Przejdź do treści
wtorek 20 października 2026
19/10/2026Dziennikarz i redaktor naczelny

Ponad 22 miliony złotych w kontrakcie na odwiert, trzy kilometry w głąb ziemi i wielkie nadzieje na energetyczną oraz uzdrowiskową przyszłość Trzebnicy. Wyniki badań geotermalnych przyniosły jednak coś innego, niż pierwotnie zakładano. Zamiast wody o temperaturze sięgającej 80°C, która miała otworzyć drogę do ogrzewania miejskich budynków, najbardziej perspektywiczne ujęcie zapewniło podczas testów wodę o temperaturze 42,1°C. Co więcej, podobne zasoby rozpoznano tutaj już w 1974 roku. Czy mamy do czynienia z sukcesem geologicznym, zmianą planów inwestycyjnych, czy kosztowną lekcją, z której wnioski dopiero poznamy?

Trzy kilometry pod ziemią. I rzeczywistość inna od prognoz

Kiedy w 2021 roku Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej informował o dofinansowaniu poszukiwań wód termalnych w Trzebnicy, przedstawiał przedsięwzięcie jako pierwszy krok do zbudowania lokalnej geotermii ogrzewającej miejskie i gminne budynki.

Prognozowane parametry były obiecujące: temperatura sięgająca 80°C, wydajność około 30 metrów sześciennych na godzinę i mineralizacja nieprzekraczająca 150 gramów na litr.

Reklama

Była to prognoza geologiczna, nie gwarancja uzyskania takich parametrów. Jednak to właśnie na jej podstawie budowano publiczne oczekiwania wobec projektu.

10 września 2021 roku NFOŚiGW podał, że Trzebnica otrzymała 17,3 mln zł dofinansowania, a ówczesny koszt przedsięwzięcia szacowano na 18,7 mln zł.

W oficjalnym komunikacie wyraźnie wskazano, że wyniki badań pozwolą dopiero podjąć decyzję o ewentualnym wykorzystaniu odwiertu do celów ciepłowniczych. Ten szczegół jest istotny: od początku finansowano przede wszystkim rozpoznanie zasobów, a nie budowę gotowej ciepłowni.

Pięć lat później znamy już najważniejsze wyniki wiercenia.

Otwór Jadwiga T-1 osiągnął planowaną głębokość 3000 metrów. Nie uzyskano jednak oczekiwanych parametrów z najgłębszych warstw.

Najbardziej perspektywiczny okazał się znacznie płytszy poziom wodonośny.

Według komunikatu Urzędu Miejskiego z 22 września 2026 roku podczas testów uzyskano:

  • Na głębokości 660–910 metrów: wodę o temperaturze 31,4°C, wydajności 20 m³/h i mineralizacji około 5 g/l.

  • Na głębokości 1050–1350 metrów: wodę o temperaturze 42,1°C, wydajności 24 m³/h i mineralizacji około 24,2 g/l.

  • W przedziale 1710–1880 metrów: brak stabilnego dopływu wody umożliwiającego gospodarcze wykorzystanie badanego poziomu czerwonego spągowca.

Nadzór geologiczny zarekomendował dalsze prace nad udostępnieniem poziomu pstrego piaskowca, z którego otrzymano wodę o temperaturze 42,1°C.

Nie jest to wynik bezwartościowy. Ale nie jest też realizacją pierwotnego, najbardziej optymistycznego scenariusza.

Różnica wynosząca niemal 38°C ma znaczenie nie tylko dla przyszłych basenów. Przede wszystkim zmienia możliwości wykorzystania źródła w energetyce.

Trzebnica znała te wody od pół wieku

W całej historii geotermii istnieje wątek, który zasługuje na szczególną uwagę.

Otóż w 1974 roku wykonano w Trzebnicy odwiert IG-1 o głębokości 1350 metrów.

Nie był to przypadkowy eksperyment. Celem było rozpoznanie wód mineralnych, które mogłyby zostać wykorzystane na potrzeby trzebnickiego uzdrowiska.

W 1975 roku naukowcy Zenobiusz Płochniewski i Tadeusz Hordejuk opublikowali wyniki badań w „Przeglądzie Geologicznym”.

Już wtedy stwierdzono występowanie wody o temperaturze 37°C i mineralizacji 16,3 g/l. Jej wydajność podczas badań wynosiła 6 m³/h.

Odwiert wykonano do głębokości 1350 metrów, a ujęcie przystosowano do poboru wody z utworów pstrego piaskowca.

Zestawmy to z wynikami najnowszych badań.

ParametrOdwiert IG-1, 1974 r.Jadwiga T-1, 2026 r.
Głębokość odwiertu1350 m3000 m
Temperatura rozpoznanej wody37°C42,1°C
Wydajność podczas badań6 m³/h24 m³/h
Mineralizacja16,3 g/l24,2 g/l

Oczywiście oba odwierty znajdują się w innych miejscach, a wyniki badań uzyskiwano w odmiennych warunkach. Nie można ich więc traktować jako bezpośredniego testu poprawy wydajności tego samego ujęcia.

Jednak podobieństwo geologiczne jest wyraźne.

Po 52 latach ponownie potwierdzono występowanie ciepłych, silnie zmineralizowanych wód w utworach pstrego piaskowca.

W 2026 roku osiągnięto wyższą temperaturę i większy przepływ podczas testów. Uzyskano też nowe informacje o budowie geologicznej głębszych warstw.

Powstaje jednak pytanie, którego nie wolno pominąć.

Skoro już w latach siedemdziesiątych znano obecność wód o temperaturze około 37°C, na jakiej podstawie przyjęto, że wiercenie do 3000 metrów pozwoli uzyskać wodę o temperaturze nawet 80°C i odpowiedniej wydajności?

Samo występowanie wody o temperaturze 37°C na płytszym poziomie nie wyklucza przecież znacznie wyższych temperatur głębiej.

Problem polega na czymś innym.

W dokumentacji inwestycji powinny istnieć analizy geologiczne, modele i prognozy, które uzasadniały przyjęcie określonych parametrów. Powinny również pokazywać ryzyko ich nieosiągnięcia.

Nie znamy jeszcze pełnej treści tych analiz.

A bez nich nie sposób odpowiedzieć, czy przyjęty scenariusz był realistyczny, bardzo optymistyczny, czy obarczony szczególnie dużą niepewnością.

Geologia nie czyta samorządowych strategii

Wiercenie przyniosło jeszcze jedno ważne odkrycie.

Jak poinformowała gmina, do głębokości 3000 metrów nie natrafiono na przewidywane w projekcie skały krystaliczne proterozoiku.

Zamiast nich rozpoznano inne utwory paleozoiczne, w tym skały karbonu.

Oznacza to, że rzeczywista budowa geologiczna części badanego obszaru okazała się odmienna od przyjętego modelu.

Takie rozbieżności nie są w geologii czymś niezwykłym. Właśnie po to wykonuje się kosztowne odwierty poszukiwawcze, aby sprawdzać to, czego nie można bezpośrednio zobaczyć pod powierzchnią ziemi.

Z perspektywy naukowej nowe rozpoznanie struktur geologicznych jest wartością.

Z perspektywy zarządzania pieniędzmi publicznymi pojawia się jednak dodatkowy obowiązek: wyjaśnić, jak tę niepewność uwzględniono przed podjęciem decyzji inwestycyjnej.

Czy przygotowano kilka wariantów wykorzystania ujęcia?

Czy oszacowano prawdopodobieństwo uzyskania wody o temperaturze 80°C?

Czy rozważono scenariusz, w którym woda będzie miała około 40°C?

A przede wszystkim: czy policzono, co wówczas stanie się z ekonomiką przedsięwzięcia?

To pytania dotyczące jakości przygotowania inwestycji, a nie zarzuty wobec osób, które ją realizowały.

Ponad 22 miliony złotych. Ale rachunek jeszcze nie jest zamknięty

W grudniu 2023 roku gmina zawarła z firmą Algeo umowę na wykonanie odwiertu Jadwiga T-1.

Wartość kontraktu wyniosła 22 336 800 zł.

Wcześniej, w październiku 2023 roku, zawarto umowę z Multiconsult Polska na pełnienie funkcji inżyniera kontraktu. Jej wartość wyniosła 391 140 zł.

Łącznie daje to 22 727 940 zł wartości dwóch umów.

Nie oznacza to, że dokładnie taką kwotę już zapłacono. Do ustalenia pozostają faktyczne wydatki, ewentualne aneksy, rozliczenia i pozostałe koszty projektu.

Warto jednak spojrzeć na wcześniejsze założenia.

W 2021 roku NFOŚiGW informował o planowanym koszcie całkowitym wynoszącym 18,7 mln zł.

Sama wartość dwóch umów zawartych w 2023 roku jest od tej kwoty wyższa o około 4,03 mln zł, czyli o 21,5%.

Nie jest to jeszcze dowód przekroczenia aktualnego budżetu projektu. W ciągu dwóch lat mogły zmienić się ceny usług, zakres prac, harmonogram i plan finansowy.

Nie zmienia to faktu, że mieszkańcom należy przedstawić pełną historię finansowania.

Ile ostatecznie wynosi wartość zadania?

Ile pieniędzy przekazał NFOŚiGW?

Jaka kwota pochodzi z budżetu gminy?

Ile kosztowały dodatkowe opracowania, badania oraz obsługa inwestycji?

W urzędowym komunikacie z września 2026 roku wskazano, że gmina finansuje koszty niekwalifikowane, w tym VAT. Nie podano jednak pełnego rozliczenia.

Warto przy tym przypomnieć, że przyznanie dotacji na poszukiwanie wód termalnych nie stanowi gwarancji powodzenia gospodarczego inwestycji.

Publiczne finansowanie badań geologicznych obejmuje właśnie ryzyko, że oczekiwane zasoby mogą nie zostać potwierdzone.

Dlatego pytanie o gospodarność powinno dotyczyć nie tylko końcowego rezultatu, ale przede wszystkim tego, czy decyzję podejmowano na podstawie rzetelnych danych i czy odpowiednio zabezpieczono interes finansowy gminy.

Od ogrzewania budynków do basenów i uzdrowiska

Pierwotnym, mocno akcentowanym celem przedsięwzięcia było rozpoznanie możliwości wykorzystania geotermii do ogrzewania miejskich i gminnych obiektów.

Dziś coraz więcej miejsca w komunikatach zajmują balneologia, rekreacja i starania o przywrócenie Trzebnicy statusu uzdrowiska.

Nie musi to oznaczać porzucenia celów energetycznych.

Oznacza jednak istotne przesunięcie akcentów.

W oficjalnym komunikacie z 22 września 2026 roku gmina podkreślała potencjalne zastosowanie odkrytych zasobów do celów leczniczych. Jednocześnie zaznaczyła, że wykorzystanie ciepłownicze wymaga dalszych analiz.

Czy jest to naturalna adaptacja projektu do uzyskanych wyników?

Być może.

W inwestycjach opartych na zasobach naturalnych dostosowywanie planów do faktycznych warunków jest racjonalne.

Ale mieszkańcy powinni otrzymać odpowiedź, czy nowy wariant będzie przynosił korzyści porównywalne z tymi, których oczekiwano na początku.

Bo czym innym jest źródło ciepła ograniczające wydatki na ogrzewanie szkół i urzędów, a czym innym infrastruktura rekreacyjna wymagająca kolejnych wielomilionowych inwestycji.

Oba przedsięwzięcia mogą mieć sens.

Nie można jednak oceniać ich według tych samych kryteriów.

Ile ciepła naprawdę daje 42-stopniowa woda?

Temperatura 42,1°C nie przekreśla wykorzystania geotermii do ogrzewania.

Takie instalacje funkcjonują, często przy wsparciu pomp ciepła.

Problem w tym, że sama temperatura nie mówi jeszcze, ile użytecznej energii będzie można otrzymać.

Znaczenie mają również wydajność źródła, możliwość schłodzenia wody, koszty pompowania, straty ciepła i parametry instalacji grzewczych w budynkach.

Możemy wykonać uproszczone obliczenie.

Przy przepływie 24 m³/h i schłodzeniu wody o 15°C potencjalna moc odbieranego ciepła wynosi orientacyjnie 0,42 MW.

Przy schłodzeniu o 20°C wzrasta do około 0,56 MW.

To szacunki oparte na przybliżonych właściwościach wody, bez uwzględnienia wszystkich strat i kosztów pracy urządzeń.

Dla porównania, przy pierwotnie prognozowanych 80°C oraz wydajności 30 m³/h, schłodzenie wody o 40°C dawałoby orientacyjnie 1,4 MW mocy cieplnej.

Różnica jest znacząca, chociaż oba scenariusze opierają się na odmiennych założeniach technologicznych.

Co więcej, woda o temperaturze około 42°C nie zawsze będzie mogła bezpośrednio ogrzewać istniejące budynki, szczególnie te wyposażone w instalacje wymagające wyższej temperatury zasilania.

Może być konieczne zastosowanie pomp ciepła.

A one potrzebują energii elektrycznej.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Dlatego rzetelna analiza musi uwzględniać nie tylko ilość pozyskiwanego ciepła, lecz także koszt jego dostarczenia do konkretnych odbiorców.

Bez odpowiedzi na pytanie, ile będzie kosztować jedna megawatogodzina użytecznego ciepła, nie sposób stwierdzić, że geotermia rzeczywiście obniży wydatki gminy.

Mszczonów jako przykład? Tak, ale nie jako gotowy biznesplan

Władze Trzebnicy wskazują na Mszczonów jako przykład miasta wykorzystującego wody geotermalne o temperaturze zbliżonej do 42°C.

To trafny argument potwierdzający techniczną możliwość zagospodarowania stosunkowo niskotemperaturowych zasobów.

Nie jest jednak dowodem opłacalności przedsięwzięcia w Trzebnicy.

Dlaczego?

Ponieważ porównywać trzeba nie tylko temperaturę.

Ważne są także mineralizacja, wydajność ujęcia, lokalna infrastruktura, liczba odbiorców, odległości przesyłowe oraz koszty eksploatacji.

Woda rozpoznana w Trzebnicy w poziomie pstrego piaskowca ma mineralizację około 24,2 g/l. Oznacza to znaczną zawartość rozpuszczonych składników mineralnych.

Takie zasoby mogą być interesujące dla balneologii, ale jednocześnie mogą stawiać wysokie wymagania urządzeniom technicznym.

Należy uwzględnić korozję, możliwe wytrącanie osadów, potrzebę zabezpieczenia instalacji i sposób zagospodarowania zużytej wody.

Porównanie z Mszczonowem może więc pomóc w opracowaniu koncepcji.

Nie zastąpi lokalnego rachunku ekonomicznego.

Uzdrowisko. Największa szansa czy kolejna obietnica?

Trzebnica ma uzdrowiskową historię, a od wielu lat władze samorządowe podkreślają ambicję przywrócenia tej funkcji miasta.

Nowy odwiert może mieć dla tych planów znaczenie.

Woda o odpowiedniej mineralizacji, składzie chemicznym i właściwościach może zostać wykorzystana w zabiegach leczniczych oraz rehabilitacyjnych.

Jednak wysoka mineralizacja nie oznacza automatycznie właściwości leczniczych.

Te muszą zostać potwierdzone wymaganymi badaniami i dokumentacją.

Podobnie samo posiadanie wody termalnej nie przywraca miejscowości statusu uzdrowiska.

Potrzebne są również warunki środowiskowe, infrastrukturalne, przestrzenne i formalne.

Gmina informuje, że posiada świadectwo potwierdzające właściwości lecznicze klimatu oraz prowadzi prace nad dokumentacją uzdrowiskową.

Nie jest to jednak równoznaczne z zakończeniem procedury.

Powstaje więc kolejne pytanie: czy inwestycja w odwiert jest elementem kompletnego i finansowo zabezpieczonego planu rozwoju uzdrowiska, czy dopiero poszukiwaniem zasobu, wokół którego taki plan będzie można zbudować?

To dwie zupełnie różne sytuacje.

Pierwsza oznacza realizację przygotowanej strategii.

Druga oznacza konieczność przygotowania kolejnych analiz, koncepcji i inwestycji.

Jeden odwiert może wystarczyć. Ale do czego?

W oficjalnym komunikacie gminy pojawiła się informacja, że w wariancie balneologiczno-rekreacyjnym możliwe byłoby wykorzystanie Jadwigi T-1 jako docelowego ujęcia bez konieczności wykonywania drugiego odwiertu.

To istotna wiadomość, ponieważ wykonanie kolejnego głębokiego otworu mogłoby znacząco zwiększyć koszty przedsięwzięcia.

Nie oznacza jednak, że wykorzystanie odkrytych wód będzie tanie.

