Powiat Trzebnicki ma badania, analizy, planowane linie, mapę połączeń i wskazany model prawny. Ma też mieszkańców, którzy wprost mówią, że obecna komunikacja zbiorowa ich nie zadowala. Brakuje najważniejszego: decyzji, czy obecny Zarząd Powiatu potrafi przejść od dokumentów do autobusów.
Transport publiczny w Powiecie Trzebnickim przestał być już tematem „do rozważenia”. Dokumenty pokazują, że potrzeba jest udowodniona, problem jest zdiagnozowany, a możliwe rozwiązania opisane. To nie jest sytuacja, w której władze powiatu mogą powiedzieć: „nie wiemy, czy mieszkańcy tego potrzebują”.
Wiedzą.
Pytanie brzmi już inaczej: czy Starosta i Zarząd Powiatu są w stanie ten system rzeczywiście zorganizować?
Bo na razie autobus powiatowy wygląda tak, jakby utknął nie na drodze, lecz w urzędowym korku decyzyjnym.
ilustracja do artykułu powiatowy transport
1594 mieszkańców powiedziało, co myśli o komunikacji
Badanie wykonane dla Powiatu Trzebnickiego objęło 1594 respondentów ze wszystkich gmin powiatu. Ankieta była prowadzona od 1 września do 6 października 2025 roku w formie internetowej i papierowej. Jej celem było rozpoznanie codziennych wzorców mobilności, wyboru środków transportu oraz oceny obecnej komunikacji zbiorowej.
Wyniki są dla władz powiatu jednoznaczne. Ponad połowa badanych — 52,70 proc. — uznała aktualnie funkcjonującą komunikację zbiorową za zdecydowanie niezadowalającą. Kolejne 36,89 proc. wskazało, że system wymaga zmian. Tylko 3,76 proc. ankietowanych oceniło obecną komunikację jako zadowalającą.
To nie jest delikatny sygnał. To jest społeczny dzwonek alarmowy, tylko zamiast dzwonka powinien być klakson autobusu, którego wielu mieszkańców nadal nie może się doczekać.
Mieszkańcy wskazali również, co trzeba poprawić. Najczęściej pojawiał się postulat zwiększenia częstotliwości kursowania — 39,27 proc. wskazań. Na drugim miejscu znalazła się bezpośredniość połączeń — 20,45 proc., dalej dostępność — 14,18 proc.
Mówiąc prościej: ludzie nie oczekują folderu promocyjnego, konferencji i pięknej mapki. Chcą autobusu, który jeździ wtedy, gdy jest potrzebny, i dowozi tam, gdzie trzeba.
Samochód wygrywa, bo autobus przegrywa
Z badań wynika także silna zależność mieszkańców od samochodu. 67,50 proc. respondentów zadeklarowało posiadanie prawa jazdy kategorii B, a spośród nich 84,01 proc. ma samochód do codziennej, samodzielnej dyspozycji.
To ważne, bo pokazuje błędne koło transportowe. Ludzie korzystają z samochodów, bo komunikacja zbiorowa jest słaba. Komunikacja zbiorowa pozostaje słaba, bo system nie został jeszcze skutecznie zorganizowany. A później ktoś może powiedzieć: „przecież ludzie jeżdżą autami”. Tak, jeżdżą. Często dlatego, że nie mają sensownej alternatywy.
Transport publiczny nie jest fanaberią. Jest usługą publiczną, która decyduje o dostępie do szkoły, pracy, lekarza, urzędu, kolei i życia społecznego. Wykluczenie komunikacyjne nie wygląda efektownie na sesji rady. Ono wygląda zwyczajnie: ktoś nie dojechał.
Plan jest. Linie są. Węzły są. Decyzji brak
W dokumentach przygotowanych dla powiatu zapisano, że Powiat Trzebnicki nie planuje uruchamiania linii na trasach zaplanowanych przez marszałka województwa i nie będzie dublował ani konkurował z liniami innych organizatorów.
To rozsądne założenie. Powiatowy transport nie powinien być systemem obok systemu. Powinien uzupełniać kolej, linie wojewódzkie i komunikację lokalną. Dokumenty przewidują trzy główne węzły przesiadkowe: Trzebnicę, Oborniki Śląskie i Żmigród. To właśnie tam sieć powiatowa ma stykać się z siecią wojewódzką.
Planowana sieć komunikacyjna została podzielona na trzy warianty: podstawowy, uzupełniający i międzypowiatowy. Wariant podstawowy obejmuje linie P10, P20, P30 i P40, czyli połączenia siedzib gmin z miastem powiatowym. Wariant uzupełniający ma bazować przede wszystkim na istniejących liniach, ale jego uruchomienie zależy od braku innych przewozów, udziału finansowego gmin oraz możliwości finansowych, technicznych i organizacyjnych powiatu.
Czyli projekt nie jest pustą kartką. Powiat wie, gdzie są węzły. Wie, które linie są podstawowe. Wie, że nie powinien dublować marszałka. Wie też, że bez gmin system będzie kulał.
Tylko wiedzieć to jedno. Podjąć decyzję — drugie.
Wykonawca napisał wprost: Zarząd Powiatu nie podjął decyzji
Najmocniejszy dokument w tej sprawie nie jest mapą ani tabelą. Jest nim pismo wykonawcy z 18 grudnia 2025 roku o wydłużenie terminu realizacji umowy.
Wykonawca wskazał, że brak realizacji części zakresu wynika z niepodjęcia przez Zarząd Powiatu decyzji dotyczącej formy organizacji publicznego transportu zbiorowego oraz z przedłużających się rozmów z gminami w sprawie możliwych form współpracy.
To zdanie powinno być wywieszone na tablicy ogłoszeń przed każdą dyskusją o powiatowym transporcie.
Bo ono pokazuje istotę sprawy: dokumenty powstały, ale decyzja organizacyjna utknęła. Nie dlatego, że mieszkańcy nie wiedzą, czego chcą. Nie dlatego, że nie ma analizy. Nie dlatego, że nie wiadomo, jakie są modele prawne. Utknęła, bo Zarząd Powiatu nie zdecydował, w jakiej formule ma działać system.
A autobus nie wyjeżdża na drogę na podstawie „trwających rozmów”. Autobus wyjeżdża wtedy, gdy ktoś podpisuje umowę, zabezpiecza pieniądze i bierze odpowiedzialność.
55 tysięcy złotych rozliczone, 20 tysięcy zostawione na później
W tym samym piśmie wykonawca zaproponował rozliczenie wykonanych dotąd zadań na kwotę 55 000 zł brutto, pozostawiając 20 000 zł brutto do rozliczenia po realizacji brakującego elementu. Wskazał także, że zadania określone w podpunktach 1–5 zostały wykonane, a materiały przekazane.
I tu temat robi się szczególnie ważny z punktu widzenia mieszkańców. To nie jest luźna koncepcja napisana na serwetce przy kawie. To są publiczne pieniądze wydawane na opracowania, analizy i dokumenty. Skoro zapłacono za wiedzę, to naturalne pytanie brzmi: kiedy ta wiedza zamieni się w usługę?
Bo mieszkańcy nie płacą podatków po to, by powiat kolekcjonował PDF-y. Mieszkańcy płacą podatki po to, by publiczne zadania były realizowane.
Dodatek specjalny: 6 120 zł brutto miesięcznie
Osobny wątek dotyczy odpowiedzialności organizacyjnej. Z dokumentów wynika, że Agnieszce Brząkale, członkowi Zarządu Powiatu, przyznano dodatek specjalny w wysokości 6 120 zł brutto miesięcznie na okres od 1 lipca 2025 roku do 30 czerwca 2026 roku. Jednym z zadań wskazanych w dokumencie był nadzór nad wdrożeniem nowego zadania w Starostwie z zakresu organizacji transportu drogowego na terenie Powiatu Trzebnickiego. Dokument podpisała Starosta Małgorzata Matusiak.
To nie jest „nagroda”, więc nie należy tego tak nazywać. To dodatek specjalny. Ale z perspektywy kontroli społecznej różnica nie zmienia najważniejszego pytania: jaki jest efekt zadania, za które wypłacano dodatkowe publiczne pieniądze?
Jeżeli dodatek specjalny przyznano za nadzór nad wdrożeniem nowego zadania z zakresu transportu drogowego, to mieszkańcy mają prawo zapytać, gdzie jest wdrożenie. Gdzie jest harmonogram? Gdzie jest decyzja o modelu? Gdzie jest publiczna informacja, czy powiat idzie w samodzielną organizację, czy w związek powiatowo-gminny?
Samo „nadzorowanie” nie jest rezultatem. Rezultatem jest działający system.
Starostwo przyznaje: etap wdrożeniowy dopiero po konsultacjach
W odpowiedzi z 29 czerwca 2026 roku Starostwo Powiatowe w Trzebnicy wskazało, że ze względu na realizację części przedmiotu umowy oraz trwające prace i konsultacje z udziałem przedstawicieli samorządów gminnych, etap sensu stricto wdrożeniowy może nastąpić dopiero po zakończeniu tych etapów prac.
To eleganckie urzędowe zdanie mówi w praktyce jedno: wdrożenia jeszcze nie ma.
A przecież dokument wykonawcy z grudnia 2025 roku mówił o przedłużających się rozmowach z gminami i niepodjęciu decyzji przez Zarząd Powiatu. Pół roku później Starostwo nadal mówi o pracach i konsultacjach. W administracji to może brzmieć normalnie. Dla mieszkańca, który nie ma czym dojechać, brzmi jak opóźnienie.
I tutaj pojawia się pytanie o priorytety. Jeżeli temat transportu publicznego jest naprawdę ważny, to dlaczego decyzja organizacyjna tak długo dojrzewa? To ma być zarządzanie powiatem, a nie leżakowanie sera.
Najlepszy model? Związek powiatowo-gminny
Czytaj dalej
Powiązany temat
Analiza prawna przygotowana dla powiatu wskazuje istotne ograniczenie modelu samodzielnego. Powiat nie może zwykłym porozumieniem przejąć do realizacji zadań gminy, a porozumienia z gminami mogą dotyczyć powierzenia gminom zadań powiatu. W dokumencie zapisano, że art. 5 ust. 2 ustawy o samorządzie powiatowym nie pozwala na przejęcie przez powiat zadania gminy i planowanie z tego tytułu dochodów oraz wydatków w budżecie powiatu.
Dlatego najbardziej logicznym modelem wydaje się związek powiatowo-gminny. Z dokumentów wynika, że taki związek posiada osobowość prawną, działa w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność, a jednostki samorządu przekazują mu swoje kompetencje do wykonywania.
To rozwiązanie pozwalałoby budować system nie według granic politycznych, lecz według realnych tras mieszkańców. Bo pasażera nie interesuje, czy jedzie przez gminę, powiat, granicę zadania własnego czy granicę urzędowej ostrożności. Pasażera interesuje, czy dojedzie.
Problem jest. Potrzeba jest. Pytanie, czy jest sprawczość
Z dokumentów wyłania się obraz bardzo charakterystyczny dla wielu samorządów. Jest problem społeczny. Są badania. Jest wykonawca. Są analizy. Są koszty. Są dodatki. Są odpowiedzi urzędu. Są konsultacje. Są mapy. Są tabele. Są warianty.
Nie ma jeszcze najważniejszego: decyzji, która zamienia dokument w usługę publiczną.
I właśnie dlatego ten temat trzeba postawić ostro. Nie po to, by podważać sens transportu powiatowego. Przeciwnie — dokumenty pokazują, że transport jest potrzebny. Trzeba go uruchomić mądrze, bez dublowania marszałka, z udziałem gmin, z węzłami przesiadkowymi i z jasnym finansowaniem.
Ale trzeba go wreszcie uruchomić.
Bo obecnie powiat wygląda tak, jakby potrafił zamówić analizę problemu, ale miał kłopot z podjęciem decyzji o rozwiązaniu. A to jest różnica między administracją obsługującą mieszkańców a administracją obsługującą własny proces.
Pytania do Starosty i Zarządu Powiatu
Po analizie dokumentów najważniejsze pytania są proste:
Czy Zarząd Powiatu podjął już decyzję, w jakiej formule ma być organizowany publiczny transport zbiorowy?
Czy powiat zamierza powołać związek powiatowo-gminny, czy będzie próbował działać samodzielnie?
Które gminy zadeklarowały realną gotowość finansowego udziału w systemie?
Kiedy mieszkańcy poznają harmonogram wdrożenia?
Jakie mierzalne efekty przyniósł nadzór nad wdrożeniem nowego zadania z zakresu transportu drogowego?
I najważniejsze: czy ten Zarząd Powiatu jest w stanie dowieźć projekt, który sam uznał za potrzebny?
Puenta
Powiat Trzebnicki nie musi już udowadniać, że komunikacja publiczna jest potrzebna. Udowodnili to mieszkańcy. Nie musi też udowadniać, że istnieją możliwe modele prawne. Udowodniły to dokumenty. Nie musi nawet rysować od nowa planu linii. Ten również już powstał.
Teraz trzeba udowodnić coś znacznie trudniejszego: że obecne władze powiatu potrafią działać.
Bo mieszkańcy nie wsiądą do analizy prawnej. Nie dojadą do pracy protokołem odbioru. Nie przesiądą się w Żmigrodzie z koncepcji do załącznika. I nie zapłacą biletem za „trwające konsultacje”.
Potrzebują autobusu.
A autobus — w przeciwieństwie do urzędowego pisma — powinien odjeżdżać o konkretnej godzinie.
Magazynu Radio DTR 6/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.



