Od naszego poprzedniego materiału sprawa Zondacrypto wyraźnie poszła dalej. Radosław Piesiewicz pozostaje tymczasowo aresztowany, media ujawniły kolejne szczegóły umowy sponsorskiej PKOl związanej z marką Zondacrypto, a równolegle trwa spór polityczny o ustawę o kryptoaktywach i sposób wyjaśniania całej sprawy. Prokuratura sprawdza również szersze otoczenie kontaktów i przepływów finansowych związanych z firmą. Na dziś nie ma jednak informacji o przedstawieniu zarzutów Michałowi Moskalowi, Karolowi Nawrockiemu ani osobom związanym z Telewizją Republika czy opisywanymi w tej sprawie fundacjami.
Warto więc uporządkować to, co wydarzyło się w ostatnich dniach, oddzielając ustalenia organów ścigania od publikacji medialnych i politycznych ocen.
Piesiewicz pozostaje w areszcie
Najbardziej zaawansowany procesowo wątek nadal dotyczy Radosława Piesiewicza.
Prezes PKOl usłyszał zarzuty dotyczące płatnej protekcji oraz działania, które według prokuratury miało prowadzić do uprzywilejowania części wierzycieli kosztem pozostałych. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec niego trzymiesięcznego tymczasowego aresztowania.
Piesiewicz nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów.
Sąd, podejmując decyzję o areszcie, wskazał na duże prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych czynów oraz obawę bezprawnego utrudniania postępowania.
Nie oznacza to jednak stwierdzenia winy.
Tymczasowe aresztowanie jest środkiem zapobiegawczym. O odpowiedzialności karnej może rozstrzygnąć dopiero sąd po przeprowadzeniu postępowania.
Milion złotych w tokenach
„Rzeczpospolita” opisała również finansowy wątek inwestycji Piesiewicza.
Według publikacji w grudniu 2025 roku miał on kupić tokeny związane z Zondacrypto za około 200 tys. euro, czyli równowartość blisko miliona złotych. Później publicznie twierdził, że swoich środków nie odzyskał.
Jednocześnie jeden z przedstawionych mu zarzutów dotyczy okoliczności wypłaty środków w sytuacji problemów finansowych operatora giełdy.
To prokuratura będzie musiała wykazać, że Piesiewicz został potraktowany w sposób nieuprawnienie korzystniejszy od innych wierzycieli i że zachowanie objęte zarzutem wypełnia znamiona przestępstwa.
Na obecnym etapie jest to stanowisko oskarżyciela, a nie prawomocne ustalenie sądu.
Ujawniono umowę PKOl–Zondacrypto
Jednym z najważniejszych nowych elementów są publikacje dotyczące kontraktu sponsorskiego Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Wirtualna Polska i TVN24 poinformowały, że dotarły do pełnej treści umowy zawartej w październiku 2025 roku.
Według opisywanych przez media zapisów sponsor otrzymał szerokie uprawnienia dotyczące wykorzystywania wizerunku, głosu i zdjęć części obecnych oraz byłych polskich olimpijczyków.
Publikacje wskazują również, że ewentualne roszczenia sportowców związane z takim wykorzystaniem ich wizerunku miały w określonych przypadkach obciążać PKOl.
Jeżeli interpretacja ujawnionych zapisów jest prawidłowa, oznaczałoby to, że część ryzyka prawnego związanego z wykorzystywaniem wizerunków pozostawała po stronie Komitetu.
To nie przesądza jeszcze, że którekolwiek z tych postanowień było niezgodne z prawem.
Współpraca miała wykraczać poza klasyczny sponsoring
Według ujawnionych zapisów umowa miała obejmować znacznie więcej niż tradycyjną ekspozycję marki sponsora.
PKOl miał uczestniczyć w projekcie związanym z tokenami, a elementem współpracy miały być również świadczenia dla sportowców wypłacane częściowo w aktywach związanych z Zondacrypto.
Media opisują także mechanizm, zgodnie z którym PKOl miał uczestniczyć w przychodach związanych z dystrybucją tokenów.
Jeżeli zapisy te były realizowane w opisany sposób, współpraca miała charakter szerszy niż standardowy model sponsorski.
Rodzą się więc pytania o sposób oceny ryzyka finansowego, prawnego i reputacyjnego przy zawieraniu tej umowy.
Są to jednak pytania wymagające dalszego wyjaśnienia, a nie dowód nieprawidłowości.
50 tysięcy euro kary za określone wypowiedzi
Kolejne publikacje opisują również klauzulę dotyczącą wypowiedzi mogących negatywnie wpływać na reputację sponsora lub projektu tokenowego.
Według ujawnionych przez media zapisów za określone naruszenie tego obowiązku przewidziana miała być kara umowna w wysokości 50 tys. euro.
Samo istnienie takiej klauzuli nie oznacza, że była ona niezgodna z prawem.
Może natomiast rodzić pytania o zakres swobody PKOl i jego przedstawicieli w publicznym komentowaniu działań sponsora oraz o proporcjonalność zabezpieczeń przewidzianych w kontrakcie.
Ocena prawna tych postanowień wymagałaby analizy całej umowy, a nie jedynie wybranych fragmentów opisywanych w mediach.
Część zarządu twierdzi, że nie znała szczegółów
Część członków zarządu PKOl publicznie twierdzi, że nie została odpowiednio poinformowana o szczegółach kontraktu przed jego zawarciem.
Według ich relacji Radosław Piesiewicz nie przedstawiał zarządowi pełnego przebiegu negocjacji ani wszystkich warunków współpracy.
Nie jest to ustalenie prokuratury ani sądu, lecz stanowisko części osób z władz PKOl.
Jeżeli relacje te znajdą potwierdzenie w dokumentach, może powstać pytanie o sposób podejmowania decyzji oraz zakres wewnętrznego nadzoru nad zawieraniem znaczących umów sponsorskich.
Na obecnym etapie nie należy jednak przesądzać, czy przy zawieraniu kontraktu naruszono statut PKOl, przepisy prawa albo obowiązki konkretnych osób.
PKOl funkcjonuje bez możliwości bieżącego działania prezesa
W związku z tymczasowym aresztowaniem Piesiewicz nie może obecnie wykonywać codziennych obowiązków prezesa PKOl.
Władze Komitetu rozpoczęły działania mające zapewnić ciągłość zarządzania organizacją i wykorzystać przewidziane w jej regulacjach mechanizmy zastępstwa.
Piesiewicz formalnie pozostaje prezesem.
Jego tymczasowe aresztowanie samo w sobie nie oznacza automatycznej utraty funkcji.
Dalsze decyzje będą zależały od władz PKOl, jego statutu oraz rozwoju postępowania karnego.
Michał Moskal nadal bez zarzutów
Wątek posła PiS Michała Moskala pozostaje przedmiotem zainteresowania mediów i polityków, ale jego sytuacja procesowa się nie zmieniła.
Moskal potwierdził, że w 2025 roku spotkał się na Ibizie z Przemysławem Kralem. W późniejszym okresie angażował się również w debatę dotyczącą regulacji rynku kryptowalut.
Poseł podkreśla, że ani on, ani związana z nim fundacja nie otrzymali pieniędzy od Zondacrypto oraz że z Kralem spotkał się jeden raz.
Na dziś nie ma informacji, aby Moskal usłyszał zarzuty w tej sprawie.
Sama chronologia spotkania i późniejszych działań parlamentarnych może być przedmiotem dziennikarskich pytań, ale nie stanowi dowodu, że poseł działał na polecenie przedsiębiorcy albo w zamian za korzyść.
Fundacja związana ze Zbigniewem Ziobrą — wpłata potwierdzona
Zbigniew Ziobro potwierdził wcześniej wpłatę 450 tys. zł na Fundację Instytut Polski Suwerennej.
Według jego wyjaśnień środki pochodziły z kancelarii Przemysława Krala, a nie bezpośrednio od operatora Zondacrypto.
Ziobro utrzymuje również, że wcześniej nie znał Krala.
Sam fakt wpłaty jest potwierdzony.
Nie ma jednak publicznie przedstawionego dowodu, że środki stanowiły zapłatę za konkretną decyzję polityczną, działanie legislacyjne albo inną korzyść.
Dlatego należy oddzielać fakt finansowania fundacji od hipotez dotyczących możliwej motywacji darczyńcy.
Telewizja Republika nadal w centrum medialnego sporu
Wokół Telewizji Republika trwa spór dotyczący reklam Zondacrypto oraz wcześniejszych kontaktów biznesowych z Przemysławem Kralem.
Przedstawiciele stacji odpowiadają na publikacje innych redakcji, podkreślając, że kampanie reklamowe Zondacrypto pojawiały się również w innych mediach.
Michał Rachoń wzywał publicznie inne redakcje do ujawnienia własnych relacji reklamowych z firmą.
Na obecnym etapie jest to przede wszystkim spór medialny i polityczny.
Nie ma informacji o przedstawieniu nowych zarzutów karnych osobom związanym z Telewizją Republika w związku z opisywanymi relacjami.
Ustawa o kryptoaktywach wraca do debaty
Jednym z najważniejszych politycznych wątków pozostaje ustawa dotycząca rynku kryptoaktywów.
Karol Nawrocki trzykrotnie wetował projekty regulacji tego rynku.
Przedstawiciele koalicji rządzącej przekonują dziś, że weta utrudniały stworzenie skutecznego systemu nadzoru.
Pałac Prezydencki odpowiada, że przedstawiane projekty były wadliwe i nie zapobiegłyby sytuacji związanej z Zondacrypto.
Nie ma obecnie publicznie przedstawionego dowodu, że decyzje prezydenta dotyczące ustaw wynikały z działań Zondacrypto lub kontaktów z przedstawicielami firmy.
Tego rodzaju twierdzenia należy więc traktować jako element politycznego sporu, dopóki nie zostaną poparte materiałem dowodowym.
Osobną kwestią pozostaje ocena, czy obowiązujące wcześniej regulacje wystarczająco chroniły klientów rynku kryptowalut.
Komisja śledcza czy komisja ekspertów?
Spór dotyczy również sposobu parlamentarnego wyjaśniania sprawy.
Mateusz Morawiecki proponował powołanie sejmowej komisji śledczej.
Jarosław Kaczyński przedstawił następnie konkurencyjny pomysł specjalnej komisji eksperckiej.
Przedstawiciele obozu rządzącego wskazują natomiast, że zasadniczą rolę powinny odgrywać prokuratura i sądy.
Na dziś żadna z dodatkowych komisji nie została powołana.
Mamy więc do czynienia z propozycjami politycznymi, a nie działającymi już organami prowadzącymi postępowanie.
Osobne śledztwo dotyczące PKOl i koszykówki
Niezależnie od postępowania dotyczącego Zondacrypto prowadzone jest także odrębne śledztwo dotyczące określonych kwestii finansowych związanych z PKOl oraz środowiskiem koszykarskim.
Według informacji medialnych analizowane są m.in. umowy, przepływy finansowe oraz usługi świadczone przez wybrane podmioty.
To osobne postępowanie.
Nie należy automatycznie łączyć jego przedmiotu z zarzutami przedstawionymi Piesiewiczowi w sprawie Zondacrypto.
Na obecnym etapie samo prowadzenie postępowania nie przesądza odpowiedzialności żadnej osoby.
Co dzisiaj możemy powiedzieć z pewnością?
Po kolejnych dniach sprawa obejmuje już kilka odrębnych poziomów:
postępowanie karne wobec prezesa PKOl,
zarzuty, którym Piesiewicz zaprzecza,
tymczasowe aresztowanie,
ujawnione przez media zapisy umowy sponsorskiej,
przepływy finansowe do podmiotów związanych z osobami publicznymi,
kontakty przedstawicieli Zondacrypto z politykami i mediami,
oraz spór o regulację rynku kryptoaktywów.
Nie ma jednak obecnie podstaw, aby wszystkie te elementy przedstawiać jako jeden udowodniony mechanizm przestępczy albo system korupcyjnego wpływu.
Takiej tezy nie potwierdził dotąd sąd.
Nie została również publicznie wykazana przez prokuraturę wobec wszystkich wymienianych osób.
Najważniejsze pytania nadal pozostają otwarte
W tej sprawie warto nadal sprawdzać:
kto podejmował decyzje dotyczące umów,
jak przebiegały przepływy pieniędzy,
jakie były rzeczywiste relacje przedstawicieli Zondacrypto z politykami i instytucjami,
czy rozmowy z osobami publicznymi miały jakikolwiek wpływ na ich późniejsze działania,
oraz czy istnieją dowody wiążące finansowanie, kontakty biznesowe lub sponsoring z konkretnymi decyzjami publicznymi.
Na dziś można mówić o szerokiej sieci kontaktów i interesów wokół Zondacrypto.
Nie można natomiast bez dowodów przesądzać, że była to sieć bezprawnego wpływu.
Odpowiedź na to pytanie mogą przynieść dopiero dokumenty, zeznania, ustalenia prokuratury i — jeśli sprawa trafi do procesu — rozstrzygnięcia sądu.
Dlatego historia Zondacrypto pozostaje otwarta.
I właśnie kolejne ustalenia procesowe, a nie najostrzejsze wypowiedzi polityków, będą decydowały o tym, jak poważna okaże się ta sprawa.
SEO 160: Zondacrypto po kolejnych dniach: Piesiewicz w areszcie, ujawniona umowa PKOl, polityczne kontakty i spór o ustawę. Oddzielamy fakty od zarzutów.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.





