Ministerstwo Infrastruktury chce doprecyzować przepisy dotyczące parkowania hulajnóg elektrycznych. Chodzi przede wszystkim o sprzęt wypożyczany w systemach mikromobilności dzielonej, który dziś zbyt często kończy podróż tam, gdzie komuś akurat wygodnie. Na środku chodnika, przy przejściu, pod sklepem, czasem niemal pod nogami.
I tu zaczyna się problem. Bo chodnik nie jest magazynem firm wypożyczających hulajnogi.
Dlaczego temat wraca?
Sprawa pojawiła się w odpowiedzi Ministerstwa Infrastruktury na poselską interpelację Mariusza Krystiana. Poseł zwrócił uwagę, że w wielu miastach od kilku lat narasta zjawisko niewłaściwego pozostawiania hulajnóg elektrycznych.
Nie chodzi tylko o estetykę. Choć ta też ma znaczenie, bo miejski chodnik zasypany przypadkowo porzuconymi hulajnogami wygląda czasem jak parking po przejściu małego tornado.
Poseł wskazał jednak przede wszystkim na bezpieczeństwo.
Czytaj dalej
Powiązany temat
Jak napisał w interpelacji, „porzucane w przypadkowych miejscach e-hulajnogi powodują nieład w przestrzeni miejskiej i stanowią ogromne niebezpieczeństwo dla bezpieczeństwa i zdrowia pieszych, a w szczególności dla seniorów, rodziców z małymi dziećmi, osób niewidomych czy poruszających się na wózkach inwalidzkich”.
To jest sedno sprawy. Dla jednego użytkownika hulajnoga zostawiona „na chwilę” jest tylko zakończeniem przejazdu. Dla osoby niewidomej, starszej albo poruszającej się na wózku może być realną przeszkodą. Czasem groźną.
ilustracja do artykułu hulajnogowy chaos
Co mówią obecne przepisy?
Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec przypomniał, że obecne przepisy już regulują sposób parkowania hulajnóg elektrycznych, rowerów i urządzeń transportu osobistego.
Zasadą jest pozostawienie takiego sprzętu w miejscu do tego przeznaczonym. Jeżeli takiego miejsca nie ma, hulajnoga może zostać ustawiona jak najbliżej zewnętrznej krawędzi drogi dla pieszych, najbardziej oddalonej od jezdni, i równolegle do tej krawędzi.
To nie wszystko. Musi zostać zachowana odpowiednia szerokość przejścia. Chodnik nie może mieć mniej niż 1,5 metra wolnej przestrzeni dla pieszych, a postój nie może utrudniać im ruchu.
Na papierze brzmi to rozsądnie. Problem w tym, że papier nie potyka się o hulajnogę. Człowiek już tak.
Dlaczego resort chce zmian?
Wiceminister Bukowiec zaznaczył, że za pozostawienie roweru lub hulajnogi elektrycznej w niedozwolonym miejscu grozi grzywna, a obowiązujące przepisy tworzą podstawę do podejmowania działań.
Mimo to resort przyznaje, że same przepisy nie wystarczyły. Ministerstwo Infrastruktury prowadzi prace analityczne i konsultacje nad bardziej precyzyjnymi rozwiązaniami.
Według zapowiedzi nowe zasady miałyby zmierzać do tego, by parkowanie hulajnóg elektrycznych udostępnianych w ramach mikromobilności dzielonej było możliwe wyłącznie w miejscach do tego wyznaczonych.
To oznaczałoby zmianę praktyki w wielu miastach. Koniec z zasadą: „zostawię, gdzie aplikacja pozwoli”. System musiałby być podporządkowany przestrzeni miejskiej, a nie odwrotnie.
Kto będzie musiał to uporządkować?
Ostateczny kształt przepisów ma być konsultowany z samorządami. To ważne, bo właśnie gminy i miasta są zarządcami dróg miejskich i to one najlepiej wiedzą, gdzie hulajnogi rzeczywiście przeszkadzają, a gdzie mogą być elementem sensownie zorganizowanego transportu.
Jeżeli przepisy pójdą w kierunku obowiązkowych, wyznaczonych stref parkowania, samorządy będą musiały wskazać takie miejsca. Operatorzy będą musieli dostosować aplikacje, mapy i systemy blokowania zakończenia przejazdu poza dopuszczonym obszarem.
Użytkownicy natomiast będą musieli przyjąć do wiadomości prostą rzecz: hulajnoga nie znika po kliknięciu „zakończ przejazd”. Ona nadal stoi w realnym świecie. Na realnym chodniku. Przed realnymi ludźmi.
Czy to koniec hulajnóg na chodnikach?
Nie. I nie o to chodzi.
Hulajnogi elektryczne mogą być użytecznym elementem miejskiego transportu. Zwłaszcza tam, gdzie uzupełniają komunikację publiczną, pozwalają szybko pokonać krótki dystans i ograniczają potrzebę jazdy samochodem.
Ale wygoda jednych nie może oznaczać bariery dla drugich.
Nowe przepisy, jeżeli zostaną dobrze przygotowane, mogą uporządkować przestrzeń bez wypychania hulajnóg z miast. Warunek jest jeden: muszą być egzekwowane. Bo w tej sprawie problemem nie jest wyłącznie brak przepisów. Problemem jest także to, że obecne zbyt często kończą życie tam, gdzie kończy się cierpliwość pieszego.
A chodnik powinien być przede wszystkim dla ludzi.
Źródło: odpowiedź Ministerstwa Infrastruktury na interpelację poselską w sprawie zasad parkowania hulajnóg elektrycznych oraz bezpieczeństwa pieszych.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.
