DOMINATOR nie jest wydmuszką. Ale tor F1 to inna liga finansowa

Oceń materiał

Kiedy w mediach pojawiła się informacja o planowanym torze wyścigowym w gminie Żmigród, niemal natychmiast obok inwestycji pojawiły się trzy litery, które zrobiły swoje: F1.

Formuła 1 brzmi lepiej niż „prywatny tor motorsportowy w Saniach”. Przyciąga uwagę, buduje skalę marzenia i sprawia, że lokalna inwestycja zaczyna być przedstawiana jako projekt niemal światowego formatu.

Tyle że zanim zaczniemy ustawiać bolidy na polach pod Żmigrodem, warto sprawdzić podstawową rzecz:

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

kto właściwie stoi za tym przedsięwzięciem?

Inwestorem toru jest DOMINATOR Group Sp. z o.o. z Kaniowa. To ta spółka występowała o decyzję środowiskową dla przedsięwzięcia „Budowa motorowego toru wyścigowego w gminie Żmigród” na działkach nr 157/1 i 230 w obrębie Sanie. Potwierdza to zarówno dokumentacja znajdująca się w naszym posiadaniu, jak i oficjalny BIP gminy Żmigród.
I od razu trzeba powiedzieć jasno:

DOMINATOR nie wygląda na spółkę utworzoną po to, aby zrobić prezentację, postawić stronę internetową i sprzedać mieszkańcom wielką wizję.

To realne przedsiębiorstwo produkcyjne.

Ale pomiędzy dobrze prosperującą firmą przemysłową a inwestorem zdolnym zbudować kompleks wyścigowy aspirujący do najwyższego poziomu światowego motorsportu nadal znajduje się finansowa przepaść.

Firma istnieje naprawdę. I zarabia naprawdę

DOMINATOR Group działa w branży motoryzacyjnej. Firma specjalizuje się przede wszystkim w produkcji układów wydechowych, szczególnie dla motocykli.

Jej klientami są użytkownicy motocykli sportowych znanych światowych marek, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Sama spółka wskazuje, że prowadzi sprzedaż krajową i eksportową.

To istotne.

Motorsport nie pojawił się więc w historii DOMINATORA dopiero wtedy, kiedy ktoś w Żmigrodzie narysował na mapie tor.

Firma rzeczywiście funkcjonuje w szeroko rozumianej branży motoryzacyjnej.

Jeszcze bardziej interesujące są jednak jej liczby.

Według sprawozdania finansowego za 2025 rok DOMINATOR Group osiągnęła ponad 35,3 mln zł przychodów ze sprzedaży.

Wartość aktywów spółki wynosiła około 69,4 mln zł, a zysk brutto przekroczył 14,2 mln zł.

Dane agregowane ze sprawozdania wskazują natomiast na około 36,4 mln zł wszystkich przychodów i 13,66 mln zł zysku netto.

To nie są wyniki firmy balansującej na granicy przetrwania.

Wręcz przeciwnie.

Majątek rośnie

Jeszcze ciekawiej wygląda bilans.

W 2023 roku wartość aktywów spółki wynosiła około 36,8 mln zł.

W 2024 roku było to już około 58,3 mln zł.

W 2025 roku – 69,4 mln zł.

Kapitał własny firmy wzrósł w tym czasie z około 35,1 mln zł do 58,7 mln zł. Zobowiązania i rezerwy wynosiły na koniec 2025 roku około 10,7 mln zł.

To oznacza, że DOMINATOR ma stosunkowo mocny bilans i znaczący udział własnego kapitału w finansowaniu działalności.

Firma również zatrudnia realną załogę. Według danych za 2025 rok było to około 74 pracowników.

Nie ma więc podstaw, aby inwestora przedstawiać jako finansową wydmuszkę.

Taka narracja byłaby po prostu niezgodna z faktami.

 

DOMINATOR już realizował dużą inwestycję

Firma ma również doświadczenie w prowadzeniu przedsięwzięć liczonych w dziesiątkach milionów złotych.

W latach 2024–2025 realizowała projekt rozwoju zakładu produkcyjnego o wartości:

35 604 719 zł.

Wysokość dofinansowania z Funduszy Europejskich wyniosła:

17 162 378 zł.

Projekt obejmował między innymi rozbudowę przedsiębiorstwa, zakup nowych maszyn i urządzeń oraz wdrożenie nowych produktów. Firma deklarowała również utworzenie 14 nowych miejsc pracy.

To ważna informacja w kontekście toru.

Pokazuje bowiem, że właściciel DOMINATORA nie zatrzymał się na prowadzeniu warsztatu produkującego kilkaset tłumików miesięcznie.

Firma potrafi realizować znaczące przedsięwzięcia inwestycyjne.

Potrafi również pozyskiwać zewnętrzne źródła finansowania.

I właśnie tutaj zaczynają się właściwe pytania.

35 milionów to dużo. Ale tor najwyższej klasy to zupełnie inna skala

Nie znamy dziś publicznie przedstawionego pełnego kosztorysu planowanego toru w Żmigrodzie.

Nie wiemy, ile ma kosztować pierwszy etap.

Nie wiemy, ile ma kosztować cały kompleks.

Nie wiemy, czy DOMINATOR ma być jedynym inwestorem.

Nie wiemy, czy istnieją partnerzy finansowi.

Nie znamy deklarowanego udziału kredytu bankowego, funduszu inwestycyjnego, innego inwestora branżowego czy dodatkowego kapitału właściciela.

I dlatego nie można dziś odpowiedzialnie napisać:

„DOMINATORA nie stać na ten tor”.

Nie mamy do tego danych.

Ale równie nieodpowiedzialne byłoby założenie przeciwne:

„Skoro firma zarabia kilkanaście milionów rocznie, to spokojnie wybuduje obiekt klasy F1”.

To tak nie działa.

Profesjonalny tor to nie tylko kilka kilometrów asfaltu.

Jeżeli rzeczywiście ma być projektowany z myślą o zawodach najwyższego szczebla, trzeba mówić również o infrastrukturze bezpieczeństwa, paddocku, budynkach technicznych, zapleczu zespołów, centrum medycznym, drogach wewnętrznych, parkingach, trybunach, systemach zabezpieczeń, telekomunikacji, energetyce, odwodnieniu, obsłudze mediów i całej infrastrukturze towarzyszącej.

A jeśli ktoś używa przy tym hasła „Formuła 1”, poziom wymagań idzie jeszcze wyżej.

Dlatego przychody firmy na poziomie około 36 mln zł rocznie są ważnym punktem odniesienia, ale nie odpowiedzią na pytanie o finansowanie całego przedsięwzięcia.

F1 zrobiło ogromną karierę. Dokumentów dotyczących F1 nadal nie widać

25 sierpnia 2026 roku media podały wypowiedź burmistrza Roberta Lewandowskiego, według której prywatny inwestor kupił ponad 60 hektarów gruntu i rozpoczął projektowanie profesjonalnego obiektu. Burmistrz wskazywał, że tor ma mieć parametry pozwalające na organizację zawodów najwyższej rangi, potencjalnie również Formuły 1.

To brzmi bardzo efektownie.

Ale „parametry pozwalające w przyszłości” są czymś zupełnie innym niż gotowy projekt posiadający wymagane zatwierdzenia.

Na obecnym etapie nie pokazano publicznie dokumentów potwierdzających, że tor posiada homologację FIA Grade 1.

Nie przedstawiono też informacji o zatwierdzonym projekcie przez FIA ani o porozumieniu związanym z organizacją wyścigu Formuły 1.

Reklama
Reklama
Reklama

Dlatego w stosunku do inwestycji DOMINATORA trzeba zachować bardzo precyzyjny język:

firma planuje tor wyścigowy. Władze Żmigrodu mówią o ambicji stworzenia obiektu o parametrach umożliwiających wydarzenia najwyższej rangi.

Na dziś to tyle.

Reszta wymaga dokumentów.

Jest jednak jeszcze ważniejszy problem niż sama F1

DOMINATOR jest prywatnym inwestorem.

Tymczasem władze Żmigrodu mówią o kilkuletniej współpracy przy projekcie.

Sam burmistrz wskazuje, że przygotowania trwały kilka lat i obejmowały między innymi dostosowanie dokumentów planistycznych oraz procedury związane z inwestycją.

I tutaj pojawia się pytanie ważniejsze od wszystkich zdjęć bolidów:

ile prywatny inwestor finansuje sam, a ile infrastruktury koniecznej dla funkcjonowania toru będzie wymagało działań samorządu?

Bo tor nie funkcjonuje w próżni.

Potrzebuje dojazdu.

Potrzebuje układu drogowego.

Potrzebuje mediów.

Potrzebuje infrastruktury technicznej.

Jeżeli obiekt ma przyciągać tysiące ludzi podczas dużych wydarzeń, pojawi się również problem parkingów, transportu, bezpieczeństwa i obsługi ruchu.

Dlatego trzeba ustalić, czy wszystkie te elementy znajdują się po stronie inwestora.

Czy może część z nich ma powstać za pieniądze gminy, powiatu, województwa albo innych instytucji publicznych.

Firma korzystała już z publicznego wsparcia

Wcześniejsza inwestycja DOMINATORA pokazuje coś jeszcze.

Przy projekcie wartym ponad 35,6 mln zł około 17,16 mln zł pochodziło z Funduszy Europejskich.

Nie ma w tym niczego nadzwyczajnego.

Firmy korzystają ze środków europejskich właśnie po to, aby rozwijać produkcję, technologie i zwiększać konkurencyjność.

Nie oznacza to również, że tor w Żmigrodzie będzie finansowany z pieniędzy publicznych.

Ale doświadczenie inwestora pokazuje, że potrafi budować projekty przy wykorzystaniu kapitału zewnętrznego.

Dlatego naturalne staje się pytanie:

jaki model finansowania przewidziano dla toru?

Jeżeli odpowiedź brzmi: wyłącznie prywatny kapitał – warto to usłyszeć.

Jeżeli pojawią się kredyty, fundusze lub partnerzy – również warto wiedzieć kto.

A jeżeli część kosztów otoczenia inwestycji ma zostać pokryta ze środków publicznych – mieszkańcy powinni wiedzieć o tym tym bardziej.

Najpierw finanse, potem bolid

Sprawdzając DOMINATOR Group, nie znaleźliśmy podstaw do kwestionowania samego istnienia czy ekonomicznej wiarygodności firmy.

Wręcz przeciwnie.

To dochodowy producent posiadający własny majątek, rosnący kapitał i doświadczenie w realizacji wielomilionowych inwestycji.

I właśnie dlatego warto traktować jego plany poważnie.

Poważnie nie oznacza jednak bezkrytycznie.

Jeżeli firma chce wybudować profesjonalny tor wyścigowy na ponad 60 hektarach, powinna pojawić się odpowiedź na podstawowe pytanie:

ile to będzie kosztowało i skąd zostaną wzięte pieniądze?

A gdy wokół przedsięwzięcia zaczyna krążyć określenie „F1”, pytanie staje się jeszcze bardziej zasadne.

Bo między wartością dotychczasowych projektów DOMINATORA a kosztem infrastruktury mogącej realnie aspirować do najwyższego szczebla światowych wyścigów istnieje jakościowo inna skala.

Nie oznacza to, że inwestor sobie z nią nie poradzi.

Oznacza tylko, że na razie nie wiemy, jak zamierza sobie z nią poradzić.

DOMINATOR nie jest wydmuszką. I właśnie dlatego pytamy o konkrety

Najprościej byłoby całą sprawę podzielić na dwie skrajne narracje.

Pierwsza:

„Kolejna fantazja samorządu. Nic z tego nie będzie”.

Druga:

„F1 w Żmigrodzie jest już niemal przesądzona”.

Obie są dziś zbyt proste.

DOMINATOR jest realnym inwestorem.

Projekt toru jest realny.

Teren jest realny.

Procedury administracyjne są realne.

Pieniądze firmy również są realne.

Ale Formuła 1 nadal pozostaje ambicją, a nie potwierdzonym etapem inwestycji.

Dlatego zamiast zachwycać się bolidem, chcemy poznać odpowiedzi na kilka przyziemnych pytań:

Jaki jest całkowity budżet toru?

Kto będzie jego inwestorem kapitałowym?

Czy DOMINATOR finansuje przedsięwzięcie samodzielnie?

Czy istnieją partnerzy finansowi lub branżowi?

Czy planowane jest finansowanie publiczne?

Kto zapłaci za infrastrukturę wokół toru?

I na jakiej konkretnej podstawie projekt łączony jest dziś z Formułą 1?

Bo w inwestycjach tej skali najważniejszym elementem nie jest czerwone światło na starcie.

Najważniejsze jest to, kto zapłaci za cały wyścig.

Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry