Podczas festynu rodzinnego w Kuraszkowie mężczyzna zadławił się jedzeniem i znalazł się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Pomocy udzielili mu uczestnicy wydarzenia. Według relacji radnego Marka Mańczaka w chwili zdarzenia na miejscu nie było już strażaków ani zorganizowanego zabezpieczenia medycznego. Tym razem pomogły szybka reakcja ludzi i szczęście. Organizacja bezpieczeństwa nie może jednak opierać się na szczęściu.
Festyn odbył się 18 lipca 2026 roku. Na plakacie jako zapraszających wskazano Koło Gospodyń Wiejskich w Kuraszkowie oraz sołtysa i Radę Sołecką wsi Kuraszków. Wydarzenie zostało dofinansowane z budżetu Gminy Oborniki Śląskie, której herb znalazł się również wśród oznaczeń sponsorów.
Program obejmował występy zespołów ludowych, pokazy, dmuchańce dla dzieci, stoiska gastronomiczne oraz wieczorną imprezę taneczną. Festyn rozpoczął się o godzinie 17.00, a zabawę z DJ-em zaplanowano od godziny 20.00.
Mężczyzna upadł i przestał oddychać
Podczas wydarzenia doszło do dramatycznego zdarzenia. Jego świadkiem był radny Rady Miejskiej w Obornikach Śląskich Marek Mańczak.
– W pewnym momencie zobaczyłem, że za mną mężczyzna upadł i leży na trawniku. Okazało się, że się zadławił, prawdopodobnie kawałkiem karkówki. Nie mógł oddychać. Dwóch mężczyzn podbiegło i próbowało mu pomóc. Jeden wykonywał uciski nadbrzusza, drugi uderzał go w plecy – relacjonuje radny.
Stan poszkodowanego miał pogarszać się bardzo szybko. Mężczyzna nie mógł zaczerpnąć powietrza, a jego skóra zaczęła zmieniać kolor. Ktoś z uczestników wezwał pogotowie, ale przy całkowitej niedrożności dróg oddechowych każda minuta oczekiwania mogła zakończyć się tragedią.
– Mężczyzna był już praktycznie nieprzytomny. Gdyby uczestnikom nie udało się usunąć tego kawałka jedzenia, karetka mogłaby nie zdążyć. Na szczęście poszkodowany wypluł ciało obce i zaczął oddychać – opowiada Mańczak.
Pomocy udzielili ludzie znajdujący się najbliżej. Nie byli częścią wyznaczonego patrolu ratowniczego ani oznakowanego punktu pierwszej pomocy. Zareagowali, ponieważ w danej chwili nie miał tego zrobić nikt inny.
Gmina informuje, że o bezpieczeństwo dbali strażacy i policjanci
Na oficjalnej stronie Gminy Oborniki Śląskie opublikowano relację z festynu zatytułowaną „Kolorowo, radośnie i rodzinnie – festyn w Kuraszkowie”. Urząd opisał występy, dmuchańce, pokazy, stoiska gastronomiczne i akcję charytatywną.
W komunikacie znalazło się również zapewnienie, że „o bezpieczeństwo wydarzenia dbali strażacy z Obornik Śląskich oraz policjanci”. Nie wspomniano natomiast o zadławieniu uczestnika ani o interwencji osób obecnych na festynie. Nie podano również, czy strażacy i policjanci pozostawali na miejscu do zakończenia zabawy. Oficjalna relacja gminy
Według Marka Mańczaka służby wcześniej prezentowały pojazdy i wyposażenie, ale przed niebezpiecznym zdarzeniem miały opuścić teren festynu.
– Strażacy potrafią udzielać kwalifikowanej pierwszej pomocy. Gdyby byli wtedy na miejscu, reakcja zapewne byłaby sprawniejsza. Z tego, co pamiętam, sytuacja wydarzyła się już po ich odjeździe. Cywile musieli ratować cywila, ponieważ nie było do kogo zwrócić się po natychmiastową pomoc – mówi radny.
Jeżeli strażacy i policjanci uczestniczyli wyłącznie w pokazach, nie można ich obecności automatycznie przedstawiać jako zabezpieczenia całego wydarzenia. Pokaz wozu bojowego nie jest patrolem ratowniczym, a radiowóz stojący przez część festynu nie zastępuje procedury bezpieczeństwa.
ilustracja do artykułu Kuraszków bez pomocy medycznej na festynie
Otwarty teren nie zwalnia z szacowania frekwencji
Na obecnym etapie nie można przesądzić, czy festyn był imprezą masową w rozumieniu prawa. W przypadku wydarzenia artystyczno-rozrywkowego na otwartym terenie przepisy ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych stosuje się zasadniczo wtedy, gdy organizator udostępnia co najmniej 1000 miejsc. Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych
Nie chodzi przy tym o sumę wszystkich osób, które przewinęły się przez festyn w ciągu ośmiu godzin, lecz o liczbę miejsc udostępnionych uczestnikom i możliwą liczbę osób przebywających na terenie jednocześnie.
Otwarty i bezpłatny charakter wydarzenia utrudnia dokładne policzenie uczestników, ale nie zwalnia organizatora z obowiązku przygotowania realnej prognozy. Jeżeli nie było biletów, bramek ani rejestracji, należało wykorzystać powierzchnię terenu, doświadczenia z poprzednich edycji, zakres promocji, liczbę stoisk, planowane atrakcje oraz przewidywaną rotację uczestników.
Niepewność dotycząca frekwencji jest argumentem za ostrożniejszym planowaniem, a nie za rezygnacją z zabezpieczenia.
Organizator powinien ustalić nie tylko, ilu uczestników spodziewa się łącznie, lecz przede wszystkim, ile osób może przebywać na terenie w najbardziej obciążonym momencie — na przykład podczas głównego koncertu, pokazu albo wieczornej zabawy.
Nawet mniejszy festyn potrzebuje planu bezpieczeństwa
Jeżeli wydarzenie nie osiągnęło ustawowego progu imprezy masowej, nie oznacza to, że organizator nie musiał myśleć o bezpieczeństwie. Oznacza jedynie, że nie stosuje się automatycznie wszystkich szczegółowych wymagań przewidzianych dla imprez masowych.
Na festynie były dzieci korzystające z dmuchańców, przygotowywano i podawano jedzenie, organizowano pokazy, koncerty i zabawę taneczną. Każdy z tych elementów niesie przewidywalne zagrożenia:
- zadławienie lub reakcję alergiczną;
- omdlenie albo nagłe zatrzymanie krążenia;
- oparzenie przy stanowisku gastronomicznym;
- uraz dziecka korzystającego z dmuchańca;
- skaleczenie, upadek albo złamanie;
- odwodnienie lub zasłabnięcie;
- wypadek związany z instalacją elektryczną;
- zdarzenie wymagające szybkiego dojazdu służb ratunkowych.
Nie każdy wiejski festyn musi mieć karetkę i lekarza. Powinien jednak posiadać zabezpieczenie dostosowane do liczby uczestników, czasu trwania i rodzaju atrakcji. Absolutnym minimum wydaje się obecność wyznaczonej osoby przeszkolonej w udzielaniu pierwszej pomocy, odpowiednio wyposażona apteczka, czytelnie oznaczone miejsce pomocy, sprawny system wezwania służb oraz zapewniony dojazd dla karetki.
Organizator powinien również wiedzieć, gdzie znajduje się najbliższy defibrylator AED i czy można go dostarczyć w ciągu kilku minut. Dobrą praktyką byłoby zapewnienie takiego urządzenia bezpośrednio na terenie wydarzenia.
Kto faktycznie odpowiadał za festyn?
Plakat wskazuje KGW w Kuraszkowie oraz sołtysa i Radę Sołecką jako podmioty zapraszające. Gmina Oborniki Śląskie występuje jako sponsor i źródło dofinansowania.
Nie wiadomo jednak, kto był formalnym organizatorem, kto odpowiadał za teren, kto podpisał umowy z wykonawcami oraz kto miał podejmować decyzje w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia.
Nie jest również jasne, czy gmina przed przekazaniem publicznych pieniędzy wymagała przedstawienia planu bezpieczeństwa, polisy ubezpieczeniowej albo informacji o sposobie zapewnienia pierwszej pomocy.
Samo dofinansowanie nie czyni jeszcze gminy formalnym organizatorem. Finansowanie i promowanie wydarzenia powinno jednak wiązać się z podstawowym nadzorem nad sposobem wykorzystania pieniędzy oraz warunkami, w jakich odbywa się impreza kierowana do mieszkańców.
Gmina nie może ograniczać swojej roli do umieszczenia herbu na plakacie, przekazania środków, a następnie opublikowania galerii pogodnych zdjęć. Jeżeli wspiera wydarzenie publicznymi pieniędzmi i przedstawia je jako element lokalnej oferty, powinna znać odpowiedzi na pytania dotyczące bezpieczeństwa.
Szczęśliwe zakończenie nie zamyka sprawy
Radny Marek Mańczak zapowiada poruszenie zdarzenia podczas sierpniowego posiedzenia komisji albo sesji Rady Miejskiej.
– Trzeba ustalić, kto odpowiadał za organizację oraz dlaczego nie było stałego zabezpieczenia pierwszej pomocy. Niewiele brakowało, a człowiek mógł umrzeć. Na festynie były też dzieci. Wypadek mógł przydarzyć się każdemu – podkreśla.
Tym razem dramatyczna sytuacja zakończyła się dobrze. Uczestnicy nie spanikowali, podjęli próbę udrożnienia dróg oddechowych i prawdopodobnie uratowali mężczyźnie życie.
Nie można jednak wyciągać z tego wniosku, że zabezpieczenie było wystarczające. Przeciwnie — zdarzenie pokazało, jak niewiele czasu pozostaje na reakcję i jak groźne może być pozostawienie bezpieczeństwa przypadkowi.
Organizowanie festynów na podstawie zwyczaju, doświadczenia i przekonania, że „zawsze jakoś się udawało”, jest brawurą. Tradycja wspólnej zabawy nie zastępuje analizy zagrożeń, a obecność służb podczas pokazu nie oznacza, że zabezpieczały one całe wydarzenie.
Kuraszkowski festyn powinien stać się powodem do przeglądu zasad organizowania wszystkich imprez sołeckich dofinansowywanych przez Gminę Oborniki Śląskie. Potrzebny jest jednolity standard: osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo, plan działania, podstawowy sprzęt ratowniczy i zabezpieczenie utrzymywane od początku do zakończenia wydarzenia.
Bo przypadkowi uczestnicy mogą uratować człowieka. Nie wolno jednak wpisywać przypadku do planu bezpieczeństwa.
Więcej z oborniki śląskie

Po cichu do 2050 roku. Gmina rozmawia z firmami o oczyszczalni, ale mieszkańcom o tym nie powiedziała

BIP aktualizowany wybiórczo. Gdzie są kontrole, raport za 2025 rok i aktualne dokumenty Gminy Oborniki Śląskie?

Parkomat stoi, decyzji nie ma. Strefa płatnego parkowania zawisła w Obornikach Śląskich

Była rezerwa i drugi konkurs. Dlaczego sport dostał kolejne 19 tys. zł z inwestycji?
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.



