sobota 3 października 2026
01/10/2026Dziennikarz i redaktor naczelny

Od dziś, 1 października 2026 roku, zawieszone jest bezpośrednie połączenie autobusowe Trzebnica–Milicz. Jeszcze kilka dni temu Powiat Trzebnicki uruchamiał własną komunikację i mówił o przeciwdziałaniu wykluczeniu komunikacyjnemu. Tymczasem dokumenty dotyczące połączenia z Miliczem pokazują, że problemy z jego dalszym finansowaniem były znane co najmniej od sierpnia. Spór nie sprowadza się przy tym do prostego pytania, który powiat „zawinił”. Podpisane porozumienie, pisma samorządów i wypowiedzi przewoźnika pokazują znacznie bardziej skomplikowaną historię.

Dziś nie mówimy już o zagrożeniu.

Autobus Trzebnica–Milicz przestał kursować.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Od 1 października PKS Wołów zawiesił połączenie w obu kierunkach. Radio Wrocław informuje, że korzystało z niego przede wszystkim około dziesięciu uczniów dziennie z powiatu trzebnickiego, uczących się w szkołach na terenie powiatu milickiego, w tym w Technikum Leśnym.

I właśnie w tym momencie pytanie o odpowiedzialność przestaje być samorządowym sporem o interpretację dokumentów.

Dla pasażera odpowiedź jest prostsza: wczoraj autobus był, dziś go nie ma.

Starosta: Powiat Trzebnicki nie był organizatorem

Starosta trzebnicka Małgorzata Matusiak przedstawiła publicznie stanowisko, według którego Powiat Trzebnicki nie był organizatorem połączenia ani stroną umowy z przewoźnikiem. Podkreślała, że samorząd zabezpieczył na 2026 rok 81 tys. zł i zawarł porozumienie z Powiatem Milickim.

Ta część jej argumentacji znajduje potwierdzenie w podpisanym porozumieniu.

Dokument nr 1/2026 z 22 stycznia 2026 roku rzeczywiście przewiduje, że zadanie realizuje Powiat Milicki na podstawie umowy z przewoźnikiem. To Milicz odpowiada również za nadzór i koordynację realizacji zadania. Powiat Trzebnicki przekazuje 81 tys. zł pomocy finansowej i ma prawo kontrolować sposób wykorzystania dotacji.

Nie ma więc podstaw, aby przedstawiać Powiat Trzebnicki jako formalnego organizatora dotychczasowej linii.

Ale to dopiero połowa historii.

Brak sygnału od przewoźnika nie oznacza braku wiedzy o problemie

W swoim komunikacie starosta napisała, że o decyzji przewoźnika o zaprzestaniu kursowania powiat dowiedział się z opublikowanego komunikatu oraz że wcześniej od przewoźnika nie docierały sygnały wskazujące, że realizacja połączenia jest zagrożona.

To sformułowanie trzeba czytać bardzo dokładnie.

Bo nawet jeżeli przyjąć, że PKS Wołów nie przekazał Powiatowi Trzebnickiemu formalnego ostrzeżenia bezpośrednio, to dokumenty pokazują, że problem dalszego finansowania połączenia był znany samorządowi wcześniej z innego źródła.

28 sierpnia 2026 roku, ponad miesiąc przed zawieszeniem kursów, do starosty Małgorzaty Matusiak trafiło pismo ze Starostwa Powiatowego w Miliczu.

Milicz wskazywał w nim, że dotychczasowe środki nie wystarczą na funkcjonowanie linii do końca roku i zwracał się o aneks oraz zabezpieczenie dodatkowych pieniędzy. W piśmie wskazano, że aby zapewnić kursowanie przez cały 2026 rok, samorządy powinny zabezpieczyć około 150 tys. zł.

To zasadnicza różnica.

Można dyskutować, kto miał obowiązek rozmawiać z przewoźnikiem.

Trudniej jednak twierdzić, że zagrożenie dla ciągłości połączenia pojawiło się dopiero wraz z wrześniowym komunikatem PKS.

Najpóźniej 28 sierpnia Powiat Trzebnicki miał na piśmie informację, że bez dodatkowego finansowania utrzymanie połączenia do końca roku wymaga rozwiązania.

Porozumienie na cały rok, pieniędzy mniej

Jeszcze ciekawiej robi się po przeczytaniu samego porozumienia.

Obowiązuje ono od 1 stycznia do 31 grudnia 2026 roku i wskazuje dwa okresy realizacji przewozów związane z nauką szkolną: od stycznia do czerwca oraz od września do grudnia.

Jednocześnie Powiat Trzebnicki zobowiązał się do przekazania 81 tys. zł, a Powiat Milicki do zabezpieczenia 9 tys. zł.

Łącznie: 90 tys. zł.

W tym samym dokumencie jako miesięczny koszt utrzymania linii wskazano 15 tys. zł brutto, przy czym rzeczywista płatność dla przewoźnika miała być pomniejszana o wpływy ze sprzedaży biletów.

Milicz twierdzi dziś, że te środki pozwalały na zawarcie umowy z przewoźnikiem tylko do końca czerwca.

W piśmie z 30 września starosta milicki Łukasz Rokita wskazuje, że łączne 90 tys. zł mogło wystarczyć przy miesięcznym koszcie około 15 tys. zł na sześć miesięcy i że właśnie w takim zakresie podpisano umowę z przewoźnikiem. Według jego relacji kolejnym krokiem miał być aneks zapewniający środki na dalszą część roku, ale Powiat Trzebnicki nie wyraził na niego zgody.

To stanowisko Milicza, a nie niezależnie ustalony przez nas fakt dotyczący przebiegu wszystkich rozmów.

Ale sam dokument rodzi pytanie, którego nie da się ominąć:

dlaczego podpisano porozumienie obowiązujące do końca roku i obejmujące również miesiące od września do grudnia, jeżeli finansowanie dalszego okresu wymagało później kolejnych uzgodnień?

81 tysięcy czy 135 tysięcy? Dokumenty wyjaśniają część sporu

W poprzednich dniach wokół sprawy pojawiła się także kwota 135 tys. zł.

Teraz mamy dokument, który pozwala ten wątek lepiej uporządkować.

Podpisane w styczniu porozumienie rzeczywiście mówi o 81 tys. zł ze strony Powiatu Trzebnickiego i 9 tys. zł ze strony Milicza. Nie ma w nim zobowiązania Trzebnicy do przekazania 135 tys. zł.

Kwota 135 tys. zł pojawia się natomiast w późniejszym piśmie Powiatu Milickiego z 28 sierpnia. Milicz wylicza w nim, że przy zakładanym całorocznym koszcie około 150 tys. zł i proporcji finansowania 90 proc. do 10 proc. udział Trzebnicy powinien wynosić około 135 tys. zł.

To istotne rozróżnienie.

81 tys. zł wynika z podpisanego porozumienia. 135 tys. zł jest późniejszym wyliczeniem Milicza dotyczącym kwoty potrzebnej — według tego samorządu — do utrzymania linii przez cały zakładany okres.

Nie są to więc dwie liczby opisujące dokładnie to samo zobowiązanie.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Milicz wraca również do 2025 roku

Spór ma jeszcze wcześniejszą historię.

W piśmie z 30 września starosta milicki twierdzi, że problemy z finansowaniem zaczęły się już w 2025 roku. Według przedstawionej przez niego wersji ustalenia zakładały wtedy pokrywanie kosztów w proporcji 60 proc. przez Powiat Trzebnicki i 40 proc. przez Powiat Milicki.

Milicz twierdzi, że rzeczywiście wydał około 110 tys. zł, podczas gdy Trzebnica około 40 tys. zł, czyli o około 50 tys. zł mniej, niż — według Milicza — wynikało z przyjętej proporcji. To właśnie tę różnicę miała w 2026 roku rekompensować zmiana udziałów na 90 proc. po stronie Trzebnicy i 10 proc. po stronie Milicza.

Na obecnym etapie są to twierdzenia Powiatu Milickiego.

Do ich pełnego potwierdzenia potrzebujemy porozumienia i rozliczeń finansowych za 2025 rok.

Ale jeżeli dokumenty potwierdzą tę wersję, będzie to oznaczało, że dzisiejszy kryzys nie narodził się we wrześniu 2026 roku. Jego finansowe źródła mogą sięgać co najmniej poprzedniego roku.

Jest jeszcze wersja przewoźnika

1 października pojawiła się również publiczna relacja Leszka Prokopczyka z PKS Wołów.

W rozmowie z Nową Gazetą przekazał, że umowa zabezpieczająca finansowanie połączenia wygasła 30 czerwca. Według niego przewoźnik informował o tym oba powiaty i prowadził rozmowy dotyczące dalszego funkcjonowania linii.

Prokopczyk twierdzi ponadto, że PKS Wołów kontynuował przewozy w okresie wakacyjnym i we wrześniu po ustnych zapewnieniach o utrzymaniu finansowania, a dopiero później otrzymał informację, że dalszych środków nie będzie, ponieważ nie podpisano nowej umowy. Deklaruje jednocześnie gotowość dalszego wykonywania kursów, jeśli samorządy uzgodnią finansowanie.

To istotna informacja, ponieważ pozostaje w napięciu z publicznym stanowiskiem starosty trzebnickiej o braku wcześniejszych sygnałów od przewoźnika.

Na tym etapie mamy jednak dwie odmienne relacje.

Dlatego potrzebna jest korespondencja pomiędzy PKS Wołów, Powiatem Milickim i Powiatem Trzebnickim. Dopiero ona pokaże, kto, kiedy i w jakiej formie informował o zagrożeniu dla dalszych kursów.

Najważniejsze pytanie nie brzmi już: kto miał rację

Dzisiaj problem jest znacznie bardziej praktyczny.

Powiat Trzebnicki właśnie uruchomił cztery własne linie komunikacji autobusowej. Samorząd mówi o walce z wykluczeniem komunikacyjnym i zapewnieniu mieszkańcom możliwości dojazdu do pracy, szkół, lekarzy i urzędów.

Jednocześnie 1 października znika istniejące połączenie, którym — według danych przywoływanych przez Milicz i Radio Wrocław — do szkół w Miliczu dojeżdżała grupa uczniów z powiatu trzebnickiego.

To właśnie tutaj należy połączyć obie historie.

Nie chodzi o prostą tezę, że pieniądze przeznaczone na nowe cztery linie można było automatycznie przesunąć na trasę Trzebnica–Milicz. Różne zadania mogą mieć odmienne podstawy prawne, źródła finansowania i zasady organizacji.

Chodzi o coś innego.

Jeżeli celem polityki transportowej powiatu jest ograniczenie wykluczenia komunikacyjnego, to trzeba patrzeć nie tylko na liczbę nowych linii, ale również na połączenia, które mieszkańcy właśnie tracą.

Piąta linia ma być rozwiązaniem. Na razie jest zapowiedzią

Powiat Trzebnicki zapowiada teraz przyspieszone uruchomienie piątej linii własnej komunikacji. Według informacji przekazanych 1 października Nowej Gazecie ma ona połączyć okolice Skoroszowa z Trzebnicą, a urząd analizuje możliwość skomunikowania jej bezpośrednio z Miliczem.

To może rozwiązać problem.

Ale dzisiaj, 1 października, trzeba rozdzielić dwa fakty:

dotychczasowe połączenie zostało zawieszone, a nowe jest dopiero przygotowywane.

To oznacza przerwę w ciągłości usługi, której dotyczyły publiczne pieniądze i międzysamorządowe porozumienie.

Publiczne pieniądze kupują nie dokument. Kupują kurs

Ta historia dobrze pokazuje, dlaczego transportu publicznego nie można oceniać wyłącznie przez pryzmat uchwał, porozumień i kwot wpisanych do budżetu.

Powiat Trzebnicki może zasadnie wskazywać, że nie był organizatorem dotychczasowej linii i nie podpisywał umowy z przewoźnikiem.

Powiat Milicki może wskazywać, że bez zwiększenia finansowania nie był w stanie zapewnić dalszej realizacji usługi.

PKS Wołów może argumentować, że nie będzie prowadził nierentownego połączenia bez gwarancji pokrycia kosztów.

Każdy z tych argumentów dotyczy innej części problemu.

Tylko że mieszkaniec nie korzysta z §5 porozumienia.

Nie jedzie do szkoły uchwałą budżetową.

Nie wraca do domu komunikatem na Facebooku.

Potrzebuje autobusu.

I właśnie dlatego w sprawie Trzebnica–Milicz najważniejsze pytanie brzmi dziś nie: kto wygra spór o interpretację odpowiedzialności?

Pytanie brzmi:

dlaczego 1 października 2026 roku, mimo że problem finansowania był znany wcześniej, nie udało się zapewnić płynnego przejścia ze starego połączenia do rozwiązania zastępczego?

Bo jeśli samorząd chce walczyć z wykluczeniem komunikacyjnym, jego sukces mierzy się nie liczbą ogłoszonych tras.

Mierzy się tym, czy mieszkaniec, który wczoraj miał czym dojechać do szkoły, pracy albo lekarza, ma czym pojechać również dzisiaj.

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.