Nadal potrzebne będą odpowiednie urządzenia, infrastruktura odbiorcza, wymagane pozwolenia oraz rozwiązania dotyczące zagospodarowania wody po jej wykorzystaniu.

Co ważne, na 19 października 2026 roku nie przedstawiono jeszcze publicznie wyników planowanego długotrwałego pompowania eksploatacyjnego, które pozwoliłyby potwierdzić stabilną wydajność przyszłego ujęcia.

Według harmonogramu pompowanie ma potrwać około miesiąca. Dopiero jego wyniki będą podstawą do dalszych decyzji.

Dlatego deklarowanie już teraz konkretnej skali przyszłego wykorzystania geotermii byłoby przedwczesne.

Co właściwie kupiliśmy za ponad 22 miliony złotych?

To pytanie może wydawać się prowokacyjne, ale odpowiedź jest bardziej złożona, niż sugerują emocjonalne oceny inwestycji.

Nie kupiliśmy gotowej ciepłowni.

Nie kupiliśmy działających basenów termalnych.

Nie kupiliśmy też statusu uzdrowiska.

Sfinansowano przede wszystkim przedsięwzięcie poszukiwawczo-rozpoznawcze, którego celem było ustalenie, jakie zasoby rzeczywiście znajdują się pod Trzebnicą.

W jego ramach wykonano głęboki odwiert, przeprowadzono badania i pozyskano informacje geologiczne.

To wartość sama w sobie, szczególnie gdy dotyczy obszaru słabo rozpoznanego na większych głębokościach.

Ale nie oznacza jeszcze osiągnięcia korzyści gospodarczych.

O tym, czy inwestycja będzie mogła służyć mieszkańcom przez kolejne dziesięciolecia, zdecydują dopiero następne etapy.

Należy więc wyraźnie oddzielić sukces wykonania prac badawczych od sukcesu przyszłej eksploatacji.

Pierwszy można już w znacznej części ocenić.

Drugi pozostaje otwarty.

Kto podejmie decyzję i na podstawie jakich dokumentów?

Za realizację projektu odpowiada samorząd Trzebnicy, którym kieruje burmistrz Marek Długozima.

W pracach uczestniczą wykonawca odwiertu, firma Algeo, oraz Multiconsult Polska, pełniący funkcję inżyniera kontraktu.

W komunikacie gminy wskazano, że nadzór geologiczny rekomenduje dalsze wykorzystanie poziomu pstrego piaskowca.

Jest to rekomendacja techniczna dotycząca udostępnienia zasobu.

Nie jest jeszcze decyzją o sfinansowaniu i uruchomieniu konkretnego modelu gospodarczego.

Taka decyzja powinna zostać poprzedzona analizą kosztów, korzyści i ryzyka.

Warto też przypomnieć, że gmina dysponuje istniejącym odwiertem IG-1, którego historia sięga 1974 roku.

Czy oceniono możliwości jego wykorzystania razem z nowym ujęciem?

Czy przygotowano porównanie kosztów reaktywacji wcześniejszego odwiertu z kosztami zagospodarowania Jadwigi T-1?

Czy oba źródła mogłyby pełnić odmienne funkcje?

Bez odpowiednich dokumentów trudno rozstrzygnąć, czy rozważono wszystkie racjonalne warianty.

W sprawie inwestycji wartej dziesiątki milionów złotych sam komunikat prasowy nie powinien zastępować ekonomicznego uzasadnienia dalszych wydatków.

Pytania otwarte do władz Trzebnicy

Radio DTR kieruje do burmistrza Marka Długozimy i władz gminy pytania, które wynikają z dotychczas opublikowanych informacji.

O przygotowanie inwestycji: Jakie analizy geologiczne i ekonomiczne uzasadniały przyjęcie prognozy temperatury 80°C oraz wydajności 30 m³/h? Czy sporządzono warianty uwzględniające znacznie niższe parametry wody?

O wiedzę historyczną: Jak wykorzystano wyniki odwiertu IG-1 z 1974 roku przy planowaniu Jadwigi T-1? Czy analizowano możliwość eksploatacji wcześniejszego ujęcia?

O finansowanie: Jaka jest aktualna, całkowita wartość przedsięwzięcia, wysokość wykorzystanej dotacji i faktyczny udział finansowy gminy?

O zmianę koncepcji: Czy po otrzymaniu wyników badań zmieniono cele gospodarcze projektu? Jakie zastosowania uznano obecnie za priorytetowe?

O koszty przyszłe: Czy opracowano wstępny kosztorys uruchomienia infrastruktury ciepłowniczej, balneologicznej lub rekreacyjnej? Jakich dodatkowych nakładów wymagałby każdy z tych wariantów?

O oszczędności: Czy gmina dysponuje obliczeniami pokazującymi, ile kosztowałoby ciepło geotermalne i które obiekty mogłyby rzeczywiście z niego korzystać?

O uzdrowisko: Na jakim etapie znajdują się formalne starania o przywrócenie Trzebnicy statusu uzdrowiska i jakie dalsze wydatki byłyby z tym związane?

O decyzje: Kiedy mieszkańcy i radni otrzymają pełne wyniki badań, dokumentację hydrogeologiczną i analizę opłacalności proponowanego zagospodarowania odwiertu?

Pytania te nie przesądzają o nieprawidłowościach. Dotyczą informacji, które powinny być podstawą świadomej debaty o przyszłości inwestycji finansowanej ze środków publicznych.

Sukces geologiczny nie jest jeszcze sukcesem ekonomicznym

Można zrozumieć zadowolenie z odkrycia wód termalnych.

Można również docenić znaczenie nowej wiedzy geologicznej oraz potencjalne perspektywy rozwoju usług zdrowotnych, rekreacyjnych i turystycznych.

Trudno jednak uznać za rozstrzygniętą sprawę opłacalności całego przedsięwzięcia.

Pierwotnie prognozowano wodę o temperaturze nawet 80°C. Dotychczas najbardziej perspektywiczny rozpoznany poziom zapewnił 42,1°C.

W najgłębszych warstwach rzeczywistość geologiczna okazała się inna niż oczekiwana.

Jednocześnie udało się potwierdzić zasoby, których istnienie w podobnym poziomie geologicznym znano już od ponad pięćdziesięciu lat.

Nowe badania rozszerzyły tę wiedzę, ale nie zakończyły procesu inwestycyjnego.

Władze samorządowe mają pełne prawo poszukiwać nowych możliwości rozwoju miasta. Mają także obowiązek gospodarowania publicznymi pieniędzmi w sposób racjonalny i przejrzysty.

Nie można uznać przedsięwzięcia za niegospodarne tylko dlatego, że badania nie potwierdziły najbardziej optymistycznego wariantu.

Nie można jednak ogłaszać pełnego sukcesu gospodarczego tylko dlatego, że woda została odnaleziona.

Między tymi ocenami znajduje się najważniejsza kwestia: odpowiedzialność za dalsze decyzje.

Trzebnica ma wodę. Czy ma już plan?

Przez lata mieszkańcy słyszeli o perspektywach geotermii, ekologicznego ogrzewania budynków i powrotu uzdrowiskowej funkcji miasta.

Dziś wiemy więcej o tym, co rzeczywiście znajduje się pod ziemią.

Wciąż nie wiemy jednak wystarczająco dużo o tym, ile będzie kosztować wykorzystanie tych zasobów, kto zapłaci za budowę potrzebnej infrastruktury i jakie korzyści ekonomiczne uzyskają mieszkańcy.

A to są pytania ważniejsze niż sam fakt osiągnięcia głębokości trzech kilometrów.

Bo odwiert nie jest celem samym w sobie.

Ma być narzędziem realizacji określonych potrzeb.

Czy będą to niższe koszty ogrzewania, nowe usługi rehabilitacyjne, rozwój turystyki czy infrastruktura rekreacyjna — każda z tych możliwości wymaga odrębnego rachunku.

Dopiero wtedy będzie można uczciwie ocenić, czy Trzebnica rzeczywiście zyskała źródło przyszłego rozwoju.

Po ponad pięćdziesięciu latach od pierwszych badań miasto ponownie dotarło do ciepłych wód ukrytych pod ziemią. Teraz najważniejsze nie jest już pytanie, co udało się znaleźć. Najważniejsze jest to, czy samorząd potrafi udowodnić, że wie, co z tym odkryciem zrobić.

A mieszkańcy mają prawo zobaczyć nie tylko temperaturę wody, lecz także rachunek ekonomiczny.

Bo geologia może być nieprzewidywalna.

Budżet gminy nie powinien być.

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *