Zondacrypto: Piesiewicz znów w prokuraturze, były agent CBA chce zeznawać. Tusk wraca do weta Nawrockiego

Oceń materiał

Sprawa Zondacrypto nie zwalnia. W piątek 28 sierpnia prezes PKOl Radosław P. został ponownie doprowadzony do prokuratury w Katowicach, gdzie kontynuowane są czynności po przedstawieniu mu dwóch zarzutów. W tym samym czasie w siedzibie prokuratury pojawił się były funkcjonariusz CBA Artur Chodziński — uczestnik spotkania Przemysława Krala z posłem PiS Michałem Moskalem na Ibizie. Równolegle Donald Tusk zapowiedział ponowne głosowanie nad ostatnim wetem Karola Nawrockiego do ustawy o rynku kryptoaktywów.

To już nie jest jeden wątek.

To kilka torów, które biegną coraz bliżej siebie.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Śledztwo karne.

Kontakty polityczne.

Przepływy pieniędzy.

Proces legislacyjny.

I pytanie, które wraca coraz częściej:

czy wokół Zondacrypto budowano jedynie szeroką sieć biznesowych relacji, czy również sieć wpływu?

Prezes PKOl ponownie w prokuraturze

Radosław P. został w piątek rano ponownie doprowadzony do siedziby Prokuratury Krajowej w Katowicach. Poprzednie przesłuchanie przerwano późno w nocy i prokuratura zapowiedziała jego kontynuację.

Dzień wcześniej prezesowi PKOl przedstawiono dwa zarzuty: płatnej protekcji oraz zaspokojenia części wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w warunkach grożącej niewypłacalności.

To już nie są medialne spekulacje o drogim zegarku czy znajomości z Przemysławem Kralem.

To postępowanie karne, w którym prezes PKOl ma status podejrzanego.

Trzeba jednak zachować jedną podstawową zasadę: zarzut nie jest wyrokiem.

Na obecnym etapie prokuratura przedstawia swoją wersję zdarzeń, a podejrzany ma prawo do obrony i kwestionowania materiału dowodowego.

Płatna protekcja. Dlaczego ten zarzut jest tak istotny?

Płatna protekcja nie sprowadza się do tego, że ktoś otrzymał prezent albo znał właściwe osoby.

Istotą tego przestępstwa jest powoływanie się na wpływy lub oferowanie pośrednictwa przy załatwieniu określonej sprawy w zamian za korzyść albo jej obietnicę.

I właśnie dlatego wcześniejsze doniesienia dotyczące relacji Radosława P. z Przemysławem Kralem nabierają dziś zupełnie innego znaczenia.

Wspólne śledztwo TVN24 i Wirtualnej Polski wskazywało wcześniej m.in. na zegarek Patek Philippe wart około 40 tys. euro oraz na deklarowane przez prezesa PKOl możliwości dotarcia do osób mogących pomóc Zondacrypto w sprawach dotyczących administracji państwowej.

Nie należy jednak pisać, że zegarek był łapówką, dopóki prokuratura lub sąd tego nie wykażą.

Można natomiast napisać:

prokuratura postawiła zarzut płatnej protekcji, a w tle śledztwa znajduje się wcześniej ujawniony wątek kosztownego zegarka i kontaktów z przedstawicielami państwa.

To zasadnicza różnica.

Artur Chodziński pojawia się w prokuraturze

Jeszcze ciekawszy może okazać się piątkowy ruch Artura Chodzińskiego.

Były funkcjonariusz CBA pojawił się w prokuraturze razem z pełnomocnikiem. Według ustaleń TVN24 nie został wcześniej wezwany i miał sam zgłosić gotowość do składania zeznań w sprawie Zondacrypto.

Na razie nie ma informacji, aby przedstawiono mu zarzuty.

Nie jest więc uprawnione nazywanie go podejrzanym.

Ale jest to osoba szczególnie ważna dla politycznej części historii.

Dlaczego?

Ponieważ Chodziński uczestniczył 7 sierpnia 2025 roku na Ibizie w spotkaniu Przemysława Krala z posłem PiS Michałem Moskalem.

Według dotychczasowych ustaleń był również pośrednikiem w kontaktach Krala z politykami prawicy.

Jeżeli rzeczywiście zdecyduje się złożyć szczegółowe zeznania, prokuratura może uzyskać relację osoby, która była obecna przy rozmowach, zamiast rekonstruować je wyłącznie z telefonów, wiadomości i dokumentów.

To może być bardzo ważne.

Ibiza zaczyna wyglądać inaczej

Samo spotkanie Michała Moskala z szefem Zondacrypto nie było przestępstwem.

Poseł potwierdził, że do niego doszło.

Problem polega na tym, co wydarzyło się później.

Kilka tygodni po spotkaniu Moskal zaczął aktywnie angażować się w sprawy dotyczące rynku kryptowalut i projektowanej ustawy.

Nie ma dziś dowodu, że jego późniejsze działania wynikały z poleceń albo oczekiwań Przemysława Krala.

Ale właśnie dlatego zeznania osoby obecnej na Ibizie mogą mieć znaczenie.

Kluczowe pytanie brzmi:

czy na spotkaniu rozmawiano o ustawie, nadzorze KNF albo konkretnych postulatach Zondacrypto?

Jeżeli nie — sprawa może zakończyć się na politycznie niefortunnym spotkaniu.

Jeżeli tak — zaczyna się pytanie o charakter relacji przedsiębiorcy z parlamentarzystą.

Tusk chce ponownego głosowania weta Nawrockiego

W piątek pojawiła się jeszcze jedna bardzo ważna zmiana.

Donald Tusk zapowiedział, że zwróci się do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o przeprowadzenie głosowania nad ostatnim wetem Karola Nawrockiego do ustawy o rynku kryptoaktywów.

Reklama
Reklama
Reklama

Prezydent zawetował tę ustawę 11 czerwca 2026 roku.

Było to trzecie weto dotyczące regulacji rynku kryptowalut. W przypadku dwóch wcześniejszych Sejm nie zdołał odrzucić sprzeciwu prezydenta. Nad czerwcowym wetem nie przeprowadzono dotąd głosowania.

Aby Sejm odrzucił weto, potrzebna jest większość trzech piątych głosów przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Czyli nawet jeśli Tusk doprowadzi do głosowania, wynik wcale nie jest przesądzony.

Tu trzeba oddzielić politykę od faktów

Premier używa wobec sprawy Zondacrypto bardzo mocnego języka.

Mówi o możliwej „największej aferze w historii polskiej polityki”, o „systemie” i o powiązaniu biznesu Zondacrypto ze środowiskiem PiS.

To są oceny Donalda Tuska.

Nie ustalenia sądu.

Nie zarzuty prokuratury wobec Karola Nawrockiego.

Nie dowód, że prezydent wetował ustawę w interesie Zondacrypto.

Na dziś nie ma publicznie przedstawionego materiału dowodowego pozwalającego stwierdzić, że Karol Nawrocki otrzymał jakąkolwiek korzyść od Zondacrypto lub że jego decyzje legislacyjne zostały przez tę firmę kupione.

Można jednak pytać o coś innego:

czy wobec nowych ustaleń politycznych, finansowych i towarzyskich wokół Zondacrypto wcześniejsze decyzje dotyczące ustawy wymagają ponownego przeanalizowania?

To pytanie jest zasadne.

Odpowiedź dopiero trzeba udowodnić.

Romanowski i Dubaj — nowy wątek medialny

W piątek TVN24 i Wirtualna Polska ujawniły również nową historię dotyczącą Marcina Romanowskiego.

Według ustaleń obu redakcji Przemysław Kral miał pomagać byłemu wiceministrowi sprawiedliwości w próbie uzyskania możliwości pobytu lub azylu w Dubaju. W kontaktach miał pośredniczyć prawnik Bartosz Lewandowski.

To jest obecnie ustalenie dziennikarskie.

Nie ma informacji, aby Romanowski usłyszał z tego powodu nowy zarzut w śledztwie Zondacrypto.

Nie można więc opisywać tej historii jako faktu ustalonego przez prokuraturę.

Jest jednak interesująca dlatego, że ponownie pokazuje Krala jako człowieka posiadającego kontakty wykraczające daleko poza zwykłą działalność kryptowalutową.

Fundacje i Republika nadal bez nowych zarzutów

Nie pojawiła się natomiast nowa oficjalna informacja o przedstawieniu zarzutów Zbigniewowi Ziobrze, Przemysławowi Wiplerowi, Tomaszowi Sakiewiczowi ani osobom związanym z Telewizją Republika.

Ich relacje z Zondacrypto są nadal badane lub opisywane w związku z wcześniejszymi przepływami pieniędzy i negocjacjami biznesowymi.

To ważne, bo wraz z rozwojem afery łatwo wrzucić wszystkich do jednego worka.

Nie wolno tego robić.

Radosław P. ma zarzuty.

Michał Moskal ich nie ma.

Artur Chodziński — według dostępnych informacji — ich nie ma.

Karol Nawrocki nie ma zarzutów związanych z Zondacrypto.

Ziobro, Wipler i Sakiewicz również nie zostali w tej sprawie oficjalnie wskazani jako podejrzani.

Te różnice mają znaczenie prawne i dziennikarskie.

Najważniejszy może być teraz nie zegarek, lecz świadkowie

Przez kilka dni symbolem afery był luksusowy Patek Philippe.

To medialnie efektowny przedmiot.

Ale śledztwa nie rozstrzygają zegarki.

Rozstrzygają je dokumenty, przelewy, wiadomości, kalendarze spotkań i zeznania ludzi obecnych przy rozmowach.

Dlatego dobrowolne pojawienie się Artura Chodzińskiego w prokuraturze może być znacznie ważniejsze niż kolejny polityczny komentarz.

Jeżeli posiada wiedzę o kontaktach Krala z politykami i zechce ją szczegółowo przedstawić, prokuratorzy mogą zacząć rekonstruować nie tylko kto z kim się spotykał, lecz także o czym rozmawiano i czego od siebie oczekiwano.

I to właśnie tam może znajdować się odpowiedź na najważniejsze pytanie tej afery.

Nie:

kto znał Przemysława Krala?

Bo znało go wielu.

Tylko:

kto po spotkaniu z nim podejmował działania korzystne dla jego interesów — i dlaczego?

Na to pytanie nadal nie ma pełnej odpowiedzi.

Ale każdego dnia pojawia się ktoś, kto może pomóc ją ustalić.

 

Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry