Zondacrypto: trzy kolejne areszty, polityczne pieniądze i weto, które pozostało w mocy. Co wydarzyło się od naszego ostatniego tekstu?

Oceń materiał

Od naszej ostatniej publikacji w sprawie Zondacrypto wydarzyło się naprawdę dużo. Trzy kolejne osoby trafiły na trzy miesiące do aresztu, prokuratura coraz wyraźniej bada przejmowanie majątku związanego z Sylwestrem Suszkiem, Donald Tusk ujawnił w Sejmie fragmenty protokołu przesłuchania dotyczące pieniędzy dla fundacji związanej ze Zbigniewem Ziobrą, a sam Ziobro potwierdził, że zabiegał o wsparcie finansowe u Przemysława Krala. W tym samym czasie Sejm nie zdołał odrzucić kolejnego weta Karola Nawrockiego do ustawy o rynku kryptoaktywów. Do listy polityków przewijających się wokół Zondacrypto doszedł także marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski, który potwierdził, że stracił na giełdzie własne pieniądze.

Ta historia coraz mniej przypomina pojedynczą aferę.

Bardziej zaczyna przypominać kilka nakładających się postępowań: finansowych, politycznych, kryminalnych i legislacyjnych.

Dlatego ponownie oddzielamy to, co jest faktem procesowym, od tego, co pozostaje zeznaniem, ustaleniem dziennikarskim albo polityczną interpretacją.

Trzy nowe osoby w areszcie

Najbardziej konkretną zmianą procesową jest decyzja Sądu Rejonowego w Katowicach dotycząca Rafała Zaorskiego, Anny P. i Jaromiry W.

Cała trójka została tymczasowo aresztowana na trzy miesiące. Sąd uwzględnił wnioski prokuratury, która wskazywała m.in. na prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych czynów, możliwość matactwa, ryzyko ucieczki i grożące podejrzanym surowe kary.

Wszyscy nie przyznają się do zarzutów.

Areszt nie oznacza uznania winy. Jest środkiem zapobiegawczym stosowanym na czas postępowania.

Prokuratura mówi już o grupie mającej przejąć majątek Suszka

Najbardziej poważnie brzmią zarzuty dotyczące Anny P. i Jaromiry W.

Według prokuratury Anna P. miała uczestniczyć w zorganizowanej grupie, której celem było przejęcie części majątku Sylwestra Suszka, twórcy BitBay – poprzednika Zondacrypto. Śledczy zarzucają jej również udział w działaniach na szkodę operatora giełdy oraz utrudnianie postępowania dotyczącego zaginięcia Suszka.

W tym ostatnim wątku prokuratura opisuje już konkretne zachowania: chodzi m.in. o zabranie nośnika z monitoringu miejsca, w którym Suszek miał być widziany przed zaginięciem, oraz o nakłanianie innych osób do składania fałszywych zeznań.

To nadal zarzuty prokuratury.

Nie są to ustalenia prawomocnego sądu.

Ale pokazują, że śledztwo weszło znacznie głębiej niż w czasach, gdy dominowały pytania o umowy sponsorskie i kontakty polityczne.

Jaromira W. i milionowe kwoty

Prokuratura zarzuca Jaromirze W. udział w tej samej grupie.

Według śledczych miała ona również uczestniczyć w operacjach finansowych prowadzonych na szkodę BB Trade Estonia, czyli operatora Zondacrypto. Wśród opisanych przez prokuraturę zdarzeń pojawiają się wielomilionowe kwoty, pożyczka w wysokości 2,9 mln euro i nieruchomości.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie opisywane pieniądze zostały już sądownie uznane za pochodzące z przestępstwa.

Na tym etapie taką konstrukcję przedstawia oskarżyciel.

Rafał Zaorski z jednym zarzutem

Rafałowi Zaorskiemu prokuratura postawiła jeden zarzut.

Według śledczych chodzi o przywłaszczenie około 1,7 mln zł należących do operatora Zondacrypto. Zaorski nie przyznaje się do winy i publicznie przedstawia się jako osoba poszkodowana.

W jego przypadku szczególnie ważne jest więc rozdzielenie dwóch rzeczy:

faktu prowadzenia dawnych interesów z ludźmi związanymi z BitBay,

od obecnego zarzutu karnego.

Jedno nie jest automatycznie dowodem drugiego.

Piesiewicz nadal w areszcie

Sytuacja Radosława Piesiewicza zasadniczo się nie zmieniła.

Prezes PKOl pozostaje tymczasowo aresztowany i nadal ma dwa zarzuty związane z płatną protekcją oraz działaniami dotyczącymi wypłaty środków z Zondacrypto.

Nie pojawiły się informacje o nowych zarzutach wobec niego.

Rozwija się natomiast osobny problem samego PKOl, który musi funkcjonować przy braku możliwości wykonywania codziennych obowiązków przez prezesa.

450 tysięcy dla fundacji Ziobry już nie jest sporne

Znacznie ciekawszy stał się wątek fundacji związanej ze Zbigniewem Ziobrą.

Wirtualna Polska i TVN24 odtworzyły na podstawie dokumentów bankowych przepływ 450 tys. zł z kancelarii Przemysława Krala do Fundacji Instytut Polski Suwerennej.

Co istotne, sam Ziobro przyznał obecnie, że zwrócił się do Krala o wsparcie finansowe po tym, jak nie udało się uzyskać pieniędzy inną drogą.

To ważna zmiana.

Nie spieramy się już o to, czy pieniądze trafiły do fundacji.

Spór dotyczy teraz:

dlaczego zostały przekazane,

co wiedzieli odbiorcy o Kralu,

czy darowizna miała związek z oczekiwaniem jakichkolwiek działań politycznych lub procesowych.

Ziobro utrzymuje, że nie było żadnego nielegalnego porozumienia i że z perspektywy czasu błąd polegał na zbyt powierzchownej weryfikacji darczyńcy.

Tusk czyta w Sejmie fragmenty protokołu

4 września sprawa weszła bezpośrednio na mównicę sejmową.

Donald Tusk odczytał fragmenty protokołu przesłuchania osoby związanej ze śledztwem Zondacrypto.

Z przytoczonej przez premiera relacji miało wynikać, że w otoczeniu Zbigniewa Ziobry rozmawiano o przyszłym rozwiązaniu problemów prawnych osób związanych z Zondacrypto, a jako rekompensata miała pojawiać się kwota 2 mln zł, przekazywana za pośrednictwem fundacji.

W protokole – według relacji Tuska – pojawił się również wątek możliwego przyszłego ułaskawienia przez Karola Nawrockiego.

I tutaj potrzebna jest szczególna ostrożność.

Faktem jest, że Tusk odczytał taki fragment protokołu.

Nie jest natomiast faktem ustalonym przez sąd, że Ziobro zawarł takie porozumienie.

Nie ma również dowodu, że Karol Nawrocki osobiście składał komukolwiek obietnicę ułaskawienia albo wiedział o takich deklaracjach składanych przez inne osoby.

To materiał wymagający procesowej weryfikacji.

Weto Nawrockiego pozostało w mocy

Kilka minut później polityczna temperatura jeszcze wzrosła.

Sejm głosował nad odrzuceniem weta Karola Nawrockiego do ustawy o rynku kryptoaktywów.

Za odrzuceniem weta głosowało 241 posłów, przeciw było 198, a 3 wstrzymało się od głosu.

Do odrzucenia sprzeciwu prezydenta potrzebne było 266 głosów.

Zabrakło 25.

Weto pozostało więc w mocy, a ustawa nie została ponownie uchwalona.

To jest już twardy fakt parlamentarny.

Można natomiast spierać się politycznie, czy ustawa była dobra, zła, nadmiernie restrykcyjna albo konieczna.

Nie można na podstawie samego wyniku głosowania stwierdzić, że posłowie głosujący za utrzymaniem weta działali w interesie Zondacrypto.

Do tego potrzebny byłby dowód, a nie polityczna interpretacja.

Marszałek Stawiarski również inwestował w Zondacrypto

5 września „Rzeczpospolita” ujawniła kolejny interesujący wątek.

Według dziennika prokuratura bada inwestycję Jarosława Stawiarskiego, marszałka województwa lubelskiego i polityka PiS.

Sam Stawiarski potwierdził, że ulokował własne środki w Zondacrypto i że je stracił.

Nie podał jednak kwoty, określając ją jako prywatną sprawę. Według źródeł „Rzeczpospolitej” mogły to być setki tysięcy złotych.

Nie ma informacji, aby Stawiarski usłyszał zarzuty.

Reklama
Reklama
Reklama

Nie ma też dowodu, że odzyskał pieniądze w sposób uprzywilejowany.

Natomiast samo pojawienie się kolejnego polityka, który był klientem giełdy i miał bezpośredni finansowy interes w odzyskaniu środków, jest dla śledztwa interesujące.

Szczególnie dlatego, że według „Rzeczpospolitej” badane są również jego kontakty dotyczące prób odzyskania pieniędzy.

Republika: kontakty były szersze niż reklamy

Od naszego poprzedniego tekstu pojawiły się także dokładniejsze informacje dotyczące kontaktów ludzi Zondacrypto z Telewizją Republika.

Z ustaleń WP i TVN24 wynika, że relacje obejmowały nie tylko kampanie reklamowe.

Pojawiają się również spotkania, kontakty osobiste, wyjazdy do Monako oraz osoby pośredniczące między Przemysławem Kralem a politykami i ludźmi mediów.

Nie ma jednak nowego zarzutu wobec dziennikarzy ani władz stacji.

Dlatego właściwe pytanie brzmi dziś:

jak szeroka była ta relacja?

A nie:

czy Republika uczestniczyła w przestępstwie?

Na to drugie nie ma obecnie podstaw dowodowych.

Moskal nadal bez zarzutów

Nie zmienił się również status Michała Moskala.

Znane pozostaje jego spotkanie z Kralem na Ibizie oraz późniejsze zaangażowanie w temat ustawy o kryptoaktywach.

Pojawiają się nieścisłości pomiędzy jego kolejnymi publicznymi wypowiedziami dotyczącymi tego, kto przygotowywał poprawki.

Nie ma jednak informacji o przedstawieniu mu zarzutów.

Sama sekwencja:

spotkanie → aktywność legislacyjna

jest powodem do zadawania pytań.

Nie jest dowodem płatnej protekcji, lobbingu korupcyjnego ani przestępstwa.

Najważniejsza zmiana? Pieniądze zaczynają mieć adresy

W pierwszych dniach afery dominowały symbole.

Ibiza.

Zegarek.

PKOl.

Republika.

CPAC.

Weta.

Teraz coraz częściej pojawiają się konkretne kwoty, konkretne rachunki i konkretne transakcje.

1,7 mln zł w zarzucie wobec Rafała Zaorskiego.

Milionowe operacje badane przy Jaromirze W.

450 tys. zł dla fundacji związanej ze Zbigniewem Ziobrą.

2 mln zł pojawiające się w odczytanym w Sejmie protokole.

Setki tysięcy złotych prywatnej inwestycji polityka.

I cały majątek związany z Sylwestrem Suszkiem, którego przejmowanie — według prokuratury — miało być jednym z celów zorganizowanej grupy.

To właśnie tu historia zaczyna wyglądać inaczej.

Bo znajomości bywają przypadkowe.

Przelewy mają nadawcę i odbiorcę.

Nadal nie wolno połączyć wszystkich kropek jedną kreską

Mimo coraz większej liczby informacji nie ma dziś podstaw, aby stwierdzić, że:

PiS jako partia uczestniczył w przestępczym systemie Zondacrypto,

Karol Nawrocki wetował ustawy na zlecenie ludzi giełdy,

Ziobro przyjął pieniądze w zamian za konkretną decyzję,

Republika uczestniczyła w przestępczym mechanizmie

albo

wszyscy inwestorzy mający polityczne kontakty byli uprzywilejowani przy wypłatach.

To są hipotezy lub polityczne oskarżenia, których nie można przedstawiać jako faktów.

Ale równie nierzetelne byłoby ignorowanie coraz większej liczby udokumentowanych relacji, płatności, kontaktów i działań.

Dziś najważniejsze pytanie jest bardzo proste

Nie:

kto znał Przemysława Krala?

Ale:

kto dostał pieniądze, kto stracił pieniądze, kto próbował je odzyskać i co działo się później?

To pytanie dotyczy już nie tylko polityków.

Dotyczy również ludzi biznesu, sportu, mediów, dawnych właścicieli giełdy i osób znajdujących się w otoczeniu Sylwestra Suszka.

Im więcej odpowiedzi daje prokuratura, tym wyraźniej widać, że sprawa Zondacrypto nie jest jedną aferą.

To splot kilku historii:

upadku giełdy,

zaginięcia jej założyciela,

walki o jego majątek,

politycznych pieniędzy,

sponsoringu,

kontaktów z mediami

i sporu o państwową kontrolę rynku kryptowalut.

I właśnie dlatego kolejne rozdziały tej historii mogą być znacznie poważniejsze niż te, od których wszystko zaczęło się w mediach.

SEO 160: Zondacrypto: trzy kolejne areszty, 450 tys. zł dla fundacji Ziobry, inwestycja polityka PiS i utrzymane weto do ustawy. Podsumowujemy nowe fakty.

Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry