Basen, kino, Ośrodek Kultury, Grzybek, ścieżki rowerowe, turystyka, sport, drogi i powrót do wypoczynkowego charakteru miasta. Początek rządów Arkadiusza Poprawy w Obornikach Śląskich przyniósł mieszkańcom wiele konkretnych deklaracji i planów. Część została zrealizowana. Część zmieniła kształt. Inne zniknęły po drodze. Ale po ponad dekadzie znacznie ważniejsze od liczenia wyborczych obietnic jest pytanie: czym właściwie stały się Oborniki Śląskie i czy rozwój miasta poszedł w kierunku, który wówczas zapowiadano?
Cofnijmy się do 2015 roku
Nie trzeba sięgać do relacji prasowych sprzed jedenastu lat, żeby odtworzyć plany ówczesnych władz Obornik Śląskich.
Pozostały dokumenty.
Pozostały wydawnictwa Urzędu Miejskiego.
Pozostały wypowiedzi Arkadiusza Poprawy.
Pozostała przyjęta później przez gminę strategia rozwoju.
Już w pierwszych miesiącach urzędowania Poprawa wskazywał jako najważniejsze przedsięwzięcia między innymi kompleksową modernizację OSiR, remont kina i OOK, rekreacyjne zagospodarowanie Grzybka, poprawę dróg i bezpieczeństwa komunikacyjnego oraz modernizację infrastruktury wodno-kanalizacyjnej.
Równolegle pojawiały się plany ścieżek rowerowych, Park & Ride, inwestycji sportowych i zwiększenia finansowania klubów.
A potem powstał dokument jeszcze ważniejszy.
Strategia Zrównoważonego Rozwoju Gminy Oborniki Śląskie na lata 2016–2022.
Nie była już kampanijną deklaracją.
Była oficjalnym dokumentem określającym kierunki rozwoju gminy.
I właśnie dlatego po ponad dekadzie warto do niego wrócić.
Basen — tutaj obietnica została spełniona
Zacznijmy od rzeczy bezspornych.
Basen został przebudowany.
Co więcej, sam Urząd Miejski w listopadzie 2017 roku informował:
„Zgodnie z obietnicą Burmistrz Arkadiusz Poprawa złożył wniosek o dofinansowanie remontu obornickiego basenu”.
To bardzo jednoznaczne potwierdzenie, że modernizacja basenu należała do wcześniejszych deklaracji burmistrza.
Projekt początkowo szacowano na około 7 mln zł. Ostatecznie, jak później informowała gmina, wartość całego przedsięwzięcia wzrosła do około 14 mln zł.
Powstał jednak rzeczywisty obiekt, z którego korzystają mieszkańcy.
Tutaj nie ma sensu uprawiać politycznej gimnastyki.
Zapowiadano basen. Basen zmodernizowano.
To należy zapisać Poprawie po stronie wykonanych przedsięwzięć.
Kino Astra — kolejna widoczna zmiana
Podobnie wygląda sprawa Kina Astra.
Budynek był w bardzo złym stanie technicznym. Gmina przeprowadziła jego gruntowną modernizację, wykorzystując również środki zewnętrzne.
Kino wróciło do życia.
Można dyskutować o kosztach, sposobie funkcjonowania czy ofercie, ale nie można twierdzić, że nic się nie wydarzyło.
Wydarzyło się.
Obiekt został uratowany i przywrócony mieszkańcom.
OOK — kultura także dostała swoją inwestycję
Zmiany objęły również Obornicki Ośrodek Kultury.
Modernizowano pomieszczenia, salę widowiskową, technologię sceniczną i wyposażenie.
W pierwszych planach administracji Poprawy Kino Astra i OOK występowały jako dwa istotne elementy infrastruktury kulturalnej wymagające interwencji.
Oba doczekały się inwestycji.
To kolejny punkt, którego nie zamierzamy pomniejszać tylko dlatego, że rozliczamy burmistrza.
Rozliczenie ma sens wyłącznie wtedy, gdy pokazuje zarówno to, czego nie wykonano, jak i to, co wykonano dobrze.
Ścieżki rowerowe — z deklaracji zrobił się system
Jeszcze wyraźniej widać to w przypadku infrastruktury rowerowej.
W 2015 roku gmina informowała już o przygotowywaniu projektu ścieżki Oborniki Śląskie–Pęgów oraz rozmowach z Nadleśnictwem dotyczących kolejnych tras.
W następnych latach powstawały kolejne odcinki.
Rozwijano połączenia pomiędzy miejscowościami.
Inwestowano również w rekreacyjne wykorzystanie Grzybka.
To ważne, ponieważ tutaj nie mamy tylko jednej inwestycji, którą można wpisać do tabelki i odhaczyć.
Powstał kierunek rozwoju infrastruktury rowerowej, kontynuowany przez kolejne lata.
I właśnie tak powinien wyglądać rozwój gminy — pojedyncza inwestycja powinna prowadzić do następnej, a z czasem tworzyć system.
A Grzybek miał być czymś znacznie większym
Tutaj zaczyna się jednak druga strona bilansu.
We wrześniu 2015 roku Urząd Miejski informował, że zagospodarowanie Grzybka ma obejmować kilka tras spacerowo-rowerowych, punkt wypoczynkowo-widokowy, tablice informacyjne i infrastrukturę dla rowerzystów.
Ale późniejsza oficjalna Strategia Zrównoważonego Rozwoju Gminy poszła dalej.
Wśród działań zapisano:
„Zagospodarowanie Wzgórza Grzybek w Obornikach Śląskich np. budowa stoku igielitowego, punktu widokowego, tras spacerowych, rowerowych”.
A więc stok igelitowy nie jest opowieścią zasłyszaną po latach.
Znalazł się w oficjalnym dokumencie strategicznym gminy.
Dzisiaj na Grzybku mamy infrastrukturę rekreacyjną i rowerową.
Stoku igelitowego nie ma.
I właśnie tutaj pojawia się ważna różnica pomiędzy wykonaniem części planu a wykonaniem koncepcji.
Grzybek został zagospodarowany.
Ale nie w takim zakresie, jaki dopuszczała i przedstawiała strategia.
Turystyka miała być jednym z filarów
Jeszcze ciekawiej robi się po przeczytaniu całej strategii.
Gmina postawiła sobie jako jeden z podstawowych kierunków poprawę warunków umożliwiających rozwój turystyki i rekreacji.
Planowano wzbogacanie oferty turystycznej.
Budowę miejsc widokowych.
Ścieżki piesze, rowerowe i konne.
Rozwój turystyki weekendowej.
Zagospodarowanie atrakcyjnych miejsc.
Promocję walorów przyrodniczych, kulturowych i uzdrowiskowych.
To ostatnie słowo jest szczególnie ważne.
Uzdrowiskowych.
Oborniki Śląskie nie miały być po prostu kolejnym miastem położonym niedaleko Wrocławia.
Miały swoją historię.
Miały mikroklimat.
Miały tradycję miejscowości wypoczynkowej.
I gmina sama uznała ten potencjał za element swojej strategii.
Gdzie więc jest dzisiaj uzdrowiskowa tożsamość Obornik?
Po ponad dekadzie trzeba zadać pytanie, którego nie da się rozstrzygnąć przecięciem wstęgi.
Czy Oborniki Śląskie są dziś bardziej rozpoznawalną miejscowością turystyczną i wypoczynkową niż w 2015 roku?
Czy wykorzystano historyczny potencjał miasta?
Czy przyjezdny widzi w Obornikach współczesne rozwinięcie tradycji dawnego kurortu?
Czy raczej widzi przede wszystkim miejscowość coraz silniej związaną funkcjonalnie z Wrocławiem?
To nie jest drobiazg.
To pytanie o model miasta.
Wygrał Wrocław?
Przez ostatnią dekadę Oborniki zmieniały się również z powodu procesu, którego nie da się zamknąć w żadnej pojedynczej inwestycji.
Bliskość Wrocławia stała się jednym z największych atutów gminy.
Kolej.
Drogi.
Możliwość dojazdu do pracy.
Atrakcyjność mieszkaniowa.
To wszystko przyciąga mieszkańców.
Tyle że sukces mieszkaniowy ma swoją drugą stronę.
Nowe domy i osiedla potrzebują dróg.
Dzieci potrzebują szkół i przedszkoli.
Mieszkańcy potrzebują transportu.
Każdy nowy budynek potrzebuje wody i kanalizacji.
Gmina musi zapewnić infrastrukturę, której kosztów nie widać na folderze reklamującym nowe osiedle.
Dlatego po ponad dekadzie pytanie brzmi:
czy Oborniki sterowały swoim rozwojem, czy z czasem zaczęły za nim gonić?
Kanalizacja. Ten problem był znany
I tutaj musimy skorygować bardzo łatwą, ale błędną narrację.
Problem infrastruktury wodno-kanalizacyjnej nie pojawił się nagle w ostatnich latach.
Był dostrzegany już na początku rządów Arkadiusza Poprawy.
W 2015 roku modernizacja i rozbudowa kanalizacji znajdowała się wśród wskazywanych priorytetów.
Realizowano przedsięwzięcia związane z gospodarką wodno-ściekową.
A więc dzisiejszego problemu oczyszczalni nie możemy opisywać jako czegoś, czego jedenaście lat temu nikt nie mógł przewidzieć.
Przeciwnie.
Infrastruktura komunalna była problemem rozpoznanym.
I właśnie dlatego współczesna sytuacja staje się jeszcze ciekawsza.
Skoro wiedzieliśmy, to dlaczego po 11 latach znowu jesteśmy w tym miejscu?
Dzisiaj przyszłość oczyszczalni należy do największych problemów infrastrukturalnych gminy.
Rozważany model partnerstwa publiczno-prywatnego może związać Oborniki zobowiązaniami na dziesięciolecia.
I tutaj trzeba postawić pytanie bez politycznych ozdobników:
co wydarzyło się pomiędzy 2015 a 2026 rokiem?
Jak zmieniała się liczba mieszkańców?
Jak szybko przybywało zabudowy?
Jak rozwijała się sieć kanalizacyjna?
Jak zmieniały się możliwości oczyszczalni?
Jakie inwestycje planowano?
Których nie wykonano?
Jakie środki można było pozyskać?
Które pozyskano, a które utracono?
I przede wszystkim:
czy gospodarka wodno-ściekowa rozwijała się w tempie odpowiadającym rozwojowi mieszkaniowemu gminy?
To będzie wymagało osobnego materiału.
Pijalnia wód kontra oczyszczalnia?
To zestawienie jest kuszące, ale trzeba z nim uważać.
W publicznych materiałach sprzed lat pojawiały się pomysły związane z wykorzystaniem uzdrowiskowego dziedzictwa Obornik.
Nie znaleźliśmy jednak dotąd wystarczająco mocnego pierwotnego źródła, które pozwalałoby bez zastrzeżeń przypisać Arkadiuszowi Poprawie osobistą obietnicę odbudowy konkretnej pijalni wód.
Dlatego nie będziemy tego robić.
Mamy za to coś znacznie pewniejszego.
Oficjalna strategia gminy mówi o wykorzystaniu walorów uzdrowiskowych.
A jednocześnie infrastruktura wodno-kanalizacyjna była wskazywana jako problem wymagający rozwoju.
Po jedenastu latach można więc bez żadnych figur retorycznych zapytać:
ile udało się zrobić dla uzdrowiskowej tożsamości miasta, a ile pozostało jeszcze do zrobienia w jego podstawowej infrastrukturze komunalnej?
„Delfinek” — tutaj jeszcze stawiamy znak zapytania
W publicznym obiegu z początku pierwszej kadencji pojawiała się również przyszkolna mała pływalnia typu „Delfinek”.
Ale tutaj robimy coś, czego w politycznych rozliczeniach często brakuje.
Nie mamy jeszcze wystarczającego pierwotnego dokumentu pozwalającego stwierdzić, w jakiej dokładnie formie i przez kogo przedsięwzięcie zostało mieszkańcom zadeklarowane.
Dlatego nie wpisujemy dziś przy nim ani:
„obietnica złamana”, ani „obietnica wykonana”.
Szukamy dokumentów.
Jeżeli znajdziemy — wrócimy do sprawy.
Podobnie z biletem aglomeracyjnym
Integracja transportowa z Wrocławiem była jednym z naturalnych tematów rozwijającej się gminy.
Powstawały rozwiązania Park & Ride, rozwijały się połączenia kolejowe i infrastruktura umożliwiająca mieszkańcom dojazdy.
Ale Karta Aglomeracji Wrocławskiej nie jest tym samym co zintegrowany bilet komunikacyjny.
Dlatego także tutaj nie będziemy mieszać różnych przedsięwzięć tylko po to, żeby w tabeli pojawił się zielony albo czerwony znaczek.
Sprawdzimy, co dokładnie deklarowano i jaki był rezultat.
Trzynaście obietnic nie może zamienić się w trzynaście wyroków
I właśnie tutaj dochodzimy do najważniejszej zasady naszego rozliczenia.
Nie zamierzamy pisać:
13 obietnic.
7 spełnionych.
6 niespełnionych.
Koniec.
To byłoby efektowne, ale niewiele mówiłoby o jedenastu latach zarządzania gminą.
Basen jest sukcesem inwestycyjnym.
Kino jest sukcesem.
Rozwój infrastruktury rowerowej jest widoczny.
Inwestowano w kulturę i rekreację.
Grzybek został częściowo zagospodarowany.
Ale równocześnie część ambitniejszych koncepcji nie została wykonana albo zmieniła się po drodze.
A obok nich pojawiły się problemy znacznie większe niż pojedyncza niezrealizowana inwestycja.
Najważniejsza jest czternasta obietnica, której nie było
Każda gmina może zbudować basen.
Może wyremontować kino.
Może położyć kilka kilometrów asfaltu.
Prawdziwy sprawdzian wieloletniego zarządzania przychodzi później.
Czy szkoły nadążają za liczbą mieszkańców?
Czy kanalizacja nadąża za zabudową?
Czy transport odpowiada zmianom demograficznym?
Czy rozwój przestrzenny nie generuje rachunków, które mieszkańcy będą spłacać przez kolejne dekady?
Czy gmina zachowuje własną tożsamość, czy staje się kolejnym mieszkaniowym zapleczem dużego miasta?
Dlatego do dawnych trzynastu punktów można dzisiaj dopisać czternasty:
jak przygotować Oborniki Śląskie na skutki własnego rozwoju?
Ponad dekada to wystarczająco długo
Nie rozliczamy Arkadiusza Poprawy z tego, że świat w 2026 roku wygląda inaczej niż w 2015.
Każdy samorząd mierzył się przez ten czas z pandemią, inflacją, zmianami prawa, kryzysem energetycznym, zmianami finansowania samorządów i wydarzeniami, których nikt nie mógł przewidzieć.
Ale ponad dekada sprawowania władzy daje coś, czego nie ma burmistrz po pierwszych dwóch latach.
Czas.
Czas na realizację inwestycji.
Czas na zmianę planów.
Czas na naprawienie błędów.
Czas na przygotowanie infrastruktury.
Czas na pokazanie, dokąd właściwie prowadzi się gminę.
Dlatego w tym rozliczeniu nie interesuje nas wyłącznie to, ile dawnych punktów można odhaczyć.
Interesuje nas rezultat.
Co zostało po ponad jedenastu latach?
Został zmodernizowany basen.
Zostało Kino Astra.
Zostały inwestycje w kulturę.
Zostały kilometry infrastruktury rowerowej.
Zmienił się Grzybek.
Rozwinęła się gmina.
Ale pozostały również pytania.
Co stało się z ambitniejszą wizją Grzybka?
Jak wykorzystano uzdrowiskowe dziedzictwo miasta?
Czy turystyka stała się rzeczywistym filarem lokalnej gospodarki?
Czy infrastruktura komunalna nadążyła za rozwojem zabudowy?
Dlaczego gospodarka wodno-ściekowa, wskazywana jako ważna już na początku pierwszej kadencji, po ponad dekadzie ponownie staje się jednym z największych wyzwań?
I wreszcie:
czy Oborniki Śląskie są dzisiaj takim miastem, jakie mieszkańcom proponowano na początku tej drogi?
Na te pytania będziemy odpowiadać dokumentami.
Budżetami.
Strategiami.
Uchwałami.
Danymi.
I tym, co rzeczywiście przez ponad dekadę w Obornikach powstało.
Bo po jedenastu latach władzy nie rozlicza się już tylko obietnic.
Rozlicza się skutki decyzji.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.










