Oborniki Śląskie: śmieciowy rachunek z dopłatą?

smieciowa dziura gminy oborniki sl
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

W raporcie o stanie Gminy Oborniki Śląskie za 2025 rok pojawia się liczba, obok której trudno przejść obojętnie. Koszt odbioru i zagospodarowania odpadów wyniósł 12 674 841,21 zł, a wpływy z opłat za odpady — 10 766 928 zł. Różnica? Prawie 1,91 mln zł. I właśnie ta różnica powinna stać się początkiem poważnej rozmowy o tym, kto naprawdę płaci za śmieciowy system w gminie.


Czy system śmieciowy w Obornikach Śląskich się bilansuje?

Śmieci to temat wyjątkowo niewdzięczny. Nikt nie lubi o nich rozmawiać, każdy je produkuje, wszyscy za nie płacą, a kiedy rachunek rośnie — zaczyna się tradycyjny samorządowy taniec wokół worków, stawek, deklaracji i kosztów.

W Obornikach Śląskich ten taniec ma jednak bardzo konkretne liczby.

Reklama
Reklama

W raporcie o stanie gminy za 2025 rok zapisano, że koszt odbioru i zagospodarowania odpadów wyniósł 12 674 841,21 zł, natomiast wpływy z opłat za odpady wyniosły 10 766 928 zł. Różnica między tymi kwotami to 1 907 913,21 zł. Prawie dwa miliony złotych.

To nie jest drobna księgowa nierówność. To kwota, za którą można wykonać lokalną inwestycję, naprawić drogi, dołożyć do oświaty, pomocy społecznej albo innych usług publicznych.

Albo — jak w tym przypadku — pokryć dziurę w systemie, który z założenia powinien być czytelny dla mieszkańca.

Płacę za odpady. Gmina odbiera odpady. System ma działać.

Tyle że z raportu wynika, że rachunek się nie domyka. ilustracja do artykulu o dziurze w kosztach smieci ilustracja do artykułu o dziurze w kosztach śmieci


Ile faktycznie brakuje?

Policzmy to spokojnie.

Koszt systemu: 12 674 841,21 zł
Wpływy z opłat: 10 766 928,00 zł
Różnica: 1 907 913,21 zł

Raport wskazuje także, że system gospodarki odpadami obejmował 18 552 mieszkańców, a stawka opłaty wynosiła 49 zł miesięcznie od osoby.

To oznacza, że realny koszt systemu w przeliczeniu na mieszkańca objętego systemem wyniósł około 56,92 zł miesięcznie.

Wpływy z opłat dały natomiast około 48,37 zł miesięcznie na osobę.

Brakuje więc mniej więcej 8,55 zł miesięcznie na mieszkańca.

Na papierze to może wyglądać jak drobiazg. W domowym budżecie — tyle co kawa i pół drożdżówki, o ile drożdżówka nie ma ambicji premium. Ale w skali całej gminy robi się z tego prawie 1,91 mln zł.

I tu kończy się rozmowa o workach, a zaczyna rozmowa o zarządzaniu.


Kto dopłaca do systemu?

To jest najważniejsze pytanie.

Jeżeli wpływy z opłat za odpady są niższe niż koszt odbioru i zagospodarowania, to różnica musi zostać skądś pokryta. Pieniądze w budżecie gminy nie spadają z nieba, nie rosną na rabatach przy urzędzie i nie wyskakują z pojemnika na bioodpady.

Jeżeli system się nie bilansuje, należy zapytać wprost:

Czy różnica została pokryta z budżetu gminy?

A jeżeli tak, to z jakich środków?

Czy oznacza to, że do systemu śmieciowego dopłacili wszyscy mieszkańcy — również ci, którzy rzetelnie płacą opłaty?

Czy dopłata do odpadów ograniczyła środki na inne zadania?

Czy radni otrzymali jasną informację, że system ma deficyt?

Czy mieszkańcom powiedziano to wprost?

Bo różnica między „system kosztuje” a „system się bilansuje” jest mniej więcej taka, jak między „auto jeździ” a „auto jeździ, tylko co miesiąc dokładamy do niego pół pensji”. Niby jedzie, ale pytanie dokąd.


Czy problemem są koszty, deklaracje, zaległości czy sama stawka?

Raport nie daje pełnej odpowiedzi. Daje liczby. A liczby stawiają pytania.

System gospodarki odpadami w 2025 roku obejmował odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych, funkcjonowanie GPSZOK w Golędzinowie, mobilne zbiórki elektroodpadów, odbiór tekstyliów oraz zbiórkę przeterminowanych leków.

To pokazuje, że system nie ogranicza się tylko do klasycznego odbioru worków spod posesji. To cała infrastruktura usług, punktów, zbiórek, transportu i zagospodarowania.

Ale właśnie dlatego potrzebna jest przejrzystość.

Czy głównym problemem jest wzrost kosztów odbioru i zagospodarowania odpadów?

Czy wpływy są niższe, bo część mieszkańców zalega z płatnościami?

Czy w deklaracjach śmieciowych ujęto rzeczywistą liczbę osób zamieszkujących nieruchomości?

Czy gmina kontroluje, ilu mieszkańców faktycznie korzysta z systemu?

Czy część osób „znika” z deklaracji, ale nie znika z produkcji odpadów?

To jeden z najbardziej drażliwych punktów w wielu gminach. System działa na deklaracjach, a deklaracje bywają papierem cierpliwym. Papier przyjmie wszystko. Kosz na odpady — już niekoniecznie.


Skąd jeszcze ta różnica w danych?

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden element.

W raporcie o stanie gminy zapisano wpływy z opłat za odpady w wysokości 10 766 928 zł. Tymczasem w informacji o wykonaniu budżetu, w dziale 900, rozdziale 90002 „Gospodarka Odpadami”, pojawia się kwota 10 669 264,52 zł jako odpłatność za gospodarowanie odpadami, przy wykonaniu na poziomie 94,46 proc.

Różnica między tymi danymi wymaga wyjaśnienia.

Nie musi oznaczać błędu. Może wynikać z innego sposobu klasyfikacji, okresu ujęcia, rodzaju dochodów albo prezentacji danych. Ale dla mieszkańca, który widzi dwie różne kwoty dotyczące tego samego obszaru, sprawa nie jest oczywista.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

A przy odpadach właśnie o oczywistość chodzi.

Mieszkaniec nie musi znać paragrafów budżetowych. Nie musi rozróżniać sprawozdawczości opisowej od raportowej. Nie musi spać z klasyfikacją budżetową pod poduszką — choć są tacy, którzy zapewne śpią i budzą się z krzykiem „rozdział 90002!”.

Ale mieszkaniec ma prawo wiedzieć, ile system kosztuje, ile przynosi z opłat i kto pokrywa różnicę.


Co trafia do gminnego systemu?

Raport pokazuje także masę wybranych frakcji odpadów. W 2025 roku odebrano m.in. 3 825,03 Mg odpadów zmieszanych, 2 814,35 Mg bioodpadów, 903,62 Mg tworzyw sztucznych, 528,96 Mg szkła oraz 406,44 Mg papieru i tektury.

To ważne dane, bo pokazują skalę.

Najwięcej jest odpadów zmieszanych. I to właśnie one zwykle są najdroższym oraz najbardziej problematycznym elementem systemu. Im więcej śmieci trafia do czarnego pojemnika, tym trudniej mówić o skutecznej segregacji.

Bioodpady też są znaczącą pozycją. To z kolei rodzi pytanie o kompostowanie, ulgi, częstotliwość odbioru i rzeczywisty wpływ bioodpadów na koszt całego systemu.

Nie wystarczy więc powiedzieć mieszkańcom: segregujcie.

Trzeba jeszcze pokazać, czy segregacja faktycznie obniża koszt systemu. Bo jeśli mieszkaniec słyszy co roku, że ma segregować, a jednocześnie widzi coraz wyższe stawki albo dopłaty z budżetu, to zaufanie do całego mechanizmu zaczyna przypominać worek na szkło po spotkaniu z brukarzem.


Edukacja jest. Ale czy daje efekt?

Raport opisuje także działania edukacyjne. Podczas imprez gminnych i festynów sołeckich prowadzono działania informacyjne dotyczące m.in. prawidłowej gospodarki odpadami i segregacji. Rozdawano bidony, butelki szklane, torby bawełniane, worki wielokrotnego użytku, papierowe torebki, pojemniki na zużyte baterie. Wskazano także akcję „Wietrzenie szaf” oraz działanie lodówki społecznej, która ma ograniczać marnowanie żywności.

To są działania potrzebne. Tylko że w tym miejscu pojawia się kolejne pytanie: czy gmina mierzy ich skuteczność?

Czy po tych akcjach spada masa odpadów zmieszanych?

Czy rośnie jakość segregacji?

Czy zmniejsza się liczba błędów w workach?

Czy edukacja jest realnym narzędziem zmniejszania kosztów, czy raczej sympatycznym dodatkiem do festynu?

Bo rozdawanie bidonów jest miłe. Ale systemu za prawie 12,7 mln zł nie ocenia się liczbą rozdanych gadżetów, tylko efektem w tonach, złotówkach i zachowaniach mieszkańców.


Czy gmina kontroluje deklaracje śmieciowe?

Czytaj dalej

Powiązany temat

To może być najważniejszy wątek do dalszego sprawdzenia.

Raport podaje, że liczba mieszkańców zameldowanych na pobyt stały w gminie wynosiła 19 699 osób. Jednocześnie system odpadów obejmował 18 552 osoby.

Różnica wynosi 1 147 osób.

Oczywiście zameldowanie nie zawsze oznacza faktyczne zamieszkiwanie. Ktoś może być zameldowany, ale mieszkać poza gminą. Ktoś inny może mieszkać w gminie bez meldunku. Sama różnica nie jest więc dowodem nieprawidłowości.

Ale jest powodem do pytania.

Jak gmina weryfikuje deklaracje?

Czy porównuje dane z systemu śmieciowego z danymi meldunkowymi, wodociągowymi, podatkowymi, szkolnymi?

Czy prowadzone są kontrole nieruchomości, gdzie liczba zadeklarowanych osób budzi wątpliwości?

Czy analizuje się gospodarstwa, w których deklarowana liczba mieszkańców jest rażąco niska w stosunku do zużycia wody albo liczby faktycznych użytkowników posesji?

To nie jest czepialstwo. To jest ochrona tych mieszkańców, którzy płacą uczciwie.

Bo jeżeli część osób nie jest ujęta w systemie, koszt nie znika. On się rozlewa. Na innych. Jak worek z bioodpadami zostawiony w lipcu.


Co powinna wyjaśnić gmina?

Ten temat nie wymaga krzyku. Wymaga dokumentów.

Gmina powinna jasno odpowiedzieć:

  1. Czy system gospodarki odpadami za 2025 rok zamknął się deficytem?
  2. Z jakich środków pokryto różnicę między kosztem a wpływami?
  3. Czy różnica wyniosła dokładnie 1 907 913,21 zł, czy po rozliczeniach budżetowych była inna?
  4. Dlaczego w raporcie i informacji o wykonaniu budżetu pojawiają się różne kwoty wpływów?
  5. Ile wynosiły zaległości mieszkańców z tytułu opłat za odpady na koniec 2025 roku?
  6. Ile wystawiono upomnień i tytułów wykonawczych w sprawie opłat śmieciowych?
  7. Ile osób zostało dopisanych do systemu po kontrolach deklaracji?
  8. Czy gmina prowadziła kontrole liczby osób zamieszkujących nieruchomości?
  9. Ile kosztowało funkcjonowanie GPSZOK w Golędzinowie?
  10. Jaki był koszt zagospodarowania poszczególnych frakcji odpadów?

Dopiero odpowiedzi na te pytania pokażą, czy problemem jest stawka, egzekucja, liczba osób w systemie, koszt usług, jakość segregacji, czy może wszystko po trochu.


To nie jest temat o śmieciach. To temat o zaufaniu

Mieszkańcy mogą zrozumieć, że odpady kosztują. Mogą zrozumieć, że ceny usług rosną. Mogą nawet przyjąć, że system wymaga dopłaty, jeśli gmina wyjaśni dlaczego.

Ale trudno zaakceptować sytuację, w której najważniejsza informacja ukrywa się między tabelami.

Bo pytanie nie brzmi tylko: „ile kosztują śmieci?”.

Pytanie brzmi: czy mieszkańcy wiedzą, za co naprawdę płacą?

Jeżeli w systemie brakuje prawie dwóch milionów złotych, to nie jest wyłącznie problem księgowy. To jest test przejrzystości lokalnej władzy.

A śmieci — jak wiadomo — mają jedną charakterystyczną cechę. Można je chwilowo schować do pojemnika, ale wcześniej czy później ktoś musi je odebrać.

Z rachunkiem jest dokładnie tak samo.


Źródła wykorzystane w tekście

Raport o stanie Gminy Oborniki Śląskie za 2025 rok; Informacja o przebiegu wykonania budżetu Gminy Oborniki Śląskie za 2025 rok; Zarządzenie nr 50/2026 Burmistrza Obornik Śląskich z 31 marca 2026 r.
Źródłowe dane obejmują m.in. koszt odbioru i zagospodarowania odpadów, wpływy z opłat, liczbę mieszkańców objętych systemem, stawkę opłaty, masy wybranych frakcji odpadów oraz wykonanie dochodów w rozdziale 90002 „Gospodarka Odpadami”.

Ten artykuł jest częścią
Magazynu Radio DTR 6/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →

📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry