Przejdź do treści
piątek 6 listopada 2026
Imieniny: Feliks, Leonard, Trzebowit, Ziemowit
5 listopada 2026 r.Z regionuAnaliza samorządowa

Dwa przelewy burzowe, legalny wylot oczyszczonych ścieków i osobna kanalizacja deszczowa. Wody Polskie potwierdzają nieprawidłowości, a badania WIOŚ pokazują wyraźne zmiany jakości wody w rowie R-B. Pozostaje pytanie, kiedy i w jakich warunkach uruchamiano przelewy oraz gdzie ostatecznie trafiała odprowadzana nimi woda.

5 listopada 2026 r. | Radio DTR – Oborniki Śląskie

Na terenie oczyszczalni ścieków przy ulicy Grunwaldzkiej w Obornikach Śląskich znajduje się czynny przelew burzowy, dla którego Zakład Gospodarki Komunalnej nie posiada wymaganych zgód wodnoprawnych. Tak wynika z najnowszego wystąpienia Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu. To jednak tylko część problemu. W dokumentacji pojawia się drugi przelew, znajdujący się poza ogrodzeniem oczyszczalni, osobny wylot kanalizacji deszczowej i legalny wylot oczyszczonych ścieków. Wszystkie te urządzenia trzeba rozróżnić, aby odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: co, którędy i na jakiej podstawie prawnej mogło trafiać do środowiska?

Reklama

Cztery urządzenia. Jeden system i kilka różnych problemów

Sprawę oczyszczalni w Obornikach Śląskich można byłoby sprowadzić do stwierdzenia, że Wody Polskie zakwestionowały legalność przelewu burzowego. Byłoby to jednak zbyt duże uproszczenie.

Z dokumentów Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, wcześniejszych ustaleń Radia DTR oraz pisma RZGW z 4 listopada 2026 roku wyłania się bardziej skomplikowany obraz.

W obrębie oczyszczalni i powiązanej z nią infrastruktury funkcjonują lub zostały zidentyfikowane urządzenia pełniące różne zadania.

Pierwszym jest wylot W-S DN 400, którym oczyszczone ścieki odprowadzane są do rowu R-B. Urządzenie jest objęte pozwoleniem wodnoprawnym z 7 września 2021 roku.

Drugim jest przelew burzowy na terenie oczyszczalni, określanym w dokumentacji kontrolnej jako teren A. Właśnie tego urządzenia dotyczy jedno z najważniejszych ustaleń WIOŚ i nowego wystąpienia RZGW.

Trzecim jest przelew burzowy zlokalizowany poza ogrodzeniem oczyszczalni, na kolektorze DN 1200. Według oświadczenia przedstawiciela ZGK został zaślepiony.

Czwartym jest odrębny wylot kanalizacji deszczowej DN 1200, odprowadzający wody opadowe i roztopowe do rowu R-B. Dla tej instalacji gmina posiada pozwolenie wodnoprawne z 12 grudnia 2024 roku.

Dlaczego to rozróżnienie jest tak istotne?

Ponieważ nie każda rura odprowadzająca wodę jest przelewem burzowym. Nie każdy wylot działa bez pozwolenia. I nie każda zmiana jakości wody w rowie dowodzi, że ścieki wypłynęły z nieobjętego zgodą przelewu.

Bez rozdzielenia tych urządzeń można dojść do błędnych wniosków, przypisać konkretne zrzuty niewłaściwej instalacji albo pomylić legalne odprowadzanie oczyszczonych ścieków z potencjalnym zrzutem awaryjnym lub burzowym.

Pierwszy przelew. WIOŚ stwierdza brak zgód, RZGW przekazuje sprawę dalej

W piśmie z 4 listopada 2026 roku, oznaczonym sygnaturą V.RUK.452.125.2026.TSZ, Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu przywołuje ustalenia WIOŚ dotyczące przelewu burzowego znajdującego się na terenie oczyszczalni.

Dokument stwierdza, że instalacja wyposażona jest w czynny przelew burzowy, a ZGK nie posiada wymaganego pozwolenia wodnoprawnego na odprowadzanie za jego pośrednictwem ścieków do wód powierzchniowych.

Spółka nie posiada również decyzji przewidzianej w art. 80 Prawa wodnego.

RZGW wskazuje dodatkowo brak pozwolenia na wykonanie wylotu oraz na wprowadzanie ścieków do urządzenia wodnego, którym jest rów.

To już nie jest jedynie pytanie mieszkańca o sposób działania oczyszczalni.

To formalne ustalenie organów państwowych, które stało się podstawą skierowania sprawy do Dyrektora Zarządu Zlewni we Wrocławiu.

Trzeba jednak rozróżnić jeszcze dwie kwestie.

Określenie przelewu jako „czynnego” wskazuje na jego status techniczny według ustaleń przywołanych przez RZGW. Nie stanowi samo w sobie pełnego wykazu dat i wielkości rzeczywistych zrzutów.

Z kolei brak wymaganej zgody wodnoprawnej nie pozwala automatycznie ustalić, ile ścieków odprowadzono i w jakim okresie.

W dostępnej dokumentacji nie przedstawiono pełnej historii uruchamiania przelewu, czasu jego pracy ani ilości odprowadzonych ścieków.

To właśnie stanowi jedną z najważniejszych luk dowodowych w całej sprawie.

Drugi przelew. Zaślepiony, ale czy zawsze nieczynny?

Kolejne urządzenie znajduje się poza ogrodzonym obszarem oczyszczalni, na kolektorze DN 1200.

WIOŚ odnotował jego istnienie oraz oświadczenie przedstawiciela ZGK, zgodnie z którym przelew został zaślepiony.

Inspektorzy nie prowadzili jednak pogłębionych ustaleń dotyczących własności urządzenia, ponieważ znajdowało się ono poza granicami kontrolowanego obiektu.

To powoduje, że w sprawie pozostaje kilka niewyjaśnionych okoliczności.

Nie znamy daty budowy przelewu. Nie wiemy, kiedy został zaślepiony, kto zlecił wykonanie tych prac i czy sporządzono dokumentację potwierdzającą trwałość odcięcia.

Nie wiadomo również, czy urządzenie było czynne przed zaślepieniem i czy w przeszłości wykorzystywano je podczas intensywnych opadów.

Samo oświadczenie o zaślepieniu nie zastępuje dokumentacji technicznej.

Aby ustalić rzeczywisty status urządzenia, potrzebne są co najmniej protokoły wykonanych prac, dokumentacja powykonawcza, oględziny, a w razie potrzeby także badanie drożności lub inspekcja kamerą.

Istotna jest również kwestia właściciela i podmiotu odpowiedzialnego za eksploatację.

Urządzenie zlokalizowane poza ogrodzeniem oczyszczalni nie musi automatycznie pozostawać poza odpowiedzialnością ZGK. Sama lokalizacja nie przesądza jednak również o tym, że spółka jest jego właścicielem.

Rozstrzygnięcie wymaga dokumentów dotyczących sieci, urządzeń oraz tytułów prawnych do ich użytkowania.

Legalny wylot DN 400. Tędy oczyszczone ścieki trafiają do rowu R-B

W całej sprawie szczególnie ważne jest wskazanie instalacji, która posiada pozwolenie wodnoprawne.

Wylot W-S DN 400 służy do odprowadzania ścieków oczyszczonych z zakładu przy ulicy Grunwaldzkiej do rowu R-B.

Jest objęty pozwoleniem z 7 września 2021 roku, znak WR.ZUZ.5.4210.6.2021.MO.

WIOŚ nie zakwalifikował tego konkretnego wylotu jako urządzenia pozbawionego pozwolenia.

Nie oznacza to jednak, że odprowadzane nim ścieki zawsze spełniały wymagania jakościowe.

Kontrola z 2026 roku wykazała przekroczenia parametrów ścieków oczyszczonych, zwłaszcza azotu ogólnego.

To dwie odrębne kwestie: legalność samego wylotu oraz przestrzeganie warunków dotyczących ilości i jakości odprowadzanych ścieków.

Posiadanie pozwolenia nie oznacza, że jego warunki są zawsze dotrzymywane.

Z drugiej strony przekroczenie parametru nie przekształca automatycznie istniejącego, objętego pozwoleniem wylotu w urządzenie zbudowane bez zgody.

Takie rozróżnienie ma znaczenie zarówno dla oceny ustaleń WIOŚ, jak i dla możliwych postępowań administracyjnych.

Czwarty wylot. Deszczówka z dróg i dachów to osobny strumień

W dokumentacji WIOŚ pojawia się również wylot DN 1200, którym odprowadzane są wody opadowe i roztopowe z dróg, dachów oraz parkingów.

Odbiornikiem jest także rów R-B.

Dla tego urządzenia gmina posiada pozwolenie wodnoprawne z 12 grudnia 2024 roku.

Nie można więc utożsamiać go z drugim przelewem burzowym, również opisanym przy kolektorze o średnicy DN 1200.

Identyczna średnica nominalna nie oznacza tożsamości urządzeń.

Różne mogą być ich funkcje, położenie, administratorzy i podstawy prawne użytkowania.

Powstaje jednak kolejne pytanie.

Skoro do rowu R-B kierowane są różne strumienie wody, jakie jest ich wzajemne położenie i w jaki sposób wpływają na jakość odbiornika?

Bez mapy sieci, współrzędnych wszystkich wylotów, schematu połączeń i danych o przepływach nie można tego rzetelnie ustalić.

Gdzie trafia woda? Rów R-B nie jest końcem historii

Rów R-B jest odbiornikiem oczyszczonych ścieków odprowadzanych legalnym wylotem W-S DN 400.

Trafiają do niego również wody opadowe i roztopowe z odrębnego systemu kanalizacji deszczowej.

Starsza dokumentacja inwestycji „Czysta woda w gminie Oborniki Śląskie” opisuje rów RB jako dopływ Strużni, wskazując jego połączenie z tym ciekiem w kilometrze 0+180.

Jeżeli opisana w projekcie relacja hydrograficzna pozostaje aktualna, oznacza to, że analiza oddziaływania oczyszczalni nie powinna zatrzymywać się wyłącznie na samym rowie.

Trzeba także ustalić, co dzieje się z wodą dalej, w kolejnych odcinkach sieci hydrograficznej.

Jednak historyczny opis projektowy nie zastępuje aktualnej inwentaryzacji.

Nie potwierdza także, że każdy z opisanych przelewów burzowych ma bezpośrednie połączenie z tym samym odcinkiem rowu R-B.

Do rozstrzygnięcia pozostają zatem: dokładna trasa odpływu z pierwszego przelewu, ewentualna trasa odpływu z drugiego przelewu, punkty połączeń z rowem i dalszy przebieg wód.

Dopiero wtedy będzie można jednoznacznie wskazać potencjalną drogę ścieków od urządzenia do ostatecznego odbiornika.

WIOŚ zbadał rów. Wyniki są wyraźne

Wcześniejsze materiały Radia DTR opisywały badania przeprowadzone 21 maja 2026 roku przez Centralne Laboratorium Badawcze GIOŚ.

Pobrano wówczas próbki chwilowe wody w rowie R-B, powyżej oraz poniżej legalnego wylotu oczyszczonych ścieków.

Wyniki pokazały istotne różnice.

Stężenie azotu ogólnego wzrosło z 2,73 mg/l powyżej wylotu do 20,8 mg/l poniżej niego.

To około 7,6-krotny wzrost.

Chemiczne zapotrzebowanie tlenu zwiększyło się z 19,6 do 74 mg O₂/l, czyli około 3,8 razy.

Przewodność elektryczna wzrosła z 529 do 1088 µS/cm.

Wyższe były również stężenia poszczególnych form azotu oraz ogólnego węgla organicznego.

WIOŚ wskazał widoczny wpływ odprowadzanych ścieków na jakość wody w rowie w praktycznie wszystkich badanych parametrach.

To ustalenie ma szczególną wagę.

Pokazuje bowiem, że odprowadzanie ścieków z oczyszczalni wiązało się z mierzalną zmianą jakości wody w odbiorniku w dniu wykonania badania.

Trzeba jednak podkreślić granice takiego dowodu.

Badania wykonano przy legalnym wylocie ścieków oczyszczonych. Nie stanowią one bezpośredniego dowodu, że podobne ilości zanieczyszczeń trafiły do rowu przez przelew burzowy pozbawiony wymaganych zgód.

Nie pozwalają również samodzielnie określić całorocznego ładunku zanieczyszczeń, częstotliwości zrzutów ani trwałości oddziaływania na ekosystem.

Do tego potrzebne byłyby dodatkowe badania, dane o przepływach oraz analiza zmienności warunków hydrologicznych.

Mamy więc potwierdzony wpływ oczyszczonych ścieków na jakość wody w rowie w konkretnym dniu, ale nie mamy jeszcze pełnej odpowiedzi dotyczącej oddziaływania obu przelewów burzowych.

To nie jest ten sam dowód.

Lipcowa burza. 538 metrów sześciennych na godzinę

Kwestia przelewów nabiera szczególnego znaczenia w świetle wydarzeń z 15 lipca 2026 roku.

Podczas intensywnych opadów odnotowano maksymalny godzinowy przepływ przez oczyszczalnię wynoszący 538 m³.

Według ustaleń opisanych przez WIOŚ dopływ dużych ilości wód opadowych spowodował przeciążenie hydrauliczne instalacji i wypłukiwanie osadu czynnego.

Osad czynny jest jednym z podstawowych elementów biologicznego procesu oczyszczania ścieków.

Jego utrata lub zaburzenie pracy może pogarszać skuteczność usuwania zanieczyszczeń.

Zdarzenie z 15 lipca pokazuje więc, że intensywne opady nie są dla tej oczyszczalni wyłącznie zagadnieniem teoretycznym.

Mogą powodować rzeczywiste zakłócenia jej pracy.

Ale czy właśnie podczas tej burzy uruchomiony został przelew na terenie oczyszczalni?

Reklama

Tego dostępne dokumenty nie rozstrzygają.

Nie można uznać wartości 538 m³/h za ilość ścieków odprowadzonych przelewem.

To maksymalny odnotowany godzinowy przepływ przez oczyszczalnię, a nie pomiar zrzutu przez konkretne urządzenie burzowe.

Aby odpowiedzieć na pytanie o pracę przelewu, trzeba zestawić godzinowe dane eksploatacyjne z poziomami ścieków w komorach, zapisami automatyki, informacjami o działaniu zbiorników retencyjnych i dokumentacją opadów.

Jeśli urządzenie posiadało sygnalizację uruchomienia, należałoby również sprawdzić archiwalne zapisy tych zdarzeń.

W przypadku braku rejestracji możliwa będzie analiza pośrednia, ale jej wynik będzie obarczony niepewnością.

Pół miliona metrów sześciennych różnicy. Dlaczego to ważne?

W poprzedniej części naszego cyklu analizowaliśmy bilans hydrauliczny oczyszczalni za 2025 rok.

Według danych opisanych przez WIOŚ ilość ścieków wynikająca ze sprzedaży usług kanalizacyjnych oraz dowozu samochodami asenizacyjnymi była znacznie mniejsza od objętości ścieków odpływających z oczyszczalni.

Obliczona różnica wyniosła 542 348 m³.

Stanowiła około 59,6 procent wykazanej objętości odpływu.

Dane wskazują na bardzo duży udział wód, których nie można bezpośrednio przypisać do dwóch podstawowych kategorii ewidencyjnych: ścieków odbieranych kanalizacją od klientów oraz dowożonych do oczyszczalni.

Mogą to być między innymi wody opadowe, roztopowe, drenażowe i infiltracyjne.

Jednak sama różnica bilansowa nie jest bezpośrednim pomiarem infiltracji przez nieszczelne rury.

Dodatkowo WIOŚ opisywał ograniczenia dokładności danych sprzedażowych, wynikające z przyjętego przez ZGK podziału ścieków pomiędzy dwie oczyszczalnie.

To oznacza, że liczby trzeba interpretować ostrożnie.

Nie można również traktować 542 348 m³ jako objętości ścieków zrzuconych przelewami burzowymi.

Byłby to poważny błąd.

Bilans pokazuje skalę dodatkowych wód występujących w systemie oczyszczania. Nie wykazuje, jaką ilość cieczy odprowadzono konkretnym przelewem.

Jednak z punktu widzenia pracy urządzeń burzowych taki bilans ma znaczenie.

Im większy i bardziej zmienny dopływ do kanalizacji ogólnospławnej, tym ważniejsze staje się sprawdzenie sposobu gospodarowania nadmiarem wód oraz skuteczności retencji i oczyszczania.

Dlatego badanie legalności przelewów nie powinno kończyć się na stwierdzeniu, czy w aktach znajduje się odpowiednia decyzja.

Trzeba również ustalić, jakie zadanie urządzenia faktycznie pełnią w systemie i jak pracują podczas opadów.

Prawo wodne. Przelew burzowy nie jest zwolniony z obowiązku uzyskania zgód

W systemach kanalizacji ogólnospławnej przelewy burzowe pełnią określoną funkcję techniczną.

Podczas intensywnych opadów do przewodów kanalizacyjnych dopływają równocześnie ścieki komunalne oraz wody opadowe i roztopowe.

Jeżeli natężenie przepływu przekracza możliwości transportowe sieci lub zdolność przyjmowania ścieków przez oczyszczalnię, przelew może umożliwiać odprowadzenie części mieszaniny poza zasadniczy ciąg technologiczny.

To rozwiązanie znane w gospodarce wodno-ściekowej. Nie oznacza jednak, że można je budować i użytkować bez przestrzegania przepisów.

Artykuł 389 Prawa wodnego określa rodzaje działalności i urządzeń wymagających pozwolenia wodnoprawnego.

Pozwolenie jest wymagane między innymi na usługi wodne oraz wykonanie urządzeń wodnych.

Z kolei art. 80 określa warunki dopuszczenia wprowadzania do wód lub do ziemi ścieków z przelewów burzowych komunalnej kanalizacji ogólnospławnej.

Właściwy organ Wód Polskich musi ocenić, czy takie odprowadzanie nie koliduje z celami środowiskowymi dla wód lub wymaganiami dotyczącymi ich jakości.

W sprawie ZGK RZGW wskazał brak wymaganych zgód i skierował sprawę do Zarządu Zlewni we Wrocławiu.

To istotne również dlatego, że przepisy pozwalające ograniczyć lub cofnąć istniejące pozwolenie wodnoprawne nie są tożsame z regulacjami dotyczącymi wykonywania urządzeń i korzystania z wód bez wymaganej zgody.

Możliwe są zatem odrębne postępowania dotyczące różnych naruszeń.

Nie ma jednak podstaw do twierdzenia, że na dzień publikacji zapadła już decyzja nakazująca likwidację przelewu albo że wymierzono ZGK administracyjną karę pieniężną na podstawie najnowszego wystąpienia RZGW.

Kto odpowiada za urządzenia? ZGK, gmina czy jeszcze inny podmiot?

Kwestia odpowiedzialności wymaga rozdzielenia kilku zagadnień.

ZGK jest operatorem oczyszczalni przy ulicy Grunwaldzkiej i podmiotem wskazanym w pozwoleniu wodnoprawnym z 2021 roku.

Gmina Oborniki Śląskie odpowiada za organizację realizacji zadań własnych w zakresie gospodarki ściekowej i sprawuje nadzór właścicielski nad spółką komunalną.

Nie przesądza to jednak automatycznie o odpowiedzialności konkretnej osoby za każde urządzenie, jego historyczną budowę czy ewentualne naruszenie przepisów.

W przypadku przelewu znajdującego się poza ogrodzeniem oczyszczalni nie ustalono nawet w sposób wystarczający jego własności.

Dlatego konieczne jest odtworzenie historii urządzeń.

Kto je zaprojektował? Kto finansował budowę? Kiedy wykonano odbiory? Kto przejął urządzenia do użytkowania? Czy w dokumentacji powykonawczej znalazły się wszystkie wymagane zgody wodnoprawne?

Warto również ustalić, czy przelewy były objęte późniejszymi modernizacjami i czy przeprowadzano przeglądy ich statusu prawnego.

Szczególnie ważne jest sprawdzenie, jakie informacje o przelewach posiadały ZGK oraz władze gminy przed kontrolą WIOŚ w 2026 roku.

Brak odpowiedniego pozwolenia stwierdzony podczas kontroli nie wskazuje jeszcze, kiedy dokładnie powstał i kto ponosi odpowiedzialność za jego nieuzyskanie.

Już w 2022 roku pytano o drogę odpływu

Nowe ustalenia trzeba zestawić z wcześniejszą korespondencją, opisywaną przez Radio DTR.

W sierpniu 2022 roku do Wód Polskich wpłynęło zgłoszenie mieszkańca miejscowości Jary, dotyczące gwałtownego przybierania wody w cieku i wątpliwości co do rzeczywistej drogi jej odpływu.

Wody Polskie zwróciły się wówczas do ZGK o wyjaśnienia dotyczące sposobu korzystania z wód, utrzymania urządzeń oraz przestrzegania warunków pozwolenia.

Spółka w odpowiedzi z września 2022 roku zapewniała o prawidłowym utrzymaniu i eksploatacji urządzeń.

Korespondencja była następnie kontynuowana. W październiku 2022 roku Zarząd Zlewni skierował sprawę do RZGW z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli gospodarowania wodami.

Nie można na tej podstawie stwierdzić, że zgłoszenie z 2022 roku dotyczyło dokładnie tego samego przelewu, którego brak pozwoleń zakwestionowano w 2026 roku.

Nie można również automatycznie uznać, że obecnie stwierdzone naruszenia trwały już cztery lata wcześniej.

Istnieje jednak wspólny problem wymagający wyjaśnienia: rzeczywisty przebieg odprowadzania wód, status urządzeń oraz zgodność ich eksploatacji z dokumentacją.

To uzasadnia zbadanie całej korespondencji od 2022 roku, a nie wyłącznie najnowszego wystąpienia RZGW.

Co powinny pokazać dokumenty techniczne?

W tej sprawie sama odpowiedź, że przelew istnieje, nie wystarczy.

Nie wystarczy również zapewnienie, że urządzenie jest zaślepione, nieużywane albo uruchamia się tylko przy wyjątkowo intensywnych opadach.

Potrzebne są dokumenty umożliwiające niezależną weryfikację.

Przede wszystkim należy ustalić dokładną lokalizację każdego przelewu i wylotu. Konieczne jest wskazanie ich współrzędnych, średnic, rzędnych wysokościowych, przebiegu przewodów i miejsc połączenia z odbiornikami.

Następnie trzeba sprawdzić dokumentację projektową i powykonawczą, pozwolenia wodnoprawne, protokoły odbiorów oraz późniejsze zmiany techniczne.

Dla przelewu na terenie oczyszczalni podstawowe znaczenie mają dane eksploatacyjne.

Jeżeli istnieją rejestry jego uruchomień, powinny pozwolić ustalić daty, czas pracy oraz warunki hydrauliczne występujące podczas poszczególnych zdarzeń.

Jeżeli takie rejestry nie istnieją, należy wyjaśnić, w jaki sposób operator kontrolował działanie urządzenia i czy można odtworzyć jego historię z innych danych.

Dla przelewu poza ogrodzeniem niezbędne są dokumenty potwierdzające zaślepienie oraz informacje o jego wcześniejszym użytkowaniu.

Osobno należy przeanalizować sposób monitorowania rowu R-B, ewentualne pobory próbek oraz dane dotyczące przepływów w okresach intensywnych opadów.

Bez tego każda próba wyliczenia ilości ścieków odprowadzonych konkretnymi przelewami byłaby obarczona ryzykiem poważnego błędu.

Kto powinien odpowiedzieć mieszkańcom?

Na tym etapie najważniejsze pytania należy skierować równolegle do ZGK, burmistrza Obornik Śląskich oraz Wód Polskich.

Od ZGK należy oczekiwać przedstawienia dokumentacji obu przelewów, historii ich użytkowania i zapisów eksploatacyjnych.

Od gminy – informacji o własności urządzeń, przebiegu sieci kanalizacyjnej, wcześniejszych inwestycjach oraz działaniach podejmowanych w ramach nadzoru właścicielskiego.

Od Zarządu Zlewni – informacji o zakresie prowadzonych czynności, kwalifikacji prawnej stwierdzonych naruszeń i ewentualnych decyzjach dotyczących urządzeń pozbawionych wymaganych zgód.

Wszystkie trzy podmioty powinny również wyjaśnić, czy planowana modernizacja gospodarki ściekowej obejmie przelewy burzowe, system retencji oraz monitoring przepływów.

Bo nawet rozbudowa oczyszczalni nie rozwiąże wszystkich problemów, jeśli nie zostanie właściwie rozpoznany sposób funkcjonowania sieci doprowadzającej do niej ścieki.

Dokąd mogły trafiać ścieki? Co wiemy, a czego jeszcze nie?

Na podstawie dostępnej dokumentacji możemy stwierdzić, że oczyszczone ścieki z instalacji przy ulicy Grunwaldzkiej odprowadzane są wylotem W-S DN 400 do rowu R-B.

Możemy również stwierdzić, że badania WIOŚ z 21 maja 2026 roku wykazały wyraźne różnice jakości wody powyżej i poniżej tego wylotu.

Wiemy też, że na terenie oczyszczalni znajduje się czynny przelew burzowy bez wymaganych zgód wodnoprawnych, a drugi przelew zidentyfikowano poza ogrodzeniem.

Nie wiemy natomiast, jakie ilości ścieków odprowadzano przez pierwszy przelew, kiedy ewentualnie następowały zrzuty i jakie było ich oddziaływanie na odbiornik.

Nie potwierdzono również, czy drugi przelew był wykorzystywany w przeszłości, a jeżeli tak, to kiedy i na jakich zasadach.

Nie znamy aktualnego, kompletnego schematu hydraulicznego pozwalającego bez wątpliwości prześledzić drogę odpływu z obu urządzeń.

To oznacza, że najważniejsza część śledztwa nadal pozostaje otwarta.

Oczyszczalnia to nie tylko budynek za ogrodzeniem

Sprawa ZGK w Obornikach Śląskich pokazuje, dlaczego ocena gospodarki ściekowej nie może ograniczać się do samego procesu oczyszczania.

Oczyszczalnia jest końcowym elementem rozległego systemu obejmującego kanalizację, kolektory, przepompownie, urządzenia retencyjne, przelewy burzowe i wyloty do odbiorników.

Jeżeli system doprowadza zbyt duże ilości wód opadowych i przypadkowych, problem może ujawnić się w samej oczyszczalni.

Jeżeli urządzenia burzowe nie mają wymaganych zgód, powstaje problem prawny.

Jeżeli odprowadzane oczyszczone ścieki pogarszają parametry jakościowe wody odbiornika, pojawia się problem środowiskowy, którego skalę należy dokładnie ocenić.

W Obornikach Śląskich wszystkie trzy zagadnienia występują równocześnie w dokumentach dotyczących funkcjonowania systemu.

To nie oznacza jeszcze, że znamy wszystkie przyczyny, zależności i zakres odpowiedzialności.

Oznacza natomiast, że nie można ich analizować w całkowitym oderwaniu od siebie.

Dziś pytanie nie brzmi już wyłącznie, czy przelew burzowy ma pozwolenie. Organy państwowe stwierdziły brak wymaganych zgód. Teraz trzeba ustalić, jak urządzenie pracowało, co mogło nim przepływać, dokąd prowadził odpływ i dlaczego przez lata nie doprowadzono do jednoznacznego wyjaśnienia statusu całej infrastruktury.

Bo w przypadku ścieków najważniejsze nie jest to, gdzie kończy się dokumentacja techniczna.

Najważniejsze jest to, gdzie rzeczywiście trafia woda.

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *