Trzebnica goni króliczka. IG-1, miliony i opowieść, która nie chce się skończyć

iluzja rady i burmistrza
Oceń materiał

W Trzebnicy od kilku lat trwa pościg.

Nie za inwestorem.
Nie za strategią.

Za króliczkiem.

ReklamaCollaborator

Tym samym, który co chwilę jest „już, już w rękach”.
I za każdym razem ucieka.


Odwiert z PRL-u jako fundament przyszłości

Zaczęło się od IG-1.

Rok 1974.
Państwowy Instytut Geologiczny.
Odwiert badawczy.

Nie uzdrowisko. Nie biznes.
Badanie.

Pięćdziesiąt lat później ten odwiert wraca jako fundament wielkiej opowieści o „Trzebnicy-Zdroju”.

Tylko że przez pół wieku nikt go nie używał.

I nagle – ma zmienić wszystko.


Tężnia za milion i cisza o reszcie

Powstaje tężnia. Ponad milion złotych.

Jeszcze niedawno miało być kilkaset tysięcy.
Dziś – milion.

Jutro?

Nie wiadomo.

Bo nikt nie mówi jasno:

ile kosztuje uruchomienie IG-1,
ile kosztuje infrastruktura,
ile kosztuje całość.

Słyszymy liczby.
Nie widzimy rachunku.


Rura przez las i wielkie słowo „uzdrowisko”

Jest pomysł, żeby prowadzić solankę przez las.

Pompy. Rurociąg. Instalacje.

Technicznie – możliwe.
Logika?

Zależy, co budujemy.

Bo jeśli uzdrowisko – potrzebne są strefy, plan, operat.
Jeśli atrakcję turystyczną – wystarczy tężnia i marketing.

A dziś jedno miesza się z drugim.


Budynek za miliony i marzenie z XIX wieku

Kupiony budynek dawnego uzdrowiska.
7,8 miliona.

Remont?
Mówi się: 40 milionów.

Czterdzieści.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

I tu zaczyna się moment, w którym romantyzm zderza się z rzeczywistością.

Bo zabytkowy kurort z XIX wieku dobrze wygląda na starych zdjęciach.
Ale współczesna medycyna nie działa w klimacie secesyjnych korytarzy.

Działa w sterylnych, nowoczesnych obiektach.

Dlatego takie miejsca w Europie najczęściej stają się muzeami.
Albo hotelami.
Albo pustymi budynkami z historią.


Plan? Nie ma

Najciekawsze jest to, czego nie ma.

Nie ma planu ogólnego.
Nie ma stref uzdrowiskowych.
Nie ma jednej mapy, która pokazuje całość.

Jest za to opowieść.


Sesje, które mówią więcej niż komunikaty

Kto słucha sesji rady, ten wie.

Tam nie ma już rozmowy.
Jest ton.

Pewność.
Czasem arogancja.
Czasem coś, co bardziej przypomina udowadnianie racji niż szukanie sensu.

A przecież mówimy o dziesiątkach milionów złotych.


Króliczek

W tej historii wszystko sprowadza się do jednego obrazu.

Biegniemy.
Już go widzimy.
Już go prawie mamy.

I wtedy – znika.

I zaczynamy od nowa.

IG-1.
Tężnia.
Nowy odwiert.
Budynek.
Park.

Kolejny etap.
Kolejna obietnica.
Kolejne miliony.


A może pytanie jest prostsze

Może nie chodzi o to, czy Trzebnica będzie uzdrowiskiem.

Może chodzi o coś prostszego:

czy ktoś w końcu pokaże mieszkańcom
cały plan – od początku do końca.

Bez skrótów.
Bez haseł.
Bez króliczka.

Bo dziś wygląda to tak:

jakbyśmy budowali samolot z papieru.

Piękny.
Lekki.
Obiecujący.

Tylko że nikt nie powiedział,
czy on naprawdę ma polecieć.

Autor: Redakcja Radio DTR
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry