2 grudnia 2025 roku powiat trzebnicki świętował. Były gratulacje, podziękowania, słowa o wspólnocie i wizji. Oficjalny komunikat brzmiał niemal jak jubileuszowa laurka: „Pan Jarosław Maroszek pięć lat dyrektorem Szpitala im. Świętej Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy”.
Czytaliśmy wtedy o transformacji, modernizacjach, zakupach sprzętu, o dialogu, współpracy i poczuciu wspólnoty. O dyrektorze, który – jak napisano – nie tylko zarządza, ale daje pacjentom i pracownikom poczucie bezpieczeństwa i stabilności.
W skrócie: wszystko działało, wszystko się rozwijało, a przyszłość rysowała się w jasnych barwach.
Minęły trzy miesiące.
I nagle dowiadujemy się, że dyrektor trzebnickiego szpitala wygrał konkurs na dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy ulicy Koszarowej we Wrocławiu.
Trudno mieć do kogokolwiek pretensje o zawodowy awans. W świecie zarządzania ochroną zdrowia to naturalna droga – większa placówka, większy budżet, większa odpowiedzialność.
Ale z punktu widzenia mieszkańców powiatu pojawia się pytanie trochę bardziej przyziemne:
czy grudniowa narracja o stabilności i wspólnocie nie rozsypała się zaskakująco szybko?
Bo jeśli dyrektor planował zmianę, to pięcioletni jubileusz wygląda dziś raczej jak PR-owy epilog niż początek nowego rozdziału.
Laurek w samorządzie nigdy nie brakuje
Samorządy mają jedną niezwykłą cechę – potrafią produkować komunikaty pełne ciepła, wdzięczności i wzajemnych gratulacji.
W grudniu czytaliśmy więc, że szpital przeszedł ogromną transformację, że atmosfera współpracy jest fundamentem działania, że wszyscy patrzą w przyszłość z nadzieją.
Tymczasem już kilka tygodni później przyszłość wygląda zupełnie inaczej.
Dyrektor odchodzi do Wrocławia, powiat będzie musiał szukać nowego zarządzającego, a szpital – jak to zwykle bywa przy takich zmianach – wchodzi w okres niepewności.
I właśnie tu pojawia się pierwsze pęknięcie w tej grudniowej opowieści.
Bo jeśli wszystko było tak stabilne, to dlaczego kilka miesięcy później trzeba zaczynać od nowa?
Szpital w Trzebnicy w trudnym momencie
Moment zmiany dyrektora nie jest zresztą dla placówki najłatwiejszy.
W przestrzeni publicznej pojawiają się pytania dotyczące funkcjonowania rady społecznej szpitala, a redakcja Radia DTR informowała wcześniej o sprawie, która wkrótce trafi na wokandę.
7 kwietnia 2026 roku przed Sądem Rejonowym w Trzebnicy ma rozpocząć się proces rehabilitanta oskarżonego o molestowanie pacjentek.
To jedna z tych spraw, które – niezależnie od jej finału – zawsze rzucają cień na wizerunek instytucji.
Dlatego zmiana dyrektora w takim momencie budzi naturalne pytania o stabilność zarządzania placówką.
Ciekawy zbieg okoliczności
Jest jeszcze jeden wątek, który w lokalnym środowisku medycznym budzi zainteresowanie.
Były dyrektor szpitala przy Koszarowej we Wrocławiu – Dominik Krzyżanowski – po odwołaniu ze stanowiska pracuje dziś w Będkowie, zaledwie kilka kilometrów od Trzebnicy.
Oczywiście nie oznacza to niczego konkretnego.
Ale w małych środowiskach takie geograficzne zbiegi okoliczności zawsze uruchamiają wyobraźnię.
Bo gdy w jednym miejscu zwalnia się stanowisko dyrektora szpitala, a kilka kilometrów dalej pojawia się menedżer z dużej wojewódzkiej placówki…
to pytania pojawiają się same.
Polityka zawsze jest gdzieś obok
Szpital powiatowy to nie jest zwykła instytucja.
To miejsce, gdzie krzyżują się trzy światy: medycyna, samorząd i polityka.
Dlatego w kuluarach pojawiają się także spekulacje, czy wybór nowego dyrektora nie stanie się elementem lokalnej układanki przed przyszłymi wyborami samorządowymi.
Nie ma w tym nic nadzwyczajnego – takie mechanizmy działają w całej Polsce.
Tyle że mieszkańcy powiatu zwykle oczekują czegoś prostszego.
Chcą po prostu mieć dobrze działający szpital.
Czas pokaże
Grudniowa uroczystość była piękna.
Były podziękowania, gratulacje i słowa o wspólnej drodze.
Dziś, z perspektywy kilku miesięcy, wygląda to trochę jak fotografia zrobiona chwilę przed zmianą dekoracji na scenie.
Kurtyna jeszcze nie opadła.
Ale akt drugi właśnie się zaczyna.
I – jak to w lokalnej polityce bywa – może się okazać znacznie ciekawszy niż pierwszy.



