Raport chwali oddział. Sesja liczy straty

szpital powiatowy i co ze strata
Oceń materiał
Radio DTR czyta:
Gotowy do czytania

Raport o stanie Powiatu Trzebnickiego za 2025 rok pokazuje Szpital im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy jako ważny element bezpieczeństwa zdrowotnego i rozwoju specjalistycznej medycyny. Na sesji Rady Powiatu ten sam szpital pojawił się już w innym świetle: kosztów, strat i pytania, do czego powiat powinien dopłacać. Teraz dochodzi projekt uchwały o częściowym pokryciu ujemnego wyniku finansowego. I właśnie ten dokument stawia najtrudniejsze pytania.

Najpierw był raport.

Ładny, obszerny, graficznie dopieszczony. Taki dokument, który ma pokazać rozwój, inwestycje, współpracę i nowoczesny powiat. W części dotyczącej ochrony zdrowia pojawia się Szpital im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy. Nie jako problem do zamiatania pod dywan, ale jako jedna z ważniejszych instytucji powiatu.

Są słowa o rozwoju.

Są dane o większej liczbie hospitalizacji.

Czytaj dalej

Powiązany temat

Jest wzrost liczby zabiegów i operacji.

Jest mowa o chirurgii specjalistycznej.

Jest też Oddział Chirurgii Plastycznej i Chirurgii Ręki.

A potem przyszła sesja.

I nagle ten sam oddział, który w dokumencie powiatu mieści się w narracji o rozwoju szpitala, zaczął funkcjonować jako punkt sporu o koszty. Padły liczby. Padły uproszczenia. Padło pytanie, czy powiat powinien dopłacać właśnie do tej działalności, skoro są inne potrzeby — interna, SOR, podstawowe zabezpieczenie zdrowotne mieszkańców.

Teraz pojawia się jeszcze jeden element układanki.

Projekt uchwały w sprawie częściowego pokrycia ujemnego wyniku finansowego szpitala za 2025 rok.

I od tego momentu sprawa przestaje być wyłącznie dyskusją o jednym oddziale.

Zaczyna być pytaniem o właściciela.

ilustracja do artykulu co z reszta straty Ilustracja do artykułu Co z resztą straty?

Co naprawdę mówi raport?

Raport powiatu opisuje szpital jako placówkę działającą intensywnie, rozwijającą specjalistyczne świadczenia, ale jednocześnie funkcjonującą pod silną presją kosztową. W dokumencie pojawiają się: wzrost liczby hospitalizacji, wzrost liczby zabiegów i operacji, rozwój chirurgii specjalistycznej oraz rozszerzenie działalności chirurgii ręki i chirurgii plastycznej.

To ważne.

Bo raport nie przedstawia chirurgii ręki jako fanaberii. Nie opisuje jej jako zbędnego dodatku do szpitala. Nie sprowadza jej do zabiegów estetycznych. Przeciwnie — umieszcza ją w logice rozwoju specjalistycznej medycyny.

Jednocześnie raport wskazuje ograniczenia: limity finansowania NFZ, sytuację kadrową, rosnącą liczbę pacjentów i wzrost kosztów realizacji świadczeń.

A więc już sam dokument powiatu pokazuje napięcie.

Z jednej strony — prestiż i rozwój.

Z drugiej — koszty, limity i coraz trudniejsza ekonomia szpitala.

To nie jest sprzeczność. To realność publicznej ochrony zdrowia.

Problem zaczyna się wtedy, gdy z tej złożoności robi się polityczny skrót.

Co padło na sesji?

W transkrypcji sesji Rady Powiatu Trzebnickiego pojawia się wypowiedź, że oddział chirurgii plastycznej ma kontrakt „na poziomie 2 milionów”, a kosztuje „w granicach siedmiu”. W tym samym kontekście padło również uproszczenie dotyczące „opadających powiek”.

To był zapalnik.

Bo kiedy o oddziale specjalistycznym mówi się językiem skrótu, reakcja środowiska medycznego i pacjentów była do przewidzenia. Najpierw oświadczenie kierownika oddziału. Później oświadczenie starosty. Następnie komentarze pacjentów i mieszkańców. W końcu również komunikat samego szpitala, który na Facebooku zaczął wyjaśniać, czym zajmuje się oddział.

Tylko że emocje nie rozstrzygają sprawy.

Ale uproszczenia też jej nie rozstrzygają.

Jeżeli ktoś mówi: kontrakt 2 miliony, koszty 7 milionów — trzeba pokazać tabelę.

Nie post.

Nie baner.

Nie polityczne oburzenie.

Tabelę.

Jaka była wartość kontraktu? Jaka była wartość wykonanych świadczeń? Ile zapłacił NFZ? Ile było nadwykonań? Jakie koszty przypisano bezpośrednio do oddziału, a jakie są kosztami pośrednimi całego szpitala?

Dopiero wtedy można uczciwie powiedzieć, czy oddział „generuje stratę”, czy raczej stał się wygodnym miejscem, do którego przypięto część większego problemu.

Co zmienia projekt uchwały?

Projekt uchwały przesuwa sprawę na znacznie poważniejszy poziom.

Z uzasadnienia wynika, że Szpital im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy za 2025 rok osiągnął stratę w wysokości 7 211 937,16 zł. Po odliczeniu kosztów amortyzacji w wysokości 3 759 739,11 zł pozostała kwota 3 452 198,05 zł.

To właśnie o pokrycie tej kwoty wystąpiła p.o. dyrektor szpitala do Zarządu Powiatu Trzebnickiego. Wniosek nosi datę 19 czerwca 2026 roku, a jako data wpływu wskazano 22 czerwca 2026 roku.

Projekt uchwały przewiduje jednak, że Rada Powiatu Trzebnickiego pokryje ujemny wynik tylko częściowo — w wysokości 2 694 000 zł.

I tu pojawia się pytanie, którego nie da się przykryć żadnym oświadczeniem.

Co z pozostałą kwotą?

Różnica między wskazanym ujemnym wynikiem po odliczeniu amortyzacji a planowaną kwotą pokrycia wynosi 758 198,05 zł.

To nie są grosze zagubione między paragrafami.

To ponad trzy czwarte miliona złotych.

Dlaczego powiat chce pokryć tylko część?

Jeżeli szpital wystąpił o pokrycie ujemnego wyniku w wysokości 3 452 198,05 zł, a projekt uchwały przewiduje 2 694 000 zł, mieszkańcy mają prawo zapytać: dlaczego nie całość?

Czy powiat nie ma środków?

Czy nie chce pokryć całej kwoty?

Czy zakłada, że pozostała część zostanie pokryta w inny sposób?

Czy szpital ma sam znaleźć brakujące 758 198,05 zł?

Czy ta różnica zostanie przesunięta na kolejne miesiące, kolejne zobowiązania, kolejne decyzje i kolejne sesje?

Bo jeśli szpital jest filarem bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców, nie wystarczy powiedzieć, że filar jest ważny. Trzeba jeszcze pokazać, czy ktoś wzmacnia fundament, czy tylko podpiera go deską znalezioną w budżetowej piwnicy.

Dlaczego dopiero teraz?

To jest drugie ważne pytanie.

Projekt uchwały pojawia się po medialnej burzy, po sesji, po publicznych wypowiedziach, po oświadczeniu kierownika oddziału, po oświadczeniu starosty i po komunikatach szpitala.

Czy to zwykły kalendarz obiegu dokumentów?

Czy normalna konsekwencja zamknięcia roku finansowego?

Czy refleksja po tym, jak temat zaczął żyć publicznie?

Czy Zarząd Powiatu od dawna wiedział, że taka uchwała będzie konieczna?

A jeśli wiedział — dlaczego sprawa nie była centralnym punktem rozmowy o kondycji szpitala podczas sesji?

Czy radni mieli pełną wiedzę o skali ujemnego wyniku po odliczeniu amortyzacji?

Czy wiedzieli, że szpital będzie występował o 3 452 198,05 zł?

Czy wiedzieli, że projekt przewiduje pokrycie tylko 2 694 000 zł?

Czy rozmawiali o tym, co stanie się z pozostałą kwotą?

To nie są pytania retoryczne. To pytania o realny nadzór właścicielski.

Czy to była kontrola, czy gaszenie pożaru?

Coraz bardziej wygląda to na gaszenie pożaru.

Najpierw pojawia się narracja o kosztach oddziału. Potem oddział broni się oświadczeniem. Starosta publikuje mocną deklarację poparcia dla lekarzy i pacjentów. Szpital na Facebooku pokazuje zakres działalności oddziału, serwis replantacyjny, zespół i poradnię. A w tle pojawia się projekt uchwały o częściowym pokryciu ujemnego wyniku całej placówki.

To już nie jest tylko komunikacja kryzysowa.

To jest sytuacja, w której wizerunek biegnie szybciej niż dokumenty, a dokumenty próbują dogonić rzeczywistość.

Pytanie brzmi: gdzie był monitoring w 2025 roku?

Czy Zarząd Powiatu na bieżąco analizował wynik finansowy szpitala?

Czy otrzymywał comiesięczne lub kwartalne raporty?

Czy wiedział, że strata netto zmierza w stronę ponad 7 milionów złotych?

Czy wiedział, jaka będzie kwota do ewentualnego pokrycia po odliczeniu amortyzacji?

Czy rozmawiano o tym z poprzednim dyrektorem?

Jeżeli tak — jakie działania podjęto?

Jeżeli nie — to jeszcze poważniejsze pytanie o jakość nadzoru nad szpitalem.

Czy strata szpitala jest stratą oddziału?

Nie wolno tego mieszać.

To jedno z najważniejszych rozróżnień w tej sprawie.

Projekt uchwały dotyczy częściowego pokrycia ujemnego wyniku finansowego całego SPZOZ. Nie pokazuje natomiast, aby można było tę stratę automatycznie przypisać jednemu oddziałowi.

Strata szpitala jest informacją o kondycji całej jednostki.

Strata oddziału wymaga osobnego wyliczenia.

Trzeba znać przychody przypisane do oddziału, koszty bezpośrednie, koszty pośrednie, sposób rozliczania świadczeń, kontrakt NFZ, wykonanie i nadwykonania. Bez tego mówienie, że jeden oddział „robi stratę”, jest publicystycznym skrótem, nie analizą finansową.

Może się okazać, że oddział rzeczywiście wymaga dopłaty.

Może się okazać, że jest źle rozliczany.

Może się okazać, że część jego wartości pojawia się w innych pozycjach kontraktu.

Może się okazać, że problem leży w całym modelu finansowania szpitala.

Ale żeby to ustalić, trzeba dokumentów.

Bez nich mamy tylko polityczne zgadywanie w białym fartuchu.

Kto powinien pokazać liczby?

Właściciel.

Czyli powiat.

To powiat powinien pokazać dane: pełne, czytelne, porównywalne i opisane metodologią.

Jeżeli Zarząd Powiatu uważa, że wypowiedzi radnych były błędne, powinien pokazać prawidłowe liczby. Jeżeli radni uważają, że oddział generuje zbyt wysokie koszty, powinni wskazać dokumenty, z których to wynika. Jeżeli dyrekcja szpitala widzi problem w kontraktowaniu NFZ, powinna pokazać wykonanie, niedoszacowanie procedur i wpływ finansowania na wynik.

Po projekcie uchwały trzeba odpowiedzieć także na dodatkowe pytania.

Dlaczego powiat zamierza pokryć tylko część ujemnego wyniku?

Co stanie się z pozostałą kwotą 758 198,05 zł?

Czy będzie kolejna uchwała?

Z jakiego źródła pochodzi kwota 2 694 000 zł?

Czy ta decyzja ograniczy inne wydatki powiatu?

Czy to element planu naprawczego, czy tylko doraźne gaszenie pożaru?

Bo jeśli to jest plan — pokażcie plan.

A jeśli to pożar — powiedzcie, kto przez cały 2025 rok miał trzymać rękę na hydrancie.

Co zostaje na końcu?

Na końcu zostaje pytanie o powagę debaty publicznej.

Jeżeli szpital jest filarem bezpieczeństwa zdrowotnego, nie traktujmy go jak rekwizytu do sesyjnych przepychanek.

Jeżeli oddział jest elementem rozwoju specjalistycznej medycyny, nie sprowadzajmy go do kilku chwytliwych słów.

Jeżeli generuje koszty, pokażmy je.

Jeżeli daje wartość, pokażmy ją.

Jeżeli problem jest w całym finansowaniu szpitala, nie udawajmy, że wystarczy wskazać jeden oddział.

A jeżeli powiat musi pokrywać ujemny wynik finansowy szpitala, niech powie wprost: dlaczego tylko częściowo, dlaczego teraz i co dalej.

Bo prestiż bez liczb staje się propagandą.

Liczby bez kontekstu — pałką polityczną.

A częściowe pokrycie straty bez odpowiedzi na pytanie o resztę wygląda nie jak strategia, lecz jak dolewanie wody do pożaru, który ktoś powinien był zauważyć znacznie wcześniej.

Szpital potrzebuje czegoś więcej.

Prawdy w całości.

 

Ten artykuł jest częścią
Magazynu Radio DTR 6/2026
, 30+ materiałów z regionu w jednym miejscu
Kup wydanie za 10 zł →

📰 Śledź nas w
Google News, bądź na bieżąco z regionem

☕ Postaw kawę
Autor: Rafał Chwaliński
Oceń po lekturze

Czytaj dalej

Ten temat ma ciąg dalszy

Wybraliśmy teksty, które naturalnie prowadzą czytelnika dalej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk
Przewijanie do góry