Śmierć pacjenta. Rodzina przychodzi do szpitala i otrzymuje „Informację dla rodziny”. Dowiaduje się z niej, że ciało zostało zabrane do chłodni przez firmę pogrzebową działającą na podstawie umowy ze szpitalem. Niżej widzi nazwę konkretnego przedsiębiorcy, trzy jego adresy i numer telefonu. Nie znajduje natomiast informacji, że zakład pogrzebowy może wybrać sama. Czy to wyłącznie informacja organizacyjna? A może publiczny szpital stworzył prywatnej firmie wyjątkowo skuteczną drogę do potencjalnego klienta?
Kartka wygląda niewinnie. Nagłówek: „INFORMACJA DLA RODZINY”.
Dalej szpital informuje:
„ciało osoby zmarłej zostało przetransportowane do chłodni przez firmę pogrzebową na podstawie umowy zawartej ze Szpitalem”.
Rodzina ma kontaktować się z „podmiotem realizującym przewóz”.
To jest zrozumiałe. Ktoś musi rodzinie powiedzieć, gdzie znajduje się ciało bliskiej osoby i w jaki sposób zostanie ono wydane.
Tyle że na dole kartki pojawia się coś więcej.
Firma Pogrzebowa Jakubowski.
A pod nazwą trzy adresy:
Trzebnica, ul. Prusicka, z dodatkową informacją „na przeciwko Lidla”, Oborniki Śląskie, ul. M.C. Skłodowskiej 30 oraz Prusice, Rynek 29.
Na końcu dużymi cyframi numer telefonu.
I właśnie tutaj zaczynają się pytania.
W której z trzech chłodni znajduje się ciało?
To pytanie może wydawać się banalne, ale pokazuje istotę problemu.
Jeżeli celem ulotki jest poinformowanie rodziny o miejscu przechowywania i sposobie odbioru zwłok, dlaczego wskazuje ona trzy punkty przedsiębiorstwa?
Ciało konkretnego zmarłego znajduje się przecież w jednym miejscu.
Rodzinie potrzebny jest więc adres chłodni, w której przebywa zmarły, numer kontaktowy dotyczący wydania zwłok oraz opis dalszej procedury.
Po co adresy pozostałych punktów Firmy Pogrzebowej Jakubowski?
I dlaczego przy jednym z nich znalazła się nawet wskazówka handlowo-lokalizacyjna: „na przeciwko Lidla”?
To pytania, na które powinien odpowiedzieć szpital.
Ulotka wydana w szpitalu.
Jest jeszcze jedno zdanie. Tego, którego nie ma
Na ulotce szczególnie zwraca uwagę coś, czego na niej nie napisano.
Nie znajdujemy jasnej informacji:
„Rodzina ma prawo wybrać dowolny zakład pogrzebowy”.
A przecież przedsiębiorca wykonujący na podstawie umowy ze szpitalem transport i przechowywanie zwłok nie otrzymuje przez to prawa do organizowania pogrzebu.
Można to zrobić inaczej.
W dokumentacji jednego z innych zamówień szpitalnych znaleźliśmy bardzo charakterystyczne zabezpieczenie. Wykonawcy odpowiedzialnemu za zwłoki wprost zabroniono żądania od rodziny jakichkolwiek zobowiązań dotyczących zakupu asortymentu pogrzebowego czy organizacji pochówku. Zamawiający zastrzegł sobie również prawo kontroli wykonywania usług.
Dlaczego takie rozdzielenie jest istotne?
Bo człowiek, który właśnie stracił bliską osobę, niekoniecznie rozróżni dwie role tego samego przedsiębiorcy.
Jednego dnia firma jest wykonawcą technicznej usługi zamówionej przez szpital.
Za chwilę może być przedsiębiorcą oferującym rodzinie organizację pogrzebu.
A pomiędzy tymi dwiema rolami powinien istnieć bardzo wyraźny mur.
Prawo postawiło ten mur nie bez powodu
Obowiązująca ustawa o działalności leczniczej jest w tej kwestii wyjątkowo lakoniczna.
Art. 13 stanowi, że w miejscu udzielania świadczeń zdrowotnych:
„nie mogą być świadczone usługi pogrzebowe oraz prowadzona ich reklama”.
Nie przesądzamy, że ulotka rozdawana w trzebnickim szpitalu jest reklamą w prawnym znaczeniu tego pojęcia.
To wymagałoby zbadania całej procedury, umowy, sposobu dystrybucji materiału i stanowiska szpitala.
Ale mamy prawo postawić pytanie:
gdzie kończy się konieczna informacja dla rodziny, a gdzie zaczyna promocja przedsiębiorcy pogrzebowego?
Jeżeli rodzina potrzebuje informacji o jednym miejscu przechowywania zwłok, dlaczego otrzymuje trzy adresy firmy?
Szpital może wynająć firmę. To nie jest problem
Żeby nie tworzyć fałszywego obrazu: samo korzystanie przez szpital z usług zewnętrznego przedsiębiorcy nie oznacza niczego podejrzanego.
Ustawa nakłada na podmiot leczniczy konkretne obowiązki po śmierci pacjenta. Zwłoki mają zostać odpowiednio przygotowane, z zachowaniem należnej zmarłemu godności, a następnie przechowywane zasadniczo nie dłużej niż 72 godziny do czasu wydania osobie lub instytucji uprawnionej do pochowania.
Szpital może zorganizować wykonywanie części związanych z tym czynności przez podmiot zewnętrzny.
Nie pytamy więc, dlaczego istnieje umowa.
Pytamy, co dokładnie znajduje się w tej umowie i co dzieje się później.
Kto zatwierdził tę kartkę?
I tutaj sprawa przestaje dotyczyć wyłącznie Firmy Pogrzebowej Jakubowski.
Ulotka nie została przecież znaleziona przypadkiem na ulicy.
Według informacji przekazanej naszej redakcji jest wydawana rodzinie w szpitalu.
Jeżeli tak jest, odpowiedzialność za zasady informowania rodzin spoczywa również na kierownictwie placówki.
Dlatego pytamy dyrekcję Szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy:
Czy dyrekcja zna treść tej ulotki?
Kto ją przygotował?
Kto ją wydrukował i za nią zapłacił?
Kto zezwolił na jej rozdawanie?
Czy jej treść była konsultowana z obsługą prawną szpitala?
Dlaczego znajdują się na niej trzy adresy przedsiębiorstwa?
Gdzie dokładnie znajduje się chłodnia, do której przewożone są zwłoki?
I wreszcie — dlaczego rodzina nie otrzymuje na tej samej kartce jednoznacznej informacji, że może powierzyć organizację pogrzebu dowolnie wybranemu przedsiębiorcy?
Najważniejsze pytanie dotyczy jednak klientów
Wyobraźmy sobie sytuację z perspektywy rodziny.
Umiera bliska osoba.
Szpital przekazuje kartkę.
Na kartce widnieje jedna firma pogrzebowa.
Ta sama firma ma ciało.
Do tej samej firmy trzeba zadzwonić.
Podane są trzy jej punkty.
Jak przeciętny człowiek ma odczytać taki komunikat?
Czy jako techniczną informację: „ten przedsiębiorca wykonuje dla szpitala transport i przechowywanie zwłok”?
Czy raczej: „to jest firma, do której kieruje nas szpital po śmierci bliskiego”?
To zasadnicza różnica.
A jeżeli choć część rodzin właśnie w taki sposób odczytuje tę kartkę, pojawia się kolejne pytanie:
ile osób, które najpierw trafiają do Firmy Pogrzebowej Jakubowski wyłącznie dlatego, że przedsiębiorca wykonuje umowę ze szpitalem, później zleca tej samej firmie organizację pogrzebu?
Nie znamy odpowiedzi.
I właśnie dlatego warto ją poznać.
Informacja dla rodziny
Zwłoki osoby zmarłej zostały przewiezione do chłodni zlokalizowanej przy [adres].
W sprawach dotyczących wydania zwłok prosimy o kontakt pod numerem [numer].
Transport i przechowywanie zwłok odbywa się na podstawie umowy zawartej przez Szpital z podmiotem zewnętrznym.
Rodzina zachowuje pełne prawo wyboru zakładu pogrzebowego. Podmiot wykonujący na rzecz Szpitala transport i przechowywanie zwłok nie jest zakładem wskazanym ani rekomendowanym przez Szpital do organizacji pogrzebu.
Czy ktoś tego pilnuje?
Problem jest szerszy niż jedna kartka.
Publiczny szpital współpracuje z wieloma prywatnymi przedsiębiorcami. I nie ma w tym niczego niewłaściwego.
Granica zostaje jednak przekroczona wtedy, gdy wykonanie kontraktu publicznego zaczyna dawać przedsiębiorcy przewagę na prywatnym rynku dzięki dostępowi do pacjenta albo jego rodziny.
Dlatego chcemy również zapytać, jak szpital kontroluje podobne sytuacje na innych oddziałach.
Czy istnieje procedura określająca, jakie materiały prywatnych przedsiębiorców mogą otrzymywać pacjenci i ich rodziny?
Kto je zatwierdza?
Czy firmy wykonujące kontrakty dla szpitala mogą pozostawiać swoje materiały?
Czy personel może wskazywać konkretnego przedsiębiorcę?
Czy szpital kontroluje, żeby kontrakt na jedną usługę nie stawał się kanałem pozyskiwania klientów na inną?
To już nie jest pytanie wyłącznie o przepisy.
To pytanie o standard zarządzania publicznym szpitalem i zwyczajną etykę.
Trzebnica zasługuje na odpowiedź
Nie oskarżamy Firmy Pogrzebowej Jakubowski o złamanie prawa.
Nie przesądzamy również, że dyrekcja szpitala świadomie zgodziła się na reklamowanie przedsiębiorstwa.
Mamy zdjęcie konkretnego materiału i wynikające z niego konkretne pytania.
Dlatego zamiast wydawać wyrok, chcemy zobaczyć dokumenty.
Umowę.
Postępowanie, w którym wybrano wykonawcę.
Zakres obowiązków firmy.
Zasady transportowania i przechowywania zwłok.
Procedurę wydawania ich rodzinom.
Oraz zasady dotyczące kontaktu wykonawcy z rodziną zmarłego.
Dopiero wtedy będzie można odpowiedzieć, czy patrzymy na zwyczajną informację organizacyjną, niefortunnie przygotowaną ulotkę, czy na znacznie poważniejszy mechanizm.
Jedno możemy powiedzieć już teraz.
Rodzina po śmierci bliskiej osoby powinna otrzymać od publicznego szpitala jasną informację, gdzie znajduje się ciało i jak je odebrać. Nie powinna zastanawiać się, czy właśnie dostała informację ze szpitala, czy ofertę przedsiębiorcy pogrzebowego.
A skoro na jednej kartce te dwie rzeczy zaczynają się niebezpiecznie do siebie zbliżać, pytanie z tytułu pozostaje otwarte:
co dokładnie łączy trzebnicki szpital z Firmą Pogrzebową Jakubowski i kto uznał, że właśnie tak należy informować rodziny zmarłych pacjentów?
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.










