Radnych nie wpuszczono do środka. PINB nie wydał nakazów

budynek przy stawowej w trzebnicy mial zagrazac zyciu
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Gmina mówi o zagrożeniu życia. Dokumenty wokół budynku przy Stawowej rodzą kolejne pytania

Opuszczony budynek przy ul. Stawowej w Trzebnicy od miesięcy budzi emocje. Jedni mówią o ruinie, inni o zmarnowanym majątku publicznym. Ale teraz pojawia się jeszcze jedno pytanie: skoro obiekt jest aż tak niebezpieczny, że — według władz gminy — wejście do środka mogłoby narazić człowieka na utratę zdrowia lub życia, to dlaczego po kontroli Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego nie wydano żadnych nakazów administracyjnych?

Dokumenty, do których dotarło Radio DTR, pokazują ciekawy i momentami zaskakujący obraz całej sprawy.

Radny chciał oględzin. Gmina odmówiła

Sprawa zaczęła się od wniosku radnego Rady Miejskiej w Trzebnicy Marcina Raczyńskiego. W styczniu 2026 roku zwrócił się on do burmistrza o możliwość przeprowadzenia oględzin nieużytkowanego budynku przy ul. Stawowej.

Reklama
Reklama

Odpowiedź z Urzędu Miejskiego była jednoznaczna.

Burmistrz Marek Długozima poinformował, że wejście na teren nieruchomości i do wnętrza obiektu jest niemożliwe ze względów bezpieczeństwa. W piśmie wskazano, że budynek jest wyłączony z użytkowania, a jego stan techniczny „nie gwarantuje bezpiecznego przebywania wewnątrz osób nieposiadających specjalistycznych uprawnień”.

To jednak nie wszystko.

W dokumencie podkreślono również, że:

  • obiekt jest trwale ogrodzony,
  • znajduje się tam zagrożenie biologiczne,
  • podczas kontroli ujawniono padłe gołębie,
  • a rozkładające się szczątki ptaków mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia ludzi.

Urząd poszedł jeszcze dalej. W piśmie pojawia się odniesienie do art. 160 Kodeksu karnego, dotyczącego narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Brzmi bardzo poważnie.

W sprawę wchodzi nadzór budowlany

Po interwencji radnych sprawą zainteresował się Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Trzebnicy.

Jak wynika z odpowiedzi udzielonej Radiu DTR, kontrola obiektu została przeprowadzona w dniach 16–17 marca 2026 roku. PINB potwierdził, że działania były efektem wniosku radnych Rady Miejskiej w Trzebnicy z 2 marca 2026 roku.

Inspektorat wskazał również, że kontrola była prowadzona na podstawie przepisów Prawa budowlanego.

I właśnie tutaj pojawia się najbardziej interesujący element całej historii.

Kontrola była. Nakazów nie ma

Z dokumentów przekazanych przez PINB wynika, że po przeprowadzeniu oględzin:

  • nie wydano decyzji administracyjnych,
  • nie wydano zaleceń pokontrolnych,
  • nie wydano nakazu zabezpieczenia obiektu,
  • nie wdrożono innych działań nadzorczych.

To rodzi naturalne pytania.

Skoro budynek był przedstawiany jako miejsce mogące stwarzać bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia osób postronnych, dlaczego nadzór budowlany nie zdecydował się na wydanie pilnych nakazów administracyjnych?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Czy stan obiektu jest bardzo zły, ale stabilny?

Czy zagrożenie dotyczy głównie wejścia osób nieuprawnionych?

A może przez lata przyzwyczajono się już do tego, że budynek po prostu stoi i niszczeje?

Co zapisano w protokole?

Sam protokół kontroli pokazuje obraz obiektu zaniedbanego i stopniowo degradującego się. W dokumentacji pojawiają się informacje o:

  • złym stanie technicznym części budynku,
  • zawilgoceniach,
  • degradacji elementów konstrukcyjnych,
  • problemach związanych z wieloletnim brakiem użytkowania.

Jednocześnie nie ma informacji o katastrofie budowlanej ani decyzji wymagającej natychmiastowej ewakuacji otoczenia czy pilnego zamknięcia większego obszaru.

To istotna różnica.

Bo czym innym jest budynek zaniedbany i nieprzeznaczony do użytkowania, a czym innym obiekt stwarzający natychmiastowe zagrożenie katastrofą.

Ruina czy symbol zaniedbania?

Dziś budynek przy ul. Stawowej coraz bardziej przypomina symbol problemu, z którym samorządy w całej Polsce mierzą się od lat.

Publiczne nieruchomości często latami stoją puste:

  • bez pomysłu,
  • bez inwestora,
  • bez zabezpieczenia,
  • bez realnego planu na przyszłość.

Z czasem pojawia się degradacja, później argument bezpieczeństwa, a na końcu pytanie: kto doprowadził do tego stanu?

Bo nawet jeśli dziś wejście do środka rzeczywiście może być niebezpieczne, mieszkańcy mają prawo pytać:

  • dlaczego pozwolono, by obiekt doprowadzono do takiego stanu,
  • ile kosztowało wieloletnie utrzymywanie pustostanu,
  • i czy gmina ma jakikolwiek plan wobec tego miejsca.

Na razie odpowiedzi jest mniej niż pytań.

A sam budynek nadal stoi — zamknięty, opuszczony i coraz bardziej niewygodny politycznie.

Źródła: dokumenty PINB w Trzebnicy, odpowiedź Burmistrza Gminy Trzebnica dla radnego Marcina Raczyńskiego, materiały przekazane Radiu DTR.

Ten artykuł jest częścią
Magazynu Radio DTR 5/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →

📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry