Co to będzie, co to będzie? Głucho wszędzie

Oceń materiał

W „Dziadach” Adama Mickiewicza duchy przychodziły, ponieważ miały coś do powiedzenia żyjącym. W powiecie trzebnickim bywa odwrotnie: żywi mają wiele pytań, ale po drugiej stronie urzędowego stołu odpowiada im głównie cisza. Konkurs trwa, dyrektora nie widać, odpowiedzialność się rozmywa, a mieszkańcy mogą już tylko powtarzać: „Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie?”.

Nie potrzeba kaplicy, świec ani ziaren gorczycy. Wystarczy wejść do urzędu, zadzwonić do sekretariatu albo wysłać pytania prasowe. Obrzęd rozpoczyna się sam.

– Kto odpowiada za szpital?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Cisza.

– Kiedy zakończy się konkurs na dyrektora?

Cisza.

Kto podejmuje decyzje po upływie okresu powierzenia obowiązków?

Jeszcze większa cisza.

A kiedy cisza staje się już niezręczna, pojawia się odpowiedź, że sprawa jest procedowana, analizowana, konsultowana albo pozostaje w toku. „W toku” to w administracji miejsce niezwykłe. Można w nim schować niemal wszystko: konkurs, odpowiedzialność, dokument, decyzję, a czasami nawet zdrowy rozsądek.

Widmo dyrektora

Najbardziej niezwykły obrzęd odbywa się obecnie wokół Szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.

Była osoba pełniąca obowiązki dyrektora. Ogłoszono konkurs na dyrektora. Upływały tygodnie i miesiące. Nadszedł 10 września – data, która według wcześniejszych ustaleń miała wyznaczać granicę czasowego powierzenia obowiązków. Następnego dnia mieszkańcy nadal nie otrzymali jasnej informacji, kto formalnie i faktycznie kieruje placówką.

Dyrektorka jest? Nie ma? Jest na urlopie? Nadal pełni obowiązki? A może obowiązki pełnią się już same?

To nie są pytania złośliwe. Szpital nie jest kółkiem zainteresowań ani sezonowym punktem sprzedaży waty cukrowej. To jednostka medyczna obciążona wielomilionowymi zobowiązaniami, stratą i problemami organizacyjnymi. Ktoś podpisuje dokumenty. Ktoś wydaje polecenia. Ktoś odpowiada za finanse, pracowników, pacjentów i bezpieczeństwo placówki.

Jeżeli jednak zapytać o nazwisko oraz podstawę prawną sprawowania tej odpowiedzialności, nad powiatem zapada mgła gęstsza niż w Mickiewiczowskiej kaplicy.

Duch konkursu, który nie może znaleźć ciała

Konkurs na dyrektora szpitala ogłoszono wiosną. Mamy wrzesień, a finału nie widać. Nie było publicznego przedstawienia zwycięzcy ani decyzji, która przecięłaby spekulacje.

Konkurs istnieje więc trochę jak duch pośredni: jeszcze nieumarły, ale też niezbyt żywy. Krąży między komisją, Zarządem Powiatu i gabinetami, od czasu do czasu pobrzękując segregatorem.

Mieszkańcy nie wiedzą, czy kandydaci zostali ocenieni, czy postępowanie utknęło, czy wybrana osoba czeka na zatwierdzenie, czy też nikt nie chce podpisać się pod decyzją. Władza, która nie informuje, sama produkuje domysły. Potem jest oburzona, że ludzie zaczynają się domyślać.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Tymczasem wystarczyłby prosty komunikat: kto, kiedy, na jakiej podstawie i do jakiego czasu odpowiada za szpital. Cztery informacje. Bez poezji, dymu i wywoływania duchów.

Duch odpowiedzialności

W powiatowych obrzędach najtrudniej przywołać ducha odpowiedzialności. Bywa płochliwy. Kiedy pojawia się problem, natychmiast słyszymy, że rada jedynie głosowała, zarząd tylko wykonywał, dyrekcja działała samodzielnie, komisja dopiero oceniała, a przepisy były niejednoznaczne.

Każdy był w pobliżu, lecz nikogo nie było na miejscu.

To wygodny model sprawowania władzy. Sukces ma wielu ojców, często ustawiających się do wspólnego zdjęcia. Porażka okazuje się sierotą podrzuconą pod drzwi mieszkańców. Oni mają ją nakarmić wyższymi opłatami, pogorszeniem usług albo kolejnymi milionami przekazywanymi na ratowanie tego, czego wcześniej nie dopilnowano.

Władza samorządowa nie polega jednak wyłącznie na przecinaniu wstęg. Odpowiedzialność zaczyna się właśnie wtedy, gdy nie ma wstęgi, fotografa i przygotowanego przemówienia. Zaczyna się przy trudnym pytaniu: kto podjął decyzję i jakie będą jej skutki?

Duch informacji publicznej

Osobny stolik należałoby przygotować dla ducha informacji publicznej. Zjawia się zwykle po terminie, niekompletny, z zaczernionymi fragmentami albo z załącznikiem, którego – przez dziwny zbieg okoliczności – zabrakło.

Mieszkańcy mają wiedzieć tyle, ile władza uzna za bezpieczne. Najlepiej po fakcie. Jeszcze lepiej po wyborach. Transparentność bywa traktowana jak luksusowy dodatek do samorządu, a nie jego podstawowy obowiązek.

Tyle że urząd, zarząd i szpital nie działają za własne pieniądze. Nie zarządzają też prywatnym folwarkiem. Każda niewygodna odpowiedź nadal dotyczy publicznego majątku, publicznych stanowisk i publicznej odpowiedzialności.

Milczenie nie rozwiązuje problemu. Ono jedynie podpowiada mieszkańcom, że prawda może być dla rządzących bardziej kłopotliwa niż same wydarzenia.

Co to będzie?

Powiat trzebnicki nie potrzebuje Guślarza. Potrzebuje gospodarza.

Potrzebuje jasnych decyzji, terminowych informacji oraz ludzi gotowych powiedzieć: „Tak, odpowiadam za to”. Bez chowania się za komisją, procedurą, urlopem, sekretariatem i kolejnym komunikatem napisanym tak, aby po przeczytaniu obywatel wiedział jeszcze mniej niż przedtem.

Bo mieszkańcy nie są publicznością zaproszoną na urzędowy spektakl. Są właścicielami tego samorządu. To z ich pieniędzy działa urząd, obraduje rada, funkcjonuje zarząd i utrzymywany jest szpital. Mają więc prawo wiedzieć, kto podejmuje decyzje, kto ponosi odpowiedzialność i dlaczego najważniejsze sprawy znikają w półmroku.

W „Dziadach” duchy przychodziły po naukę, pomoc albo sprawiedliwość. W naszym powiecie to mieszkańcy pukają do drzwi instytucji, prosząc przynajmniej o odpowiedź.

I tylko echo niesie się po korytarzach:

Konkurs bez finału. Dyrektor bez jasnego statusu. Szpital z problemami. Władza bez komunikatu.

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Co to będzie, co to będzie?

Oby odpowiedź nie przyszła dopiero wtedy, gdy za kolejne zaniedbania znów trzeba będzie zapłacić z publicznej kasy. Bo duch odpowiedzialności można wywoływać długo. Rachunek przychodzi zwykle bez zaproszenia.

Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry