Urząd „rozmawia” z mieszkańcem. Pięć stron uwag, jedno zdanie odpowiedzi. Ot, dialog po obornicku

Oceń materiał

Można napisać pięć stron uwag. Można policzyć wydatki, wskazać wątpliwości, zaproponować inne rozwiązanie, zadać konkretne pytania i poprosić o informację, jak zostały rozpatrzone. Urząd Miejski w Obornikach Śląskich pokazał, że można też odpowiedzieć jednym zdaniem: „Gmina Oborniki Śląskie dziękuje za przekazanie uwag”. I właściwie na tym zakończyć dyskusję. Bo po co dyskutować, skoro procedurę można po prostu odhaczyć?

Sprawa dotyczy niewielkiej dotacji — 3350 zł — ale pokazuje problem znacznie większy niż jeden konkurs plastyczny i jeden namiot.

Pokazuje, jak może wyglądać samorządowy „dialog”, gdy obywatel albo redakcja rzeczywiście potraktują poważnie możliwość zgłaszania uwag.

Nie ograniczą się do komentarza w internecie.

Nie napiszą: „nie podoba nam się”.

Siądą, policzą, sprawdzą dokumenty, wskażą konkretne problemy i zaproponują rozwiązania.

I wtedy urząd odpowie:

Dziękujemy.

Ot, dyskusja.

Konkurs, w którym trzy czwarte pieniędzy miało pójść na wyposażenie

Stowarzyszenie Dębowe Korzenie Osolina złożyło ofertę realizacji zadania publicznego pod nazwą „Konkurs plastyczny Mój kłos” w trybie art. 19a ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie.

Całkowita wartość zadania wynosiła 3350 zł i w całości miała zostać pokryta z dotacji Gminy Oborniki Śląskie.

Kosztorys przewidywał:

  • namiot 3 × 4,5 m — 1789 zł,
  • dwa stoły cateringowe z ławkami — 738 zł,
  • materiały plastyczne — 400 zł,
  • nagrody — 423 zł.

Namiot oraz stoły z ławkami kosztowały więc łącznie 2527 zł, czyli 75,4 proc. całej dotacji. Na materiały plastyczne i nagrody przeznaczono 823 zł.

Radio DTR nie zarzucało stowarzyszeniu łamania prawa ani ukrytych intencji. Zaznaczyliśmy to wprost.

Postawiliśmy zupełnie inne pytanie: czy przy zadaniu nazwanym konkursem plastycznym głównym efektem publicznej dotacji powinno być przeprowadzenie konkursu, czy zakup wyposażenia wielokrotnego użytku?

To chyba pytanie dość podstawowe, gdy wydaje się pieniądze mieszkańców.

Nie tylko krytyka. Były konkretne propozycje

Redakcja nie ograniczyła się do powiedzenia: „to nam się nie podoba”.

W piśmie wskazaliśmy, że oferta nie określa między innymi przewidywanej liczby uczestników, liczby prac, kategorii wiekowych, liczby i wartości nagród, zasad oceny ani sposobu wykorzystania zakupionego sprzętu po zakończeniu konkursu.

Zaproponowaliśmy również inne rozwiązanie.

Wskazaliśmy możliwość współpracy z Kulturalnymi Obornikami Śląskimi i wykorzystania istniejącego zaplecza instytucji kultury. Według przedstawionej przez nas propozycji pieniądze mogłyby zostać skierowane przede wszystkim na materiały dla dzieci, nagrody, wystawę prac i organizację samego konkursu.

Przedstawiliśmy nawet przykładowy podział całych 3350 zł:

1000 zł na materiały plastyczne, 1600 zł na nagrody, 350 zł na prezentację i wystawę prac, 200 zł na materiały informacyjne i 200 zł na bieżące materiały organizacyjne.

Można się z tą propozycją nie zgodzić.

Można uznać ją za błędną.

Można przedstawić lepszą.

Można napisać, dlaczego urząd uważa, że właśnie zakup namiotu i stołów jest rozwiązaniem najbardziej racjonalnym.

Tylko do tego potrzebna byłaby jedna rzecz:

dyskusja.

Sześć konkretnych wniosków

Na końcu pisma znalazło się sześć wniosków.

Redakcja zwróciła się między innymi o nieprzyznawanie dotacji według przedstawionej struktury kosztów, ponowne rozważenie kosztorysu, sprawdzenie możliwości wykorzystania zaplecza Kulturalnych Obornik Śląskich, wyjaśnienie przyszłego sposobu wykorzystania zakupionego sprzętu oraz rozważenie stworzenia przejrzystego systemu wspierania wyposażenia organizacji pozarządowych.

Punkt szósty był wyjątkowo prosty:

„poinformowanie Redakcji o sposobie rozpatrzenia niniejszych uwag oraz o ostatecznej decyzji dotyczącej oferty”.

Trudno napisać to jaśniej.

Jak urząd rozpatrzył uwagi?

Co uznał za słuszne?

Co odrzucił?

Dlaczego?

Czy cokolwiek zmienił?

Odpowiedź urzędu: dziękujemy

25 sierpnia 2026 roku przyszła odpowiedź.

Pismo ma numer IRIF.525.10.2026 i zostało podpisane przez kierownik Wydziału Inwestycji, Remontów i Funduszy Dominikę Łasicę.

Treść merytoryczna odpowiedzi brzmi:

„Gmina Oborniki Śląskie dziękuje za przekazanie uwag do oferty na realizację zadania publicznego pn. Konkurs plastyczny ‘Mój kłos’.”

I to wszystko.

Nie ma odniesienia do kosztów.

Nie ma odpowiedzi dotyczącej namiotu.

Nie ma odpowiedzi dotyczącej stołów.

Nie ma informacji, czy sprawdzono możliwość wykorzystania sprzętu gminnej instytucji kultury.

Reklama
Reklama
Reklama

Nie ma stanowiska wobec braku mierzalnych rezultatów.

Nie ma wyjaśnienia dotyczącego późniejszego wykorzystania wyposażenia.

Nie ma odpowiedzi na sześć wniosków.

Nie ma nawet jednego zdania wyjaśniającego, dlaczego przedstawione uwagi zostały uznane za niezasadne.

Jest:

dziękujemy.

Można niemal poczuć atmosferę intensywnej wymiany argumentów.

Tymczasem pieniądze już przyznano

Jeszcze ciekawsza jest chronologia.

Uwagi Radia DTR zostały wysłane 25 lipca 2026 roku.

Już 4 sierpnia 2026 roku burmistrz Obornik Śląskich wydał zarządzenie nr 134/2026, uznał celowość realizacji zadania, zlecił je Stowarzyszeniu Dębowe Korzenie Osolina i przyznał pełną kwotę 3350 zł.
Odpowiedź dla Radia DTR została sporządzona dopiero 25 sierpnia.

A zatem:

25 lipca — uwagi.
4 sierpnia — decyzja o przyznaniu pieniędzy.
25 sierpnia — „dziękujemy za uwagi”.

Nie twierdzimy na podstawie posiadanych dokumentów, że uwag nikt nie analizował. Tego dokumenty nie dowodzą.

Ale też nie ma w nich żadnego śladu pokazującego, jak zostały przeanalizowane i w jaki sposób wpłynęły na proces decyzyjny.

A właśnie o taką informację redakcja poprosiła.

Konsultacja czy dekoracja konsultacji?

I właśnie tutaj sprawa przestaje dotyczyć 3350 zł.

Bo jeżeli prawo przewiduje możliwość składania uwag do oferty, to obywatel ma prawo oczekiwać, że nie jest to rytuał polegający na tym, że urząd publikuje dokument, obywatel może coś napisać, urząd odbiera pismo, a potem robi dokładnie to, co zamierzał zrobić wcześniej.

Nie chodzi przecież o to, aby urząd musiał zgadzać się z każdym mieszkańcem.

To byłby absurd.

Administracja podejmuje decyzje i ponosi za nie odpowiedzialność.

Ale jeśli urząd zaprasza do zgłaszania uwag, to trudno za dialog uznać sytuację, w której ktoś przedstawia kilka stron argumentów, a odpowiedź sprowadza się do urzędowego odpowiednika:

„Przeczytaliśmy. Miłego dnia”.

Jeżeli uwagi były błędne — należało wskazać dlaczego.

Jeżeli namiot był potrzebny — należało to uzasadnić.

Jeżeli Kulturalne Oborniki Śląskie nie mogły zapewnić wyposażenia — można było to wyjaśnić.

Jeżeli zakup sprzętu był bardziej ekonomiczny niż wypożyczenie — wystarczyło pokazać wyliczenie.

Jeżeli urząd uznał wszystkie argumenty Radia DTR za pozbawione podstaw — również można było to napisać.

Tego właśnie nazywa się dyskusją.

Urząd nie musi się zgadzać. Powinien jednak umieć odpowiedzieć

W samorządzie coraz więcej mówi się o partycypacji, dialogu społecznym, konsultacjach, współpracy z mieszkańcami i organizacjami pozarządowymi.

Słowa piękne.

Problem pojawia się wtedy, gdy obywatel potraktuje je poważnie.

Bo dialog społeczny jest łatwy, dopóki polega na kliknięciu „lubię to”, zdjęciu z wydarzenia albo zaakceptowaniu gotowego pomysłu.

Prawdziwy test zaczyna się wtedy, gdy ktoś pyta:

Dlaczego tak?
Dlaczego za tyle?
Czy nie można zrobić tego lepiej?
Co stanie się ze sprzętem?
Czy gmina już czegoś takiego nie posiada?

I wówczas okazuje się, ile wart jest deklarowany dialog.

W Obornikach Śląskich na razie poznaliśmy odpowiedź:

„Gmina dziękuje za przekazanie uwag”.

Pięć stron argumentów.

Jedno zdanie odpowiedzi.

3350 zł przyznane.

Sprawa załatwiona.

Tylko trudno oprzeć się pytaniu:

jeżeli tak ma wyglądać udział mieszkańca w procesie decyzyjnym, to po co w ogóle stwarzać pozory, że jego uwagi mają znaczenie?

Bo urząd, który nie zgadza się z mieszkańcem, uczestniczy w dyskusji.

Urząd, który odpowiada argumentami, prowadzi dialog.

Ale urząd, który otrzymuje szczegółowe uwagi, podejmuje decyzję, a trzy tygodnie później przesyła jedynie podziękowanie za ich nadesłanie, nie prowadzi żadnej dyskusji.

On po prostu odhacza korespondencję.

A to już zupełnie inna forma samorządności.

Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry