Jakub Jarosz został dyrektorem sportowym Gwardii Wrocław. Mistrz Europy z 2009 roku, olimpijczyk i jeden z najskuteczniejszych zawodników w historii PlusLigi wraca do klubu, w którym ponad ćwierć wieku temu rozpoczynał siatkarską drogę. To powrót ważny nie tylko sportowo. Historia Gwardii od trzech pokoleń splata się bowiem z historią rodziny Jaroszów. Teraz za wielkim nazwiskiem musi jednak pójść równie wielka i konsekwentna praca.
Nie każdy powrót do domu oznacza wejście na dobrze znany parkiet. Czasami zamiast koszulki zawodnika czeka biurko, plan budowy zespołu, rozmowy z trenerami i odpowiedzialność za decyzje, których wynik poznamy dopiero po kilku sezonach.
Jakub Jarosz oficjalnie wraca do Gwardii Wrocław. Nie jako atakujący, lecz jako nowy dyrektor sportowy klubu. Jego zadaniem będzie przygotowanie długoterminowej strategii sportowej, rozwój skautingu oraz stworzenie systemu, który połączy szkolenie młodzieży z pierwszym zespołem.
To nominacja, która działa na wyobraźnię. Jarosz nie jest dla Gwardii człowiekiem z zewnątrz ani znanym nazwiskiem sprowadzonym wyłącznie po to, aby dobrze wyglądało na klubowym plakacie. Właśnie we wrocławskim klubie rozpoczął w 2001 roku swoją siatkarską drogę. Stąd trafił do Norwida Częstochowa, a następnie rozpoczął karierę prowadzącą przez najlepsze polskie zespoły, ligę włoską, reprezentację i igrzyska olimpijskie.
Z Gwardii na europejskie podium
Sportowy życiorys nowego dyrektora może robić wrażenie nawet na tych, którzy siatkówkę oglądają jedynie podczas największych turniejów reprezentacyjnych.
Czytaj dalej
Powiązany temat
W 2009 roku Jakub Jarosz zdobył z reprezentacją Polski mistrzostwo Europy. Dwa lata później dołożył brąz kolejnych mistrzostw Starego Kontynentu, srebro Pucharu Świata oraz brąz Ligi Światowej. W 2012 roku wygrał Ligę Światową i wystąpił na igrzyskach olimpijskich w Londynie.
Na krajowych parkietach zdobywał mistrzostwo i Puchar Polski z PGE Skrą Bełchatów oraz wicemistrzostwo kraju z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Grał także między innymi w Asseco Resovii, GKS Katowice, Treflu Gdańsk, włoskiej Latinie i katarskim El Jaish.
Po ponad dwóch dekadach profesjonalnego grania zakończył karierę po sezonie 2024/2025. Pozostawił po sobie ponad 400 spotkań i przeszło 5300 punktów zdobytych w PlusLidze. W chwili pożegnania był trzecim najlepiej punktującym zawodnikiem w historii zawodowych rozgrywek.
Już wtedy mówił, że po zakończeniu kariery wraca z rodziną do Wrocławia. Zapytany o możliwość pomocy w odbudowie siatkówki na Dolnym Śląsku nie zamknął przed sobą tej drogi. Podkreślał, że region zasługuje na dużą siatkówkę, a pojawienie się PlusLigi we Wrocławiu byłoby czymś wyjątkowym.
Dziś tamta wypowiedź nie brzmi już jak luźne marzenie byłego zawodnika. Stała się zawodowym zobowiązaniem.
Gwardia zapisana w rodzinnej historii
Powrót Jakuba Jarosza ma również znaczenie sentymentalne. Nazwisko Jarosz nie pojawia się w historii Gwardii po raz pierwszy ani nawet drugi.
Jego dziadek, Zbigniew Jarosz, był reprezentantem Polski oraz zawodnikiem wrocławskich klubów AZS i Gwardii. Z Gwardią zdobył wicemistrzostwo Polski w 1964 roku, a następnie dwa brązowe medale mistrzostw kraju.
Ojciec nowego dyrektora, Maciej Jarosz, należał natomiast do najważniejszych postaci złotej epoki wrocławskiego klubu. W latach 1980–1982 trzykrotnie zdobywał z Gwardią mistrzostwo Polski. Był również zdobywcą Pucharu Polski, reprezentantem kraju, trzykrotnym wicemistrzem Europy i uczestnikiem igrzysk olimpijskich w Moskwie.
Teraz trzecie pokolenie rodziny wraca do Gwardii w zupełnie innej roli. Dziadek i ojciec budowali jej pozycję na boisku. Jakub ma spróbować odbudować ją od strony sportowej i organizacyjnej.
Jest w tym piękna ciągłość, ale również spory ciężar oczekiwań. Historia może otworzyć drzwi i przyciągnąć uwagę. Sama jednak nie wygra meczu, nie stworzy budżetu i nie zatrzyma najbardziej utalentowanych juniorów.
Wielka przeszłość, znacznie skromniejsza teraźniejszość
Gwardia Wrocław to jeden z najbardziej zasłużonych klubów w historii polskiej siatkówki. Trzy mistrzostwa kraju, Puchar Polski, 14 medali mistrzostw Polski i brąz europejskiego Pucharu Mistrzów tworzą dorobek, którym można byłoby obdzielić kilka klubów.
Dzisiejsza rzeczywistość jest jednak dużo mniej okazała.
Seniorski zespół występuje obecnie w II lidze. W sezonie 2025/2026 awansował do fazy play-off, ale nie wywalczył powrotu do I ligi. Był to drugi sezon Gwardii na tym poziomie po spadku z zaplecza najwyższej klasy rozgrywkowej.
Klub oficjalnie deklaruje, że długofalowym celem jest najpierw powrót do I ligi, a następnie awans do PlusLigi. Chce przy tym oprzeć pierwszy zespół na zawodnikach związanych z Wrocławiem i Dolnym Śląskiem oraz na własnych wychowankach.
I właśnie tutaj rozpoczyna się najważniejsza część zadania nowego dyrektora.
Zbudować drogę od akademii do pierwszej drużyny
Gwardia od kilku lat prowadzi akademię i deklaruje stworzenie pełnej piramidy szkoleniowej. Problemem wielu polskich klubów nie jest jednak sam brak grup młodzieżowych. Trudniejszy okazuje się moment, w którym utalentowany junior powinien przejść do poważnej siatkówki seniorskiej.
Między akademią a pierwszą drużyną często powstaje sportowa szczelina. Młody zawodnik jest już za dobry na rozgrywki juniorskie, ale nadal niegotowy na regularne występy w drużynie walczącej o wynik. Jeśli klub nie ma dla niego planu, odpowiedniego poziomu treningowego, systemu wypożyczeń i indywidualnego prowadzenia, talent szybko znajduje sobie inny adres.
Jakub Jarosz ma pomóc tę lukę zamknąć.
Klub zapowiada rozwój skautingu, uporządkowanie szkolenia i stworzenie spójnej ścieżki prowadzącej od pierwszego treningu w akademii aż do zespołu seniorów. Nie jest to pomysł całkowicie nowy. Już w 2020 roku, inaugurując działalność Gwardia Wrocław Academy, klub mówił o „fabryce młodych talentów” i drużynie seniorskiej opartej na wychowankach.
Nowy dyrektor będzie zatem oceniany nie po samych deklaracjach, lecz po tym, czy istniejącą wizję zamieni w działający system.
Nazwisko otwiera nowy rozdział. Wyniki napiszą jego treść
Nominacja Jakuba Jarosza jest dla Gwardii znakomitym ruchem wizerunkowym. Klub otrzymuje mistrza Europy, olimpijczyka, swojego wychowanka i przedstawiciela rodziny od dziesięcioleci związanej z wrocławską siatkówką.
Jarosz zna realia profesjonalnego sportu, szatnię reprezentacji, polską ligę i zagraniczne kluby. Wie również, jak wygląda droga młodego zawodnika opuszczającego macierzysty klub, aby szukać miejsca do dalszego rozwoju.
Teraz musi przełożyć doświadczenie zawodnika na kompetencje dyrektora. A to zupełnie inna konkurencja. Tutaj nie wystarczy skończyć trudnej piłki albo poderwać drużyny zagrywką. Potrzebne będą cierpliwość, kontakty, umiejętność budowania sztabu, przekonywania sponsorów oraz podejmowania decyzji, których skutki ujawnią się dopiero po latach.
Powrót do domu już się wydarzył. Powrót wielkiej siatkówki do Wrocławia pozostaje dopiero celem.
Jeżeli jednak ktoś dobrze rozumie, czym Gwardia była, czym jest i czym ponownie chciałaby zostać, Jakub Jarosz z pewnością znajduje się wysoko na tej liście.
Teraz historia podała mu piłkę. Od niego i władz klubu zależy, czy Gwardia potrafi zamienić ją w punkt.
Czytaj dalej
Ten temat ma ciąg dalszy
Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.





