Miała być inwestycja. Jest tłuczeń. Dokument urzędu mówi wprost: pieniędzy nie ma, planu nie ma, terminu nie ma. A przecież w 2023 roku radni podnieśli ręce „za”.
Czy ktoś jeszcze pamięta tę drogę?
Ul. Stumilowego Lasu w Nizinach – brzmi jak nazwa z bajki. Tyle że mieszkańcom nie jest do śmiechu. Droga miała być przebudowana, wpisana do budżetu, przegłosowana. Formalnie – wszystko się zgadzało. Politycznie – też. Do czasu.
Dziś zostaje papier. I odpowiedź urzędu, która więcej mówi o sposobie zarządzania niż o samej inwestycji.
Co mówi dokument? Krótko: nie ma pieniędzy
W piśmie z 25 marca 2026 roku gmina przyznaje:
- brak zabezpieczonych środków w budżecie na 2026 rok,
- brak dostępnych programów finansowania,
- brak realnego planu realizacji,
- a jednocześnie – formalna możliwość inwestycji wygasa 31 sierpnia 2026.
Czyli: była zgoda, nie ma wykonania.
I jeszcze jedno zdanie, które brzmi jak administracyjna kurtyna:
gmina „monitoruje możliwość pozyskania środków”.
Monitoruje. Nie realizuje.
A przecież to było przegłosowane
Tu zaczyna się najciekawsza część tej historii.
W 2023 roku radni przyjęli zadanie do budżetu. Nikt nie zgłaszał sprzeciwu. Nikt nie mówił: „nie mamy pieniędzy”. Nikt nie ostrzegał, że to tylko zapis „na papierze”.
Minęły miesiące.
Minęły kolejne sesje.
I… temat zniknął.
Nie było rozliczenia. Nie było pytania: dlaczego nie realizujemy?
Nie było nawet próby przypomnienia.
Do czasu.
To nie urząd wrócił do sprawy. To mieszkańcy
Temat wrócił, bo ktoś go podniósł. Bo ktoś zapytał. Bo radny – po sygnale – wystosował pismo.
Nie urząd.
Nie rada.
Nie burmistrz.
Mieszkańcy.
To oni przypomnieli o inwestycji, która – jak się okazuje – istnieje już tylko w archiwum uchwał.
Tłuczeń zamiast inwestycji
I tu pojawia się punkt, który trudno czytać bez ironii.
Zamiast przebudowy drogi:
gmina planuje dostarczyć kruszywo.
Tłuczeń.
Oficjalnie – „dla poprawy stanu dróg”.
W praktyce? Każdy, kto mieszka na wsi, wie jak to wygląda.
Taczką, łopatą, własnymi siłami.
Łatanie zamiast budowy.
Doraźność zamiast planu.
To nie inwestycja. To zarządzanie kryzysem – tyle że bez przyznania, że kryzys istnieje.
Czy to jeszcze planowanie, czy już improwizacja?
Najbardziej uderzające w tej sprawie nie jest to, że brakuje pieniędzy. To się zdarza.
Problemem jest coś innego:
decyzje podejmowane bez realnego pokrycia.
Najpierw wpis do budżetu.
Potem cisza.
Na końcu – dokument, który mówi: „nie da się”.
To nie jest brak środków.
To jest brak odpowiedzialności za decyzje.
Radni – gdzie jest kontrola?
Rada gminy nie jest od podnoszenia ręki. Jest od kontroli.
Tymczasem w tej sprawie:
- nikt nie rozliczył burmistrza z niewykonania zadania,
- nikt nie zapytał o harmonogram,
- nikt nie wrócił do tematu przez dwa lata.
Dopiero interwencja „z zewnątrz” uruchomiła procedurę.
To nie jest detal. To mechanizm.
Ile takich inwestycji jeszcze czeka w szufladach?
Ul. Stumilowego Lasu to jedna droga. Jedna historia. Jeden dokument.
Ale pytanie jest szersze:
ile jeszcze zadań zostało wpisanych do budżetu „na pokaz”?
Ile z nich nigdy nie miało szansy na realizację?
Ile decyzji podejmowano bez pokrycia – tylko po to, żeby dobrze wyglądały na sesji?
Na koniec – pytanie bez odpowiedzi
Mieszkańcy Nizin dostaną tłuczeń.
Uchwała zostanie w archiwum.
A inwestycja – najpewniej wygaśnie razem z terminem formalnym.
I zostaje jedno pytanie:
czy w tej gminie planuje się inwestycje… czy tylko zapisuje je w dokumentach?




