Dziecko podzielone między urzędy. Kto w Polsce odpowiada za jego prawa?

Oceń materiał

Państwo potrafi policzyć świadczenia, miejsca w placówkach i liczbę prowadzonych postępowań. Znacznie gorzej radzi sobie z odpowiedzią na prostsze pytanie: kto odpowiada za dziecko jako całość? UNICEF Polska i organizacje społeczne alarmują, że prawa najmłodszych nadal giną pomiędzy resortami, urzędami oraz procedurami.

Dziecko nie żyje w jednym ministerstwie. Nie przestaje mieć problemów zdrowotnych po wyjściu ze szkoły, nie zostawia trudnej sytuacji rodzinnej przed drzwiami poradni i nie odkłada lęku na czas, kiedy właściwy urząd będzie miał wolny termin.

Tymczasem polskie państwo wciąż patrzy na jego sytuację przez osobne okienka. Edukacją zajmuje się szkoła i samorząd, zdrowiem – system ochrony zdrowia, przemocą – policja, sąd, pomoc społeczna oraz zespoły interdyscyplinarne, a pieczą zastępczą kolejne instytucje. Każda może wykonywać własne zadania zgodnie z przepisami, a mimo to dziecko nadal może pozostać bez skutecznej pomocy.

Reklama

I właśnie ten rozdźwięk pomiędzy formalnym działaniem instytucji a rzeczywistym bezpieczeństwem najmłodszych pokazuje najnowsza aktualizacja raportu dotyczącego realizacji zaleceń Komitetu Praw Dziecka ONZ.

Szesnaście obszarów, jeden wspólny problem

Raport „Zalecenia Komitetu Praw Dziecka ONZ dla Polski. Ocena realizacji i rekomendacje dla władz” został przygotowany przez Koalicję Organizacji Pozarządowych monitorujących wdrażanie Konwencji o prawach dziecka. Prace Koalicji koordynuje UNICEF Polska.

Dokument, przedstawiający stan wiedzy na koniec lipca 2026 roku, obejmuje 16 obszarów. Są wśród nich m.in. ochrona przed przemocą, zdrowie psychiczne, edukacja, ubóstwo, piecza zastępcza, prawa dzieci uchodźczych, sytuacja dzieci z niepełnosprawnościami, handel dziećmi, bezpieczeństwo w środowisku cyfrowym oraz wymiar sprawiedliwości wobec nieletnich.

To jednak nie jest katalog szesnastu niezależnych problemów. To szesnaście sposobów sprawdzenia, czy państwo rzeczywiście potrafi dostrzec dziecko, zanim wydarzy się tragedia.

Aktualizację raportu przedstawiono 3 września podczas posiedzenia sejmowej Komisji do Spraw Dzieci i Młodzieży. Organizacje społeczne ponownie wskazały, że Polska potrzebuje kompleksowej strategii na rzecz dzieci – dokumentu wyznaczającego cele, odpowiedzialne instytucje, źródła finansowania, harmonogram oraz sposób oceny rezultatów.

Bez takiej strategii państwo może prowadzić wiele programów, wydawać pieniądze i publikować kolejne sprawozdania, nie wiedząc jednocześnie, czy sytuacja dzieci rzeczywiście się poprawia. foto UNICEF

Wszyscy się zajmują, ale nikt nie odpowiada za całość

Najpoważniejszy zarzut nie dotyczy wyłącznie braku przepisów czy pieniędzy. Problemem pozostaje rozproszenie odpowiedzialności.

W przypadku dziecka doświadczającego przemocy w jedną sprawę mogą być zaangażowane szkoła, policja, sąd rodzinny, ośrodek pomocy społecznej, placówka medyczna i organizacje pozarządowe. Każda z tych instytucji posiada część informacji. Nie zawsze jednak informacje te są przekazywane wystarczająco szybko, a działania odpowiednio koordynowane.

Renata Szredzińska z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę zwraca uwagę, że instytucje zaangażowane w pomoc konkretnemu dziecku nie zawsze ze sobą rozmawiają. W efekcie system może reagować fragmentarycznie – jedna instytucja sporządzi notatkę, druga rozpocznie procedurę, trzecia wyznaczy termin, lecz pomiędzy nimi nadal pozostaje dziecko czekające na bezpieczeństwo.

Państwo nie powinno więc pytać wyłącznie, czy dana procedura została uruchomiona. Powinno sprawdzać, czy dziecko otrzymało skuteczną pomoc.

To zasadnicza różnica. Dokument można zamknąć w segregatorze. Strachu dziecka w segregatorze zamknąć się nie da.

78 tysięcy dzieci w pieczy zastępczej

Według informacji przedstawionych przez Koalicję w pieczy zastępczej przebywa około 78 tys. dzieci. To populacja porównywalna z liczbą mieszkańców niemałego polskiego miasta.

Proces odchodzenia od dużych placówek opiekuńczych na rzecz rodzinnych form pieczy postępuje, ale – zdaniem organizacji społecznych – zdecydowanie zbyt wolno. Szczególnej ochrony wymagają dzieci poniżej dziesiątego roku życia oraz dzieci z niepełnosprawnościami.

Rodzinna piecza zastępcza nie może jednak opierać się jedynie na dobrej woli kandydatów. Potrzebuje stabilnego finansowania, dostępu do specjalistów, pomocy psychologicznej, szkoleń oraz realnego wsparcia powiatów.

To właśnie na poziomie samorządu szczególnie wyraźnie widać, czy państwowe deklaracje mają pokrycie. Można bowiem przyjąć ambitny program w Warszawie, ale jeśli powiat nie znajdzie rodzin zastępczych, psychologa albo środków na specjalistyczną terapię, dziecko pozostanie w placówce.

Dzieci za zamkniętymi drzwiami

Kolejnym alarmującym problemem jest sytuacja małoletnich cudzoziemców. Według danych przytoczonych przez Koalicję w 2025 roku do strzeżonych ośrodków dla cudzoziemców trafiło 55 dzieci.

Oznacza to, że dzieci, które często wcześniej doświadczyły wojny, prześladowań, ucieczki lub wielomiesięcznej podróży, część dzieciństwa spędzały w warunkach pozbawienia wolności.

Organizacje społeczne nie twierdzą, że państwo ma zrezygnować z prowadzenia postępowań migracyjnych. Domagają się jednak, aby każda decyzja była oceniana przede wszystkim z perspektywy dobra dziecka. Status cudzoziemca nie może bowiem unieważniać praw przysługujących osobie małoletniej.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Dziecko najpierw jest dzieckiem. Dopiero później uczestnikiem procedury administracyjnej.

Polska podpisała, ale nie ratyfikowała

Jednym z najważniejszych postulatów pozostaje ratyfikacja III Protokołu fakultatywnego do Konwencji o prawach dziecka. Polska podpisała ten dokument w 2013 roku, lecz do tej pory go nie ratyfikowała.

Protokół umożliwia dziecku, grupie dzieci albo osobom występującym w ich imieniu złożenie zawiadomienia do Komitetu Praw Dziecka ONZ, jeżeli doszło do naruszenia praw zapisanych w Konwencji. Co do zasady możliwe jest to po wykorzystaniu dostępnych środków krajowych.

Mechanizm ten nie zastępuje polskich sądów ani krajowych instytucji. Stanowi dodatkową drogę ochrony, gdy system wewnętrzny nie przyniósł rozwiązania.

III Protokół ratyfikowały już między innymi Niemcy, Czechy, Słowacja, Litwa i Ukraina. Polska pozostaje więc w osobliwej sytuacji: uznała dokument za wystarczająco ważny, aby go podpisać, ale przez trzynaście lat nie zdecydowała się nadać mu pełnej mocy prawnej.

Trudno nie zapytać, czego państwo się obawia. Samych skarg czy może tego, co mogłyby ujawnić?

Praw dziecka nie można mierzyć kalendarzem ONZ

Kryzys finansowy Organizacji Narodów Zjednoczonych doprowadził do przesunięć w harmonogramie prac Komitetu Praw Dziecka. Kolejny okres sprawozdawczy dotyczący Polski został odsunięty w czasie.

Nie oznacza to jednak, że wraz z terminem posiedzenia można przesunąć problemy dzieci.

Prawa człowieka nie obowiązują wyłącznie w roku sprawozdawczym. Przemoc, kryzysy psychiczne, wykluczenie komunikacyjne, brak dostępu do lekarza czy wielomiesięczne oczekiwanie na pomoc nie zatrzymują się dlatego, że międzynarodowa instytucja zmieniła kalendarz.

Dlatego Koalicja zapowiada regularne monitorowanie realizacji zaleceń, niezależnie od harmonogramu ONZ.

Najważniejsze pytanie powinno paść w każdej gminie i każdym powiecie

Raport dotyczy polityki państwa, ale jego wnioski powinny zostać przeczytane również w urzędach gmin, starostwach, szkołach, ośrodkach pomocy społecznej, poradniach oraz placówkach opiekuńczych.

To właśnie samorządy organizują transport szkolny, prowadzą szkoły, finansują pomoc społeczną, odpowiadają za pieczę zastępczą i współtworzą lokalną ofertę zajęć, kultury oraz sportu. Miejsce zamieszkania nadal może decydować o tym, czy dziecko szybko spotka psychologa, dotrze na terapię, skorzysta z zajęć dodatkowych albo otrzyma pomoc po doświadczeniu przemocy.

Dlatego przed podjęciem każdej istotnej decyzji należałoby zadawać jedno pytanie: jaki wpływ będzie ona miała na dzieci?

Nie tylko na budżet, wskaźniki i tabelę wykonania planu. Na dzieci.

Czy likwidacja połączenia autobusowego ograniczy dostęp do szkoły? Czy reorganizacja placówki wydłuży dojazdy? Czy w powiecie są wolne miejsca w rodzinnej pieczy zastępczej? Ile dziecko czeka na pomoc psychologiczną? Czy po zgłoszeniu przemocy instytucje rzeczywiście wymieniły się informacjami?

Dopiero odpowiedzi na takie pytania pokazują jakość państwa.

Dzieciństwa nie da się przełożyć na później

Raport UNICEF Polska i Koalicji nie powinien stać się kolejnym dokumentem, który zostanie przedstawiony w Sejmie, omówiony podczas komisji i odłożony na półkę.

Każda rekomendacja powinna mieć przypisaną instytucję, termin, finansowanie oraz mierzalny rezultat. Bez tego nawet najbardziej słuszne postulaty pozostaną deklaracjami.

Dziecko nie może czekać, aż ministerstwa uzgodnią kompetencje, urzędy wymienią pisma, a kolejne komisje przygotują następne sprawozdanie. Dzieciństwo jest krótkie i nie podlega administracyjnemu przedłużeniu terminu.

Państwo może przełożyć raport. Nie może przełożyć odpowiedzialności.

Źródło: UNICEF Polska, aktualizacja raportu „Zalecenia Komitetu Praw Dziecka ONZ dla Polski. Ocena realizacji i rekomendacje dla władz”, stan wiedzy na koniec lipca 2026 roku.

Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry