Tu kończy się spór o zdjęcia, zapach, kolor wody czy relacje mieszkańców. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska pobrał próbki wody z rowu R-B po obu stronach wylotu oczyszczalni przy ul. Grunwaldzkiej w Obornikach Śląskich. Wynik? Poniżej miejsca zrzutu azotu ogólnego było ponad siedem razy więcej niż powyżej. Chemiczne zapotrzebowanie tlenu wzrosło niemal czterokrotnie, przewodność ponad dwukrotnie, a zawartość tlenu w wodzie wyraźnie spadła. Sam WIOŚ stwierdził wprost: odprowadzane ścieki mają „widoczny wpływ” na jakość wody w rowie praktycznie we wszystkich badanych parametrach.
W poprzednich częściach naszego cyklu pokazywaliśmy, że problem oczyszczalni przy ul. Grunwaldzkiej nie sprowadza się do pojedynczej awarii.
WIOŚ wskazał na wyczerpywanie możliwości technologicznych obiektu, potrzebę głębokiej modernizacji, ogromny napływ wód infiltracyjnych i opadowych oraz konieczność rozważenia ograniczenia nowych przyłączy.
Teraz dochodzimy do pytania podstawowego:
co dzieje się z wodą już po opuszczeniu oczyszczalni?
I tym razem mamy badania.
Jedna próbka przed. Druga za wylotem
21 maja 2026 roku pracownicy Centralnego Laboratorium Badawczego GIOŚ pobrali próbki chwilowe wody z rowu R-B.
Jedną powyżej wylotu ścieków oczyszczonych.
Drugą poniżej wylotu.
To bardzo ważne metodologicznie.
Nie porównujemy dwóch różnych cieków.
Nie porównujemy wyników wykonanych w innych miesiącach.
Nie porównujemy opinii dwóch mieszkańców.
Badamy ten sam rów przed miejscem, w którym trafiają do niego ścieki oczyszczone, i po nim.
Azot ogólny: 2,73 przed wylotem, 20,8 za nim
Najbardziej wymowny jest azot.
Powyżej wylotu:
2,73 mg/l.
Poniżej wylotu:
20,8 mg/l.
To około 7,6 razy więcej.
Azot azotanowy wzrósł z:
1,69 mg/l do 15,1 mg/l.
Azot azotynowy:
z 0,110 mg/l do 1,19 mg/l.
A właśnie azot jest parametrem, z którym oczyszczalnia ma największy problem.
WIOŚ w tej samej kontroli stwierdził, że oczyszczalnia nie dotrzymuje parametrów jakościowych ścieków w zakresie azotu ogólnego, a wynik kontroli jest zbieżny z automonitoringiem prowadzonym przez spółkę.
Trudno więc traktować wynik z rowu jako oderwany od reszty ustaleń.
Chemiczne zapotrzebowanie tlenu: 19,6 do 74
Jeszcze mocniej wygląda jeden z podstawowych parametrów opisujących obciążenie wody zanieczyszczeniami organicznymi.
Chemiczne zapotrzebowanie tlenu – ChZT – wynosiło:
powyżej wylotu:
19,6 mg O₂/l,
poniżej:
74 mg O₂/l.
To wzrost około 3,8-krotny.
Przewodność elektryczna wzrosła z 529 do 1088 µS/cm.
Ogólny węgiel organiczny z 8,0 do 13,3 mg/l.
Azot Kjeldahla z 0,93 do 4,51 mg/l.
To już cały zestaw zmian, a nie jeden przypadkowo wysoki parametr.
Tlenu jest mniej
Równie charakterystycznie wygląda poziom natlenienia.
Powyżej wylotu stężenie tlenu rozpuszczonego wynosiło:
9,9 mg/l.
Poniżej:
5,6 mg/l.
Nasycenie tlenem spadło ze 102 proc. do 57 proc.
Dla mieszkańca są to suche liczby.
Dla środowiska wodnego tlen jest jednak jednym z podstawowych warunków funkcjonowania organizmów.
I dlatego nie można patrzeć wyłącznie na to, czy z rury płynie ciecz wyglądająca na „czystą”.
Woda może wyglądać podobnie.
Chemia już nie musi.
WIOŚ nie pozostawia tego naszej interpretacji
Najważniejsze zdanie znajduje się bezpośrednio pod tabelą wyników.
WIOŚ podsumował:
porównanie wody z rowu powyżej i poniżej wylotu wskazuje na widoczny wpływ odprowadzanych ścieków na jakość wody praktycznie we wszystkich badanych parametrach.
To niezwykle istotne.
Nie pisze tego Radio DTR.
Nie mówi tego mieszkaniec.
Nie jest to podpis pod fotografią z telefonu.
To oficjalny wniosek organu Inspekcji Ochrony Środowiska po wykonaniu badań laboratoryjnych.
„Praktycznie” nie oznacza „we wszystkich”
Trzeba jednak zachować tę samą precyzję, której oczekujemy od urzędu.
Nie każdy parametr za wylotem był wyższy.
Fosfor ogólny wynosił:
powyżej wylotu 0,454 mg/l,
poniżej 0,345 mg/l.
Również temperatura i pH nie układają się w prostą zasadę „wszystko wzrosło”.
Dlatego używamy dokładnie takiego języka jak WIOŚ: wpływ był widoczny „praktycznie we wszystkich”, a nie „we wszystkich” parametrach.
To rozróżnienie nie osłabia wyniku kontroli.
Przeciwnie.
Pokazuje, że mamy do czynienia z oceną techniczną, a nie publicystycznym skrótem.
Jest jeszcze jedno zastrzeżenie
WIOŚ zauważa, że do rowu R-B trafiają również wody opadowe i roztopowe z dróg, dachów oraz parkingów w Obornikach Śląskich.
Gmina posiada pozwolenie wodnoprawne na ich odprowadzanie wylotem DN 1200.
Inspektorzy wyraźnie zaznaczają więc, że okresowe przepełnienie rowu czy widoczna zawiesina nie muszą automatycznie oznaczać, że za każdym razem przyczyną są ścieki z oczyszczalni niespełniające parametrów pozwolenia.
To ważne.
Nie możemy każdej brunatnej wody w rowie przypisywać oczyszczalni.
Ale w przypadku badania z 21 maja sytuacja jest inna.
WIOŚ wykonał pomiar powyżej i poniżej konkretnego wylotu i właśnie na tej podstawie stwierdził widoczny wpływ odprowadzanych ścieków.
To dowód znacznie mocniejszy niż obserwacja wizualna.
A co płynęło z samej oczyszczalni?
W czasie kontroli laboratorium GIOŚ badało również ścieki oczyszczone.
I tutaj pojawia się kolejna ważna informacja.
WIOŚ stwierdził przekroczenie przynajmniej jednego parametru określonego w pozwoleniu w każdej z pobranych próbek.
W próbach średniodobowych azot ogólny wynosił m.in.:
26,3 mg/l,
26,0 mg/l,
28,3 mg/l
przy wartości dopuszczalnej 15 mg/l.
Fosfor ogólny:
2,75 mg/l,
3,40 mg/l,
4,9 mg/l
przy dopuszczalnych 2 mg/l.
To znowu łączy dwa elementy tej samej historii.
Z jednej strony mamy ścieki opuszczające obiekt.
Z drugiej – wodę w odbiorniku przed i za ich wylotem.
15 lipca wydarzyło się jeszcze coś więcej
Najbardziej spektakularne wyniki kontroli przyniósł 15 lipca.
W próbce chwilowej ścieków oczyszczonych laboratorium stwierdziło:
ChZT: 785 mg/l przy dopuszczalnych 125,
BZT₅: 191 mg/l przy dopuszczalnych 25,
zawiesiny ogólne: 508 mg/l przy dopuszczalnych 35,
azot ogólny: 65 mg/l przy dopuszczalnych 15,
fosfor ogólny: 22,6 mg/l przy dopuszczalnych 2.
WIOŚ ustalił jednak, że tego dnia nad Obornikami Śląskimi przeszła intensywna burza.
Doszło do hydraulicznego przeciążenia obiektu oraz wypłukania osadu czynnego. Dlatego inspektorzy potraktowali wyniki z tego zdarzenia jako efekt ekstremalnych warunków i nie analizowali próby średniodobowej z 14–15 lipca na takich samych zasadach jak zwykłych warunków pracy.
Ale ta sytuacja mówi coś jeszcze.
Pokazuje, jak podatny jest obecny system na gwałtowny napływ deszczówki.
A mieszkańcy zgłaszali właśnie problem rowu
Warto wrócić do początku całej historii.
W zgłoszeniu, które doprowadziło do kontroli interwencyjnej, proszono między innymi o sprawdzenie sytuacji, w której podczas długotrwałych opadów z rowu melioracyjnego miała wydobywać się ciecz zalewająca pobliskie tereny, oraz o pobranie próbek wody.
WIOŚ rzeczywiście próbki pobrał.
I właśnie dlatego ten etap kontroli jest tak istotny.
Mieszkaniec może opisać problem.
Redakcja może go nagłośnić.
Ale ostatecznie potrzebne są pomiary.
Teraz je mamy.
Co teraz z rowem?
WIOŚ zapowiedział przekazanie ustaleń kontroli wraz z wynikami badań wody i ścieków do Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie.
I tutaj pojawia się następny etap sprawy, którego Radio DTR będzie pilnować.
Co zrobią Wody Polskie?
Czy zostaną przeprowadzone dodatkowe badania?
Czy nastąpi ocena oddziaływania na odbiornik?
Czy operator otrzyma kolejne obowiązki?
Czy stan rowu będzie monitorowany również w różnych warunkach pogodowych?
Jedna kontrola dostarczyła nam punktowego obrazu.
Teraz potrzebna jest odpowiedź, czy podobne różnice występują stale.
I znowu wracamy do nadzoru
W poprzednich częściach naszego cyklu pytaliśmy o nadzór właścicielski burmistrza Arkadiusza Poprawy nad komunalną spółką oraz kontrolną rolę Rady Miejskiej.
Teraz dochodzi nowe pytanie.
Czy burmistrz i radni wiedzieli, jaki wpływ ma odprowadzanie ścieków na rów R-B?
Jeżeli wcześniej takich badań porównawczych nie wykonywano – dlaczego?
Jeżeli wykonywano – jakie były wyniki?
Czy spółka monitorowała nie tylko jakość ścieku na swoim wylocie, ale również stan odbiornika?
Czy rada kiedykolwiek otrzymała takie zestawienia?
Bo kontrola samorządu nie powinna kończyć się na pytaniu, czy oczyszczalnia pracuje.
Powinna obejmować również pytanie:
co dzieje się ze środowiskiem za jej ogrodzeniem?
Rów nie kończy problemu. Rów go pokazuje
Oczyszczalnia może spełniać część parametrów.
Może nie przekraczać limitu ilości odprowadzanych ścieków.
Można prowadzić książkę eksploatacyjną.
Można wykonywać wymagane badania.
Ale ostatecznym odbiornikiem nie jest tabela.
Jest nim środowisko.
Dlatego badanie rowu powyżej i poniżej wylotu ma tak duże znaczenie.
Przed wylotem:
azot ogólny 2,73 mg/l.
Za wylotem:
20,8 mg/l.
WIOŚ nie pozostawia tego bez komentarza.
Stwierdza widoczny wpływ odprowadzanych ścieków na jakość wody.
To jedno z najmocniejszych ustaleń całej kontroli.
Bo od tej chwili nie pytamy już:
„czy oczyszczalnia może wpływać na rów?”
Na to pytanie WIOŚ już odpowiedział.
Teraz pytanie brzmi:
jak długo ten wpływ występował, jaka jest jego rzeczywista skala i co władze Obornik Śląskich zamierzają z tym zrobić?
I właśnie o te odpowiedzi trzeba teraz wystąpić.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.








