Państwo odnalazło wpis w rejestrze sprzed ośmiu lat. Ministerstwo odpowiedziało. Kuratorium odpowiedziało. Najbliższy mieszkańcowi urząd przez lata miał powtarzać: pamiętamy, wiemy, będzie uroczystość. Kolejne sesje mijały. W końcu zabrakło człowieka, któremu medal miał zostać wręczony. Dziś nie pytamy już o uroczystość. Pytamy, jak można było przez tyle lat nie doprowadzić tak prostej sprawy do końca.
Ministerstwo Edukacji Narodowej potwierdziło nam rzecz zasadniczą.
W rejestrze Medali Komisji Edukacji Narodowej znajduje się informacja o przyznaniu Medalu KEN Ryszardowi Chwalińskiemu. Odznaczenie zostało nadane 19 lipca 2018 roku.
W tamtym czasie starostą trzebnickim był Waldemar Wysocki. Jeszcze 3 lipca 2018 roku oficjalny serwis powiatu przedstawiał go jako Starostę Trzebnickiego.
Minęło osiem lat.
Medal istnieje w państwowym rejestrze.
Tylko nadal nie wiemy, co stało się z samym odznaczeniem.
„Pamiętamy”. „Wiemy”. „Będzie na sesji”
Ta historia nie zaczyna się jednak dzisiaj.
Ryszard Chwaliński przez lata pytał o swoje odznaczenie. Z relacji rodziny wynika, że otrzymywał zapewnienia, iż sprawa jest znana, że powiat pamięta i że medal zostanie uroczyście wręczony podczas jednej z sesji.
Mijała jedna sesja.
Potem następna.
Potem kolejna.
Zmieniały się daty, kadencje i okoliczności.
Uroczystości nie było.
Ryszard Chwaliński zmarł w 2025 roku. Oficjalna strona Gminy Oborniki Śląskie żegnała go jako wieloletniego prezesa miejscowego koła kombatantów, nauczyciela pamięci historycznej i człowieka mocno zaangażowanego w życie lokalnej społeczności.
I właśnie dlatego ta historia przestała być opowieścią o medalu.
Stała się opowieścią o urzędzie.
Urząd ma kadencje. Człowiek ma życie
Samorząd bardzo lubi mówić o mieszkańcach.
Na stronach internetowych znajdziemy słowa o dialogu, wspólnocie, szacunku, pamięci, historii i aktywności obywatelskiej. Są fotografie, uroczystości, kwiaty, przemówienia, jubileusze i kolejne komunikaty o tym, jak ważny jest człowiek.
Tylko że prawdziwy sprawdzian administracji zaczyna się wtedy, gdy trzeba zrobić coś znacznie mniej efektownego.
Odnaleźć dokument.
Sprawdzić korespondencję.
Ustalić, gdzie znajduje się medal.
Oddzwonić.
Napisać pismo.
Doprowadzić sprawę do końca.
Nie trzeba do tego wielkiej strategii rozwoju powiatu. Nie potrzeba konferencji, programu naprawczego ani prezentacji w PowerPoincie.
Potrzeba odpowiedzialności.
Bo urząd może mierzyć czas kadencjami.
Człowiek nie.
Syn nie chce medalu
Musimy w tej publikacji powiedzieć jeszcze jedną rzecz wprost.
Ryszard Chwaliński był moim ojcem.
Piszę więc o sprawie, która dotyczy również mojej rodziny. Nie ukrywam tego i właśnie dlatego oddzielam to, co możemy udokumentować, od tego, co pozostaje relacją rodzinną i wymaga jeszcze odpowiedzi urzędu.
Nie oczekuję dzisiaj od Starostwa Powiatowego w Trzebnicy żadnej uroczystości.
Nie oczekuję medalu dla siebie.
Nie potrzebuję zdjęcia przedstawicieli władz pochylających się nad pudełkiem z odznaczeniem, którego przez lata nie potrafiono wręczyć człowiekowi, dla którego było przeznaczone.
Chcę jednego.
Odpowiedzi.
Gdzie jest Medal Komisji Edukacji Narodowej nadany Ryszardowi Chwalińskiemu 19 lipca 2018 roku?
Jeżeli trafił do Starostwa Powiatowego w Trzebnicy — kiedy wpłynął?
Kto go odebrał?
Pod jakim numerem został zarejestrowany?
Komu został przekazany?
Gdzie był przechowywany?
Kto miał odpowiadać za jego wręczenie?
Dlaczego przez kolejne lata nie został wręczony?
I gdzie znajduje się dzisiaj?
To nie są pytania skomplikowane.
Ministerstwo znalazło. Kuratorium odpowiedziało. A najbliżej było najdalej
Jest w tej historii pewna administracyjna ironia.
O sprawę zaczęliśmy pytać instytucje znajdujące się znacznie dalej niż Trzebnica.
Ministerstwo Edukacji Narodowej potrafiło sprawdzić swój rejestr i odpowiedziało, że medal Ryszardowi Chwalińskiemu został nadany 19 lipca 2018 roku.
MEN wprawdzie zastrzegł, że podane dane nie pozwalają mu jednoznacznie przesądzić, czy chodzi dokładnie o tę samą osobę, ponieważ teoretycznie możliwa jest zbieżność imienia i nazwiska.
To zastrzeżenie samo w sobie jest zastanawiające, jeżeli we wniosku wskazano również miejsce zamieszkania i informacje pozwalające zawęzić identyfikację. Ministerstwo nie napisało przy tym, jakich konkretnie danych potrzebuje, aby wątpliwość usunąć.
Ale przynajmniej otworzyło rejestr.
Sprawdziło.
Odpowiedziało.
Tymczasem najważniejsze pytanie pozostaje lokalne.
Co działo się przez te wszystkie lata w Trzebnicy?
Medal nie może rozpłynąć się między pokojami
Jeżeli potwierdzi się informacja, że odznaczenie zostało przekazane do Starostwa Powiatowego, a dziś urząd nie potrafi wskazać miejsca jego przechowywania, przestaniemy mówić jedynie o braku elegancji czy zapomnieniu.
Będziemy mieli do czynienia z bardzo konkretnym problemem obiegu dokumentów i przedmiotów pozostających w dyspozycji administracji.
Medal państwowy nie jest spinaczem biurowym.
Nie powinien zniknąć między sekretariatem, gabinetem starosty a szafą wydziału.
Powinien istnieć ślad jego przekazania.
Powinna istnieć korespondencja.
Powinno być wiadomo, kto odpowiadał za dalsze czynności.
Dlatego będziemy o te dokumenty pytać.
Najłatwiej odłożyć cierpliwego
Ta historia ma jednak znaczenie znacznie szersze niż nazwisko Chwaliński.
W administracji najłatwiej odłożyć sprawę człowieka, który nie krzyczy.
Który nie zna wpływowych osób.
Który nie grozi skargą po pierwszym tygodniu.
Który przychodzi, pyta i wierzy, kiedy słyszy:
„pamiętamy”.
„wiemy”.
„zrobimy”.
„na następnej sesji”.
Taki obywatel jest wygodny.
Poczeka.
A potem jeszcze trochę poczeka.
Tylko że cierpliwość obywatela nie jest zgodą na lekceważenie.
I właśnie na tym polega odpowiedzialność władzy: żeby człowiek nie musiał walczyć o każdą prostą rzecz tylko dlatego, że urząd odkrył, iż spokojnego mieszkańca można przesuwać na później.
Dyplom nie zarządza urzędem
W samorządzie łatwo imponować tytułem, dyplomem, studiami podyplomowymi czy trzema literami „MBA” wpisanymi w życiorys.
Tylko że sprawne zarządzanie zaczyna się dużo niżej.
Od tego, czy sprawa mieszkańca ma właściciela.
Czy ktoś pilnuje terminu.
Czy dokument można odnaleźć.
Czy przekazane do urzędu odznaczenie nie znika z pola widzenia na kilka lat.
I czy urzędnik albo członek zarządu ma elementarną kulturę powiedzenia człowiekowi prawdy:
„nie zrobiliśmy tego”.
„zapomnieliśmy”.
„popełniliśmy błąd”.
„sprawdzimy i odpowiemy”.
Żaden dyplom nie zastąpi odpowiedzialności.
Żadne zdjęcie z uroczystości nie zastąpi szacunku.
A żadne stanowisko nie daje prawa do gospodarowania cudzym czasem tak, jakby był niewyczerpany.
Dzisiaj nie pytamy o gest. Pytamy o odpowiedzialność
Obecnie starostą Powiatu Trzebnickiego jest Małgorzata Matusiak, która stoi również na czele Zarządu Powiatu. Została wybrana ponownie na tę funkcję w maju 2024 roku.
Nie przypisujemy obecnemu Zarządowi odpowiedzialności za nadanie medalu w 2018 roku. Wtedy starostą był Waldemar Wysocki.
Ale obecne władze odpowiadają za urząd dzisiaj.
A więc również za udzielenie odpowiedzi na pytanie, co znajduje się w jego archiwach, rejestrach i dokumentacji.
Nie interesuje nas już uroczyste wręczenie.
Na to jest za późno.
Interesuje nas prawda o tym, co wydarzyło się między 19 lipca 2018 roku, kiedy państwo nadało Ryszardowi Chwalińskiemu Medal Komisji Edukacji Narodowej, a dniem, w którym jego życie dobiegło końca.
Kilka lat.
Dziesiątki sesji.
Setki uroczystości.
Tysiące zdjęć wykonywanych władzom powiatu.
A gdzieś pomiędzy nimi jedna sprawa jednego mieszkańca.
Może komuś wydawała się niewielka.
Dla nas właśnie dlatego jest ważna.
Bo jakość samorządu nie ujawnia się wtedy, gdy przecina się wstęgę.
Ujawnia się wtedy, gdy nikt nie patrzy, nie ma fotografa, a trzeba po prostu dotrzymać danego człowiekowi słowa.
Ryszard Chwaliński już o swój medal nie zapyta.
My zapytamy.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.






