka została określona jako obiekt o projektowanym RLM 2000.

Pozostałą część systemu obsługuje przede wszystkim oczyszczalnia przy Grunwaldzkiej.

I właśnie dlatego obu obiektów nie można analizować osobno.

Jeżeli jedna oczyszczalnia pracuje blisko granicy swoich możliwości technologicznych, to znaczenie drugiej automatycznie rośnie.

Ale najpierw trzeba wiedzieć, jaki jest jej rzeczywisty, a nie tylko administracyjny zapas.

Trzy liczby, które trzeba od siebie oddzielić

Dla przeciętnego mieszkańca całą sprawę można sprowadzić do trzech pojęć.

Pierwsze: ile wolno.

To określa pozwolenie wodnoprawne.

Drugie: na ile oczyszczalnię zaprojektowano.

To określają jej parametry techniczne i RLM.

Trzecie: ile naprawdę potrafi dziś prawidłowo oczyścić.

I to jest liczba najważniejsza.

W przypadku Grunwaldzkiej dokumenty WIOŚ pokazały, że pierwsza i trzecia wartość nie muszą być takie same.

Oczyszczalnia może formalnie nie przekraczać swojego limitu ilościowego, a jednocześnie technologicznie znajdować się na granicy możliwości.

I tego właśnie dziś nie wiemy o Maczka

Decyzja Wód Polskich pozwala Zakładowi Gospodarki Komunalnej odprowadzać z oczyszczalni przy ul. Maczka średnio do 1000 m³ ścieków na dobę.

Nie oznacza to jednak, że oczyszczalnia może jeszcze przyjąć dodatkowy tysiąc metrów sześciennych.

Nie oznacza również, że różnica pomiędzy obecną ilością ścieków a wartością z pozwolenia jest automatycznie wolną rezerwą.

Żeby to stwierdzić, potrzebne są rzeczywiste dane eksploatacyjne.

I dlatego najważniejszym pytaniem nie jest dziś:

„Jaką przepustowość ma oczyszczalnia?”

Tylko:

„Ile dodatkowych ścieków może dziś przyjąć oczyszczalnia przy Maczka, zachowując wymagane parametry oczyszczania także podczas deszczu, roztopów i maksymalnych dopływów?”

To pytanie jest szczególnie istotne w gminie, która równocześnie planuje rozwój budownictwa, nowe przyłącza i wieloletnią inwestycję w gospodarkę ściekową.

Bo mieszkańca ostatecznie nie interesuje, ile metrów sześciennych mieści się w administracyjnej tabeli.

Interesuje go, czy kiedy odkręci kran, spuści wodę i przyjdzie ulewa, system nadal będzie działał.

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *