ZUS po latach żąda zwrotów. Kto odpowiada za błędy?

urzedniczy brak odpowiedzialnosci za decyzje

Dlaczego państwowa instytucja może najpierw wypłacić świadczenie, a po dekadzie uznać je za „nienależne” i obciążyć matki gigantycznymi odsetkami? I gdzie w tym wszystkim znika odpowiedzialność urzędnika?


System ZUS kontra obywatel. Jak to możliwe, że urząd może działać wstecz?

Z pozoru wygląda to jak administracyjna rutyna: kontrola, weryfikacja, decyzja. Ale w rzeczywistości mamy do czynienia z mechanizmem, który bardziej przypomina nadużycie instytucjonalne niż logiczny porządek państwa prawa. ZUS – po wielu latach od wypłaty świadczenia – potrafi dziś wysłać decyzję o zwrocie. Nie tylko samej kwoty, ale również odsetek naliczanych jak od zaległości podatkowych.

A przecież te świadczenia zostały kiedyś:

  • przyznane,

  • podpisane,

  • zatwierdzone,

  • wypłacone.

Przez kogo?
Przez ten sam ZUS.

Jedna z kobiet, której decyzję omawia TVN24, mówi dosadnie:

„Gdyby ZUS zrobił błąd na moją niekorzyść, musiałabym udowadniać swoją rację.
Ale kiedy błąd robi ZUS — to ja płacę”.

Nikt nie zaprzeczy: to logika do góry nogami.


Dlaczego ZUS odgrzewa sprawy sprzed 10–12 lat?

To wcale nie przypadek ani nagła fala dociekliwości. W tle zadziałały trzy czynniki systemowe:

1. Presja finansowa państwa i samego ZUS

Budżet świadczeń rośnie, absencje chorobowe kosztują miliardy, a system FUS jest pod presją demograficzną. Najłatwiejszy sposób na „uszczelnienie”? Przeszukanie archiwów i szukanie uchybień w starych decyzjach.

ZUS wie jedno:
obywatel będzie musiał udowadniać, że nie jest wielbłądem.
A to trwa. Miesiące, czasem lata.


2. Nowe interpretacje, stare decyzje

Prawo się nie zmieniło.
Zmieniło się… czytanie prawa.

W ostatnich latach ZUS reinterpretował przepisy dotyczące:

  • pozorności działalności gospodarczej,

  • podwyższania podstawy składek,

  • zasiłków dla przedsiębiorczyń.

Ta reinterpretacja została zastosowana wstecz.
I tu rodzi się największy problem: państwo nie może udawać, że 10 lat temu miało dzisiejszą wiedzę. A jednak dokładnie to robi.


3. Raporty NIK i presja na „uszczelnianie”

Najwyższa Izba Kontroli kilka razy wskazywała nieprawidłowości w przyznawaniu świadczeń. ZUS więc reaguje, tyle że reaguje hurtowo. Urzędowe sito działa tak szeroko, że zamiast wychwytywać nadużycia, zacina się na zwykłych obywatelkach.


Czy ZUS odpowiada za błędne decyzje? Niestety nie

To kluczowe pytanie. I odpowiedź, która obnaża system:

Urzędnik nie ponosi odpowiedzialności majątkowej za błędną decyzję administracyjną.

Co to oznacza w praktyce?

  • Ktoś w ZUS źle zweryfikował wniosek w 2014 roku — obywatel zwraca pieniądze.

  • Ktoś niewłaściwie ocenił podstawę składek — obywatel płaci odsetki.

  • Ktoś nie sprawdził dokumentów — obywatel idzie do sądu.

Z punktu widzenia prawa urzędnik nie odpowiada ani za:

  • zaniedbanie,

  • błąd,

  • brak kontroli,

  • opóźnienie w postępowaniu.

Państwo chroni instytucję, nie człowieka.

Ekspert prawa administracyjnego, którego cytuje TVN24, mówi wprost:

„ZUS nakłada konsekwencje na wnioskodawców za własne błędy.
System nie przewiduje odpowiedzialności urzędniczej za wadliwą decyzję”.

A przecież to urząd jest stroną silniejszą, profesjonalną, zobowiązaną do rzetelności.


Czy obywatel mógł wiedzieć, że ZUS się pomyli?

Zgodnie z linią orzeczniczą sądów — nie.

Jeśli dokumenty były złożone poprawnie, a świadczenie zostało przyznane prawidłową decyzją, obywatel działał w zaufaniu do państwa.

Zaufanie to fundament administracji.
A ZUS, żądając zwrotów po latach, podważa ten fundament.

W wyroku z 2023 r. WSA w Gdańsku stwierdził:

„Organ nie może przerzucać skutków własnego zaniedbania na ubezpieczonego”.

To zdanie powinno wisieć na ścianach każdej placówki ZUS.


Dlaczego kobiety są szczególnie poszkodowane?

Bo w większości przypadków chodzi o:

  • zasiłki macierzyńskie,

  • zasiłki chorobowe w ciąży,

  • świadczenia dla samozatrudnionych matek.

ZUS kwestionuje np.:

  • wysokość zadeklarowanej składki,

  • „realność” działalności w czasie ciąży,

  • sposób naliczania zasiłku.

A wszystko to mimo że…
w tamtym czasie urząd nie miał zastrzeżeń.

To podwójny cios:

  1. Matki wykonujące działalność i płacące składki są traktowane jak podejrzane.

  2. Po latach obciąża się je kwotami, które dla wielu są nie do udźwignięcia.


Jakie są skutki społeczne?

  • utrata zaufania do instytucji,

  • poczucie niesprawiedliwości,

  • masowe odwołania do sądów,

  • dramaty ekonomiczne wielu rodzin.

Wiele kobiet mówi dziś głośno:

„Gdybym wiedziała, że państwo po latach cofnie decyzję, nie prowadziłabym działalności”.

To fatalny sygnał dla rynku pracy i przedsiębiorczości kobiet.


Czy państwo może to zatrzymać?

Tak — wystarczą trzy zmiany:

1. Odpowiedzialność majątkowa urzędnika za rażący błąd

Tak, jak w wielu krajach UE.

2. Zakaz stosowania interpretacji wstecz

Nowa wykładnia prawa = działa na przyszłość, nie na przeszłość.

3. Przedawnienie roszczeń ZUS po 5 latach

Tak, jak przedawniają się składki.

Te rozwiązania są stosowane w państwach z dojrzałą administracją.
W Polsce na razie — marzenie.

Autor: Redakcja Radio DTR
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry
0

Suma