Afera Zondacrypto wchodzi w nową fazę. 27 sierpnia 2026 roku zatrzymany został Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Informację potwierdził minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek. To ważna cezura: dotychczas wokół Zondacrypto dominowały ujawnienia dziennikarskie, pytania o polityczne kontakty i przepływy pieniędzy. Teraz jedna z najważniejszych osób występujących w tej historii znalazła się bezpośrednio w rękach organów ścigania.
Nie oznacza to jednak, że Radosław Piesiewicz został uznany za winnego. Na moment publikacji nie ma oficjalnej informacji o przedstawieniu mu konkretnych zarzutów. Zatrzymanie jest czynnością procesową, a nie wyrokiem.
Ale zmienia ciężar tej sprawy.
Jeszcze kilka dni temu można było mówić o medialnej aferze wokół luksusowego zegarka, wyjazdów, kontaktów politycznych i sponsorskich. Dziś wiadomo już oficjalnie, że zatrzymanie prezesa PKOl nastąpiło w ramach śledztwa dotyczącego Zondacrypto.
Radosław Piesiewicz zatrzymany
Pierwsze informacje podały rano Wirtualna Polska i TVN24. Według ich ustaleń Radosława Piesiewicza zatrzymano w Warszawie. Działania prowadzili funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości na polecenie katowickiego wydziału Prokuratury Krajowej. TVN24 informował również o czynnościach prowadzonych w miejscu zamieszkania prezesa PKOl.
Niedługo później pojawiło się oficjalne potwierdzenie.
Prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował, że Radosław P. został zatrzymany „w ramach śledztwa w sprawie ZondaCrypto”.
I to właśnie te słowa są dzisiaj najważniejsze.
Nie mamy już do czynienia wyłącznie z domysłami, że śledczy interesują się relacjami prezesa PKOl z ludźmi Zondacrypto.
Wiemy, że podjęto wobec niego konkretną czynność procesową.
Zegarek za około 40 tysięcy euro
Bezpośrednim tłem zatrzymania są wcześniejsze ustalenia wspólnego śledztwa Wirtualnej Polski i TVN24 dotyczące relacji Piesiewicza z Przemysławem Kralem, szefem Zondacrypto.
Dziennikarze ustalili, że Kral przekazał Piesiewiczowi zegarek Patek Philippe wart około 40 tys. euro. Według ich źródeł pojawiały się także inne świadczenia i wydatki związane m.in. z wyjazdami.
Najważniejsze jest jednak nie to, że zegarek był drogi.
Najważniejsze jest pytanie:
czy w zamian za te korzyści oczekiwano działania ze strony prezesa PKOl?
Według ustaleń dziennikarskich Kral miał liczyć na pomoc Piesiewicza w dotarciu do byłego premiera Mateusza Morawieckiego oraz prezesa UOKiK.
Piesiewicz stanowczo odrzucał te sugestie.
Twierdził, że zegarek opłacił z własnych pieniędzy, a sam wobec Zondacrypto występuje również jako osoba poszkodowana. W Telewizji Republika pokazywał dokumenty mające potwierdzać jego wersję wydarzeń.
Dzisiaj właśnie te sprzeczne wersje mogą być jednym z przedmiotów zainteresowania śledczych.
To już nie jest tylko historia o Piesiewiczu
Zatrzymanie prezesa PKOl jest bardzo ważne, ale byłoby błędem sprowadzić całą aferę Zondacrypto do jednego zegarka.
Lista nazwisk i instytucji pojawiających się wokół firmy jest znacznie dłuższa.
Mamy Michała Moskala.
Mamy fundacje związane ze Zbigniewem Ziobrą i Przemysławem Wiplerem.
Mamy Telewizję Republika.
Mamy konferencję CPAC.
Mamy spór o ustawę o kryptoaktywach.
I mamy trzy prezydenckie weta.
Każdy z tych elementów należy badać oddzielnie. Ale coraz trudniej ignorować fakt, że wszystkie występują wokół tego samego przedsiębiorstwa i w podobnym okresie.
Ibiza i Michał Moskal
26 sierpnia ujawniono kolejny wątek.
Poseł PiS Michał Moskal spotkał się 7 sierpnia 2025 roku na Ibizie z Przemysławem Kralem. Towarzyszył im były funkcjonariusz CBA Artur Chodziński.
Samo spotkanie nie jest przestępstwem.
Istotna jest jednak chronologia.
Kilka tygodni później Moskal występował wobec Komisji Nadzoru Finansowego w sprawach dotyczących rynku kryptowalut, a następnie angażował się w prace nad poprawkami do ustawy o kryptoaktywach.
Po ujawnieniu spotkania politycy KO zapowiedzieli zawiadomienie prokuratury.
To również nie przesądza o winie posła.
Powstaje jednak pytanie, którego nie da się już zbyć wzruszeniem ramion:
czy podczas prywatnego spotkania przedsiębiorca zainteresowany konkretnym kształtem prawa rozmawiał z posłem o tym prawie?
Jeżeli tak — czego oczekiwał?
I co nastąpiło później?
Ustawa, której ciągle nie było
W tle całej historii pozostaje ustawa o kryptoaktywach.
Jej znaczenie jest fundamentalne, ponieważ miała wprowadzić w Polsce krajowy system nadzoru nad podmiotami działającymi na rynku kryptowalut.
Już podczas majowej debaty w Senacie przedstawiciele rządu wskazywali, że projekt przewidywał m.in. obowiązek uzyskania odpowiedniego zezwolenia i określał rolę regulatora. W tej samej debacie sprawa Zondacrypto była przedstawiana jako przykład problemów, jakie mogą powstawać przy słabym lub niepełnym systemie nadzoru.
Wokół tej ustawy od miesięcy toczył się bardzo ostry spór polityczny.
Karol Nawrocki trzykrotnie ją wetował.
I właśnie dlatego Donald Tusk napisał 26 sierpnia:
„Teraz już wiemy, dlaczego z uporem maniaka Karol Nawrocki i PiS blokowali ustawę o kryptowalutach”.
To mocne oskarżenie polityczne.
Ale nadal pozostaje oskarżeniem politycznym, a nie ustaleniem prokuratury.
Nie ma dziś publicznie przedstawionego dowodu, że Karol Nawrocki zawetował ustawę na polecenie Zondacrypto albo w zamian za jakąkolwiek korzyść.
Takiego zdania nie wolno zamieniać w fakt tylko dlatego, że dobrze wygląda w nagłówku.
Pałac Prezydencki się broni
27 sierpnia do sprawy odniósł się również rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
Apelował, aby nie opierać oceny sytuacji na sugestiach i medialnych niedomówieniach dotyczących prezydenta.
To również należy traktować jako stanowisko polityczne.
Mamy więc obecnie dwa przeciwstawne przekazy:
rządzący sugerują, że ujawniane relacje mogą tłumaczyć polityczny opór wobec ustawy,
Pałac Prezydencki odpowiada, że takie wnioski są nieuprawnione.
Rozstrzygnięcia nie przyniosą jednak konferencje prasowe ani wpisy w mediach społecznościowych.
Przyniosą je dokumenty.
Fundacje i pieniądze
Kolejny ważny kierunek prowadzi do fundacji związanych z politykami prawicy.
W dotychczas ujawnionych materiałach pojawiały się wpłaty na podmioty związane ze Zbigniewem Ziobrą i Przemysławem Wiplerem.
Ten wątek jest szczególnie istotny nie dlatego, że finansowanie fundacji jest czymś nielegalnym.
Nie jest.
Pytanie brzmi:
czy pieniądze były zwykłą darowizną, czy elementem budowania politycznych relacji w czasie, gdy ważyła się przyszłość regulacji rynku kryptowalut?
I właśnie tutaj trzeba szukać dokumentów, korespondencji oraz dat.
Nie opinii.
Telewizja Republika i milionowe rozmowy
Osobny wątek dotyczy Telewizji Republika.
Onet ujawnił, że Przemysław Kral prowadził rozmowy dotyczące wejścia kapitałowego do stacji. Tomasz Sakiewicz podpisał list intencyjny, ale transakcja ostatecznie nie została zawarta.
Sakiewicz podkreśla, że do Republiki zgłasza się wielu potencjalnych inwestorów i że rozmowy z przedsiębiorcami same w sobie nie są niczym nadzwyczajnym.
To prawda.
Ale ponownie znaczenie ma kontekst.
Jeżeli właściciel przedsiębiorstwa działającego w niezwykle wrażliwej regulacyjnie branży rozmawia o wielomilionowej inwestycji w medium silnie związane z jedną stroną sporu politycznego, dziennikarskim obowiązkiem jest sprawdzić, czy była to wyłącznie inwestycja.
Nie przesądzać.
Sprawdzić.
Zondacrypto staje się sprawą o wpływy
Do tej pory można było spierać się, czy wokół Zondacrypto rzeczywiście powstała sieć politycznego oddziaływania, czy tylko seria przypadkowych kontaktów przedsiębiorcy, który znał wielu ludzi.
Po zatrzymaniu Piesiewicza pytanie nabiera jednak większej wagi.
Bo w jednej historii mamy już:
pieniądze, luksusowe przedmioty, sponsorowanie sportu, polityczne fundacje, rozmowy z mediami, spotkanie posła z szefem firmy, ingerencje w debatę o regulacji oraz kolejne weta wobec ustawy.
Nie oznacza to jeszcze istnienia jednego, skoordynowanego systemu.
Ale oznacza coś innego:
jest już wystarczająco dużo elementów, aby taki wariant profesjonalnie sprawdzić.
Najważniejsze: czego nadal nie wiemy
Nie wiadomo jeszcze, jakie dokładnie zarzuty — jeżeli w ogóle — zostaną przedstawione Radosławowi Piesiewiczowi.
Nie wiadomo, czy zatrzymanie zakończy się wnioskiem o zastosowanie środka zapobiegawczego.
Nie wiadomo również, jakie materiały posiada prokuratura i czy dotyczą wyłącznie relacji Piesiewicz–Kral, czy szerszego mechanizmu.
Nie wiadomo, czy działania Michała Moskala po spotkaniu na Ibizie były skutkiem tej rozmowy.
Nie ma też dowodu, że decyzje Karola Nawrockiego w sprawie ustawy wynikały z interesów Zondacrypto.
Te granice trzeba jasno zaznaczyć.
Bo sprawa jest wystarczająco poważna, aby nie potrzebowała dopisywania sensacji.
Dzisiaj zmieniło się jedno
Jeszcze wczoraj można było powiedzieć:
prokuratura sprawdza.
Dzisiaj trzeba dodać:
prokuratura zaczęła zatrzymywać.
Radosław Piesiewicz jest pierwszą tak rozpoznawalną osobą zatrzymaną w związku ze śledztwem dotyczącym Zondacrypto. Minister sprawiedliwości potwierdził to publicznie.
Jeżeli śledztwo pójdzie dalej w kierunku przepływu pieniędzy, kontaktów politycznych i prób wpływania na decyzje instytucji publicznych, zegarek za 40 tys. euro może się okazać jedynie najbardziej efektownym rekwizytem dużo większej historii.
Bo w tej aferze najważniejsze pytanie zaczyna brzmieć już nie:
kto dostał co od Przemysława Krala?
Tylko:
czego Przemysław Kral oczekiwał w zamian — i kto był gotów mu w tym pomóc?
Na odpowiedź nadal trzeba czekać.
Ale od 27 sierpnia nie jest to już wyłącznie pytanie dziennikarzy.
Zadaje je również prokuratura.
Frazy SEO: Zondacrypto, Radosław Piesiewicz zatrzymany, afera Zondacrypto, Przemysław Kral, PKOl Zondacrypto, Michał Moskal Ibiza, Karol Nawrocki kryptowaluty, ustawa o kryptoaktywach, Donald Tusk Zondacrypto, Telewizja Republika Zondacrypto, Zondacrypto prokuratura.
SEO 160: Radosław Piesiewicz zatrzymany w śledztwie Zondacrypto. Sprawdzamy związki firmy z PKOl, politykami, fundacjami, Republiką i ustawą o kryptoaktywach.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.





