Zarzuty dla burmistrza Trzebnicy. Śledztwo wchodzi w nową fazę

korzysci majatkowe oskarzony burmistrz trzebnicy
Oceń materiał

To już nie tylko zatrzymanie. To konkretne zarzuty, liczby i mechanizmy, które – jeśli się potwierdzą – pokazują sposób działania, a nie pojedynczy incydent.

W czwartek, 26 marca, Marek D. usłyszał w Prokuratura Okręgowa w Opolu formalne zarzuty. Sprawa dotyczy lat 2015–2019 i – jak wynika z komunikatu śledczych – obejmuje zarówno sposób wydatkowania publicznych pieniędzy, jak i przyjmowanie korzyści majątkowych.

O co dokładnie chodzi?

Według prokuratury, burmistrz miał:

  • przekraczać swoje uprawnienia, kierując publiczne inwestycje w stronę prywatnych interesów,
  • zlecać prace drogowe „ustnie”, bez procedur, kosztorysów i realnej kontroli,
  • omijać przepisy zamówień publicznych,
  • dopuszczać do realizacji robót bez weryfikacji ich faktycznej wartości.

W praktyce – jak twierdzą śledczy – oznaczało to wydatkowanie ponad 2 milionów złotych z budżetu gminy w sposób niezgodny z zasadami.

To nie są drobne uchybienia. To zarzuty, które dotykają fundamentu działania samorządu: zaufania do tego, jak wydawane są publiczne pieniądze.

Wątek „premii za premię”

Najbardziej uderzający fragment śledztwa dotyczy relacji wewnątrz urzędu. Prokuratura wskazuje na siedem przypadków przyjęcia korzyści majątkowej od pracownicy magistratu.

Mechanizm miał wyglądać tak:

przyznanie nagrody uznaniowej było uzależnione od oddania jej części przełożonemu.

Kwoty? Od 500 do 1500 zł. Niby niewielkie. Ale tu nie chodzi o skalę pojedynczej kwoty – tylko o schemat.

Jeśli to się potwierdzi, mówimy o systemie, nie o przypadku.

Co mówi podejrzany?

Marek D. nie przyznał się do zarzutów. Złożył krótkie, lakoniczne wyjaśnienia.

To standardowy ruch na tym etapie postępowania. Ale też sygnał, że sprawa raczej nie zakończy się szybko.

Środki zapobiegawcze

Prokuratura nie zdecydowała się na areszt. Zastosowano:

  • poręczenie majątkowe – 50 tys. zł,
  • dozór policji,
  • zakaz opuszczania kraju,
  • zawieszenie w czynnościach burmistrza.

To oznacza jedno: śledczy chcą prowadzić sprawę dalej, ale nie widzą – na ten moment – konieczności izolowania podejrzanego.

Co grozi burmistrzowi?

Za zarzucane czyny grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Ale równie ważne jest coś innego: konsekwencje polityczne i społeczne.

Bo nawet jeśli proces potrwa lata, to zaufanie mieszkańców… już zostało wystawione na próbę.


To moment, w którym lokalna historia przestaje być „lokalna”.

I zaczyna być pytaniem o standardy władzy – nie tylko w Trzebnica.

Bo jeśli taki mechanizm działał przez lata… to czy ktoś go widział? A może – co gorsza – wszyscy się do niego przyzwyczaili?

Źródło: komunikat Prokuratura Okręgowa w Opolu
Autor: Rafał Chwaliński
Obserwuj Radio DTR w Google News

📲 Znajdziesz nas także w Google News – kliknij i obserwuj Radio DTR, aby otrzymywać nasze najnowsze informacje prosto w aplikacji!

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry