poniedziałek 28 września 2026
Imieniny: Jan, Luba, Lubosza, Marek, Nikita
28/09/2026Dziennikarz i redaktor naczelny
Oceń materiał

Powiat Trzebnicki uruchomił własną komunikację autobusową i od razu opowiedział o niej językiem sukcesu: „dotrzymujemy złożonych obietnic”, „łączymy ludzi”, „robimy to, czego naprawdę potrzebują mieszkańcy”. Problem w tym, że samorząd jednocześnie nazywa cały program pilotażem, który dopiero ma pokazać, czego mieszkańcy rzeczywiście potrzebują. Do tego dochodzi sprawa połączenia z Miliczem, na które w budżecie zapisano pieniądze, a które — według informacji, jakie docierają do naszej redakcji — ma zniknąć od 1 października. Nowe autobusy są potrzebne. Ale równie potrzebne są odpowiedzi na pytania, których w powiatowej reklamówce zabrakło.

Powiatowy transport wreszcie rusza. I to jest informacja dobra.

Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast najpierw spokojnie sprawdzić, jak nowy system działa, ilu pasażerów z niego korzysta, których połączeń brakuje i ile to wszystko rzeczywiście kosztuje, urząd już ogłasza sukces.

Reklama

W przygotowanym materiale promocyjnym słyszymy:

„Szanowni Państwo, dotrzymujemy złożonych obietnic. Mieszkańcy potrzebują dobrych, dostępnych połączeń. Dlatego jako Samorząd zadbaliśmy o to, żeby powiatowy transport publiczny stał się faktem.” powiatowa reklamowka transportu

Chwilę później Powiat idzie jeszcze dalej:

„Słuchamy mieszkańców i robimy to, czego naprawdę potrzebują, konkretnie i skutecznie.” powiatowa reklamowka transportu

I właśnie tutaj pojawia się pierwsze zasadnicze pytanie.

Skoro to pilotaż, skąd już wiadomo, czego mieszkańcy „naprawdę potrzebują”?

W rozmowie z Radiem Wrocław starosta Małgorzata Matusiak przedstawiała program inaczej. Powiatowa komunikacja ma charakter pilotażowy, a samorząd ma dopiero analizować zainteresowanie konkretnymi kursami, zbierać opinie mieszkańców i na tej podstawie dostosowywać system do ich rzeczywistych potrzeb. Program ma trwać do końca 2026 roku, a zebrane dane mają służyć przygotowaniu rozwiązania na kolejny rok. Radio Wrocław

Czyli mamy dwie narracje.

W reklamowym materiale Powiat zapewnia, że już robi to, „czego naprawdę potrzebują” mieszkańcy.

W opisie pilotażu mówi natomiast, że dopiero będzie sprawdzał, czego mieszkańcy rzeczywiście potrzebują.

To nie jest detal językowy. To zasadnicza różnica między polityką transportową opartą na danych a promowaniem decyzji, zanim dane z pilotażu w ogóle zdążą powstać.

Jeżeli program jest eksperymentem transportowym — nazwijmy go eksperymentem. Jeżeli wcześniej wykonano badania potoków pasażerskich, ankiety, analizę kierunków dojazdów do szkół i pracy oraz zapotrzebowania poszczególnych miejscowości — warto je mieszkańcom pokazać.

Bo na razie publicznie słyszą przede wszystkim: „Obiecaliśmy, zrobiliśmy”.

Tak właśnie kończy się materiał promocyjny Powiatu. powiatowa reklamowka transportu

Cztery linie. Nie dwie

Tu trzeba uporządkować jedną rzecz.

Na materiałach publikowanych przez burmistrza Żmigrodu widzimy dwie linie, ale nie oznacza to, że Powiat ograniczył pierwotny projekt z czterech do dwóch. Dostępne informacje wskazują, że cały pilotaż obejmuje cztery trasy, a te dwie dotyczą połączeń przechodzących przez rejon Żmigrodu.

Zapowiedziano trasy:

Barkowo – Żmigród – Prusice – Świerzów – Oborniki Śląskie; Niezgoda – Żmigród – Skokowa – Prusice – Wilkowa – Oborniki Śląskie; Złotów – Zawonia – Masłów – Trzebnica – Marcinowo – Oborniki Śląskie; Wisznia Mała – Szewce – Pęgów – Oborniki Śląskie.

Na każdej mają być cztery pary kursów. Radio Wrocław

Co ciekawe, pierwsza zapowiedź startu nie została zrealizowana. Autobusy miały początkowo wyjechać w środę, ale Powiat poinformował Radio Wrocław o opóźnieniu związanym m.in. z informacją pasażerską na przystankach i testami systemu taryfowego. Start przesunięto na poniedziałek. Radio Wrocław

Nie jest to dramat. Przy uruchamianiu nowego systemu takie problemy mogą się zdarzyć.

Ale tym bardziej warto zachować dystans do hasła „konkretnie i skutecznie”, zanim pierwszy autobus przejedzie pierwszy pełny miesiąc według rozkładu.

Wszystkie drogi prowadzą… do Obornik Śląskich

Jest jeszcze jedna interesująca cecha projektu.

Wszystkie cztery linie prowadzą do Obornik Śląskich. Tylko jedna z nich przejeżdża przez Trzebnicę. TransInfo

Sam Powiat mówi o tym zresztą w reklamówce bez ogródek:

„Wszystkie drogi prowadzą do Obornik Śląski.” powiatowa reklamowka transportu

Może być ku temu bardzo racjonalne uzasadnienie. Oborniki mają kolej, własną komunikację autobusową OLKA i mogą pełnić rolę węzła przesiadkowego.

Powiat wprost podkreśla, że nowy transport został skomunikowany z liniami OLKA. powiatowa reklamowka transportu

Tylko że „skomunikowanie” jest słowem, które można sprawdzić.

Nie wystarczy, że dwa autobusy mają przystanki w tym samym mieście. Liczy się, czy pasażer przyjeżdżający z jednej miejscowości może rzeczywiście przesiąść się bez półgodzinnego czy godzinnego oczekiwania. To samo dotyczy pociągów.

Jeżeli Powiat chce budować prawdziwą sieć transportową, powinien pokazać nie tylko mapę czerwonych pinezek, lecz również logikę przesiadek, potoki pasażerskie i sposób wyboru Obornik Śląskich jako centralnego punktu systemu.

A teraz Milicz

I tutaj kończy się wygodna część historii.

W uchwale budżetowej Powiatu Trzebnickiego na 2026 rok zapisano 81 tys. zł dotacji celowej dla Powiatu Milickiego na zadanie dotyczące komunikacji z Miliczem. Dziennik Urzędowy Dolnośląski

Nie jest to zresztą pomysł, który pojawił się wczoraj. W sprawozdaniu dotyczącym wcześniejszego okresu widzimy również finansowanie połączenia z Miliczem — wówczas kwota wynosiła 12 tys. zł. Dziennik Urzędowy Dolnośląski

Mamy więc do czynienia z relacją transportową, którą Powiat Trzebnicki już wcześniej uznawał za wartą finansowania.

Tymczasem do naszej redakcji docierają informacje, że od 1 października połączenie z Miliczem ma przestać funkcjonować, a przyczyną ma być wyczerpanie pieniędzy przewidzianych na jego realizację.

Taką informację usłyszeliśmy również od jednego z sołtysów.

Na tym etapie podkreślamy bardzo wyraźnie: nie znaleźliśmy jeszcze oficjalnego dokumentu Powiatu Trzebnickiego potwierdzającego, że przyczyną zakończenia kursów jest właśnie wyczerpanie środków. Dlatego traktujemy to jako informację wymagającą oficjalnego potwierdzenia, a nie jako rozstrzygnięty fakt.

Ale już sam budżet pokazuje, że pieniądze na komunikację z Miliczem zostały zaplanowane.

Dlatego pytanie jest całkowicie zasadne:

jeżeli połączenie rzeczywiście kończy się przed końcem roku z powodu wyczerpania środków, to w jaki sposób skalkulowano jego finansowanie?

Młodzież ma problem z dojazdem. Powiat sam to mówi

Sprawa robi się jeszcze ciekawsza, gdy zestawimy ją z uzasadnieniem uruchomienia nowych linii.

Starosta Małgorzata Matusiak mówiła Radiu Wrocław o „białych plamach” komunikacyjnych i problemach młodzieży z dojazdami do szkół. Radio Wrocław

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

I właśnie problem uczniów pojawia się w komentarzach dotyczących połączenia z Miliczem.

Według informacji przekazywanych przez mieszkańców linia jest istotna m.in. dla młodzieży uczącej się w szkołach w Miliczu. Tego również nie powinniśmy rozstrzygać na podstawie komentarza z Facebooka. Można natomiast bardzo łatwo sprawdzić, ilu uczniów z terenu powiatu trzebnickiego korzysta z tego kierunku i jakie możliwości dojazdu pozostaną im po ewentualnym zlikwidowaniu kursu.

I wtedy powiatowa deklaracja:

„Słuchamy mieszkańców”

zaczyna wymagać czegoś więcej niż reklamy.

Wymaga liczb.

Pół miliona na pilotaż, 81 tysięcy na połączenie z Miliczem

Nowy pilotaż komunikacyjny ma kosztować około pół miliona złotych. Taką kwotę podało Radio Wrocław. Pasażerowie dodatkowo płacą za bilety, których ceny mieszczą się w przedziale od 4 do 8 zł. Radio Wrocław

Nie oznacza to, że pół miliona przeznaczone na nowe linie można było po prostu przełożyć do innej szuflady i finansować z niego Milicz. Źródła finansowania, podstawy prawne i umowy mogą być inne.

Byłoby nieuczciwe postawić między tymi wydatkami prosty znak równości bez dokumentów.

Ale podatnik ma prawo zapytać o coś innego:

jak wygląda całościowa polityka transportowa Powiatu?

Jeżeli na jednym kierunku pieniądze mają kończyć się w trakcie roku, podczas gdy w tym samym czasie uruchamiany jest nowy program za około pół miliona złotych, mieszkańcom należy się wyjaśnienie, jak ustalane są priorytety.

Nie komunikat reklamowy. Wyjaśnienie.

Pilotaż jeszcze się nie skończył, a już zapowiadana jest następna linia

W powiatowej reklamówce pojawia się jeszcze jedna ciekawa zapowiedź.

Powiat informuje:

„W niedalekiej przyszłości uruchomimy kolejną powiatową linię z Czeszowa przez Kuźniczysko i Skoroszów do Trzebnicy.” powiatowa reklamowka transportu

I znowu — sama kolejna linia może być mieszkańcom bardzo potrzebna.

Pytanie dotyczy procesu podejmowania decyzji.

Obecny pilotaż ma przecież właśnie sprawdzić zainteresowanie transportem i dostarczyć danych potrzebnych do budowy sieci na 2027 rok. Tak Powiat przedstawiał jego sens. Radio Wrocław

Tymczasem zanim pilotaż zdążył wygenerować dane, samorząd już wskazuje następną trasę.

Możliwe, że została ona wybrana na podstawie wcześniejszych analiz albo licznych wniosków mieszkańców. Jeżeli tak — pokażmy te analizy.

Bo wtedy będziemy wiedzieć, że linia powstała na podstawie danych, a nie dlatego, że dobrze wygląda jako następny punkt w filmie promocyjnym.

„Historyczny dzień”

W reklamówce pada również stwierdzenie:

„To historyczny dzień, kiedy gmina Wisznia Mała bezpośrednio komunikacją łączy się z Obornikami Śląskimi.” powiatowa reklamowka transportu

Brzmi efektownie.

Ale również takie zdanie należy traktować jak twierdzenie, które można zweryfikować. Czy rzeczywiście nigdy wcześniej nie funkcjonowało bezpośrednie publiczne połączenie tych miejscowości? Jeżeli Powiat używa słowa „historyczny”, dobrze byłoby wiedzieć, na czym ten historyczny charakter polega.

W administracji publicznej marketing nie powinien zastępować informacji.

Autobus nie jest sukcesem dlatego, że wystąpił w filmie

Najważniejsze trzeba powiedzieć jasno: uruchomienie nowych połączeń autobusowych samo w sobie nie jest problemem.

Jeżeli mieszkańcy Barkowa, Niezgody, Skokowej, Zawoni, Wiszni Małej czy innych miejscowości zyskują możliwość dojazdu do szkoły, pracy, lekarza albo pociągu, to jest konkretna korzyść.

Ale sukces komunikacji publicznej mierzy się inaczej niż sukces reklamy.

Liczbą pasażerów.

Punktualnością.

Kosztem przewozu jednego pasażera.

Liczbą sensownych przesiadek.

Dostosowaniem godzin do szkół i zakładów pracy.

I tym, czy autobus jedzie tam, gdzie człowiek rzeczywiście musi się dostać.

Dlatego szczególnie interesujące będzie to, co wydarzy się nie podczas pierwszego tygodnia, kiedy urząd publikuje filmy i grafiki, lecz w listopadzie i grudniu, gdy pojawią się pierwsze rzeczywiste dane.

Wtedy dowiemy się, czy mieszkańcy potwierdzili założenia projektu.

Dziewięć pytań, na które Powiat powinien odpowiedzieć

Zanim więc uznamy przedsięwzięcie za sukces, warto ustalić: kto wykonuje przewozy i za jaką stawkę; jaka jest pełna wartość zawartej umowy; na jakiej podstawie wybrano przebieg czterech tras; jakie badania potrzeb mieszkańców przeprowadzono przed pilotażem; dlaczego wszystkie cztery linie kończą się w Obornikach Śląskich; jakie są rzeczywiste czasy przesiadek na OLKĘ i pociągi; na jakiej podstawie już teraz wybrano przyszłą linię Czeszów–Trzebnica; co dokładnie dzieje się z finansowaniem połączenia z Miliczem oraz — jeżeli kurs rzeczywiście znika 1 października — jakie rozwiązanie przygotowano dla mieszkańców i uczniów korzystających z tej trasy.

To nie są pytania przeciwko komunikacji publicznej.

Przeciwnie.

To pytania o to, czy za publiczne pieniądze powstaje trwały system transportu, czy dopiero jego dobrze sprzedana medialnie pierwsza wersja.

Powiat kończy swój spot słowami:

„Obiecaliśmy, zrobiliśmy.”

My dodalibyśmy tylko jedno:

Dobrze. Teraz pokażcie liczby.

Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.