Zakaz fajerwerków we Wrocławiu nieważny
Wrocławski pomysł na całoroczny zakaz fajerwerków nie przetrwał próby prawa.
Wojewoda dolnośląska Anna Żabska stwierdziła nieważność uchwały przyjętej przez Radę Miejską Wrocławia, która miała całkowicie zakazać używania wyrobów pirotechnicznych – zarówno w przestrzeni publicznej, jak i na prywatnych posesjach.
Decyzję ogłoszono 24 lutego w rozstrzygnięciu nadzorczym Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Powód? Prosty i jednocześnie fundamentalny: uchwała była sprzeczna z obowiązującymi ustawami.
Jak wyjaśniono w komunikacie urzędu:
„Wojewoda Dolnośląski wydał rozstrzygnięcie nadzorcze stwierdzające nieważność uchwały Rady Miejskiej Wrocławia w sprawie wprowadzenia zakazu używania wyrobów pirotechnicznych”.
Dlaczego uchwała została uchylona?
Sedno sprawy leży w kompetencjach. Samorządy mogą wprowadzać pewne ograniczenia porządkowe, ale nie mogą ustanawiać stałych, ogólnych zakazów, które wchodzą w zakres regulacji ustawowych.
W tym przypadku w grę wchodzą przede wszystkim:
ustawa o materiałach wybuchowych przeznaczonych do użytku cywilnego,
przepisy Kodeksu wykroczeń regulujące używanie wyrobów pirotechnicznych.
Według wojewody uchwała wrocławskich radnych wykraczała poza te ramy.
„W tej sytuacji samorząd nie może wprowadzać stałego, ogólnego zakazu w drodze przepisów porządkowych” – wskazano w uzasadnieniu.
Innymi słowy: miasto może apelować, organizować pokazy bez huku czy wprowadzać lokalne ograniczenia w określonych sytuacjach, ale całkowity zakaz musi wynikać z ustawy, a nie z uchwały rady miejskiej.
Skąd wziął się pomysł zakazu?
Uchwała została przyjęta pod koniec stycznia z inicjatywy radnych Lewicy.
Za zakazem głosowało 27 radnych, przeciw było 8.
Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk podkreślał wówczas, że to element szerszej miejskiej polityki ograniczania fajerwerków.
„Dla wielu seniorów, dzieci, osób chorych czy wrażliwych na hałas huk fajerwerków to nie radość, a stres, lęk i realne cierpienie” – mówił prezydent miasta.
Argumentem były przede wszystkim kwestie społeczne i środowiskowe: stres zwierząt, hałas oraz bezpieczeństwo.
Spór polityczny był od początku
Już podczas głosowania pojawiały się wątpliwości prawne.
Radni PiS głosowali przeciwko uchwale, a przewodniczący klubu Łukasz Kasztelowicz wskazywał wprost, że przyjęte rozwiązania mogą być sprzeczne z obowiązującym prawem.
Decyzja wojewody potwierdziła te obawy – przynajmniej w sensie formalnym.
To nie pierwszy taki przypadek
Podobna sytuacja miała miejsce w Szklarskiej Porębie.
Tamtejsza rada miejska w grudniu przyjęła niemal identyczny zakaz używania fajerwerków.
13 stycznia wojewoda również stwierdziła jego nieważność.
Schemat jest więc powtarzalny: samorządy próbują wprowadzać regulacje, które – choć społecznie popularne – wykraczają poza ich kompetencje ustawowe.
Czy zakaz może jednak powstać?
Tak, ale tylko na poziomie ustawowym.
W Sejmie trwają obecnie prace nad zmianami dotyczącymi używania wyrobów pirotechnicznych. Jeśli parlament wprowadzi nowe regulacje, dopiero wtedy samorządy będą mogły działać w oparciu o zmienione przepisy.
Do tego czasu wojewoda – jako organ nadzoru nad samorządami – ma obowiązek pilnować zgodności uchwał z prawem.
Spór o fajerwerki to coś więcej niż huk
Sprawa z Wrocławia pokazuje znacznie szerszy problem.
Granice między samorządową polityką lokalną a prawem państwowym wciąż bywają nieostre.
Miasta coraz częściej próbują reagować na problemy społeczne szybciej niż ustawodawca – od ograniczeń hałasu, przez strefy czystego transportu, aż po zakazy fajerwerków.
Pytanie brzmi:
czy samorząd powinien mieć większą swobodę w takich sprawach?
Bo jeśli nie – podobne uchwały jeszcze nieraz skończą w koszu razem z pieczątką: „nieważne z mocy prawa”.
Źródło informacji:
PAP, komunikat Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, wypowiedzi władz Wrocławia.







