Kasa się zgadza. Ale czy zadania wykonano?

kasa sie zgadza w zawoni
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Rada Gminy Zawonia udzieliła wójt Agnieszce Werście wotum zaufania i zaakceptowała wykonanie budżetu za 2025 rok. Na papierze wszystko wygląda spokojnie: nadwyżka, niskie zadłużenie, brak kredytów, kilka dużych inwestycji. Tylko że za tym spokojem kryje się pytanie, którego w samorządzie nie wolno zamiatać pod urzędowy dywan: czy pieniądze zostały dobrze wykonane, czy po prostu części zadań nie zrobiono?

Absolutorium w gminie bywa przedstawiane jak medal.

Uśmiechy, gratulacje, zdjęcia, komunikat o stabilności i odpowiedzialności. Samorządowy rytuał, w którym tabelki zamieniają się w laurkę, a laurka w polityczny komunikat: „wszystko się udało”.

Ale absolutorium nie jest medalem za osobowość, za dobrą wolę ani za sprawne wystąpienie na sesji. Nie jest też nagrodą za to, że urząd przetrwał kolejny rok bez zawalenia się sufitu.

Absolutorium dotyczy wykonania budżetu.

I właśnie dlatego warto spojrzeć na dokumenty Gminy Zawonia nie przez pryzmat oklasków, lecz przez pryzmat prostego pytania: co dokładnie wykonano, czego nie wykonano i dlaczego rada uznała, że wszystko jest w porządku? ilustracja artykulu kasa sie zgadza w zawoni ilustracja artykułu kasa się zgadza w Zawoni

Czy nadwyżka zawsze oznacza sukces?

W raporcie o stanie Gminy Zawonia za 2025 rok podano wynik, który na pierwszy rzut oka wygląda bardzo dobrze.

Planowano deficyt.

Rok zakończono nadwyżką.

Brzmi świetnie. Niemal tak, jakby gmina weszła w rok budżetowy z parasolem, a wyszła z niego w suchym garniturze, podczas gdy nad samorządami padał deszcz problemów.

Dochody wykonano na wysokim poziomie. Zadłużenie pozostało niskie. Gmina nie zaciągała kredytów bankowych. Nie miała zobowiązań wymagalnych. To są fakty, których nie można lekceważyć. Każdy samorząd chciałby móc pokazać taki fragment sprawozdania.

Ale jest druga strona.

Wydatki ogółem wykonano w 85,01 proc. planu. Wydatki majątkowe, czyli te szczególnie ważne dla inwestycji, wykonano w 79,49 proc.

I tu zaczyna się prawdziwa rozmowa.

Bo nadwyżka może być efektem dobrego zarządzania. Może oznaczać oszczędności, skuteczne pozyskanie dochodów, ostrożność finansową i unikanie długu.

Ale nadwyżka może też oznaczać coś znacznie mniej efektownego: niewykonanie części zaplanowanych zadań.

A to już nie jest powód do konfetti. To jest powód do pytań.

Czy wykonano budżet, czy tylko nie wydano pieniędzy?

Budżet gminy nie jest abstrakcyjną tabelą dla księgowych.

Budżet jest umową polityczną i społeczną. Rada uchwala plan. Wójt go wykonuje. Mieszkańcy czekają na efekty: drogę, chodnik, kanalizację, świetlicę, oświetlenie, szkołę, boisko, plac zabaw, dokumentację, remont.

Jeżeli zadanie zapisano w budżecie, to ktoś kiedyś uznał je za potrzebne.

Jeżeli przeznaczono na nie środki, to mieszkańcy mieli prawo oczekiwać, że zostanie wykonane albo przynajmniej rzetelnie wyjaśnione, dlaczego nie zostało wykonane.

Dlatego sama informacja „budżet zakończył się nadwyżką” nie zamyka sprawy. Ona dopiero otwiera najważniejsze pytanie:

czy gmina wydała mniej, bo zarządzała lepiej, czy dlatego, że nie zrealizowała części tego, co wcześniej obiecano, uchwalono i wpisano do planu?

To różnica zasadnicza.

Mieszkaniec nie mieszka w nadwyżce budżetowej. Mieszkaniec mieszka przy drodze, która jest albo jej nie ma. Korzysta z kanalizacji albo czeka na nią kolejne lata. Posyła dziecko na boisko albo patrzy na zadanie zapisane w tabeli. Samorząd to nie tylko bilans. To realne wykonanie.

Co mówi raport?

Wójt Agnieszka Wersta w przedmowie do raportu ocenia rozwój Gminy Zawonia w 2025 roku jako bardzo dobry. Wskazuje inwestycje drogowe, m.in. w Kałowicach i Cielętnikach, działania związane z przygotowaniem inwestycji kanalizacyjnych, budowę świetlicy w Pęciszowie oraz modernizację infrastruktury publicznej, w tym remont budynku urzędu.

To jest narracja sukcesu.

Nie w całości bezpodstawna.

W raporcie rzeczywiście widać wykonane inwestycje. Są wodociągi, stacja uzdatniania wody, oświetlenie, świetlica w Pęciszowie, termomodernizacja budynku gminnego, renowacja szkoły w Czeszowie, przebudowy dróg.

Tego nie należy przemilczać.

Ale raport pokazuje również zadania wykonane częściowo, słabo albo wcale. I to właśnie one powinny być przedmiotem debaty absolutoryjnej, a nie tylko tłem do samorządowych gratulacji.

Gdzie pojawia się zgrzyt?

Najbardziej widoczny przykład to budowa kompleksów sportowych „Orlik” w Czeszowie i Tarnowcu.

W raporcie inwestycja pojawia się jako ważne przedsięwzięcie. W tabeli wydatków inwestycyjnych plan na 2025 rok wynosi 1 660 000 zł. Wykonanie: 0 zł.

Zero.

Nie „mniej niż planowano”. Nie „częściowo”. Nie „na etapie końcowym”. W tabeli wykonania budżetu za 2025 rok przy tym zadaniu widnieje po prostu zero.

Oczywiście, urząd może mieć wyjaśnienie. Może chodzić o przesunięcie realizacji, procedury, przetargi, dofinansowanie, harmonogram, formalności. W samorządzie bywają takie sytuacje.

Ale wtedy pytanie powinno paść publicznie: dlaczego przy zadaniu zapisanym w budżecie wykonanie za rok 2025 wyniosło zero?

Czy radni o to pytali?

Czy mieszkańcy dostali jasną odpowiedź?

Czy udzielając absolutorium, rada uznała, że takie niewykonanie było uzasadnione?

Bo jeżeli tak, to warto wiedzieć dlaczego.

Co z kanalizacją?

Drugi ważny temat to kanalizacja.

W przedmowie do raportu pojawia się informacja o działaniach związanych z przygotowaniem realizacji inwestycji w zakresie rozbudowy infrastruktury kanalizacyjnej.

Brzmi poważnie. Brzmi jak kierunek, którego mieszkańcy wielu miejscowości oczekują od lat.

Ale w tabelach wykonania widać coś znacznie bardziej ostrożnego. Przy zadaniu dotyczącym budowy kanalizacji sanitarnej na terenie Gminy Zawonia plan wynosił 110 tys. zł, a wykonanie niecałe 19 tys. zł. Przy budowie kanalizacji sanitarnej w aglomeracji Zawonia plan był znacznie wyższy, ale wykonanie także pozostało wyraźnie poniżej planu.

Czyli zamiast wielkiego skoku kanalizacyjnego mamy raczej etap przygotowawczy.

I znowu: to nie musi oznaczać winy. Ale nie powinno być opakowywane w triumfalny język bez dopowiedzenia, co realnie wykonano, czego nie wykonano i kiedy mieszkańcy zobaczą efekt.

W samorządzie słowa „podjęto działania” bywają bardzo pojemne. Czasem oznaczają realny postęp. Czasem oznaczają dokument, spotkanie, pismo, analizę albo nadzieję, że w następnym roku będzie lepiej.

Mieszkańców bardziej interesuje jednak, czy po tych „działaniach” coś faktycznie popłynie rurą.

Czy rada rozliczała zadania, czy dokumenty?

Projekt uchwały dotyczącej zatwierdzenia sprawozdania finansowego mówi jasno: rada zatwierdza sprawozdanie finansowe wraz ze sprawozdaniem z wykonania budżetu. W uzasadnieniu wskazano, że zatwierdzenie sprawozdania z wykonania budżetu jest elementem akceptacji wykonania budżetu za 2025 rok.

To formalny język.

Ale za tym językiem powinno stać coś więcej niż podpis pod dokumentem.

Rada gminy nie jest dekoracją do sesji absolutoryjnej. Nie jest publicznością od podnoszenia ręki. Jest organem stanowiącym i kontrolnym. To ona uchwala budżet i to ona powinna rozliczać wójta z jego wykonania.

Nie tylko z tego, czy pieniądze są w kasie.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Także z tego, czy wykonano zadania, na które te pieniądze przeznaczono.

Jeżeli rada ogranicza się do przyjęcia sprawozdania, bez twardej rozmowy o niewykonanych inwestycjach, to mieszkańcy mają prawo pytać, czy kontrola była kontrolą, czy tylko obrzędem.

A obrzęd w samorządzie ma tę wadę, że wygląda uroczyście, ale niewiele wyjaśnia.

Czym jest „ostrożne wykonanie”?

Można bronić wójt i powiedzieć: budżet wykonano ostrożnie. Nie zadłużano gminy. Nie ryzykowano. Nie brano kredytów. Zachowano bezpieczeństwo finansowe.

To argument, który ma sens.

Tylko że „ostrożność” nie może być magicznym słowem przykrywającym niewykonanie.

Ostrożność jest wtedy, gdy gmina rezygnuje z ryzykownego wydatku, bo chroni mieszkańców przed finansową katastrofą.

Oszczędność jest wtedy, gdy zadanie wykonano taniej, ale w pełni.

Przesunięcie jest wtedy, gdy zadanie ma jasny powód opóźnienia, harmonogram i odpowiedzialność.

Niewykonanie jest wtedy, gdy zaplanowano, zapisano, uchwalono, a potem w tabeli pojawia się zero.

I każda z tych sytuacji wymaga innej oceny.

Nie wolno wrzucać ich do jednego worka z napisem „sukces budżetowy”.

Co naprawdę oznacza absolutorium?

Absolutorium nie mówi: wójt była znakomita.

Nie mówi: wszystkie zadania wykonano.

Nie mówi: mieszkańcy powinni bić brawo.

Mówi raczej: rada zaakceptowała sposób wykonania budżetu.

A skoro zaakceptowała, to bierze także polityczną odpowiedzialność za tę akceptację.

Dlatego pytania powinny być kierowane nie tylko do wójt, ale również do radnych.

Czy analizowali zadania z niskim wykonaniem?

Czy pytali o inwestycje z wykonaniem zerowym?

Czy sprawdzili, z czego wynika nadwyżka?

Czy rozdzielili oszczędności od niewykonania?

Czy uznali, że mieszkańcom wystarczy komunikat o stabilnych finansach?

To są pytania elementarne. Bez nich absolutorium staje się nie tyle oceną wykonania budżetu, ile politycznym stemplem: zaliczone.

A przecież gmina to nie szkoła, w której wystarczy dostać trójkę z minusem, a potem wrzucić na Facebooka zdjęcie z paskiem.

Czy można było głosować inaczej?

Tak.

Radni mogli udzielić absolutorium, ale jednocześnie jasno powiedzieć: finanse są stabilne, jednak mamy zastrzeżenia do wykonania części inwestycji.

Mogli wstrzymać się od głosu.

Mogli głosować przeciw.

Mogli zażądać szczegółowych wyjaśnień dotyczących zadań, które nie zostały wykonane lub zostały wykonane w niewielkim stopniu.

Mogli wskazać, że nadwyżka nie jest sama w sobie dowodem sukcesu, jeżeli powstała także dlatego, że część planu inwestycyjnego została przesunięta albo niewykonana.

Tego właśnie mieszkańcy powinni oczekiwać od rady: nie automatyzmu, lecz kontroli.

Nie chodzi o to, by każdą nadwyżkę krytykować. Chodzi o to, by nie robić z niej złotego cielca lokalnej polityki.

Czy kasa się zgadza?

Czytaj dalej

Powiązany temat

W dużej mierze tak.

To trzeba uczciwie napisać.

Dokumenty pokazują stabilny wynik finansowy, niski poziom zadłużenia i brak zobowiązań wymagalnych. To są argumenty, które mogły przekonać radnych do udzielenia absolutorium.

Ale drugie pytanie jest równie ważne:

czy zadania wykonano?

Tu odpowiedź nie jest już tak wygodna. Część wykonano. Część wykonano częściowo. Część przesunięto. Przy niektórych pozycjach wykonanie wyniosło zero.

I właśnie między tymi dwoma zdaniami mieści się cały problem zawoniańskiego absolutorium.

Kasa się zgadza.

Ale czy mieszkańcy dostali to, co zapisano w budżecie?

Co dalej powinni wiedzieć mieszkańcy?

Teraz potrzebne są nie gratulacje, lecz odpowiedzi.

Mieszkańcy powinni poznać imienne głosowania nad wotum zaufania i absolutorium. Powinni zobaczyć opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej, wniosek Komisji Rewizyjnej oraz protokół z debaty nad raportem. Powinni też dowiedzieć się, czy radni pytali o niewykonane zadania, czy tylko przyjęli urzędowy dokument bez większego oporu.

Bo absolutorium nie kończy sprawy.

Ono dopiero pokazuje, kto uznał, że taki sposób wykonania budżetu jest wystarczający.

Wójt otrzymała akceptację rady. To fakt.

Ale mieszkańcy nadal mają prawo zapytać: czy była to akceptacja za realnie wykonane zadania, czy pochwała za to, że w kasie zostały pieniądze?

To pytanie nie jest złośliwością.

To jest istota samorządowej kontroli.

A jeśli rada tego pytania nie zadaje, musi liczyć się z tym, że zrobią to mieszkańcy. Albo lokalna prasa.

Bo ktoś w końcu musi spojrzeć w tabelę nie jak w laurkę, tylko jak w rachunek z wykonanej pracy.

zrzut ekranu 2026 06 20 o 13.55.11

Ten artykuł jest częścią
Magazynu Radio DTR 6/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →

📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry