MILICZ ROZDAJE PUBLICZNE PIENIĄDZE. TYLKO CZY SAM WIE, W JAKIM TRYBIE?

Oceń materiał

ROD-y dostają osobne dotacje, organizacje pozarządowe startują w konkursach, a dodatkowo istnieje tryb małych grantów bez konkursu. Wszystko to jest legalne — pod warunkiem, że gmina przestrzega właściwych procedur. W dokumentach Milicza znaleźliśmy jednak coś, co każe te procedury sprawdzić znacznie dokładniej. Zarządzenie dotyczące wyników otwartego konkursu powołuje bowiem przepis dotyczący trybu pozakonkursowego. A Regionalne Izby Obrachunkowe w innych samorządach już unieważniały uchwały dotyczące dotacji dla rodzinnych ogrodów działkowych.

Publiczne pieniądze można rozdysponować na wiele sposobów. Można ogłosić konkurs dla organizacji pozarządowych. Można zastosować tzw. mały grant. Można również przeznaczyć środki na rozwój rodzinnych ogrodów działkowych.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy te różne procedury zaczynają się ze sobą mieszać.

Reklama
Reklama

I właśnie dlatego przyjrzeliśmy się Miliczowi.

ROD-y mają własną ścieżkę do pieniędzy

26 marca 2026 roku burmistrz Milicza wydał zarządzenie nr 433/2026, którym uruchomił nabór wniosków o dotacje na rozwój rodzinnych ogrodów działkowych. Gmina udostępniła zarówno zarządzenie, jak i formularz wniosku.

Sam fakt finansowania ROD nie jest niczym nadzwyczajnym ani niedozwolonym. Ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych wprost przewiduje możliwość udzielania takim ogrodom dotacji celowych z budżetu gminy.

Ale możliwość udzielenia dotacji nie oznacza dowolności.

Pieniądze publiczne powinny być przyznawane według określonych zasad, na wskazany cel, z możliwością późniejszego sprawdzenia, czy rzeczywiście zostały wykorzystane zgodnie z umową.

I tu pojawia się pierwsze pytanie:

według jakich dokładnie kryteriów Milicz wybiera ROD-y, które otrzymują pieniądze?

Drugie jest jeszcze ważniejsze:

jak gmina sprawdza później, co rzeczywiście za te pieniądze wykonano?

RIO już pokazała, że z dotacjami dla ROD można się pomylić

To nie jest czysto akademicki problem.

W 2024 roku Regionalna Izba Obrachunkowa w Łodzi badała uchwałę Rady Miasta Zgierza dotyczącą właśnie zasad udzielania dotacji na rozwój rodzinnych ogrodów działkowych.

Kolegium RIO stwierdziło jej nieważność.

To niezwykle istotny precedens dla każdej gminy finansującej ROD.

Pokazuje bowiem, że nie wystarczy mieć w budżecie pieniądze i słuszny społecznie cel.

Lokalne przepisy określające sposób ich wydawania również muszą być prawidłowo skonstruowane.

Dlatego dokumenty Milicza trzeba zestawić nie tylko z ustawą, ale także ze standardami wynikającymi z praktyki organów nadzoru.

A obok ROD-ów mamy organizacje pozarządowe

Milicz prowadzi również zwyczajne otwarte konkursy ofert.

5 i 6 lutego 2026 roku burmistrz ogłosił konkursy dotyczące m.in. kultury, seniorów, integracji europejskiej oraz ochrony zdrowia.

15 kwietnia ogłoszono kolejny konkurs — dotyczący działalności na rzecz dzieci i młodzieży, w tym ich wypoczynku.

Na ten cel zaplanowano 35 tysięcy złotych.

I tutaj dokument jest bardzo czytelny.

Zarządzenie nr 449/2026 mówi wprost o otwartym konkursie ofert i powołuje jako podstawę art. 13 ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie.

Tak właśnie powinno to wyglądać.

Tyle że kilka tygodni później robi się ciekawiej.

Konkurs był konkursem. A potem nagle pojawił się art. 19a

8 czerwca 2026 roku burmistrz wydał zarządzenie nr 494/2026.

Jego tytuł brzmi jednoznacznie:

„w sprawie wyników otwartych konkursów ofert na realizację zadań publicznych Gminy Milicz”.

W §1 dokumentu również zapisano:

„Ogłaszam wynik otwartych konkursów ofert”.

Ale w podstawie prawnej pojawia się…

art. 19a ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie.

I tutaj trzeba się zatrzymać.

Bo art. 19a nie jest zwyczajną podstawą otwartego konkursu.

To przepis pozwalający w określonych sytuacjach zlecić organizacji realizację zadania publicznego z pominięciem otwartego konkursu ofert.

Czyli mamy dokument, który jednocześnie mówi:

„otwarty konkurs”

i powołuje przepis służący procedurze:

„bez otwartego konkursu”.

To może być zwykły błąd redakcyjny.

Ktoś mógł skopiować niewłaściwą podstawę prawną.

Ale przy dokumentach dotyczących wydawania publicznych pieniędzy „copy-paste” nie jest specjalnie uspokajającym wyjaśnieniem.

Który przepis zastosowano naprawdę?

To jest dziś jedno z najważniejszych pytań do Urzędu Miejskiego w Miliczu.

Jeżeli przeprowadzono zwyczajny otwarty konkurs, dokumentacja powinna pokazywać zastosowanie procedury konkursowej wynikającej m.in. z art. 13 ustawy.

Jeżeli natomiast zastosowano art. 19a, mówimy o innym mechanizmie.

Nie przesądzamy, że doszło do naruszenia prawa.

Reklama

Ale pytamy:

dlaczego zarządzenie rozstrzygające otwarty konkurs powołuje przepis dotyczący trybu pozakonkursowego?

I czy jest to jedyny taki przypadek.

Bo małych grantów trzeba szukać osobno

Art. 19a jest rozwiązaniem potrzebnym.

Pozwala organizacji zrealizować stosunkowo niewielkie zadanie bez uruchamiania pełnej procedury konkursowej.

Ale właśnie dlatego powinien być wyjątkowo przejrzysty.

Chcemy więc sprawdzić wszystkie przypadki zastosowania tego przepisu przez Gminę Milicz w ostatnich latach.

Kto składał oferty?

Ile pieniędzy wnioskowano?

Ile przyznano?

Czy te same organizacje korzystały z małych grantów wielokrotnie?

Czy jednocześnie otrzymywały środki w normalnych konkursach?

Czy podobne zadania nie były dzielone na kilka mniejszych?

Dopiero takie zestawienie pokaże rzeczywistą skalę finansowania.

Jedna gmina. Kilka dróg do pieniędzy

I właśnie tutaj zaczyna się zasadniczy problem tego materiału.

Mieszkaniec Milicza chciałby prawdopodobnie wiedzieć po prostu:

kto dostał pieniądze z jego gminy?

Tymczasem odpowiedź wymaga oddzielnego sprawdzania:

dotacji dla ROD,

otwartych konkursów NGO,

małych grantów z art. 19a,

zarządzeń burmistrza,

załączników,

wyników naborów,

a później jeszcze umów i rozliczeń.

Każdy z tych mechanizmów może być zgodny z prawem.

Ale razem powinny tworzyć system, który można prześledzić od pierwszej złotówki do końcowego efektu.

Dlatego sprawdzimy każdą ścieżkę

W przypadku ROD chcemy ustalić:

kto otrzymywał pieniądze od 2021 roku,

ile otrzymał,

na jakie inwestycje,

jaki był wkład własny,

czy korzystano również z innych publicznych źródeł finansowania,

oraz jak gmina kontrolowała wykonanie inwestycji.

W przypadku art. 19a sprawdzimy wszystkie dostępne oferty i umowy.

W przypadku konkursów — listy beneficjentów, komisje, oceny ofert i końcowe rozliczenia.

A milickie regulacje dotyczące ROD zestawimy z uchwałami innych samorządów, które Regionalne Izby Obrachunkowe już zakwestionowały.

Bo publiczne pieniądze mają jedną wadę: są publiczne

Można je przeznaczać na sport.

Na dzieci.

Na kulturę.

Na seniorów.

Na organizacje społeczne.

Także na rodzinne ogrody działkowe.

Ale od chwili, kiedy pieniądz wychodzi z budżetu gminy, przestaje być wyłącznie sprawą burmistrza, urzędnika, komisji czy beneficjenta.

To pieniądz mieszkańców.

Dlatego mieszkaniec ma prawo wiedzieć:

kto go dostał, dlaczego właśnie ten podmiot, według jakiego przepisu, na jaki cel i co ostatecznie za niego wykonano.

W Miliczu zaczynamy właśnie to sprawdzać.

A dokument z czerwca, w którym otwarty konkurs spotyka się z art. 19a, daje bardzo dobry powód, żeby zajrzeć głębiej.

Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry