Burmistrz poleca. Ale według jakiego regulaminu? Samorządowa promocja biznesu dla wszystkich czy dla wybranych?

Oceń materiał

Jeszcze niedawno burmistrz Żmigrodu pojawiał się w przestrzeni publicznej przy okazji projektu toru wyścigowego. Teraz najwyraźniej zmienił bieg, zjechał z asfaltu i zatrzymał się przy kiszonkach.

Problem w tym, że nie interesuje nas ani jakość kiszonek, ani atrakcyjność „Stodoły za Winklem”, ani działalność właścicielki tego miejsca. Prywatny przedsiębiorca ma pełne prawo rozwijać firmę, reklamować ją, przyjmować gości i budować markę.

Nas interesuje zupełnie coś innego.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Dlaczego burmistrz, występujący publicznie jako burmistrz, osobiście rekomenduje konkretną działalność gospodarczą? I według jakich zasad wybiera firmy, którym daje taki promocyjny bonus?

„Z całego serca polecam”

We wpisie Roberta Lewandowskiego znajdziemy nie tylko informację o wizycie.

Burmistrz opisuje ofertę miejsca, wymienia atrakcje, mówi o grupach szkolnych, klientach korporacyjnych, przejażdżkach traktorem, pierogach, wędzonym karpiu i masażach relaksacyjnych.

Na końcu pojawia się osobista rekomendacja:

„z całego serca polecam uwadze to miejsce”.

I właśnie tutaj kończy się zwykła relacja z wizyty, a zaczyna pytanie o granicę między promocją gminy a promocją konkretnego przedsiębiorcy.

Bo burmistrz nie jest anonimowym użytkownikiem Facebooka.

Jego nazwisko, funkcja, zdjęcie i publiczna rozpoznawalność mają określoną wartość. Rekomendacja burmistrza może być dla lokalnej firmy bardziej skuteczna niż płatna kampania reklamowa.

Nie twierdzimy, że doszło tutaj do naruszenia prawa.

Pytamy natomiast o coś znacznie bardziej podstawowego:

czy każdy przedsiębiorca z gminy Żmigród może liczyć na takie samo zainteresowanie władz samorządowych?

Gdzie jest formularz?

Wyobraźmy sobie właściciela niewielkiego warsztatu, restauracji, gospodarstwa agroturystycznego, sklepu, producenta żywności albo firmy usługowej.

Widząc taki wpis, może zadać burmistrzowi bardzo proste pytanie:

Panie burmistrzu, gdzie mam złożyć formularz, żeby również odwiedził pan moją firmę, zrobił zdjęcia, opisał ofertę i „z całego serca” polecił ją mieszkańcom?

Jeżeli gmina prowadzi program promocji lokalnej przedsiębiorczości — świetnie.

Taki program ma sens.

Samorząd może wspierać lokalnych producentów, turystykę, gastronomię i przedsiębiorców. Może organizować targi, tworzyć katalog firm, prowadzić cykle prezentujące lokalny biznes czy promować produkty regionalne.

Tylko w takim przypadku powinny istnieć jasne i jednakowe zasady.

Kto może się zgłosić?

Jak wybierane są firmy?

Czy istnieje regulamin?

Czy promocja jest bezpłatna?

Czy liczba miejsc jest ograniczona?

Czy każdy przedsiębiorca spełniający kryteria otrzymuje podobną możliwość prezentacji?

A może wystarczy po prostu zainteresować sobą burmistrza?

Promocja gminy czy promocja firmy?

To rozróżnienie jest zasadnicze.

Jeżeli samorząd przygotowuje materiał pod hasłem „poznaj lokalnych przedsiębiorców” i według jawnych zasad prezentuje kolejno dziesiątki przedsiębiorstw, mamy do czynienia z polityką wspierania lokalnego biznesu.

Jeżeli natomiast polityk samorządowy wybiera określone miejsca, odwiedza je, fotografuje się, opisuje ofertę i rekomenduje konkretną firmę, pojawia się pytanie o kryteria takiego wyboru.

Reklama
Reklama
Reklama

I nie wystarczy odpowiedzieć, że działalność jest ciekawa.

Ciekawych przedsiębiorstw w gminie zapewne jest znacznie więcej.

Powiat też lubi przedsiębiorców

Temat staje się jeszcze ciekawszy, gdy podobne mechanizmy pojawiają się również w promocji Powiatu Trzebnickiego.

Samorządowcy bardzo chętnie fotografują się przy inwestycjach, przedsiębiorcach, wydarzeniach i lokalnych sukcesach.

Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy obywatel próbuje ustalić, dlaczego promowana jest właśnie ta firma, ta działalność albo ten przedsiębiorca.

Bo publiczna promocja nie powinna działać jak prywatny profil influencera.

Samorząd nie jest agencją reklamową dla znajomych, sympatycznych przedsiębiorców ani tych, których akurat ktoś uznał za interesujących.

Jeżeli wspieramy biznes — wspierajmy go systemowo.

Jeżeli promujemy przedsiębiorców — dajmy wszystkim możliwość wejścia do tego programu.

Jeżeli natomiast żadnego programu nie ma, warto zapytać, dlaczego wybrane prywatne przedsięwzięcia otrzymują dodatkową ekspozycję wynikającą z pozycji osób pełniących funkcje publiczne.

Od toru do kiszonki

Można oczywiście potraktować wszystko z humorem.

Jeszcze niedawno wokół Żmigrodu pojawiał się temat wielkiego toru wyścigowego. Teraz burmistrz promocyjnie przesiadł się z szybkich samochodów na kiszone ogórki.

Marketingowo różnica prędkości jest znaczna.

Problem pozostaje jednak dokładnie ten sam:

gdzie kończy się promocja gminy, a zaczyna promocja wybranych prywatnych przedsięwzięć?

I tego pytania nie da się zakisić w słoiku ani zagłuszyć rykiem silnika.

Nie mamy nic przeciwko firmie

To trzeba powiedzieć bardzo wyraźnie.

Ten tekst nie jest oceną działalności przedsiębiorczyni ani oferowanych przez nią produktów i usług.

Wręcz przeciwnie — jeżeli przedsiębiorstwo się rozwija, przyciąga klientów i promuje Dolinę Baryczy, można mu tylko życzyć powodzenia.

Przedmiotem naszej oceny są działania osób sprawujących funkcje publiczne.

Władza samorządowa powinna bowiem szczególnie pilnować, aby korzystanie z jej autorytetu, kanałów komunikacji i publicznej rozpoznawalności nie prowadziło do sytuacji, w której jedni przedsiębiorcy otrzymują przewagę promocyjną, a inni nawet nie wiedzą, że można było się o nią ubiegać.

Jedno pytanie wystarczy

Dlatego do burmistrza Żmigrodu warto skierować naprawdę proste pytanie:

Czy każdy przedsiębiorca działający na terenie gminy może zgłosić swoją firmę do analogicznej prezentacji i uzyskać osobistą rekomendację burmistrza?

Jeżeli tak — prosimy wskazać zasady.

Jeżeli nie — pozostaje pytanie:

dlaczego właśnie ta firma?

I być może to właśnie będzie gwoździem do trumny wiarygodności tak prowadzonej promocji.

Nie tor wyścigowy.

Nie kiszonki.

Tylko pierwszy przedsiębiorca, który zapyta:

„A dlaczego burmistrz reklamuje ich, a nie mnie?”

Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry