Żmigród już widzi Formułę 1. Tymczasem tor nadal stoi na administracyjnym polu startowym

Oceń materiał

Formuła 1 pod Żmigrodem? Brzmi znakomicie. Trzy litery wystarczyły, by lokalna inwestycja trafiła do ogólnopolskich mediów i zaczęła żyć własnym życiem. Problem w tym, że pomiędzy medialnym hasłem „F1” a rzeczywistym stanem przedsięwzięcia znajduje się jeszcze długa lista decyzji, postępowań, uzgodnień i pytań, na które dziś nie ma pełnych odpowiedzi.

Sam projekt toru wyścigowego nie jest wymysłem ostatnich dni. To przedsięwzięcie przygotowywane od kilku lat. W dokumentach urzędowych funkcjonuje jako „Budowa motorowego toru wyścigowego w gminie Żmigród”, a inwestorem jest DOMINATOR Group Sp. z o.o.

Planowana lokalizacja to obręb Sanie. Gmina wcześniej przygotowała dla tego terenu odpowiednie rozwiązania planistyczne, a Rada Miejska w Żmigrodzie uchwaliła miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla „Motorowego Toru Wyścigowego”.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Nie mówimy więc o luźnym pomyśle rzuconym podczas konferencji prasowej. Projekt jest realny.

Ale równie realna jest jego znacznie mniej efektowna historia administracyjna.

Burmistrz uznał, że pełna ocena środowiskowa nie jest potrzebna

17 lutego 2023 roku burmistrz gminy Żmigród wydał decyzję środowiskową dotyczącą planowanego toru. Stwierdził w niej brak potrzeby przeprowadzenia oceny oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko.

Tyle że inne stanowisko zajął Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska we Wrocławiu.

Już 7 grudnia 2022 roku RDOŚ wskazał, że dla tego przedsięwzięcia istnieje konieczność przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko i określił zakres raportu, który powinien zostać przygotowany.

Od decyzji burmistrza odwołał się między innymi właśnie RDOŚ, a także osoby fizyczne będące stronami postępowania.

Samorządowe Kolegium Odwoławcze we Wrocławiu uchyliło decyzję burmistrza w całości i przekazało sprawę do ponownego rozpatrzenia.

To ważny element tej historii.

Bo oznacza, że środowiskowa ścieżka inwestycji nie była prostą formalnością. Doszło do zasadniczego sporu o to, jak dokładnie należy zbadać wpływ planowanego toru.

Mieszkańcy pytali o hałas, przyrodę i bezpieczeństwo

Sprzeciw wobec inwestycji nie sprowadzał się do prostego „nie chcemy toru”.

W dokumentach wskazywano między innymi na odległość planowanej inwestycji od zabudowy Krościny Wielkiej. Najbliższe domy miały znajdować się około 800 metrów od przedsięwzięcia.

Mieszkańcy podnosili również problem hałasu pochodzącego już z drogi S5 i obawiali się, że działalność toru dodatkowo pogorszy sytuację akustyczną.

Pojawiały się pytania o emisję spalin, zapylenie, bezpieczeństwo, wpływ na przyrodę oraz ewentualne oddziaływanie na obszary chronione.

W dokumentach wskazywano także na stanowiska archeologiczne występujące na obszarze planowanej inwestycji oraz możliwość odkrycia kolejnych podczas prac budowlanych.

Szczególnie istotny był wątek przyrodniczy. Projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla toru miał zostać negatywnie zaopiniowany przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Jako jedną z przyczyn wskazywano sąsiedztwo stanowisk bociana czarnego i bielika.

To nie przesądza, że tor nie może powstać.

Pokazuje jednak, że jego oddziaływanie wymaga znacznie poważniejszej analizy, niż wynikałoby z pierwszej decyzji burmistrza.

Postępowanie trwa, a F1 już wystartowała w mediach

Po uchyleniu wcześniejszej decyzji sprawa wróciła do ponownego rozpoznania.

W 2024 roku postępowanie weszło na etap pełnej oceny oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko.

I teraz dochodzimy do najciekawszego momentu.

12 sierpnia 2026 roku podjęto zawieszone postępowanie administracyjne dotyczące decyzji środowiskowej dla planowanego toru.

Zaledwie kilkanaście dni później, 25 sierpnia, w ogólnopolskich mediach pojawiła się informacja, że w Żmigrodzie ma powstać obiekt o takich parametrach, aby w przyszłości można było rozgrywać na nim nawet zawody Formuły 1.

I właśnie tutaj trzeba oddzielić rzeczywistość od marketingu.

Tor – tak. Formuła 1 – jeszcze nie

Nie ma dziś podstaw do stwierdzenia, że w Żmigrodzie powstaje „tor Formuły 1”.

Można powiedzieć coś znacznie bardziej precyzyjnego:

inwestor planuje stworzyć tor wyścigowy, który według zapowiedzi władz gminy miałby być projektowany tak, aby w przyszłości mógł spełniać wymagania najwyższej klasy motorsportu.

To jednak nie jest to samo co homologowany tor F1.

Nie przedstawiono publicznie potwierdzenia homologacji FIA Grade 1.

Nie ma informacji o zatwierdzonym przez FIA projekcie.

Nie ma informacji o porozumieniu z organizatorem Formuły 1.

Nie ma kalendarza zawodów.

Nie przedstawiono też publicznie pełnego kosztorysu inwestycji o standardzie odpowiadającym najwyższej klasie wyścigowej.

Dlatego określenie „tor F1” należy dziś traktować jako deklarowany kierunek lub ambicję, a nie jako stan faktyczny.

Formuła 1 świetnie wygląda w tytule. Gorzej odnajduje się w decyzji środowiskowej.

Gmina od lat pomaga przy tym projekcie

Jest jeszcze jeden wątek, który zasługuje na szczególną uwagę.

Burmistrz Robert Lewandowski mówi dziś publicznie, że współpraca nad inwestycją trwała kilka lat.

Gmina przygotowała rozwiązania planistyczne umożliwiające realizację toru. Władze samorządowe nie ukrywają, że projekt wspierają.

I samo wspieranie prywatnych inwestycji przez samorząd nie jest niczym nadzwyczajnym. Gmina ma prawo zabiegać o inwestorów, miejsca pracy czy rozwój gospodarczy.

Problem zaczyna się tam, gdzie samorząd występuje jednocześnie w kilku rolach.

Z jednej strony pomaga inwestycji.

Z drugiej prowadzi postępowanie administracyjne dotyczące jej środowiskowych uwarunkowań.

Reklama
Reklama
Reklama

Z trzeciej musi uwzględnić interes mieszkańców, którzy zgłaszają obawy i sprzeciw.

To rodzi ważne pytanie:

czy urząd zachował odpowiedni dystans pomiędzy rolą promotora inwestycji a rolą organu administracyjnego, który ma ją bezstronnie oceniać?

Nie przesądzamy odpowiedzi.

Ale po historii uchylonej decyzji burmistrza takie pytanie jest uzasadnione.

Jest jeszcze kwestia planu miejscowego

Wojewoda Dolnośląski badał także uchwałę dotyczącą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla toru.

W rozstrzygnięciu nadzorczym zakwestionowany został fragment dotyczący wskazanego na planie istniejącego zjazdu. Organ nadzoru uznał, że rada przekroczyła w tym zakresie swoje kompetencje.

W materiale dotyczącym postępowania podnoszono również, że projekty uchwał związanych ze zmianą studium i miejscowym planem dla toru miały być procedowane bez opinii radcy prawnego.

To kolejny element pokazujący, że historia tej inwestycji nie jest wyłącznie historią sukcesu przygotowywanego przez kilka lat.

Jest również historią sporów, korekt i decyzji kwestionowanych przez organy zewnętrzne.

Prywatny tor czy wspólny projekt z gminą?

To będzie jedno z najważniejszych pytań, jakie należy zadać władzom Żmigrodu.

Skoro inwestycja jest prywatna, chcemy wiedzieć, jaki dokładnie był przez ostatnie lata udział gminy w jej przygotowaniu.

Czy urząd ponosił koszty związane z dokumentacją?

Ile kosztowało przygotowanie i zmiana dokumentów planistycznych?

Ile odbyło się spotkań z inwestorem?

Czy gmina korzystała z zewnętrznych prawników, planistów lub ekspertów w sprawach dotyczących toru?

Czy były zawierane porozumienia lub listy intencyjne?

Czy samorząd zobowiązał się do budowy lub modernizacji infrastruktury drogowej, wodnej, energetycznej albo kanalizacyjnej związanej z inwestycją?

I wreszcie: kto będzie ponosił koszty infrastruktury niezbędnej do obsługi dużych imprez motoryzacyjnych?

Bo jeżeli rzeczywiście mówi się o obiekcie zdolnym przyjmować wydarzenia najwyższej rangi, problem nie kończy się na kilku kilometrach asfaltu.

Potrzebne są drogi dojazdowe, parkingi, zabezpieczenie medyczne, zaplecze techniczne, infrastruktura dla zespołów, kibiców, mediów i służb.

F1 nie przyjeżdża polną drogą z kanistrem i leżakiem.

Wielkie możliwości, ale równie wielkie pytania

Nie ma powodu z góry przekreślać toru w Żmigrodzie.

Jeżeli prywatny inwestor rzeczywiście zbuduje nowoczesny obiekt wyścigowy, może on stać się ważną inwestycją dla regionu.

Może przyciągać turystów, firmy z branży motoryzacyjnej, wydarzenia sportowe i działalność szkoleniową.

Ale właśnie dlatego przedsięwzięcie tej skali powinno być oceniane bez marketingowego zadęcia.

Najpierw dokumenty.

Potem decyzje.

Następnie projekt, finansowanie i budowa.

Dopiero później można rozmawiać o homologacjach i największych światowych seriach wyścigowych.

Tymczasem narracja zaczyna się dziś właściwie od końca.

Mamy „Formułę 1”, choć nie mamy jeszcze zakończonego postępowania środowiskowego.

Żmigród wystartował medialnie. Tor jeszcze czeka na zielone światło

Najuczciwsze podsumowanie obecnej sytuacji jest więc znacznie mniej spektakularne od medialnych nagłówków.

W Żmigrodzie rzeczywiście przygotowywana jest duża prywatna inwestycja motoryzacyjna.

Projekt ma wieloletnią historię.

Samorząd konsekwentnie mu sprzyja.

Inwestor nie jest anonimowy, a przedsięwzięcie przeszło już sporą część drogi planistycznej.

Ale ma również za sobą uchyloną decyzję środowiskową burmistrza, odwołanie RDOŚ, sprzeciw części mieszkańców oraz konieczność przeprowadzenia pełnej oceny oddziaływania na środowisko.

I właśnie teraz postępowanie ponownie ruszyło.

Dlatego zamiast pytać:

„Kiedy Formuła 1 przyjedzie do Żmigrodu?”

warto najpierw zapytać:

czy tor otrzyma ostateczne zielone światło, jakie będą warunki jego realizacji i ile w rzeczywistości samorząd zrobił przez ostatnich kilka lat, aby prywatna inwestycja mogła dojść do skutku?

Bo na razie w Żmigrodzie najszybciej jedzie nie bolid.

Najszybciej jedzie narracja.

Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry