Lek z apteki trafia na czarny rynek. Nielegalny obrót opioidami zaczyna się czasem od legalnej recepty

Oceń materiał

Nie zawsze zaczyna się od dilera, przemytu i narkotyku produkowanego w nielegalnym laboratorium. Czasem na początku jest lekarz, recepta i legalnie działająca apteka. Dopiero później silny lek przeciwbólowy opuszcza oficjalny system i zaczyna funkcjonować jak narkotyk na czarnym rynku. Główny Inspektorat Farmaceutyczny coraz wyraźniej ostrzega przed takim mechanizmem.

W grudniu 2025 roku mazowieccy policjanci zatrzymali pięć osób związanych z nielegalnym handlem lekami opioidowymi oraz preparatami przeciwbólowymi zawierającymi morfinę. Według Policji grupa miała działać od połowy 2023 roku do listopada 2025 roku na terenie Mazowsza oraz innych części kraju. Wśród zatrzymanych znalazła się 53-letnia lekarka.

Mechanizm opisany przez śledczych jest szczególnie niepokojący. Podejrzani mieli w nieuprawniony sposób pozyskiwać recepty, a następnie odpłatnie udostępniać uzyskane dzięki nim produkty lecznicze zawierające m.in. opioidy i morfinę. Śledztwo dotyczyło również poświadczenia nieprawdy przez osobę uprawnioną do wystawiania recept i prowadzenia dokumentacji medycznej. Zatrzymanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

To pokazuje problem, który łatwo przeoczyć.

Narkotyk nie musi wyglądać jak narkotyk

W powszechnym wyobrażeniu czarny rynek narkotykowy oznacza substancję nieznanego pochodzenia, dilera i nielegalne laboratorium. Tymczasem w przypadku leków uzależniających droga może wyglądać zupełnie inaczej:

recepta → apteka → legalny lek → odsprzedaż → internet lub nielegalny pośrednik → użytkownik.

Produkt przez większą część tej drogi może być całkowicie autentycznym lekarstwem wyprodukowanym przez legalną firmę farmaceutyczną.

I właśnie dlatego zagrożenie jest przewrotne. Oryginalne opakowanie, ulotka i nazwa znanego producenta mogą tworzyć złudzenie, że produkt jest bezpieczny również wtedy, gdy przyjmowany jest bez wskazań lekarza.

Nie jest.

GIF podkreśla, że opioidowe produkty lecznicze działają silnie na ośrodkowy układ nerwowy i mają wysoki potencjał uzależniający. Nabywanie i przyjmowanie takich preparatów z nielegalnych źródeł może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych, włącznie z zagrożeniem życia.

Internet zmienił czarny rynek leków

Problem nielegalnego obrotu produktami leczniczymi nie ogranicza się do opioidów.

Już wcześniej GIF informował o postępowaniach dotyczących sprzedaży leków za pośrednictwem sklepów internetowych i portali społecznościowych oraz o przypadkach wykorzystywania sfałszowanych e-recept. Inspekcja monitorowała również internetowe oferty produktów zawierających substancje psychotropowe i środki odurzające.

W czerwcu 2026 roku podczas konferencji „Uzależnienia – Polityka, Nauka, Praktyka” przedstawiciele GIF ponownie zwracali uwagę na internetową sprzedaż produktów leczniczych i pozamedyczne wykorzystywanie niektórych leków. Omawiano m.in. handel lekami na receptę oraz preparaty zawierające kodeinę i pseudoefedrynę.

Polskie prawo stawia tu dość wyraźną granicę: leków wydawanych na receptę nie można legalnie sprzedawać pacjentowi wysyłkowo przez internet. GIF przypomina, że internetowa oferta takich produktów z dostawą do klienta znajduje się poza legalnym modelem sprzedaży.

Piątek i sobota dają zastanawiający sygnał

Jeszcze ciekawiej wyglądają dane dotyczące niektórych leków dostępnych bez recepty.

GIF poinformował w czerwcu 2026 roku, że w piątkowe popołudnia i soboty sprzedaż produktów zawierających kodeinę i pseudoefedrynę wzrasta średnio o około 30 procent w porównaniu ze środami i czwartkami.

Sam wzrost sprzedaży nie dowodzi oczywiście, że wszystkie te preparaty są używane w celach odurzających. Inspekcja zwraca jednak uwagę na pozamedyczne wykorzystywanie tego rodzaju substancji, również przez młodych ludzi.

I tutaj system ma widoczną lukę.

Prawo określa maksymalną ilość kodeiny, dekstrometorfanu czy pseudoefedryny, którą można wydać podczas jednej transakcji. Problem w tym, że obecne rozwiązanie nie pozwala skutecznie sprawdzić, czy ta sama osoba chwilę później nie kupuje kolejnego opakowania w następnej aptece.

W czerwcu 2026 roku sejmowa Komisja do Spraw Petycji rozpatrywała więc propozycję wykorzystania numeru PESEL i systemu P1 do monitorowania sprzedaży takich produktów oraz ograniczenia możliwości wielokrotnych zakupów w różnych placówkach.

Reklama

To właściwie farmaceutyczny odpowiednik kupowania tego samego towaru po jednej sztuce w dziesięciu sklepach. Każda pojedyncza transakcja może wyglądać prawidłowo. Dopiero zestawienie ich razem pokazuje zupełnie inny obraz.

Legalny system może stać się pierwszym ogniwem

I tu dochodzimy do sedna problemu.

Nie chodzi o to, że opioidy są złymi lekami. Są niezwykle ważnym narzędziem medycyny, szczególnie w leczeniu silnego bólu. Problem zaczyna się wtedy, gdy produkt przeznaczony dla konkretnego pacjenta i konkretnego wskazania medycznego zostaje przekierowany poza kontrolowany system.

Wtedy lekarstwo staje się towarem na czarnym rynku.

Co więcej, przestępczość farmaceutyczna może wykorzystywać kilka różnych modeli jednocześnie: nielegalnie uzyskiwane recepty, fałszowanie dokumentów, odsprzedaż prawdziwych leków, internetowe pośrednictwo oraz sprzedaż produktów sfałszowanych lub niewiadomego pochodzenia.

To oznacza, że walka z takim procederem nie może sprowadzać się wyłącznie do poszukiwania paczki narkotyków na granicy.

Trzeba analizować również dane.

Kto wystawia recepty?
Jak często?
Na jakie substancje?
Ilu pacjentom?
Gdzie recepty są realizowane?
Czy te same osoby regularnie kupują preparaty potencjalnie wykorzystywane pozamedycznie?

Pojedyncza recepta może wyglądać zupełnie normalnie. Dopiero tysiące recept zestawionych razem mogą ujawnić schemat.

Europa ma jeszcze większy problem

Rynek opioidów zmienia się również w całej Europie. Obok heroiny oraz leków opioidowych przekierowanych z legalnego obrotu pojawiają się bardzo silne syntetyczne opioidy, w tym fentanyl i nowe substancje z grupy nitazenów.

To powoduje, że granica pomiędzy rynkiem farmaceutycznym a narkotykowym staje się coraz bardziej istotnym obszarem kontroli.

Dzisiaj pytanie nie brzmi więc już wyłącznie:

„Jak narkotyki trafiają do Polski?”

Trzeba postawić również drugie:

„Ile substancji o działaniu narkotycznym wcale nie musi przekraczać granicy nielegalnie, ponieważ najpierw pojawia się w legalnym systemie ochrony zdrowia?”

Sprawa zatrzymanej na Mazowszu grupy pokazuje, że to nie jest akademicka dyskusja.

Recepta może być prawdziwa.
Lek może być prawdziwy.
Apteka może działać legalnie.

A mimo to kilka kroków później ten sam produkt może znaleźć się na czarnym rynku.

I właśnie dlatego kontrola nad opioidami nie jest wyłącznie problemem policji.

To również test szczelności systemu ochrony zdrowia.

Autor: Redakcja Radio DTR
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry