Marcin Romanowski ma przebywać w Naddniestrzu — taką informację podało na antenie TVP Info. Jeśli zostanie ona oficjalnie potwierdzona, nie będzie to już wyłącznie historia polskiego polityka ukrywającego się przed wymiarem sprawiedliwości. Pojawi się znacznie poważniejsze pytanie: w jaki sposób poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania były wiceminister sprawiedliwości znalazł się na terytorium pozostającym pod silnymi wpływami Rosji?
Na antenie TVP Info pojawił się 12 sierpnia jednoznaczny komunikat: „Romanowski jest w Naddniestrzu”. Na obecnym etapie należy jednak zachować zasadnicze rozróżnienie: potwierdzone jest, że taką informację przekazała stacja. Nie znaleźliśmy jeszcze oficjalnego komunikatu Prokuratury Krajowej ani polskich służb potwierdzającego aktualne miejsce pobytu Marcina Romanowskiego.
To rozróżnienie jest niezwykle ważne, bo jeszcze 10 lipca polska prokuratura nie znała miejsca jego pobytu. Media informowały wtedy o śladach prowadzących m.in. do Serbii i Chorwacji.
Od Węgier do Naddniestrza?
Marcin Romanowski jest podejrzanym w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura Krajowa informowała wcześniej, że postawiono mu zarzuty dotyczące 19 przestępstw. Był poszukiwany listem gończym, a wobec niego wydano Europejski Nakaz Aresztowania.
Przez dłuższy czas Romanowski przebywał na Węgrzech i korzystał tam z ochrony politycznej. Jeszcze w maju 2026 roku Prokuratura Krajowa wskazywała, że mimo obowiązywania ENA władze węgierskie nie doprowadziły do jego zatrzymania.
Jeżeli obecna informacja o Naddniestrzu jest prawdziwa, powstaje więc fundamentalne pytanie:
jak Romanowski przemieścił się z Węgier na teren separatystycznego regionu Mołdawii i kto mu w tym pomógł?
To nie jest pytanie retoryczne.
Naddniestrze nie jest kolejnym państwem Unii Europejskiej, do którego można po prostu pojechać i spokojnie oczekiwać wykonania Europejskiego Nakazu Aresztowania.
Terytorium poza kontrolą Kiszyniowa
Naddniestrze formalnie jest częścią Republiki Mołdawii, ale od początku lat 90. pozostaje poza efektywną kontrolą władz w Kiszyniowie. Funkcjonują tam separatystyczne struktury państwowe, a Rosja od lat utrzymuje swoją obecność wojskową i polityczne wpływy. W regionie nadal stacjonują rosyjscy żołnierze.
Dlatego ewentualny pobyt polskiego parlamentarzysty właśnie tam miałby zupełnie inne znaczenie polityczne niż wcześniejsze schronienie na Węgrzech.
Nie oznacza to automatycznie, że Romanowski współpracuje z rosyjskimi służbami. Na taki wniosek nie ma obecnie przedstawionych publicznie dowodów.
Ale równie nieodpowiedzialne byłoby udawanie, że miejsce nie ma znaczenia.
Ma.
I to ogromne.
Kto umożliwił mu dotarcie?
Jeżeli informacja TVP Info jest prawdziwa, polskie państwo powinno odpowiedzieć co najmniej na kilka pytań.
Po pierwsze — od kiedy służby wiedzą o możliwym pobycie Romanowskiego w Naddniestrzu?
Po drugie — jaką trasą tam dotarł?
Po trzecie — jakimi dokumentami się posługiwał?
Po czwarte — czy podróżował sam, czy korzystał z pomocy innych osób lub instytucji?
Po piąte — czy władze Mołdawii zostały poinformowane przez Polskę o jego możliwym pobycie na jej konstytucyjnym terytorium?
I wreszcie pytanie najtrudniejsze:
czy możliwe jest przebywanie osoby o takiej pozycji i takim statusie prawnym w Naddniestrzu bez wiedzy tamtejszego aparatu bezpieczeństwa?
Na to pytanie również nie należy odpowiadać bez dowodów. Ale należy je postawić.
Od sprawy karnej do problemu bezpieczeństwa państwa
Dotychczas historia Romanowskiego dotyczyła przede wszystkim sporu politycznego, śledztwa w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, Europejskiego Nakazu Aresztowania oraz ochrony udzielonej mu na Węgrzech.
Naddniestrze przesuwa tę historię na inny poziom.
Jeżeli człowiek, którego polska prokuratura chce zatrzymać i postawić przed wymiarem sprawiedliwości, rzeczywiście znajduje się na obszarze kontrolowanym przez separatystyczne władze silnie związane z Moskwą, pojawia się również wymiar kontrwywiadowczy i bezpieczeństwa państwa.
Romanowski był przecież wiceministrem sprawiedliwości. Był posłem. Miał dostęp do informacji dotyczących funkcjonowania państwa.
Dlatego pytanie o jego miejsce pobytu nie jest już wyłącznie pytaniem:
„gdzie ukrywa się Marcin Romanowski?”
Może brzmieć znacznie poważniej:
„kto zapewnia mu bezpieczeństwo i dlaczego właśnie tam?”
Potrzebne jest oficjalne stanowisko państwa
Na tym etapie najbardziej odpowiedzialne jest traktowanie informacji TVP Info jako bardzo poważnego, ale wymagającego potwierdzenia doniesienia.
Prokuratura Krajowa jeszcze kilka tygodni temu przyznawała, że dokładnego miejsca pobytu Romanowskiego nie zna.
Jeżeli sytuacja się zmieniła, opinia publiczna powinna usłyszeć odpowiedź.
Nie tylko od polityków.
Także od prokuratury, Ministerstwa Spraw Zagranicznych i służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa.
Bo jeżeli Romanowski rzeczywiście znalazł się w Naddniestrzu, największą sensacją nie jest już samo to, gdzie jest.
Najważniejsze staje się pytanie:
jak tam trafił — i kto sprawił, że może tam pozostać?
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.


