Nowych przyłączy może nie być. WIOŚ: trzeba rozważyć wstrzymanie podłączania do kanalizacji w Obornikach Śląskich

Oceń materiał

To nie jest już dyskusja o zapachu z rowu, zdjęciach mieszkańców czy kolejnej awarii oczyszczalni. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska po trwającej blisko trzy miesiące kontroli interwencyjnej stawia diagnozę, która powinna zatrzymać na chwilę całą dyskusję o rozwoju Obornik Śląskich. Inspektorzy wskazują wprost, że należy rozważyć wstrzymanie wydawania warunków technicznych dla nowych podłączeń do kanalizacji. Jednocześnie stwierdzają, że oczyszczalnia przy ul. Grunwaldzkiej wyczerpuje swoje możliwości technologiczne. Serio? Miasto ma się rozwijać, powstawać mają nowe domy i osiedla, a kanalizacja może już nie być w stanie tego rozwoju przyjąć?

Kontrola WIOŚ nie była rutynową wizytą. Przeprowadzono ją od 20 maja do 18 sierpnia 2026 roku, bez wcześniejszego zawiadomienia, a badaniem objęto okres od 1 stycznia 2024 roku do 20 maja 2026 roku.

Jej finał trudno przykryć komunikatem o „bieżącym funkcjonowaniu” oczyszczalni. Dokument z 27 sierpnia 2026 roku zawiera bowiem ocenę, która dla mieszkańców, inwestorów, właścicieli gruntów i władz gminy powinna być sygnałem alarmowym.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

WIOŚ: rozważyć wstrzymanie nowych podłączeń

Najbardziej politycznie i gospodarczo znaczący fragment dokumentu znajduje się pod jego koniec.

Inspektorzy wskazują katalog działań, przed którymi stoją eksploatatorzy oczyszczalni i sieci kanalizacyjnej. Wśród nich są: legalizacja przelewów burzowych, budowa zbiornika retencyjnego dla ścieków dowożonych, wykonanie ekspertyzy technologicznej, sprawdzenie szczelności sieci, naprawa uszkodzonych odcinków i rozdzielenie kanalizacji deszczowej od sanitarnej.

Ale jest jeszcze jeden punkt:

„rozważenie wstrzymania wydawania warunków technicznych podłączania do sieci kanalizacyjnej”.

Trzeba to powiedzieć bardzo precyzyjnie: WIOŚ nie nakazał obecnie zakazu wykonywania nowych przyłączy. Inspektorzy uznali jednak sytuację za na tyle poważną, że w oficjalnym dokumencie pokontrolnym wskazali konieczność rozważenia ich ograniczenia.

I właśnie to jest wiadomość, której nie sposób sprowadzić do technicznego problemu Zakładu Gospodarki Komunalnej.

Bo przyłącze kanalizacyjne nie jest abstrakcyjną rurą.

Bez możliwości podłączenia nieruchomości do infrastruktury komunalnej problem zaczyna dotyczyć nowych domów, osiedli, inwestycji deweloperskich, działalności gospodarczej, wartości gruntów i całej polityki przestrzennej gminy.

Oczyszczalnia doszła do granicy swoich możliwości

Dlaczego WIOŚ w ogóle rozważa tak daleko idące rozwiązanie?

Odpowiedź znajduje się kilka zdań dalej.

Inspektorzy stwierdzili, że wraz ze wzrostem przepływu i obciążenia oczyszczalnia przy ul. Grunwaldzkiej „wyczerpuje swoje możliwości technologiczne w obecnych kubaturach”. W ich ocenie zasadne jest przeprowadzenie głębokiej modernizacji obiektu.

To właściwie sedno problemu.

Możemy mówić o planach rozwoju, nowych terenach mieszkaniowych, inwestorach, budownictwie i zwiększaniu liczby mieszkańców. Tyle że każdy kolejny dom oznacza także kolejne ścieki.

A oczyszczalni nie da się rozwijać uchwałą rady, folderem promocyjnym ani wpisem w mediach społecznościowych.

Albo ma możliwości technologiczne, albo ich nie ma.

WIOŚ właśnie napisał, że te możliwości się wyczerpują.

Pół miliona metrów sześciennych „obcej” wody

Jeszcze bardziej niepokojące są liczby dotyczące samej kanalizacji.

W 2025 roku według danych przedstawionych kontrolerom do oczyszczalni kanalizacją trafiło 250 028 m³ ścieków, kolejne 118 178 m³ dowieziono. Tymczasem do odbiornika odprowadzono aż 910 554 m³.

Różnica?

542 348 m³.

WIOŚ kwalifikuje ją jako wody infiltracyjne, drenażowe, opadowe i roztopowe. Inspektorzy podsumowują, że w 2025 roku takich wód trafiało do oczyszczalni prawie dwa razy więcej niż ścieków wytwarzanych przez mieszkańców. Ich zdaniem może to wskazywać również na niezadowalający stan techniczny sieci kanalizacyjnej.

To już nie przeciek.

To skala systemowa.

Jeżeli do instalacji trafiają setki tysięcy metrów sześciennych wody, która nie powinna w niej być, pytanie nie brzmi wyłącznie: „czy oczyszczalnia jest za mała?”.

Pytanie brzmi również:

w jakim stanie jest sieć, która tę oczyszczalnię zasila?

A może przyjmujemy kolejnych mieszkańców do systemu, którego wcześniej nie naprawiliśmy?

WIOŚ wskazuje, że sieć kanalizacyjna Obornik Śląskich jest w zasadniczej części ogólnospławna, a jej struktura materiałowa obejmuje m.in. beton, kamionkę, żeliwo, PVC, a nawet azbestocement. Inspektorzy oceniają, że struktura ta może wskazywać, iż przeważająca część sieci ma ponad 25 lat.

Co więcej, spółka nie posiadała inwentaryzacji pozwalającej przypisać konkretny punkt adresowy do konkretnej oczyszczalni. Do celów technicznych przyjęto jedynie proporcję 70 proc. ścieków dla zlewni Grunwaldzkiej i 30 proc. dla oczyszczalni przy ul. gen. Maczka.

W takim momencie pytanie o nowe przyłącza staje się jeszcze bardziej niewygodne.

Na podstawie jakiej wiedzy planowano dalszy rozwój zabudowy, jeżeli infrastruktura dochodzi do granicy technologicznej, a stan sieci wymaga weryfikacji?

Burmistrz nadzoruje spółkę. Rada nadzoruje burmistrza

I tutaj kończy się wygodne opowiadanie, że problem dotyczy wyłącznie ZGK.

Zakład Gospodarki Komunalnej jest spółką komunalną realizującą zadania gminy. Nadzór właścicielski znajduje się po stronie burmistrza Arkadiusza Poprawy.

To oznacza, że politycznej odpowiedzialności za stan systemu wodno-kanalizacyjnego nie można zamknąć za drzwiami zarządu spółki.

A nad burmistrzem jest jeszcze Rada Miejska.

Nie w sensie publicystycznym, lecz ustawowym. Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym rada gminy jest organem stanowiącym i kontrolnym. To właśnie rada rozpatruje raport o stanie gminy oraz decyduje o udzieleniu burmistrzowi wotum zaufania.

I tu robi się szczególnie interesująco.

Reklama
Reklama
Reklama

Serio? „Zielone światło dla dalszego rozwoju”?

18 czerwca 2026 roku, kiedy kontrola WIOŚ już trwała, Rada Miejska udzieliła Arkadiuszowi Poprawie wotum zaufania i absolutorium za 2025 rok. Za głosowało 13 radnych, dwóch było nieobecnych. Oficjalny gminny komunikat przedstawiał ten wynik jako „zielone światło dla dalszego rozwoju”.

Nie twierdzimy, że w chwili głosowania radni znali późniejsze ustalenia WIOŚ. Nie mamy na to dowodu.

Ale znamy je dzisiaj.

I dlatego pytanie brzmi już inaczej:

co Rada Miejska zrobi z tą wiedzą teraz?

Bo kontrolna funkcja rady nie kończy się wraz z naciśnięciem przycisku „za” przy wotum zaufania.

Jeżeli państwowa inspekcja pisze o wyczerpywaniu się możliwości technologicznych oczyszczalni, złym stanie części infrastruktury, konieczności głębokiej modernizacji i możliwości ograniczenia nowych przyłączeń, radni powinni przestać być publicznością.

Powinni zacząć kontrolować.

Kontrolerzy: wydawano pieniądze po awariach

WIOŚ stwierdził również, że nie były wykonywane wymagane przeglądy m.in. otwartych komór fermentacyjnych, piaskownika, bloku biologicznego i pompowni.

Jeszcze mocniej brzmi kolejna uwaga kontrolerów: z przedstawionych faktur wynikało, że w znakomitej większości środki przeznaczano na przywracanie urządzeń do sprawności po awariach. Nie przedstawiono natomiast dokumentów potwierdzających prowadzenie remontów i przeglądów prewencyjnych.

WIOŚ uznał wprost, że takie działania nie wypełniają definicji prawidłowej eksploatacji.

To otwiera kolejne pytanie do nadzoru właścicielskiego:

czy burmistrz wiedział, w jaki sposób prowadzona jest eksploatacja oczyszczalni?

Jeżeli wiedział — jakie działania podjął?

Jeżeli nie wiedział — jak wyglądał nadzór?

I jeszcze ścieki, które nie spełniają warunków

Problemu nie można sprowadzić jedynie do deszczówki.

WIOŚ stwierdził, że oczyszczalnia nie dotrzymuje parametrów jakościowych w zakresie azotu ogólnego. Inspektorzy podkreślają, że wynik ten jest zgodny również z automonitoringiem samej spółki. Okresowo pojawiały się również przekroczenia dotyczące fosforu.

Badania rowu R-B wykazały ponadto wyraźną różnicę jakości wody powyżej i poniżej wylotu oczyszczalni.

Azot ogólny wynosił:

2,73 mg/l powyżej wylotu.

20,8 mg/l poniżej wylotu.

WIOŚ podsumował, że odprowadzanie ścieków ma widoczny wpływ na jakość wody w rowie praktycznie we wszystkich badanych parametrach.

Finałem kontroli jest mandat karny za wprowadzanie ścieków z przekroczeniem warunków pozwolenia wodnoprawnego. WIOŚ zapowiedział również wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie opłaty podwyższonej za przekroczenie średniorocznej wartości azotu ogólnego.

Rozwój miasta zaczyna się pod ziemią

Można uchwalać plany. Można przeznaczać kolejne tereny pod zabudowę. Można mówić o przyciąganiu inwestorów i zwiększaniu liczby mieszkańców.

Ale miasta nie rozwijają się wyłącznie na mapach planistycznych.

Rozwijają się również pod ziemią.

W rurach.

W przepompowniach.

W kanalizacji.

I w oczyszczalni, która musi przyjąć to, co wyprodukują kolejne domy, osiedla i przedsiębiorstwa.

Dlatego jedno zdanie z dokumentu WIOŚ może być ważniejsze dla przyszłości Obornik Śląskich niż dziesiątki stron dokumentów strategicznych:

należy rozważyć wstrzymanie wydawania warunków technicznych podłączania do sieci kanalizacyjnej.

To nie jest jeszcze zakaz.

To jest ostrzeżenie.

A ostrzeżenie pochodzi nie od opozycyjnego radnego, niezadowolonego mieszkańca ani lokalnej redakcji.

Pochodzi od Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Teraz kolej na burmistrza Arkadiusza Poprawę i Radę Miejską.

Panie Burmistrzu — jak wyglądał nadzór właścicielski nad ZGK?

Państwo radni — skoro ustawowo kontrolujecie burmistrza i udzielacie mu wotum zaufania, to kiedy zapytacie, jak długo można rozwijać miasto, którego oczyszczalnia według WIOŚ wyczerpuje swoje możliwości?

Bo tym razem odpowiedź „wszystko działa” może już nie przejść przez rurę.

Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry